4

PR kontra marketing szeptany (video)

Kolejny gotowy materiał video z „Takiej konferencji rze muwie WOMM” – tym razem panel dyskusyjny przedstawicieli agencji PR. Próbowałem wyciągnąć od Sebastiana Łuczaka (Eskadra Publica), Marka Wróbla (Neuron PR) oraz Norberta Kilena (On Board PR) trochę informacji o tym jak agencje PR patrzą na marketing szeptany. Hmm, oceńcie sami, bo trochę dostało się panelistom w Waszych komentarzach za podejście do tematu. Ale jak bym tak źle nie oceniał, przedstawiciele agencji PR dosyć jasno przedstawili swoje stanowisko… sęk w tym, że często się zdarza że agencja PR robi swoje, klient robi swoje… a za wpadki obrywa często właśnie potem agencja, bo na jej barki spada potem tłumaczenie zachowań klienta. Cóż, taki los.

A pod tym linkiem możecie obejrzeć to nagrania w różnych formatach (flv, avi, mp4, mp3) lub ściągnąć na dysk.

  • PO raz kolejny dzięki za materiał! 🙂

  • Seba

    Chyba temat podchwycił bo inne agencje też już coś próbują kombinować z tym tematem http://www.marketingandmore.pl/wydarzenia_single/article/12/nowy_panel_dyskusyjny_o_marketingu_szeptanym.html

  • Nie byłem na konferencji, ale moje wnioski po obejrzeniu materiału są następujące:

    1. Chłopakom z agencji PR ciężko tłumaczyć się z działań(WOMM), które wogóle nie są ich domeną. Ciężko wogóle im coś o tym powiedzieć („a nie mówiłem że bedzie nudno”) Jeśli któraś agencja PR gdzieś coś robiła, należy to potraktować raczej w kategoriach wypadku przy pracy niż core biznesu. Z moich obserwacji wynika (i myślę że potwierdzi to większość agencyjnych PRowców na tym blogu) że WOMM to domena agencji marketingu szeptanego, reklamowych, domów mediowych i sieci reklamowych. To właśnie domy i sieci przodują w nazywaniu takich działań (E)PR-em, robiąc tym samym piarowcom koło pióra. Kto nie wierzy, niech zerknie chociałby na stronę Heureki i poczyta o oferowanej przez nich usłudze WebLeader lub po prostu wpisze w googla E-PR.

    2. Audytorium zrobiło z PRowców czarnych WOMMiarzy, grubo za nim ci pojawili się w panelu. Komentarze to tylko objaw. Przebieg spotkania świadczy o a) totalnym niezrozumieniu czym jest piar i czym zajmują się agencję piarowe b) wcześniej wyrobionej opinii o piarowcach jako o chłopakach od „czarnej roboty”.

    3. Pytanie zasadnicze: Kto zatem jest winien tak fatalnej opinii nt. PRu? Odpowiedź jest niestety smutna: PR. Polski Piar jako branża, przede wszystkim reprezentowana przez PSPR, ZFPR pozwoliła i od kilku lat biernie patrzyła jak byle domorosły polityk w szklanym ekranie wycierał sobie gębę oskarżając konkurenta o „czarny PR”. Żadne ze stowarzyszeń nigdy nie zaprotestowało w tej sprawie. Pozwoliliśmy aby opinii publicznej wbito do głowy, że PR to jakaś tajemnicza ciemna siła, która pozwala wybielać swoich klientów i pognębiać konkurentów. Koniecznie w niecny sposób. Nie ma jasnej definicji czym się de facto zajmujemy. Skoro my sami nie jesteśmy pewni, dlaczego ma to wiedzieć zwykły marketingowiec lub chociażby nasz potencjalny klient. Wśród klientów krąży dowcip o tym czym się różni PRowiec od szczura: szczur nie zrobi wszystkiego. Jako agencje nie edukujemy klientów, tylko w pogoni za budżetami zniżamy się do jego poziomu. Kodeks ZFPR jest martwy (co akurat zostało zauważone przez uczestników), a same stowarzyszenia są raczej klubem wzajemnej adoracji niż realną siłą wpływającą na rozwój branży i opinię o niej.

    Trochę to smutne, miejscami śmieszne.

  • Pingback: Czarny PR - oficjalnie : Blog.Mediafun.pl()