9

Budyń się rozlał, czyli premiera filmu „Blogersi” – recenzoid dokumentoidu?

fot. Przemek Chudkiewicz | Grandessa.pl

Najdłużej przygotowywany budyń w końcu doczekał się swojej premiery a ja miałem okazję go skosztować 🙂 Na premierę filmu „Blogersi” przyszło sporo ludzi, sala DKF SGH na prawie 300 miejsc była praktycznie cała wypełniona… – pierwsze zaskoczenie, nie spodziewałem się tak dużej frekwencji i od razu zacząłem się zastanawiać, czy to (jak widać modny wciąż) temat blogów spowodował tak liczne przybycie, czy to siła zaproszeń na premierę opublikowana na kilku blogach czy działania promocyjne DKF-u? Nie wiem, ale wbrew narzekaniu internetowych marud („ile można o tych blogach”) okazuje się, że jeszcze można 🙂

W czasie panelu dyskusyjnego (Kominek, Artur Kurasiński, Jarek Rybus, Kamil Durczok i ja) trwała też mała dyskusja na Twitterze i Facebooku i pojawiało się tam pytanie.. „jak film”…

I to jest bardzo trudna dla mnie odpowiedź, dawno mi się to nie zdarzyło – nie potrafię jednoznacznie określić, czy film mi się podobał czy też nie. I nie stawiam w tej chwili żadnej zasłony dymnej mówiąc w ten sposób o kiepskim filmie, zapewniam, że gdyby był zły, gdyby mi się nie podobał, to po prostu bym napisał, że jest kiepski.

fot. Przemek Chudkiewicz | Grandessa.pl

Ale w mojej ocenie i recenzji filmu jest kilka pułapek, z których wcale nie tak łatwo jest mi się wygrzebać. Po pierwsze jestem tworzywem filmu, występuję tam i gadam co mi ślina na język przyniesie. Mimo, że od kręcenia tych zdjęć upłynął ponad rok czasu (przybyło 20 kg i jedna nerka 🙂 to nie wstydzę się tych słów i nie wymazałbym ich z tego materiału… nie straciły na aktualności – mówię tam o sile mediów, blogów, bla, bla bla..

Drugą pułapką obiektywnej oceny jest fakt, że jestem blogerem, film jest o blogerach, a ja przynajmniej raz w tygodniu odpowiadam na pytania dotyczące blogosfery, przyszłości blogosfery, wyzwań, problemów, kierunku, przyszłości, wiarygodności, zarabiania… i jeszcze długo mógłbym tu wymieniać. Ile więc można o tych blogach mędolić… to z pewnością będzie opinia tych, którzy na blogosferę patrzą dłużej niż jeden miesiąc. Nie pada tam dla mnie nic nowego, nic co mnie zaskakuje, ogromną większość osób występujących w tym filmie znam, znam też ich opinie, więc dla mnie ten film to jak zapis video z wesela na którym i tak byłem i w dodatku trzeźwy, bo wszystko pamiętam – nothing new.

O wiele ciekawsza będzie dla mnie opinia, nazwijmy go roboczo, zwykłego internauty, „kowalskiego” co czasem w internecie bywa, czyta newsy na onecie i wysyła „emalie”. O wiele ciekawsza będzie dla mnie opinia, zwykłego „kowalskiego” dla którego jedynymi mediami, które konsumuje są radio, telewizja i prasa z dodatkiem telewizyjnym. Tego jestem bardzo ciekawy i pewnie nigdy takiej opiniinie poznam, bo na onecie „kowalski” komcia nie zostawi, a jeśli nawet, to zginie on w zalewie „POprawnych” i pseudomerycznych opinii pomieszanych z testami na inteligencje i walką o prawdziwą polskę papieża polaka.

Nie wiem ilu na sali, podczas pokazu było blogerów, ilu czytelników blogów a ilu zainteresowanych tematem a nie związanych z blogsferą. Ich opinia jest dla mnie ciekawa, czy faktycznie ich dotychczasowe wyobrażenie o internecie, blogosferze się zmieniło, czy zdawali sobie sprawę, że funkcjonuje w sieci taki (przedstawiony w filmie trochę na wyrost) blogerski światek i coś tam czasem robi? Jak oceniają ten film studenci dziennikarstwa?

Nie jestem za to ciekawy opinii znawców tematu z branży filmowej, czy namiętnych dyskutantów na pokazach i przeglądach filmu dokumentalnych. Dyskusja, która odbyła się po pokazie w DKF też jest tego najlepszym przykładem, szybko oderwaliśmy się od filmu i popłynęliśmy w dziennikarstwo kontra blogi plus anonimowość komentarzy w internecie – chociaż tutaj olbrzymia jest rola moderatora, którego, miałem wrażenie, zabrakło. A reżyser, Jarek Rybus zawsze jak dostał mikrofon to przekazywał go dalej… więc dyskusja dryfowała gdzieś w bok.

Trzecią pułapką, jest fakt, że… ten film już widziałem 🙂 o wiele wcześniej, podczas przed, przed, przed premierowych pokazów fragmentów w Gdańsku (Blog Forum Gdańsk 2010) czy Wrocławiu (Social Media Day Poland). Chyba fragmenty filmu pokazywane w Gdańsku były nawet dłuższe niż sam film :-). Więc wczorajszy pokaz był dla mnie zakończeniem pewnego procesu powstawania tego filmu, niż faktyczną premierą.

Przesłuchałem więc sobie ten film jeszcze raz, podczas pisania tego postu… tak, „spiratowałem” go i nagrałem sobie audio dyktafonem pod stołem. A ponieważ mam bardzo dobrą pamięć fotograficzną, to taki audio wspomagacz zadziałał prawie jak nagranie video…

Starając się wiec oderwać chociaż na trochę od mojego blogerskiego skrzywienia wydaje mi się, że „Blogersi” to całkiem nienajgorszy materiał. Specjalnie użyłem określenia „materiał”, bo nie wiem (nie wchodząc w akademickie polemiki i definicje) czy jest to dokument, do którego jestem przyzwyczajony. Przypominał mi raczej, wydłużony do kilkunastu minut materiał z programów informacyjnych (pomijając reżyserowane scenki z Kominkiem). Mocno pocięte wypowiedzi bohaterów filmu, które często układały się w jedno zdanie, głos lektora, Janusza Szydłowskiego, tempo jak w materiale dziennikarskim, wzmacniały takie wrażenie. Gdzieś nawet w komentarzach po dyskusji pojawiło się określenie „dokumentoid”, nie wiem czy słusznie i pewnie zamiarem autora tego komentarza była negatywna ocena… to gdzieś bym chyba w tym kierunku zmierzał.

Wspominając wcześniej o swoich skrzywieniach blogerskich, wydaje mi się, że reżyser sam też im uległ… scenki z gotowania budyniu i dość enigmatyczne nawiązania Alka Tarkowskiego do historii z budyniem będzie tak naprawdę dla niewielu czytelne, ba, ciekawe dla ilu czytelników samego Kominka, sceny z gotowaniem budyniu czytelne… tutaj Jarek Rybus wpadł w swoje własne obycie z blogerami, bo kto, oprócz kilku blogerów ich czytelników oraz części branży public relations i marketingu słyszał o budyniu Dr. Oetker? Żałuję, że nie zapytałem Kamila Durczoka, czy słyszał o tym wielkim wydarzeniu w polskiej blogosferze 🙂

No właśnie, Jarek Rybus – reżyser… w materiałach, w rozmowach i wcześniejszych wywiadach podkreślał, że jest to jego spojrzenie na blogosferę, zainspirowane wydarzeniami „blogerzy & politycy”. Ok, interesujące spojrzenie, tylko w efekcie, podczas oglądania Blogersów, nie miałem wrażenia oglądania autorskiego materiału, raczej dystans, obiektywność charakterystyczna dla dziennikarzy, autora tam nie było. Może to też moje skrzywienie, ja bardzo lubię, kiedy w dokumentach pojawia się autor, jest narratorem, przepytuje bohaterów, niejako zabiera nas w podróż po temacie… jeśli przypomnicie sobie filmy Michaela Moora to wiecie co mam na myśli.

Wobec reżysera można też wytoczyć całą litanię spraw, które nie zostały poruszone w filmie, mój ulubiony zarzut to „dlaczego nie było tam prawdziwych blogerów” :-), dlaczego zabrakło szafiarek, kulinarek, blogów o książkach, podróżach, sporcie, zdrowym odżywianiu, prawdziwych blogerów piszących prawdę o smoleńsku, blogów o prawdziwym życiu, o chorobie, o dzieciach, o tym jak zostać milionerem itp. Tutaj temu wyzwaniu łatwo jest sprostać i każdy może łatwo pobić Jarka Rybusa – sprzęt video jest tani, dostępny dla każdego, rekord czasowy jest prosty do pobicia, bo Rybusowi wyszła ok. 1 minuta filmu na miesiąc – zapraszam więc wszystkich niezadowolonych z wąskiego poruszenia tematów w „Blogersach” o podjęcie wyzwania i nakręcenia własnych blogersów – chętnie taki film wesprę promocją na blogu.

Dla mnie w filmie zabrakło, czegoś co zapada w pamięć, myśli, stwierdzenia, jakiejś obserwacji, która może być pretekstem do rozmowy. Zapomina się o tym filmie tak szybko jak o obejrzanych przed chwilą „Faktach” – co też pokazała dyskusja, o filmie niewiele dyskutowaliśmy.Być może winna jest temu właśnie formuła dokumentu, przypominająca materiał z Wiadomości – przyzwyczajeni do takich przekazów, traktujemy je tak jak tło, jak radio szumiące gdzieś w biurze. Bardzo lubię opowieści i filmy, które opowiadają a nie prezentują zjawisko pozostają w mojej pamięci na dłużej.

Starając się zamknąć opinię w jednym akapicie, to jest jednak ciekawy dokument, ukazujący fragment blogosfery i tego jak media postrzegają blogerów, nie ma tu gloryfikacji czy też ingnorowania tematu. Może niepotrzebnie reżyser budował atmosferę stwarzającą wrażenie, że gdzieś tam w dole działa jakaś tajemnicza blogosfera co ma wielki wpływ i rozmawia z politykami… Z perspektywy czasu przesunął bym środek ciężkości dyskusji o nowych mediach, wpływie blogosfery i tego co się dzieje poza ekranem telewizory z samych blogerów na zwykłych internautów, tych co wykopują, „lajkują”, zakładają fanpage i aktywnie działają w wielu serwisach społecznościowych. Nie trzeba być blogerem, aby mieć wpływ na rzeczywistość z poziomu klawiatury.

Dobrze będzie, jak film da się obejrzeć za darmo w sieci.

To była moja opinia, opinia blogera, jednego z bohaterów filmu, blogera zajmującego się blogosferą, który z filmu nie dowiedział się niczego nowego i do którego ten film nie był skierowany.

Jestem ciekaw Waszych opinii, zostawcie je poniżej w komentarzach lub zalinkujcie do opinii na Waszych blogach… zaznaczcie tylko, czy faktycznie oglądaliście ten film 🙂

  • No to linkuję. Widzę, że w paru kwestiach się zgadzamy.
    http://blog.lukaszwojcik.net/2011/11/30/blogersi-

  • Chciałem zapytać gdzie będzie można film obejrzeć, ale skoro piszesz, że na BFG2010 było więcej niż w wersji oficjalnej + fragmenty pokazane na SM Day, to uznam, że już widziałem najdłużej powstający film o blogerach 😉
    Chociaż z drugiej strony, to i tak chętnie bym go sobie obejrzał… będzie jakaś edycja na DVD, BR, czy coś? 😉

    • mediafun

      Z tego co zrozumiałem, za 2-3 tygodnie będzie będzie wszystko wiadomo, ale nie wiem czy Jarek Rybus miał na myśli puszczenie tego w sieć?

      • Dzięki za info 😉 Domyślam się, że będziesz "monitorował" tą kwestię i takową informację puścisz w świat za 2-3 tygodnie 😉

        • @Marek: może nawet będzie okazja do kolejnego pokazu "Blogersów" we Wrocławiu. 🙂 Choć jeśli byłeś na ostatnim SMday, to pewnie widziałeś już "większą połowę. 😉

          • czyżbyś wiedział o czymś o czym nie wiem…? Na sm day byłem… ale tam kawałek kawałka dali tylko…

          • mediafun

            hmm, chyba dłuższe fragmenty były w gdańsku… ale i tak 7-8 minut fragmentów to prawie 50% filmu 🙂

          • czyli najdłużej powstający film o blogerach jest jednocześnie najkrótszym filmem o blogerach? 😉

            A w Gdańsku widziałem w tamtym roku już, więc skoro pokazane zostało tyyyle fragmentu, to założyłem, iż film będzie miał jakieś 60 – 90 minut…

  • Pingback: „Blogersi” przegadani? | soszal.net()