Kto jest monstrum a kto jest Frankensteinem czyli do kina na teatr

frankenstein_06-benedict-cumberbatch

Od kilku tygodni miałem plan aby przypomnieć sobie ekranizację Frankensteina z Robertem DeNiro. Nie zdawałem sobie sprawy, że to tak stary film – 1994 🙂 ehhh…

frankenstein-de-niro

W czasach swojej premiery film chyba nie dostał zbyt wysokich ocen a i samemu De Niro też się za te rolę oberwało. Pamiętam jednak, że w kinie bawiłem się wyśmienicie i z ogromną przyjemnością go sobie teraz przypomnę. Niestety rzadko też film pojawia się na wszelkiego rodzaju serwisach VOD, trzeba więc mocno poszukać. W każdym razie, kto nie widział Roberta De Niro w roli monstrum, Kennetha Branagha w roli doktora Frankensteina i ucharakteryzowanego nie do poznania Johna Cleese – bardzo polecam.

Na fali tej nostalgii natknąłem się na zupełnie inną adaptację powieści Marry Shelley. Nie wiem jak to się stało, ale nigdy nie byłem w teatrze czyli w kinie – na transmisjach lub retransmisjach National Theatre Live (Multikino coś takiego organizuje) – kto nie był, bardzo polecam, rewelacja!

I na moją pierwszą wizytę „w kinie na teatrze” wybrałem Frankensteina w reżyserii Dannyego Boyla (Trainspotting, 28 days later, Slumdog, 127 godzin) z Benedictem Cumberbatchem i Jonny Lee Millerem. I był to tak doskonały wybór – na tyle dobry, że wybieram się jeszcze raz – a to za sprawą pewnego pomysłu reżysera.

frankenstein_03-benedict-cumberbatch

Danny Boyle postanowił przygotować dwie wersje tego spektaklu. W jednej wersji Benedict Cumberbatch wciela się w doktora Frankensteina (i tę właśnie widziałem) a Jonny Lee Miller rewelacyjnie gra monstrum. W drugiej wersji panowie zamieniają się rolami.

frankenstein_06-benedict-cumberbatch

I oczywiście jako mediafun widzę tutaj świetny zabieg marketingowy – mam naprawdę ogromną ochotę obejrzeć ten spektakl jeszcze raz w tej drugiej wersji. Ale jest jeszcze jedno uzasadnienie, wynikające z charakteru powieści Marry Shelley. Monstrum Frankensteina stworzone z fragmentów ludzkich szczątków uczy się ludzkich zachowań. Ile jest w nim doktora Frankensteina, kim tak naprawdę jest i dlaczego żyje? Z ogromną ciekawością obejrzałem materiał z przygotowań do premiery, kiedy aktorzy wymieniali się swoimi doświadczeniami, przejmowali niektóre zachowania i swoje sposoby interpretacji postaci. Kiedy następuje zmiana ról – każdy z nich ma już inne doświadczenie i obserwacje partnera. Świetny pomysł.

Do tego scenografia – nie ma tam zbędnego przepychu za to wiele nowoczesnych rozwiązań – obrotowa scena z elementami, które wyjeżdżają z podłogi lub opuszczają się z góry, sufit na którym zainstalowano setki żarówek czy pociąg wyglądający jak machina z Mad Maxa czy instalacja z Burning Man. Bardzo polecam. Idealnie spędzony wieczór.

Aha, przed spektaklami nie ma reklam, jedynie zapowiedzi i trailery innych spektakli oraz krótki dokument i powstawaniu Frankensteina – przekaz więc idealnie dopasowany do odbiorcy. Polecam więc upolować kolejną retransmisję z tego spektaklu i koniecznie sprawdzić kto i w jaką rolę tym razem się wciela.

frankenstein_02-benedict-cumberbatch