15

Programy partnerskie i blogi

Zupełnie zapomniałem, a przecież w mojej szufladzie leży wystąpienie Krzysztofa Lisa o zarabianiu na blogach w programach partnerskich. Z Krzysztofem, autorem bloga zarabianie-na-blogu.pl czasem spieramy się o podejście do blogowania i tematu zarabiania na blogach. Krzysztof od początku deklaruje, że tworzy blogi po to, aby na siebie zarabiały, zamyka te które nie mają perspektyw na zarabianie. Polecam obejrzenie tego wykładu (w wielu punktach nie zgadzam się w Krzysztofem, raczej z podejściem niż z prezentowanymi przykładami) oraz przejrzenie komentarzy pod wpisem na jego blogu.

  • W wystąpieniu najchętniej bym usłyszała, w jaki sposób Autor rekrutuje sobie czytelników tych masowo pisanych blogów reklamowych. Wygląda na to, że działa tylko w długim ogonie keywordów z googla – ilu czytelników można z tego ściągnąć? 100? 200 dziennie? Załóżmy 10%CTR na link afiliacki (optymistycznie), 1zł za kliknięcie (optymistycznie), mamy 10 zł dziennie z bloga. Moje niedoszacowanie, czy rzeczywiście to jest malutki zarobek? Przy ilu blogach to się zaczyna naprawdę opłacać?

    Anyway, nawet przy blogach stricte reklamowych nie podoba mi się umieszczanie linków zewnętrznych/partnerskich tak, aby udawały "zwykłe" linki.

    • tomek

      no cóż, reklamy opłaca sie zamieszczać na blogu, gdy ten ma min. 2000 gości dziennie, a co do pierwszego pytania, też chciałbym poznać te tajemnicę "ściągania ruchu na bloga" ( tak skuteczną)

  • Według mnie całość powinna wyglądać trochę inaczej. Blogger pisze dobre teksty, zdobywa czytelników i uznanie. Z czasem pojawia się sponsor, reklamodawca, który płaci za reklamę nie wtrącając się w treść bloga. Blogger sam staje się pewnego rodzaju marką. Blogi stawiane tylko po to, żeby odpalić na nich reklamy to pomyłka. Ani nie będzie to miało stałych wiernych i lojalnych czytelników, ani dobrego reklamodawcy nie znajdzie. Przede wszystkim jakość.

  • Jak to mówią, Content is King. Sęk w tym, że sponsorzy/reklamodawcy jakoś tak bardzo się nie garną…

  • @mauzonka: rzeczywiście, czytelników mam głównie z wyszukiwarek. Inaczej nie bardzo umiem ich ściągnąć, co jednak nie przeszkadza mieć kilkuset osób dziennie na blogu. Blogów mam kilkanaście, regularnie pisuję może na 10, poświęcam im mniej więcej godzinę pracy dziennie. I mam z tego kilkaset złotych miesięcznie (ile dokładnie i z jakich źródeł, obliczam co miesiąc na łamach bloga).

    Nie powinniśmy się zastanawiać, przy ilu blogach to się opłaca, raczej przy ilu czytelnikach. Myślę, że przy dziesięciu tysiącach dziennie można by z tego wyżyć.

    @Bartek: blog nie musi mieć stałych i lojalnych czytelników, by zarabiać. Przecież model sponsorowania bloga nie jest jedynym modelem zarobienia na blogu. Inne, w rodzaju reklamy kontekstowej czy właśnie programów partnerskich, radzą sobie dobrze również na blogach pisanych przez autorów, którzy nie mają żadnej marki ani stałych czytelników.

    Dlaczego uważasz, że stawianie blogów w celu umieszczenia na nim reklam to pomyłka? Czy takie same odczucia masz w przypadku zwykłych witryn internetowych?

    @Blogomotive: reklamodawcy, zwłaszcza w Polsce, jeszcze wielu rzeczy nie rozumieją. Pozostaje przeczekać do momentu, gdy im się to zmieni.

  • hotlos

    Czyli ogólnie rzecz biorąc pozostaje nam podzielenie blogów na cztery przypadki.
    1) blog z dobrej jakości contentem pisany przez właściciela, stworzony z pasji (ot, choćby np. mediafun)
    2) blog z dobrej jakości contentem pisany przez właściciela, stworzony do zarabiania (np. zarabianie-na-blogu)
    3) blog z linkami, stworzony początkowo z pasji (wydaję mi się, że tak zaczął np. http://www.techeblog.com)
    4) blog z linkami, stworzony do robienia kasy (niestety nie jestem w stanie podać tutaj konkretnego przykładu, ponieważ takie blogi omijam)

    Przypadki 1) i 3) nie wymagają większego komentarza. Dopóki wraz z dochodami z reklam nie zmniejsza się jakość treści, to nie widzę problemu.

    W 2) przypadku (chyba w większości o nim mówił Pan Krzysztof)zaczynamy mieć już pewne wątpliwości. Moim zdaniem założenie bloga tylko po to, żeby na nim zarabiać MA sens. Pod warunkiem oczywiście, że w zamian za kliknięcia czytelników będziemy w stanie dostarczyć wysokiej jakości treść. Co do ukrywania linków mam mieszane uczucia, ale z drugiej strony, rozumiem Pana Krzysztofa. Jak wielu internautów mam uczulenie na wszystko co może mieć cokolwiek wspólnego z reklamą (wydaję mi się, że to uczulenie mają tylko osoby które internetem posługują się często).

    4) przypadek, jak już wspomniałem wyżej, staram się omijać szerokim łukiem. Nie wyobrażam sobie jak mogą wyglądać tego typu blogi, a przede wszystkim jak mogą zarabiać.

  • Są blogi hobbystyczne i te, które zostały założone w jednym celu: testować, zarabiać. Wszystko zalezy od autora. Co złego jest w zarabianu pieniędzy? Kto powiedział, że blog ma służyć do pisania o swoim życiu i hobby? Moim zdaniem, na blogach mozna zarabiać i to spore pieniądze, tylko nie wszyscy to potrafią. Wielu jeszcze nie wie, jak wykorzystać blogi do zarabiania pieniędzy. Wielu zarabia na dwa sposoby czyli na reklamie i programach partnerskich. Szczerze to na tym nie da zarobić konkretnych pieniezy. Na żadnym z programów afiliacyjnych nie zarobi się pieniezy, z których mozna wyżyć. Wokół reklamy trzeba sie nachodzić, bo albo samemu szukać reklamodawców, albo zgłosić sie do agencji, która nas obsłuży,a tu też pod górę, bo albo klików za mało, albo chcą wyłączność na reklamę. Na programach partnerskich nie da sie dużo zarobić, ponieważ tam dostajesz pieniądze albo za kliknięcie albo prowizję za sprzedaż. Zazwyczaj za klik od 0,03 do 0,20 gr. za sprzedaż zalezy od produktu. Ludzie nie klikają w banery, ilu z was to robi? dlatego marne grosze na tym się zarabia. Owszem są osoby, które zarabiają po kilka tyśiecy miesiecznie, bardziej na prowizji za sprzedaż niż za kliki w baner, to nieliczni szczęściarze, ale też napracowac przy tym muszą się sporo, a nie o to chodzi w biznesie internetowym.Chodzi o to, żeby sporo zarobić i się przy tym nie narobić. Najlepszym sposobem na zarabianie w internecie jest sprzedawanie własnego produktu a programy afiliacyjne wykorzystać i to dosłownie do przetestowania czy produkt z danej niszy się sprzedaje czy też nie. Taki sens widzę w programach afiliacyjnych.
    Co do reklamy na blogach, to ja osobiście nie mam nic przeciwko, byleby było napisane, że sponsorowane.

  • @ania: poruszyłaś ciekawy temat, zwłaszcza, że programów partnerskich nie znam w praktyce… ale nie widzę w nich potencjału. Nie zgadzam się, że za reklamą trzeba się nachodzić. Tu kłania się cały czas temat, który często poruszam – marka bloga. To do mnie zgłaszają się reklamodawcy, bo chcą się reklamować na tym konretnym blogu – podobną sytuację mają blogi Antyweb, Webstop (webstop przygotował konkretną ofertę dla reklamodawców) – podejrzewam, że żaden z nas nigdy nie wysyłał oferty do firm. Ale druga sprawa – nie każdy bloger chce się zajmować reklamą na swoim blogu – zwłaszcza jeśli zajmuje się odmienną tematyką niż firmy, marki, technologie marketing.

    Wyliczasz też grosze za kliknięcia…to prawda, nie wierze w reklamy i kliki – istotna jest reklama wizerunkowa. W tym przypadku nie trzeba klikać w banery (a przynajmniej firmy to zliczają) a ważniejsze jest przekazanie konkretnego komunikatu – nowy, produkt, nowa firma, usługa, a nie – „Hej, kupujcie, klikajcie, promocja!”.

  • Zgadzam się z Tobą. Ja przetestowałam wiele programów partnerskich i polskich i zagranicznych, i uważam, że powinno się je wykorzystac jedynie i wyłącznie do przetestowania czy dany produkt się sprzedaje w internecie czy też nie. I tak je trzeba traktować. Łudzi się ten, kto myśli, że zarobi na banerach czy prowizji. Z drugiej strony jest to fantastyczny moim zdaniem sposób reklamy dla reklamodawcy, który uczestnicząc w takich programach może oszczędzić mnostwo pieniędzy na reklamie. Średnio za unikalne kliknięcie reklamodawca płaci max. do 0,25 gr.a w te banery i tak nikt nie klika. To pestka w porównaniu z ceną banera np. na portalu, gdzie za 1000 odsłon Klient musi zapłacić średnio 100 pln. Mało tego strony na których pojawiąją sie banerą są zazwyczaj sprofilowane i działają w grupie celowej klinetów reklamodawcy. Myślę, że programy partnerskie to wielka korzyść dla reklamodawców. Marka bloga i kontent jest bardzo ważny, niemniej jednak uważam że za reklamą na blogu trzeba się nachodzić. Przynajmniej na początku. Podajesz przykłady blogów, do których zgłaszają się reklamodawcy, ale musisz też przyznać, ze są to blogi pisane przez osoby ze swiata marketingu, majace kontakty z domami mediowymi, agencjami i całym portfolio klientów. Myślę,że łatwiej im o reklamodawców, łatwiej jest im się przebić. Z drugiej strony to naturalne, że łatwiej jest się przebić osobie znanej, ba nawet ludzię chętnie coś kupią od znanej osoby niz od kogoś obcego, więc skoro taka możliwość jest to koniecznie trzeba z niej skorzystać.
    Sama mam kilka blogów na których pisze o produktach klienta. Moje blogi podobają się reklamodawcom (przynajmniej tak mówią, a znając ich troszkę, chyba mówią prawdę)i chętnie na nich się reklamują, jednak to ja muszę do nich dzwonic i wysyłać do nich moją ofertę. Nie mogę narzekać, bo pracuję zaledwie kilka godzin dziennie i to w domu,przy porannej kawie i niczego mi nie brak, ale męczące to dzwonienie, a bardzo bym chciała, aby podobnie jak do ciebie do mnie też sami reklamodawcy dzwonili. Nie jestem też osobą znaną, przynajmniej nie w kręgu moich reklamodawców ani domów mediowych i agencji, więc jak zwykle szarakowi pod górę, ale marketing internetowy rozwiją sie dośc dynamicznie, troszkę inaczej niż rynek amerykański, ale przeciez Polska to nie Ameryka.
    Ps.
    Mam dla ciebie coś super, extra fajnego. Reklama, która dosłownie powaliła mnie na kolana. I takich reklam, życzyłabym wszystkim. Moi zdaniem to majstersztyk reklamy Zobacz i powiedz co o niej myślisz?
    http://www.youtube.com/watch?v=l0sbiSlyKtw&feature=user

    albo to

    http://www.youtube.com/watch?v=DLxq90xmYUs&feature=user

    Pozdrawiam
    Ania

  • Pablo

    Kurcze, co to znaczy „Mam kilka blogów na których piszę o produktach klienta” !!? Klasyczny casus Wal-Martu się kłania?

  • Ja tak bym tego nie nazwała. Po prostu odkryłam nisze, na której można zarobić, i tyle. Każdy kto by tego nie wykorzystał byłby głupcem:)a czy to blogi, czy inne podobne, to bez znaczenia.
    Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że wielu myśli, że blogi to pamiętniki, w których autorzy piszą o swoim życiu czy hobby, i takie tam inne filozofie. Obućcie się!!
    Blogi można wykorzystać do zarabiania pieniedzy.

  • artub2911

    świeta racja Aniu też zarabiam w ten sposób moze dopiero zacztnam ale sie rozkreca sprawdzcie sami jakie to proste a stworzenie bloga to kilka minut i kasa plynie sama
    polecam PP
    http://www.okazje-cenowe.pl/?uid=3681

  • Dobrze przygotowany blog ekspercki jest w stanie sporo wygenerować gotówki z programów partnerskich. Ważna jest nisza w której się działa i to do tego taka, w ramach której można sprzedać dobre produkty z wysokimi prowizjami. Trzeba tylko jasno pisać, że chce się też coś sprzedać, a nie chować to pod szafę i udawać, że tego nie ma. Jak dla mnie całkiem efektywne działania podejmuje Tomek Urban, prowadzący co najmniej kilka blogów i serwisów nastawionych na zarabianie np. pp.ministrona.pl. Tomek przy okazji napisał też książkę, którą promuje i sprzedaje. Blogi to nie tylko reklamy, ale także dobrze dobrane tematycznie rekomendacje.

  • Trafiłem przypadkowo do całkiem pokaźnego archiwum. Uważam, że dziś trudno o dobrego bloga, skutecznie zarabiającego na siebie. Fakt, jeśli wypracujemy sobie dobrą niszę i odpowiednią grupę docelową, możemy liczyć na zarobek, ale na pewno nie taki jak w przypadku Pana Krzysztofa. Sądzę, że blog zarabianie-na-blogu.pl generuje wysoką opłacalność ze względu na to, że … właśnie dotyczmy zarabianiu na blogu. Ludzie odwiedzające zamieszczane tam treści są wyjątkowo podatni na sąsiadujące reklamy, stąd moim zdaniem ten fenomen.

  • zyga

    A ja proponuję inny program partnerski.
    Projekt Londonay, bo o nim tutaj piszę to nowość na polskim rynku internetowym.

    Główne zalety projektu to:
    – podstawowa prowizja wynosząca 400 funtów brytyjskich GBP
    – maksymalna prowizja wynosząca 750 funtów brytyjskich GBP
    – dodatkowe prowizje od 50 do 350 funtów brytyjskich GBP
    – rewelacyjny system awansów i premii dzięki któremu bardzo szybko otrzymamy od firmy w prezencie markowego laptopa oraz inne wartościowe bonusy
    – korzystając z projektu mamy dostęp do kilkunastu dodatkowych możliwości zarobkowych
    – cały projekt objęty jest ochroną Angielskiego Nadzoru Finansowego http://www.fsa.gov.uk więc jest całkowicie bezpieczny i legalny

    Projekt Londonay oraz dodatkowe oferty zarobkowe dostępne są na zasadzie umowy franczyzowej. Tak więc po podpisaniu umowy stajemy się autoryzowanym współpracownikiem Londonay i otrzymujemy dostęp do:

    – podstawowy Projekt Londonay (prowizje od 400 funtów)
    – dodatkowy program zarobkowy "Londonay-Economy" (prowizje od 90 funtów)
    – sklep z najtańszymi towarami na zasadzie franczyzy (prowizje 15% + 10% z grupy partnerów)
    – market online na zasadzie franczyzy (prowizje 10% + 5% z grupy partnerów)
    – platforma społecznościowo-sprzedażowa (zupełna nowość w Polsce !!!) z gwarancją sprzedaży twoich produktów i ofert (np. z innych biznesów) bez ponoszenia dodatkowych kosztów reklamy
    – program partnerski i lojalnościowy Londonay

    Inne ciekawe możliwości jakie daje nam firma Londonay to:
    – najtańsze zakupy w Internecie
    – tanie używane samochody z Anglii i Europy Zachodniej
    – doradztwo biznesowe i księgowe w zakresie prowadzenia własnej firmy oraz własnego e-biznesu (szkolenia, kursy, itp.)
    – usługi internetowe (hosting, reklama w sieci, itp.)
    Naprawdę jest z czego wybierać, a możliwości zarobkowe są ogromne.

    Cały projekt obsługiwany jest przez profesjonalną i poważną firmę z Wielkiej Brytanii "Londonay Company Limited LTD", która posiada kilka przedstawicielstw na całym świecie np. w Nowym Yorku, Sydney i Tokyo.

    Zapraszam na stronę:
    http://londonay.com/9UVY