5

Social Media Day Wrocław – (podsumowanie) zaproszenie do współpracy

Jeszcze się nie ogarnąłem po wczorajszym dniu (Social Media Day), a masa spraw do nadrobienia spowodowała, że podsumowanie i wnioski z konferencji postaram się wyciągnąć w weekend. W weekend też nastąpią ostatnie szlify najnowszego numeru mediafun magazynu (bezpłatnego magazynu i marketingu, internecie i mediach społecznościowych). Grzechem byłoby aby wczorajsza impreza nie znalazła się w najnowszym magazynie. Ale również grzechem byłoby, gdybym samolubnie sobie coś naskrobał i wysłał w świat. Chciałem zaprosić Was, uczestników wczorajszego Social Media Day we Wrocławiu, tych, którzy mają swoje wnioski, obserwacje, opinie dotyczące panelu dyskusyjnego, wiarygodności i sprzedajności blogerów do uczestniczenia w małym eksperymencie – do napisania swojego komentarza do wczorajszej dyskusji.

fot. Orest Tabaka

Wasz tekst zostanie umieszczony w mediafun magazynie jako część podsumowania – to oczywiście nie ma być cały artykuł, kilka, kilkanaście zdań (właściwie wielkich ograniczeń nie ma) – postaram się je sensownie zebrać i zaprezentować w tekście. Oprócz Waszej opinii podeślijcie również swoje zdjęcie (mały avatar, tak jak obok) podpis, ew. link do strony, bloga, facebooka, i jedno zdanie o sobie. Taki społecznościowy artykuł – myślę, że to będzie najbardziej sensowne rozwiązanie, aby podjąć próbę podsumowania wczorajszych dyskusji, może być ciekawie :-). Aby było na gorąca (no i naprawdę kończymy numer) to czasu niestety nie jest wiele – na Wasze komentarze (ślijcie proszę na maila maciekMAUPAmediafun.pl) czekam na soboty (2 czerwca lipca) do północy – potem szybka korekta stylistyczno, ortograficzna i lądują na wirtualnych kartach mediafun magazynu zapewniając Wam chwałę i sławę na wieki!
Podkreślam, że propozycję kieruję przede wszystkim do uczestników (na żywo czy w formie streamingu video) wczorajszego Social Media Day, bo to o czym (i jak mówiliśmy) będzie punktem wyjścia całego tekstu.

  • Świetny pomysł, możesz liczyć na moje 3 grosze 🙂

  • Co do komentowania Social Media Day – na samym wstępie muszę zaznaczyć, że nie stoję po żadnej stronie barykady – bo tak jak czytam Press, GW czy inne gazety tak i również śledzę bloga Twojego czy Kominka. Chociaż chylę czoła przed retorycznymi oraz erystycznym zdolnościami Naczelnego Press’u, to niestety zastanawia mnie skąd w środowisko dziennikarskim takie parcie, aby znaleźć wspólny kodeks dla gazet i blogosfery, skoro są to w sumie (a przynajmniej dla mnie) dwa odrębne światy. Mimo że nie aspirujecie do miana dziennikarzy oczekiwali właśnie od Was odpowiedzialności za czytelników tj. czy oni wiedzą, że Wy nie dziennikarze czy też może nie. A to zupełnie od Was nie zależy! Uwielbiam prasę i czytam ją zawzięcie ale mam wrażenie, że reprezentanci mediów tradycyjnych nie potrafią zrozumieć wolności jaka towarzyszy pisaniu blogów – zupełnie tak, jakby chcieli Was upchnąć w co najmniej podobną „szufladę”, w jakiej sami się znajdują.
    Także zabrakło mi tych dwóch wątków – jaką rolę w tym wszystkim ogrywa świadomość czytelnika oraz dlaczego potrzeba znaleźć wspólne punkty dla światów, które w moim przekonaniu powinny pozostać tak różne, jak są obecne.
    A zaś tyczy się prośby o napisanie kilku słów o sobie – to jestem studentką Instytutu, w którym odbywał się Social Media Day. Zwiem się Magda, jestem na 2gim roku i kręci mnie tam PR (skrót znany chyba wszystkim) oraz CI (corporate identity czyli mniej więcej projektowanie komunikacji i wizerunku firmy).

  • Ja

    Moje 3 grosze… 2 kwestie spędziły mi tego wieczoru sen z powiek 😉 1. Panowie dziennikarze usilnie próbowali "zaszufladkować" blogerów w zrozumiały, jasny i odpowiadający ich etyce, moralności oraz światopoglądowi, sposób. Dla mnie jest to błąd. Blogi, jako forma komunikacji, bądź co bądź nowe media, są "tworem", który działa na zupełnie innych zasadach i trafiają do innej grupy docelowej. Rzeczą oczywista jest, że np. czytelnicy GW to nie jest target Kominka i odwrotnie. Nie rozumiałam też zarzutów związanych z kryptoreklamą na blogach. Młodzi ludzie czytający blogi znają zasady kapitalizmu i dlatego nie oburza ich obecność (jawna czy ukryta) danej marki czy produktu.
    Druga kwestia dotyczy wspomnianej wcześniej kryptoreklamy czy product placementu, Jakkolwiek by tego nie nazwać reklama jest reklamą. Blogerzy tracą na wiarygodności mówiąc: "My nie reklamujemy". Oświadczenie Kominka: "bo jestem uczciwy" jest mało wiarygodne, bo skąd my jako czytelnicy mamy o tym wierzyć. Wydaje mi się , że blogerzy stąpają po bardzo cienkim lodzie. Z roku na rok bowiem tracą na wiarygodności a odrzucając pewne kwestie, wypierając je odwróci się przeciwko nim.

  • Jaznów

    druga cześć trochę nie po polsku ale mam dużo przemyśleń z minionej imprezy a nie chciałam pisać elaboratu 🙂

  • Pudlista

    Nie jest łatwo ogarnać całą dyskusję w kilku zdaniach. Sam siedząc na widowni miałem czasem po parę pytań do konkretnych wypowiedzi. W każdym razie sam temat panelu był ciekawy, debata na pewno jedną z bardziej przykuwających uwagę w ostatnim czasie (przynajmniej spośród tych, które mogłem oglądać 🙂 ). Poziom merytoryczny momentami nieco kulał, ustępując efektownym wstawkom o dziwkach, burdelach i Alasce.

    Wcześniej znałem sprawę tego artykułu z Twojego bloga i bloga kominka. Nieznacznie mnie Wasze argumenty przekonały, ale same wpisy sponsorowane na pewno kontrowesje ciągle budzić będą. Spodziewałem się, że walka blogerów z dziennikarzami będzie nierówna, bo w końcu było wiadomo po czyjej stronie będzie niemal całe audytorium, ale zaskoczyła mnie linia obrony Panów naczelnych. Pomijam fakt, że już na wstępie obie strony zdawały sie mrozic spojrzeniami i zachowywać jakby ta debata wiekszego sensu nie miała, bo w końcu każdy wie swoje (w sumie tak się też skończyła). Było wspominane o etyce dziennikarskiej, o rozróżnieniu "profesjonalnego" dziennikarza od "plebejskiego" blogera, ale posłuchać z ust naczelnych o tym, że blogerzy sie prostytuują i niemal zagrażają racji stanu, bo nikt ich nie kontroluje, że kominek się bzyka na FB z czterema internautkami, a Maciek Budzich jeździ Lexusem, a czemu nie Fiatem – bezcenne i zarazem komiczne.

    Im bardziej dyskusja się posuwała tym bardziej się zastanawiałem, o co tak właściwie tej stronie dziennikarskiej chodzi. Ilu blogerów tak naprawdę dotyka "problem" wpisów sponsorowanych? Pewnie spory odsetek z nich siedział na sali. Zresztą nawet jeśli Kominek ma cysterne oleju pod mieszkaniem, a Maciej się wozi Peugeotem na zmianę z Lexusem, to tak bardzo dotyka to dziennikarzy? Wydaje mi się, że większy problem stanowi to, że blogerzy są niezależni i powoli zaczynaja zabierać kawałeczek ciasta o nazwie media. Jak nie wiadomo o co chodzi, to już wiadomo. Problem tym wiekszy, że prasa będzie z roku na rok tracić na znaczeniu, kwestia czysto demograficzna. Kiedy pokolenie tych ludzi, którzy dziś z nawyku idą o 6 do kiosku po gazetę, przeminie, papierowe media czeka zmierzch. Wtedy już zapewne wszystkie redakcję będą operować w internecie, tylko zastaną wcześniej na tym wirtualnym rynku m.in. blogerów, którzy pozycję sobie ugruntowali przez lata pracy, często pracy non-profit ze zwykłej pasji. W mediach ceni się niezależność, rzetelność i wiarygodność. Jeśli blogerzy spełnią te warunki, to posiadając odpowiednią markę mogą konkurować z profesjonalnymi dziennikarzami. Taka konkurencja tym ostatnim potrzebna nie jest, dlatego prościej zdyskredytować tych najpopularniejszych blogerów, pokazać, że mozna ich kupić za kilkaset złotych i że tyle jest warta cała ich praca oraz reszty blogosfery. Taką politykę juz od miesięcy prowadzi Pan Żakowski, który to pewnie spaliłby wszystkie komputery na jednym inkwizycyjnym stosie. Słuchając wypowiedzi naczelnych spodziewałbym się nasilania w czasie, tego typu działań. Im bardziej media tradycyjne będą musiały żyć na jednym – internetowym – podwórku z blogerami, tym bardziej będą z nimi walczyć i się pewnie znajdą po drodze bardziej wymyślne zagrywki niż rzucanie 'dziwkami' w dyskusji.

    Co do samej strony blogerów, to dla mnie sytuacja jest prosta, jeśli na blogach sie pojawiają wpisy sponsorowane, to każdy sam to może ocenić. Albo autor potrafi to zrobić w sposób nie budzący wątpliwości, przejrzyście wskazując na czym polega współpraca z jakąś firmą, albo będzie po prostu sprzedawał swoje wpisy, w czym szara internetowa masa się prędzej czy później połapie i taki bloger będzie raczej spalony.

    To tyle z mojej nudnej strony siedzącego w czwartek po drugiej stronie sali 🙂 Sam nie jestem specjalnie zwiazany z mediami. Z blogosferą tyle, że czytuję kilka blogów wartych w mojej opinii uwagi – głównie z zakresu tematów związanych z IT. Poza tym kończę studia po drugiej stronie ulicy względem czwartkowego miejsca SMD (PWr).

    EDIT: Zapomniałem dodać, że najatrakcyjniejszym elementem SMD była zdecydowanie Pani Fotograf 🙂