12

Siła bloga

Ten temat został zainspirowany moją wizytą w mediafunowych statystykach, oraz niedawnym wpisem o larwach znalezionych w czekoladkach Wawel. Dla osób zajmujących się blogami i pozycjonowaniem stron temat wyda się banalny, ale doskonale ilustruje problem i często niedocenianą rolę blogów.

club club club club club

To kilka zrzutów ekranu, jakie zrobiłem po wpisaniu haseł do googla (obrazki mogą kolidować z kartkami mediafun magazynu… – flash – nie umiem tego naprawić). Na 50 ostatnich wejść na stronę mojego bloga 11 z nich odnosiło się do tematu Wawel & robaki (niektóre kombinacje się powtarzały). Zwróćcie uwagę, jak wysoko znajduje się blog na hasła związane z nazwą firmy i robakiem… baa, nawet pojawił się na 4 i 8 miejscu przy temacie nie związanym z problemem firmy („czekoladki wawel blog”, „kasztanki wawel”), czyli mogę się domyślać, że internauta nie wiedział nic o kłopotach firmy. Żeby na hasło „Wawel” wspiąć się wysoko w google trzeba by się napracować, Wawel ma wiele znaczeń, ale gdyby firma miała jakąś unikalną nazwę, to blog piszący o problemie firmy mógłby sporo zamieszać.

Wyobraźmy sobie teraz, że np. były pracownik z chęci zemsty pisze na blogu rzeczy niezbyt wygodne dla firmy… i wykorzystuje do tego wszelkie sposoby, które google lubi. Mediafuna w żaden sposób nie pozycjonuję, nawet nie korzystam z tagów technorati (jak zmienię wygląd bloga to nadrobię zaległości), – wpis dotyczący robaków był zaledwie 2-3 razy linkowany z innych blogów (mediafun jest również na blogfrogu).

Pisząc o sytuacji jaka spotkała firmę Wawel, sugerowałem, że warto przy takich wypadkach skorzystać z usług firm zajmujących się pozycjonowaniem stron – nie mam pojęcia, czy firmy robią tak w przypadku sytuacji kryzysowych? Może ktoś z Was, z doświadczenia, mógłby opisać w komentarzach takie sytuacje – dostawaliście takie „ratunkowe” zlecenia?

Wydaje mi się, że blogi i złe komentarze o firmie najwygodniej jest chyba „zwalczać” własnym, firmowym blogiem – dobrze systematycznie i prowadzony, interesujący blog zawsze będzie wysoko w google.

Sprawdzę za miesiąc jak wysoko będzie mediafun w google na hasła z tych zrzutów ekranów.


  • Świetnie opisany case! A sprawdzałeś może, jak dużo jest wejść na bloga prosto z wyników google’a?

  • pełne podsumowanie haseł z googla prowadzących do bloga statystyki umożliwiają mi chyba pod koniec miesiąca. Teraz mogę sobie przeglądać dokładnie 50 ostatnich wejść i na razie wynika że przynajmniej 2 na 10 to wejścia związane z robakami

  • ciekawa jest u mnie sytuacja z hasłem „dorota zawadzka” (superniania), jeden skromny wpis, chyba sprzed roku (wcale nie taki popularny ani niezbyt komentowany) wylądował na 4 miejscu google… a jestem pewien że więcej i częściej serwisy wszelakie pisały o Dorocie Zawadzkiej.

  • a tych, co chcą poczytać więcej o wykorzystaniu blogów na własną korzyść, zapraszam tu: http://pl.think-a-head.org/index.php?cat=23

  • Ja nie a propos tiki taków i pozycji, a a propos wspomnianych zmian w wyglądzie bloga. Czy planujesz zmianę tła na jasne w stosunku do ciemnego tekstu? Bo ja Ci powiem, że czytam Cię namiętnie, ale zawsze po przeczytaniu notki dostaję oczopląsu. I nie pomaga zaznaczenie tekstu tak, żeby był ciemny na jasnym tle, i tak potem muszę chwilę wracać „do siebie” 🙂

  • eirena: Ogólnie badania użyteczności mówią, że podobno nie ma aż takiej różnicy w jakości czytania tekstu na białym i na czarnym tle. Kluczowym aspektem jest jednak kontrast tekstu. Tutaj mamy zasadniczy tekst w kolorze szarym a tło w czarnym i to faktycznie męczy wzrok.Można to porównać z menu po prawej stronie – białe litery na czarnym tle są o wiele bardziej czytelne. A poza tym na ekranie czytamy o 25% wolniej.

  • @eirena: niechętnie, ale obiecuję, że wyjdę z mroku 🙂
    @julievna: jeśli chodzi o książki, magazyny czyli teksty ciągłe – to zdecydowanie mniej męczy wzrok tradycyjny układ – czarne napisy na białym tle, w kontrze niestety czyta się gorzej…
    dla mnie lubiącego czerń lepiej wygląda… i dlatego u mnie tak mrocznie (poza tym lubię jak na ciemnym tle prezentują się obrazki – ładniej świecą wtedy), ale potwierdzam jeszcze raz… zmiana będzie „na białe” tło… dałem się przekonać, że białe jest czarne a czarne jest białe 🙂

  • Ostatnio gdzieś czytałem, że google znacznie przyspieszyło z uaktualnianiem wyników na pierwszej stronie o wpisy na blogach. Ale 
    żeby aż tak szybko? Twój wpis o robakach w kasztankach był całkiem niedawno.

  • Kotaro

    Dla nielubiących kontrast: ciemne tło – jasne litery polecam Operę. dzięki jednemu kliknięciu sytuacja się odwraca. Szczęsto stosuję ten manewr.

  • @Jakub: to prawda, zaledwie 3 dni wcześniej, pewnie za jakiś czas spadnie, ale faktycznie hasło „Dorota Zawadzka” trzyma się długo i bardzo wysoko

  • to ja też napiszę coś od siebie i podobny case. Otóż jakiś czas temu napisałem o pewnej nie udanej praktyce marketingowej na goldenline. i o dziwo jak się wpiszę w wyszukiwarkę google – goldenline, to na drugim miejscu wyskakuje odnośnik do mojego bloga zatytułowany Ściema na Goldenline , co najlepsze, dziennie kilkanaście osób wchodzi na mojego bloga właśnie po tym haśle. Goldenline nawet nic nie zrobiło z tym, więc nie dziwię się że Wawel też nic nie zroibł. Mało kto sprawdza co się dzieje w blogosferze, jedynie ci którzy są aktywni w blogosferze traktują takie wybryki poważnie. Trzeba pamiętać o wybrykach choćby Walmarta i zlekceważenie blogosfery. Za ignorowanie takich przypadków dostaje się mocno po łapach…

  • Pingback: Wawel i robaki, czyli internet pamięta : Blog.Mediafun.pl()