3

To dobrze, że Google rezygnuje z RSS, staną się bardziej popularne…

… wśród geeków i blogerów (i może trochę casualowych internautów też się załapie.

Pewnie jak wielu z Was, którzy korzystają z RSS-ów na co dzień, również i mnie zaskoczyła informacja o zamknięciu Google Readera. To mój ulubiony czytnik RSS, a jednocześnie tak mało funkcjonalny i brzydki, że muszę korzystać z zewnętrznych nakładek – Feedly.com.

Rozmawiając, spotykając się z blogerami, zwłaszcza z tymi o krótszym stażu widzę, że RSS-y tam prawie w ogóle nie występują. Ba, nawet nie ma potrzeby wykorzystywania ich w pracy młodych blogerów. Na platformach blogowych jak np. blogspot.com RSS-y zostały zastąpione przez wspólne obserwowanie ulubionych blogów. To jest bardziej wygodne, ale ogranicza „polecanie” jedynie do blogów z blogspota. Stąd też się bierze popularność tej platformy np. wśród blogerek modowych czy kosmetycznych – wspólny krąg zainteresowań połączony silnie narzędziami platformy. Taki odpowiednik mojej „prasówki” gdzie polecam ciekawe wpisy z blogów zajmujących się reklamą i marketingiem – tylko tutaj, dzięki RSS-om mogę dodawać każdy blog czy serwis, niezależnie od platformy.

Chociaż po dłuższych rozmowach z blogerami okazuje się, że w wielu przypadkach chodzi o nieznajomość narzędzi do zapanowania, segregowania i przechowywania informacji. Mnóstwo informacji przychodzi do nas różnymi kanałami, nie zawsze łatwo nad nimi zapanować. Kiedy pokazuje swój system obiegu informacji (w którym kanały RSS są istotną częścią) zazwyczaj pierwszą reakcją jest „wow, ale kosmos” a potem „hmm, to może działać” 🙂

Na jednym ze spotkań Och my blog! pojawił się przez moment temat wykorzystywania RSS-ów do codziennej pracy. Ba, nawet zrodził się pomysł, aby zrobić jakąś szerszą akcję uświadamiającą i promującą RSS-y wśród blogerów. Nie wiedziałem, że kilka dni później Google ogłosi, że rezygnuje ze swojego narzędzia do ich obsługi, bo paradoksalnie może to się przyczynić do wzrostu popularności RSS-ów.

Jaki efekt wywołała decyzja Google? Nagle o RSS-ach robi się głośno, zaczyna się poszukiwania i publikowanie najlepszych alternatyw dla czytnika Google – pewnie pojawią się TOP 10 czytników RSS. Na szczęście moja ulubiona nakładka na Google Readera, która zmienia RSS-y w sensownie wyglądający magazyn internetowy szybko ogłosiła, że pracuje nad łagodnym przejściem na swój system i dotychczasowi użytkownicy zostaną łagodnie przeniesieni na nową platformę – trzymam za słowo.

Kolejny szum o RSS-ach nastąpi zapewne w dniu zamknięcia tej usługi przez Google, czyli 1 lipca 2013 roku. I pewnie sytuacja się powtórzy, znowu zacznie się poszukiwanie alternatyw, tylko tym razem producenci innych rozwiązań zadbają o odpowiednią reklamę i działania informacyjny starając się przyciągnąć do swoich rozwiązań starych jak i nowych użytkowników. Właściwie kampania informacyjna rozpoczęła się już dziś. To dobrze.

Ja pozostanę wierny RSS-om. Oczywiście korzystam z innych serwisów i pozyskiwania informacji w myśl trendu „curation”. Niedoskonały algorytm Facebooku podsyła mi treści, które mogą mnie zainteresować, stale uczący się algorytm Zite czy Flipboard też wybiera dla mnie to co dobre. I pewnie wciąż te narzędzia będą się rozwijały, ale kolekcjonowanie RSS-ów ma tę zaletę, że to ja sam decyduje, które źródła są dla mnie istotne. Mimo ogromnego rozwoju wszelkiego algorytmu raczej wątpię, że blog czy serwis który mam zasubskrybowany przez RSS, a który pisze coś raz na miesiąc albo rzadziej przebije się przez szum stale zwiększającej się ilości treści do odebrania. A tak, leży sobie taki blog w zakładce RSS-ów i jak tylko autor postanowi coś sobie napisać to ja mam pewność, że ten wpis do mnie trafi. Super-hiper mega alorytmy uwięzione w społecznościowo-biznesowym kieracie takiej pewności mi niestety nie dają.

Zostaję więc przy RSS-ach i moim ulubionym Feedly.com.

Źródło obrazka – sheepsound

  • Aneta

    Zgadzam również zostaje przy RSS i bardzo mnie drażni gdy interesująca strona nie ma kanału Rss. Podpisuje się obie rękami i nogami pod popularyzacją rss-ów. To wygodne narzędzie do szybkiego zorientowania co nowego w tematyce która mmi interesuje nie muszę się martwić, że ode mnie ominie. Algorytmy choćby nie wiem jak dobre bazuja na popularności a to nie zawsze idzie w parze z jakością. I nie mają daru jasnowidzenia ;).

  • Pingback: BLOGOŚWIAT | 14 Marzec – aktualizacja()

  • Mnie zadziwia to, jak wiele blogów nie daje możliwości obserwacji przez RSS…