9

Orange Blog Talk Social i inne blogerskie spędy

orange blog talk social

Orange Blog Talk Social – zastanawiałem się czy w ogóle się wybierać na kolejne spotkanie blogosfery. Sporo ich się zrobiło ostatnio, razem z Iloną śledzimy większość wydarzeń związanych z tym tematem, a ja sam jako typowy bloger z dużym ego żyję w przeświadczeniu że nic ważnego o blogach w tym kraju nie może odbyć się beze mnie 🙂 Sporo spotkań, więc i różna jakość oraz powody ich organizacji – są więc zwykłe spędy blogerów, są konferencje służące temu, żeby paru sponsorów mogło pokazać swoje prezki, czasem kilku pseudoznawców blogosfery stara się udowodnić, że na tych internetach trochę się zna i na tle paru bannerów odkrywają przed publicznością świat społeczności internetowych. Czasem po prostu jest fajnie zaprosić trochę blogerów i zrobić blogerski event – zawsze można się potem pochwalić, jacy jesteśmy innowacyjni. Dżizas, ale narzekam… 🙂 ale żeby nie było tak źle, wszelkiego rodzaju konferencje czy zloty to zawsze spotkanie z żywym człowiekiem to zawsze świetna rzecz i ja bardzo lubię taki nienachalny networking (nachalny jest wtedy kiedy uczestnicy wykonują dywanowy nalot wizytówkowy 🙂

Po Orange Blog Talk Social nie wiedziałem więc czego się spodziewać – niewielka liczba zaproszonych, znani prelegenci ze znanymi tematami, na widowni również sporo znajomych. Swoją drogą spore wyzwanie dla prelegentów, powiedzieć coś nowego dla ludzi, którzy i tak ich dobrze znają. Ale się udało i było bardzo dobrze – przede wszystkim merytorycznie. Bardzo dobrze spinały się ze sobą trzy prezentacje, Pawła Tkaczyka, Pawła Opydo i Natalii Hatalskiej – wszystkie trzy układały mi się w piękną całość rozważań o marce blogera. Takich dyskusji jest w przestrzenie blogerskiej niewiele, staramy się je z Blogostrefą i Podróżnickimi inicjować na OchMyBlog.pl (ale to małe, kameralne spotkania, za to w mnóstwem dyskusji), MediafunLAB-y to z kolei prezentacje ale przede wszystkim panele dyskusyjne. Na Orange Blog Talk Social padło parę interesujących tematów, które warto gdzieś pociągnąć dalej – dotyczące formy prezentacji treści (Paweł Opydo), doboru kanałów komunikacji do przekazywanych treści (Natalia Hatalska) czy też wyboru strategii, wizerunku i konsekwentnego trzymania się planu (Hatalska) – tutaj ciekawy przykład facebookowej aktywności Bazylii, Podróżnickich, czy też przytaczany przykład Fashionelki, która budując wizerunek blogerki modowej z wyższymi aspiracjami decyduje się na udział w kampanii wina, które pozycjonuje się na imprezowy napój alkoholowy i szybkie numerki na plaży. Tego typu dyskusji, bez hejtu, ale z sensowną merytoryką brakuje.

Prezentacja Pawła Opydo, nagrana po konferencji z poprawionymi fontami 🙂

Temat marek, rozwoju blogosfery będzie i powinien przewijać się wciąż na blogach czy też wydarzeniach nie do końca koniecznie związanych z samą blogosferą ale poświęconymi public relations, marketingowi, działaniom strategicznym. Znowu nawiążę do OchMyBlogów, ale zarówno przed, w czasie i po takich spotkaniach sporo z Kubą rozmawiamy o tych kwestiach. Chyba zaczniemy nagrywać jakiś vlogi z stylu dwóch tarych dziadków z Muppet Show 🙂 Tak, tak, narzekamy, ale na zupełnie innym poziomie, widzimy wady jednocześnie dostrzegając kierunki rozwoju – to zupełnie inny poziom niż garstka naczelnych facebookowych krytyków blogosfey, którzy analizując pierdnięcie kilku blogerów wysnuwają całe społecznościowe teorie godne fotelowych filozofów. Musimy się chyba jakoś ogarnąć z tematem dyskusji o blogosferze, albo zwiększyć liczbę internetowych, blogowych dyskusji na konkretne tematy – bo wcale nie dziwią mnie komentarze na blogu Podróżnickich, że wpis jest niezrozumiały – trudno chyba złapać szersze ujęcie komuś kto tylko skupia się na blogach czy oglądaniu nagrań z konferencji.

Ponarzekałem, ale na Orange Blog Talks było zacnie, warto dyskutować, warto do takich dyskusji porządnie się przygotować i dobrze zbriefować prelegentów. Czekam na kolejne wydarzenie z serii Orange Blog Talks, tym razem poświęcone modzie – wiem że będę, bo załatwiłem sobie wejściówkę 🙂

  • Maćku, ale o co Tobie teraz chodzi w naszym kontekście? (i to nie jest re-ironia, tylko autentyczne niezrozumienie). Nie jest to wpis ściśle podróżniczy, ale ważny bo tłumaczący, dlaczego wiążemy się z pewnymi markami, które myślą o ważnych dla nas rzeczach. Mało, który bloger tak robi a nie tylko oznajmia. Z chęcią dalej będę tłumaczył, tym co zapytają.

    • Mam wrażenie, że większość dyskusji, która przetacza się po internetach jest jednak po łebkach, nawet wpisy czy komentarze nie oddają tego o czym my czasem dyskutujemy. Tzn. nie chce też tutaj gloryfikować, że tylko my ogarniamy blogosferę, ale sam wiesz – dylematy czy też kwestie strategii, akceptacje i odrzucenia projektów. Tak naprawdę trudno rzeczowo poczytać o tych na innych blogach, bo takie rozmowy toczą się często poza nimi – i dla kogoś mocno nie w temacie wpisy, aluzje mogą być mało zrozumiałe.

      • A o to. Zgadzam się – wiedzieliśmy, że część społeczności może mieć problem z pełnym odbiorem (choć w drugą stronę było podobnie z Witkacym 🙂

        Na OBT po raz pierwszy byłem świadkiem rozbioru blogów na czynniki pierwsze pod kątem tego jak buduję markę i jak się pozycjonują na każdej płaszczyźnie. To jedno z cenniejszych doświadczeń. Ale faktem jest, że kiedy kupuję mebel nie interesuje mnie zbytnio dyskusja stolarzy o nowych gwoździach 🙂

        Głębsze pytanie – to czy taka dyskusja może mieć miejsce publicznie czy jednak mroczna formuła OchMyBlogów nie jest lepsza.

        • Masz na myśli wychwalane pod niebiosa dzielenie się wiedzą? Oczywiście jest jakaś granica, w małej formule mam mniejsze opory, bo wtedy jest rozmowa, zwrot i coś może konkretnego wynikać. Większe audytorium głównie chłonie, nie wiadomo co może oddać w zamian. Z drugiej strony chyba należy rozgraniczyć takie biznesowo know-how od doświadczenia i pasji. Ciekawa kwestia.

  • Tak, pytaniem jest czy za wszelką cenę musimy dzielić się blogową wiedzą. Granica owszem przebiega tam gdzie widzi ją dany bloger i jakie cele realizuje swoim blogiem. Strzałka między punktami – pasja i biznes – definiuje Ci de facto otwartość. Choć do samej wiedzy dochodzą inne czynniki i potem i tak tylko 0,1% przekuwa to w sukces. Patrz zasoby archiwalne Twojego bloga.

  • mnie tylko trochę denerwuje, że na tych wszystkich fajnych-nie-fajnych spotkaniach całe towarzystwo jest podobne. Rozumiem, że są to osoby na swoim miejscu, znające się na rzeczy, ale mam czasem wrażenie, że polskie agencje nie robią dobrego reserchingu, przy tego typu eventach. to samo jest we współpracach marka-bloger. zagraniczne firmy potrafią wyróżnić dobry kontent i niezależnie od tego ile bloger ma wyświetleń czy fanów na fejsiku (tym bardziej, że te liczniki można oszukać, albo za to zapłacić) współpracują, dostosowując do nich ofertę. a polskie marki w większości przypadków zamiast poszukać czegoś co na prawdę odpowiada ich wizerunkowi wybierają spośród tej stałej kadry…

    • to że nie robią dobrego researchu to jedno (i temat na osobną dyskusje, ale po prostu nie mają często wiedzy, przerabiamy to w Galopującym Pancerniku), ale często jest tak, że sami blogerzy też rzadko starają się wyjść ze swojego kręgu, czyli blogerki modowe spotykają się tylko w swoim towarzystwie, kulinarki tylko z kulinarkami.

      • co więcej blogerki modowe i kulinarne też o spotkaniach w żaden sposób nie informują o takim spędzie wcześniej i znowu mamy te same grona… moim zdaniem powinna być zawsze informacja+formularz zgłoszeniowy. taki z konkretami jak adres bloga ilość fanów tam i tam, branża plus artykuł z którego jesteśmy najbardziej dumni, z okresu ostatnich 6 miesięcy

  • O dżiusus!
    Ktoś tu jeszcze mówi po polsku?
    I czy ktoś tu jeszcze pisze z potrzeby serca i umysłu a nie dla budowania sratatatata marki czy innej skwarki? 🙁
    Ktoś zna spęd poczciwych blogerów a nie wydawców treści?
    Bo chętnie bym się wybrał i pogadał ze zwykłymi ludźmi o zwykłych sprawach.