14

Nozbe, czyli Michael from Europe

Nozbe, to słowo, które do jeszcze do niedawna nie kojarzyło się z niczym konkretnym. Podobnie jak David Allen i jego książka Getting Things Done: The Art of Stress-Free Productivity. Nie wiedzieć czemu polski wydawca (One Press) zupełnie zapomniał o słowie kluczu (Getting Things Done – GTD) polski czytelnik może odnaleźć ją pod tytułem „Sztuka efektywności. Skuteczna realizacja zadań”.

Nozbe to program, którego autorem jest Michał Śliwiński – miałem go poznać na kilku „łeb-dwa-zerowych” spotkaniach, gdzie prezentował nie tyle swoją aplikację, co sposób na skuteczną promocję i metody wprowadzania aplikacji na rynki międzynarodowe.

To trochę takie spełnienie marzeń każdego autora programu: stworzyć program dla siebie, który odniesie światowy sukces.

O tym, jak się bez stresu i ciśnień buduję światową markę, czego potrzeba aby projekt odniósł sukces i o kilku innych ważnych sprawach, rozmawiałem niedawno z autorem programu.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.


mp3 do ściągnięcia 13mb)

Tutaj jest cała rozmowa w wersji audio, poniżej nieco przeredagowany i skrócony wywiad w wersji tekstowej – do wyboru.

Mediafun: Co to jest Nozbe?

Michał Śliwiński: Nozbe (www.nozbe.com) jest aplikacją internetową, która pomaga w codziennych problemach z organizacją czasu, a przede wszystkim w organizacji zadań. Na rynku jest dużo aplikacji umożliwiających zapisywanie „co trzeba zrobić”, ale te wszystkie programy pomagają nam tylko spisywać sprawy do zrobienia. Jeśli spiszemy tych rzeczy za dużo, to lista „do zrobienia” zaczyna nas codziennie „straszyć”, i w tym momencie jest jeszcze gorzej niż było na początku – wiem to z własnego doświadczenia.

Mediafun: Albo przesuwamy te rzeczy do zrobienia „na później”.

Michał Śliwiński:Na później, na później, na później i one nas tam cały czas straszą.
Nozbe ma za zadanie spowodować, aby listy „do zrobienia” powoli jednak się kurczyły. Nozbe jest nie tylko aplikacją internetową gdzie możesz tworzyć własne projekty i zadania, ale najważniejsze jest to, że pomaga ci zdecydować, które zadanie powinieneś wykonać jako następne. Te zadania pokazuje ci w jednym widoku, dzięki temu wiesz na czym musisz skupić się dzisiaj.

Sam mam w tej chwili 40 projektów, które mnie „straszą”, w każdym projekcie mam mnóstwo zadań, ale codziennie widzę tylko kilka rzeczy, które muszę zrobić danego dnia, i na tym się skupiam. I przez to mój umysł nie wędruję po nie wiadomo ilu listach. Nozbe wprowadza dużo nowatorskich podejść, jak można te zadania realizować szybko i sprawnie, żeby jak najszybciej „pozbywać” się tego, co jest do zrobienia.

Mediafun: Nozbe nie jest programem „z powietrza” tylko opiera się na pewnych podstawach, na książce Davida Allena, Getting Things Done: The Art of Stress-Free Productivity (GTD).

Michał Śliwiński:Tak jest. Podstawową sprawą jest to, że cokolwiek masz na głowie, sprawy do załatwienia, im więcej jest tych spraw, tym jesteś mniej produktywny (myślisz o wielu rzeczach na raz). A w momencie kiedy spiszesz to do jakiegoś systemu, któremu ufasz (tak jak Nozbe, który chce być takim systemem), wtedy masz to tam uporządkowane. Nie musisz o tym myśleć dwa razy. Sedno polega na tym, żeby myśleć w jednym momencie o jednej rzeczy, którą masz do wykonania, wykonać ją i przejść dalej. Nie czytać e-maili dwa razy, nie czytać rzeczy dwa razy, nie przeglądać rzeczy dwa razy, nie czerpać przyjemności z czytania niepotrzebnych rzeczy dwa razy. Tylko spisać to w jednym miejscu i potem tylko odhaczać kolejne sprawy.

Mediafun: Nozbe jest na razie skierowany na rynek amerykański, wspominałeś o wersji polskiej. Wersja polska jest wynikiem twojego małego tournee po Polsce. Pojawiłeś się na Innowatorium, na Auli Polskiej, Bootstrapie. Co z tych spotkań wynika?

Michał Śliwiński:Przede wszystkim ja nigdy nie zabiegałem o popularność w Polsce, zresztą nie mam na razie takiej potrzeby, ponieważ Nozbe w Polsce nie promuję. Wyszło to trochę szybciej niż przypuszczałem. Efektem tego jest fakt, że poznałem bardzo fajnych ludzi, poznałem „światek” web2.0 polski, poznałem Michała Fabera, poznałem chłopaków od Boostrapa, Auli. To była dla mnie podstawowa sprawa, żeby poznać ludzi z branży, podzielić się z nimi swoimi doświadczeniami.

Na razie wynik jest taki, że ludzie są otwarci, chcą ze mną współpracować, i bardzo możliwe, że w skutek tych właśnie spotkań powstanie polska wersja Nozbe. Raz, że Nozbe wzbudził zainteresowanie, a dwa, że jak już mam tutaj znajomych oraz pozycję na rynku, to jestem stanie dotrzeć z produktem do ludzi. Ja bałem się wejścia w Polsce z kilku powodów. Po pierwsze w Polsce GTD nie jest znane. Mam już pewne doświadczenie na rynku amerykańskim i mam tutaj ludzi, którzy chętnie by mi w tym pomogli (i ja mógłbym pomóc im) to uważam że możemy stworzyć jakąś synergię. A na każdym z tych spotkań występują bardzo pozytywne wibracje.

Mediafun: Żeby korzystać z Nozbe, zaleca się znać zasady promowane przez Davida Allena. Czy koniecznie trzeba przeczytać książkę?

Michał Śliwiński:Nozbe jest tak skonstruowany, żeby był prosty w obsłudze. Ma te wszystkie bajery web2.0, aplikacja jest szybka, działa sprawnie, nie odświeża każdej strony (AJAX), więc jest wygodna w obsłudze. i jest zrobiona tak prosto, że właściwie książki nie trzeba znać. Ale na każdej stronie w systemie Nozbe masz krótkie wyjaśnienie, co do czego jest. Co to są „next actions” co to są „contexts” – to są pojęcia, których ludzie nie znają, do tej pory pracowali na zwykłych listach „do zrobienia”. Więc generalnie nie trzeba znać, ale jest wskazane, ponieważ jeżeli znasz GTD to od razu załapiesz co jest do czego i wykorzystasz potencjał Nozbe.

Mediafun: Oprócz prac nad rozwojem Nozbe.com prowadzisz kurs, kurs produktywności.

Michał Śliwiński:Tak, na blogu prowadzę kurs, publikuje regularnie odcinku mojego kursu GTD – w sumie będzie to 10 lekcji. W przyszłość mam zamiar go dystrybuować w formie e-booków czy w formie kursu video.

Mediafun: Jeszcze wrócę do początków. Nozbe zaczął się od programu który stworzyłeś dla siebie, od czego zaczął się „boom”, jak zostałeś zauważony i jak to się stało, że nagle stałeś się popularny.

Michał Śliwiński:To było tak, że szukałem aplikacji dla siebie, właśnie takiej jak Nozbe. Ale ponieważ nie mogłem znaleźć nic odpowiedniego dla siebie, to się wkurzyłem i stwierdziłem, że sam sobie napiszę coś takiego. I wieczorami sobie siedziałem i napisałem. Praca nad Nozbe była takim eksperymentalnym poligonem dla mojej codziennej pracy. Właściwie to moc blogerów spowodowała, że Nozbe został zauważony. A to dzięki temu, że napisałem jeden z wielu komentarzy na jednym z blogów traktujących o GTD. To był komentarz odnoszący się o innej aplikacji, – napisałem że stworzyłem podobną, i poprosiłem o opinię na temat mojego programu.

Okazało się, że jeden z blogerów, który pisał na ZDNet opublikował u siebie cały artykuł o Nozbe i to napisał bardzo pozytywnie. Potem podchwycili temat inni blogerzy i to się w blogosferze rozniosło i spowodowało, że nagle stałem się słynny w tej określonej niszy. Nagle link do Nozbe pojawił się na pierwszej stronie del.icio.us co wydawało mi się prawie niemożliwe.

Mediafun: Nozbe skierowany jest na rynek amerykański, ale program nie pochodzi od Michała z Polski, tylko od Michaela z Europy.

Michał Śliwiński:Tak, to prawda, promuję fakt, że jestem bardziej z Europy niż z Polski. To wynika z kilku rzeczy. W stanach jest dużo kawałów o Polakach, ja nie wstydzę się, że jestem Polakiem, ale kwestia jest typowo marketingowa. Dla amerykanów coś co jest z Europy jest dobre. To taki mały haczyk marketingowy, ale tak szczerze mówiąc ludzie, aż tak wielkiej uwagi do tego nie przywiązują. Dla nich jest ważne aby to działało i było po angielsku-amerykańsku, ceny muszą być w dolarach itd. Wydaje mi się, że większość użytkowników myśli, że mieszkam w Stanach.

Mediafun: Każda nowoczesna aplikacja powinna być dostępna na wiele platform, wiele urządzeń. Ty zrobiłeś Nozbe na iPhone’a, bez iPhone’a?

Michał Śliwiński:Tak, to była świetna sprawa, że nie mając iPhone’a musiałem zrobić wersję na iPhone’a. Ktoś opublikował prosty mechanizm do tworzenia aplikacji dla iPhone’a, za jej pomocą powstał również digg.com dla iPhone’a. Wykorzystałem to narzędzie i powstał iNozbe, dzięki emulatorom mogłem ją testować u siebie, natomiast moi użytkownicy w Stanach testowali ją już na swoich iPhonach i to oni dawali mi informacje, co działa, a co jest do poprawki. Ja miałem możliwość przetestowania jak działa moja aplikacja na iPhonie dopiero trzy miesiące później.

Mediafun: Pojechałeś do Stanów prezentować Nozbiego?

Michał Śliwiński:Na konferencji w San Francisco brałem udział w konferencji gdzie promowałem produktywność (GTD) za pomocą aplikacji internetowych. Brałem udział w panelu dyskusyjnym poświęconym produktywności. Cała konferencja (office 2.0 conference) dotyczyła wykorzystywania aplikacji web2.0 w działalności firmy. Są różne tego typu aplikacje, jak np. Google Callendar, Gmail czy Google Docs & Spreadsheets czy właśnie Nozbe, która jest w pewnym sensie aplikacją biurową, do zarządzania czasem. Tam zostałem zaproszony jako speaker i panelista, i prowadziliśmy dyskusje o GTD, o tym jak pomysły Davida Allena wpływają na naszą produktywność i oczywiście o aplikacjach, które tę metodologię promują.


Wywiad, m.in. z Michałem, podczas trwania konferencji.

Dla mnie to było fascynujące doświadczenie, ponieważ poznałem tam ludzi, których do tej pory znałem tylko przez ich blogi, a tam mogłem z nimi porozmawiać osobiście. Poznałem również San Francisco i Silicon Valley, zobaczyłem co tam się dzieje – dla mnie było to niesamowite doświadczenie. Doskonała okazja, żeby pochwalić się, że można przyjechać z Polski i coś fajnego pokazać.

Mediafun: W najbliższym czasie będziesz wprowadzał Nozbe na rynek hiszpański, niemiecki, pojawił się też pomysł aby wprowadzić Nozbe na rynek polski. Nie będą to tylko zwyczajne tłumaczenia interfejsu, ale każdy wersja będzie czymś się różniła.

Michał Śliwiński:Tak, ja wyznaję taką zasadę, że jak już robić produkt, to trzeba go przygotować dokładnie do konkretnego odbiorcy. Czasem nie wystarczy tylko przetłumaczyć program, ale kiedy przystosujemy go do specyfiki danego rynku do jesteśmy w stanie dotrzeć do dużo większej grupy użytkowników. Ja ponieważ znam niemiecki i hiszpański, to jestem w stanie to kontrolować, dlatego wybrałem te dwa rynki. Inna sprawa, że są to dwa największe języki po angielskim, więc to ciągle jest dobry rynek do promocji Nozbe.

Chce dostosować Nozbe do niemieckiego „ordnungu”, Niemcy lubią porządek, porządnie podane rzeczy, więc mam nadzieję, że dotrę tam w ten sposób. We wprowadzaniu Nozbe będą pomagać mi niemieckojęzyczni przyjaciele. W Hiszpanii będzie podobnie. Teraz pracuję w Hiszpanami, oni są postrzegani jako bardzo chaotyczni, ale wbrew pozorom są bardzo pracowici i też lubią porządek. I wydaje mi się że taka aplikacja jest w stanie do nich dotrzeć, poza tym w stanach 30 proc. ludzi zna biegle język hiszpański, więc jest to związane również z planami zdobywania rynku amerykańskiego. Zauważyłem że wiele firm ignoruje ten fakt, robią program po angielsku, wychodzą z założenia że wszyscy znają angielski i tyle. A gdyby popatrzeć na moich konkurentów i programy w języku angielskim, to jest to bardzo duża lista, natomiast w innych językach jest do dużo, dużo mniej.

Zabrzmi to może dosyć dumnie, ale chcę realizować swoją misję szerzenia produktywności dla innych. Mi to pomogło, ja jestem osobą bardzo niezorganizowaną, myślę, że jestem s tanie pomóc również innym.

Mediafun: Bardzo mnie interesuje jak będziesz wprowadzał Nozbe na rynek polski. Obserwując nowe, startujące projekty zauważyłem, że ich twórcy robią jeden błąd. Rozsyłają i pokazują ten produkt w środowisku „web-dwa-zerowym”, wśród programistów, informatyków i wszystkich zainteresowanych technologiami. A pomijają często media, marketingowców czy swoją grupę docelową. Widzę również że Nozbe jest pokazywany na takich spotkaniach, a czy planujesz promowanie Nozbe wśród managerów, pracowników biurowych itp.

Michał Śliwiński:Tu mnie złapałeś. Jak najbardziej się z tym zgadzam, Ja mam u siebie taki wskaźnik, obserwuje statystyki, i pod jednym względem są to statystyki słabe – ok. 55 proc użytkowników Nozbe to ludzie korzystający z przeglądarki Mozilla Firefox. To świadczy o tym, że w pewnym sensie są to geekowie. Dopóki Firefox nie spadnie do poziomu 30% mogę mówić, że żadnego sukcesu nie odniosłem. Na początku, jak wprowadziłem Nozbiego to był to wskaźnik rzędu 70-80 proc. – to było bardzo wysoko. Czyli tak jak mówisz, gotowaliśmy się we własnym sosie.

Mediafun: Bo mówiłeś o Nozbe na Boostrapie, Innowatorium, Auli, a czy promowałeś Nozbe wśród ludzi którzy używają Internet Explorera?

Michał Śliwiński:Te spotkania o których wspomniałeś, były bardziej towarzyskie. Ja tam nie miałem promować Nozbiego, ale opowiedzieć o sobie, o tym jak rozwijam produkt i poznać ludzi z branży. Ale rzeczywiście, kiedy będę wprowadzał produkt na rynek polski, skupiłbym się na zupełnie innym rodzaju promocji. Mój pomysł na prowadzenie kursów produktywności, polega na tym, że chciałbym przedstawiać się nie jako twórca programu komputerowego, ale specjalista od produktywności. Wszyscy moi konkurenci skupiają się na aplikacji, ja uważam, że powinienem promować produktywność i wtedy dawać narzędzie.

To co jest ważne i genialne w pomysłach jakie proponuje David Allen w książce GTD, to fakt, że on nie narzuca żadnego systemu czy programu. Proponuje pewne zachowania, które powinieneś w sobie wyćwiczyć, a to jakich narzędzi do tego użyjesz, to już jest twoja sprawa.

Nozbe jest moim sposobem, jak ja te zasady wdrożyłem w życie, inni mogą zasady Davida Allena wykorzystać w zupełnie inny sposób. Nigdy nie twierdzę, że Nozbe jest jedynym rozwiązaniem. Dzięki tej otwartości, książki Davida Allena są bardziej popularne w Stanach, niż te, które dają wąskie i jedynie słuszne rozwiązania.

Mediafun: A ile trzeba włożyć pracy żeby wprowadzić Nozbe na rynek polski? Potrzebujesz do tego inwestora, biura, sztabu pracowników?

Michał Śliwiński:Samo przygotowanie polskiej wersji to tylko kwestia tłumaczenia, więc z tym nie ma problemów. Pozostaje więc kwestia marketingu. Oczywiście gdybym miał inwestora, to wtedy byłoby łatwiej. Po pierwsze są pieniądze na wypromowane, po drugie inwestor ma lepsze kontakty w mojej potencjalnej grupie docelowej niż ja. Mam taki plan, że chcę wejść na rynek polski z partnerem, nie mogę na razie ujawniać wielu szczegółów, ale mam propozycję żeby wspólnie wprowadzić w ten sposób Nozbe.

Mediafun: Nie chcę oczywiście wyciągać od Ciebie, szczegółów, ale faktycznie gdyby Nozbe zyskał takie partnera jak np. Goldenline.pl czy Profeo.pl – byłoby to idealna platforma z której mógłby startować.

Michał Śliwiński:Tak, tego typu pomysły to są dobre rozwiązania. Ja nie jestem chciwy, i wierzę w efekt synergii. Jeden z moich klientów powtarza, że nie ma żadnych problemów z prowizjami. Jeżeli jest coś co zwiększy mu sprzedaż, to on zapłaci każdą prowizję. Podobnie jest z Nozbe, jeżeli jest ktoś, dzięki któremu Nozbe zostanie wypromowany, to ja chętnie zrobię taki projekt. Jestem wielkim zwolennikiem synergii i lubię jak ludzie ze sobą współpracują.

Mediafun: Dziękuję za rozmowę.

  • czytalem kiedys o nozbe, nie pamietam dlaczego nie sprawdzilem wtedy, dzis jednak zarejestrowalem sie i blednie podalem, jako zrodlo antyweb 😉 to sie nazywa wyrobiona marka informowania o newsach w swiecie technologii, albo niewyspanie. wybacz, Macku 😉

  • od Michała nie mam żadnych prowizji z tego tytułu, Hazan na pewno też, więc nie wnoszę żadnych sprzeciwów 🙂

  • Właśnie wdrażam GTD, więc zorientuję się, czy Nozbe lepiej się sprawdzi, niż todoist.com, którego używałem do tej pory. Powodzenia dla Michaela z Europy. Jeszcze więcej powodzenia.

  • Myślę, że jak Michał będzie wprowadzał Nozbe do Polski, to da się namówić na pewne zmiany i będzie odporny na kapryszenie, tak, aby dostosować nozbiego do naszych wymagań.

  • Maćku, dzięki za świetny artykuł i za wywiad. Profesjonalna sprawa od stóp do głów. Będę się na ten wywiad powoływał jak zacznę wprowadzać Nozbe do Polski. Pozdrowienia!

  • Niestety ale hosting w USA robi swoje – aplikacja działa bardzo wolno, co w moim przypadku ja dyskwalifikuje.

  • UPDATE: działa na poziomie zadowalającym. Polecam.

  • Pingback: Nozbe i GTD – warsztat video : Blog.Mediafun.pl()

  • На каком-то сайте я уже встречал близкую заметку!

  • Честно, уместная работа

  • Подбор текстов хороший удачный, закину сайт в избранное.

  • aga

    halo, jest OGROM programow do GTD – zarowno offlineowych, jak i onlineowych. czym sie nozbe wyroznia i co sprawia, ze jest nowe? niczym, rozmowa niestety -moim zdaniem – wykazuje gleboka nieznajonosc tematu

  • @aga: ale przecież Michał wcale nie mówi że jest jedyny i najlepszy… wręcz przeciwnie… często powtarza że jest sporo innych rozwiązań, lepszych i gorszych… ale jest kilka rzeczy które go wyróżnia, między innymi pod tym względem jak buduje swoją markę, nie jest tylko „zwykłym” autorem jakiejśtam aplikacji. Polecam przejrzeć inne wpisym bo od grudnia 2007 roku temat nozbe pojawiał się na tym blogu kilkakrotnie.

    A którym miejscu rozmowa wykazuję „głęboką nieznajomość tematu” i kto się nie zna? Pytający czy odpowiadający?

  • troche starszy

    wynalazek pewnie dobry dla obecnego pokolenia kretynow

    niech sobie wpisuja kontekstowo czy projektowo ze maja sie wysikac w czasie wolnym

    czy ta aplikacja moze dzialac off-line?

    bo jesli nie to w niektorych kiblach nie ma jeszcze internetu, wiec ryzyko ze biedny user nie bedzie wiedzial czy ma podetrzec (_|_) czy nie bez NOZBE