6

Świadectwo nawrócenia Frykowskiej i medialne dylematy

Pojawiła się dzisiaj w sieci prawdziwa zagwozdka medialna, którą polecam obserwować szczególnie tym, którzy interesują się mediami. Podejrzewam, że już w trakcie pisania tego tekstu temat nawrócenia Frytki (musiałem zajrzeć do Wikipedii aby dojść jak się dziewczyna nazywa – kiedyś Agnieszka „Frytka” Frykowska, teraz Maja Frykowska… a po drodze była chyba jeszcze Fricca) pojawił się już w serwisach plotkarskich (o, na Pudelku już jest, na gazeta.pl pewnie też na głównej wyląduje).

Pewnie jak większość internautów i znajomych, którzy podsyłali ten film, nie wiem za bardzo o co chodzi – Frytka znana mi do tej pory z Big Brothera, jakichś pyskówek na youtube, otwarcia BurgerKinga, nokautu u Cejrowskiego, spadku w Ameryce niespecjalnie udanych medialnych ruchów powraca dzisiaj z cukierkowym filmem, który pewnie przez najbliższe kilka dni (i tylko tyle) zawojuje polskim internetem. Śmierci Hanki co prawda nie przebije, ale potencjał virala w kategori „WTF” ma ten materiał niewątpliwie.

Jaki kraj taki Tom Cruise chciałoby się rzec, ponieważ pamiętam ogromny szum medialny, związany z wygłupami Cruisa zafascynowanego scjentologią. I to właśnie przez pewien czas Tom Cruise stał się niejako rzecznikiem tego kościoła (przynajmniej dla plebsu).

Pominę milczeniem wygląd strony do której prowadzi link na youtubowym profilu osoby, która umieściła ten film (to ten zrzut powyżej). Przeklikałem się pobieżnie przez podaną na końcu filmu stronę www.jjp.org.pl. Nie rozeznaje się w mnogości kościołów i specyfice sług bożych, więc nie będę komentował ani oceniał tej instytucji, ale chciałem tym wpisem zwrócić uwagę na kilka kwestii.

Pierwsza ma charakter medialny (a jakże). Załóżmy na potrzeby tego wpisu, że jest to kampania, a nie prywatne wyznanie Frykowskiej – raczej mało vlogowa realizacja, montaż, muzyczka, cukierkowy wydźwięk i adres na końcu – typowy film w kategorii „wspierają nas XXX” czy „zaufali nam XXX”. Czy angażowanie tak kontrowersyjnej osoby w kampanie promocyjną organizacji to dobry ruch? Niewątpliwie nastąpi duże zainteresowanie mediów, ale nie samym kościołem czy organizacją ale samą Frykowską i jej sensacyjnym nawróceniem. Już widzę jutrzejsze nagłówki w Fakcie czy SE 🙂 Sama Maja Frykowska będzie teraz ciągana po mediach i tabloidach i mimo woli stanie się rzecznikiem organizacji w mediach które szukają sensacji. I na pewno nie uniknie pytań związanych o organizacje, którą reprezentuje. A dla każdego dziennikarza, będzie wyzwaniem aby jakoś Frykowską skompromitować, wyciągnąć jakąś nieścisłość… więc nagle, z punktu widzenia organizacji, taka osoba staje się odbezpieczonym medialnym granatem.

Każda kontrowersyjna rzecz jaką od dzisiaj zrobi, powie, napisze, zostanie „przypięta” do niej jak i do reprezentowanego przez nią kościoła. Chyba, że Frykowska przeszła dobry trening medialny (zresztą doświadczenie ma) i będzie nad nią czuwał jakiś kościelno-organizacyjny anioł stróż. Jeśli byłbym osobą odpowiedzialną za komunikację w organizacji to chyba czekałyby mnie nieprzespane noce i jeszcze gorsze poranki przy przeglądaniu codziennej prasy. Czas pokaże jak to się medialnie rozegra.

Druga kwestia, to reakcje w internecie. Tutaj nie będzie litości, zwłaszcza, że już po samych tytułach w mediach internetowych widać, że lekko nie będzie. Nie wiem tylko czy to wyznanie ma siłę aby stać się jakimś internetowym memem (chociaż pewnie jakieś przeróbki się pojawią).

A trzecią kwestią, która pewnie zniknie gdzieś w komentarzach i dyskusjach o nawróceniu Frykowskiej, to jest temat, który coraz częściej jest poruszany w mediach katolickich… takich normalnych, nie fanatycznych. To kwestia pewnego rodzaju ostracyzmu, czy naśmiewania się z tych, którzy odważnie i jasno przyznają się do swojej wiary czy uczuć związanych z religijnością. Dzisiaj modniej i bardziej cool jest olać święta i wyjechać do ciepłych krajów niż spotykać się z rodziną, razem ubierać choinkę i pamiętać o tym, że 25 grudnia to święto narodzin Jezusa a nie spęd rodzinny ze stołami jadła. Dobra, lecę w zbyt duchowe rejony, ale chyba wiecie o co chodzi… ktoś rezygnujący z imprezy na rzecz duchowych obowiązków jest uważany za dziwaka i ludzie patrzą na niego trochę tak jak kiedyś na murzynów…

Jestem bardzo ciekawy, jak ten wątek wyznania wiary przez Frykowską będzie się przewijał w mediach.

  • Nie uważam się za wybitną znawczynię mowy ciała, ale coś jednak udaje mi się czasem wyłapać. Sugeruję więc skoncentrować się na samej końcówce filmu, gdzie Maja drapie czy też pociera się pod nosem. To zazwyczaj znaczy albo niepewność w związku z tym, co się powiedziało, albo wręcz chęć ukrycia prawdy.

  • Kuba

    Zepsuli linka

    • mediafun

      wystraszyli się popularności

  • Adam

    Zagubioną kobietę nie tak trudno zwerbować do sekty.

  • "Jestem bardzo ciekawy, jak ten wątek wyznania wiary przez Frykowską będzie się przewijał w mediach"

    Moim zdaniem, nie wyjdzie poza jednorazowe materiały w Fakcie, SE, pudelku, itp. Postać Frytki nie niesie ze sobą żadnej historii, nie ma po prostu o czym pisać. Żeby było story musi być wielowymiarowy bohater, wyraźny konflikt , ostry punkt zwrotny. A Frytka (wizerunek) jest tak żenująco powierzchowna i jednowymiarowa, że aż głupio pisać. Marna grzesznica, marne nawrócenie, nie ważne czy prawdziwe. A z punktu widzenia kampanii medialnej błąd, słaby materiał na bohatera i na opowieść.

  • Radek

    Cały ten twój wpis o Frytce był właśnie takim ostracyzmem. Co jest w tym dziwnego ,że celebrytka mówi o wierze , duchowości czy sensie życia ? Nie fajne , nie pasuje , nie na czasie? Oj budzich popraw się.