11

Max Kolonko nie zatańczy z Małyszem (Małyszową)

Bardzo żałuję, że nie mogę pisać w taki sposób w jaki mówi Mariusz Max Kolonko, ale czytając ten tekst każdy z Was może go naśladować (polecam pobrać nauki do Macieja Stuhra).

Proszę państwa, wielki powrót, Max Kolonko wraca w reklamie. Nie prowadzi żadnego nowego programu w jesiennych ramówkach, nie zaśpiewa, nie zatańczy i nie pojeździ na łyżwach. Ba, nawet nigdzie nie kandyduje… więc zostaje udział w reklamie.

Trochę egzotycznie to wygląda i mnie nie przekonuje. Przyzwyczajony do relacji Maxa ze Stanów Zjednoczonych dla mnie jego udział w tej reklamie brzmi dziwnie odlegle. To, że do jakiegoś amerykańca przyjeżdża od razu pomoc drogowa i ubezpieczyciel na obrazku z Bostonu w niczym nie przybliża mi (Polakowi w centrum Europy) firmy ani jej oferty. Mit, że wszystko co z USA jest git też już mnie nie przekonuje.

To trochę tak jak z czarnoskórymi reklamującymi polskie produkty lub usługi – nadal wyglądają u nas egzotycznie i raczej trzeba będzie jeszcze trochę poczekać zanim pojawią się w folderach i reklamówkach polskich firm. Pomijam tu już zupełnie wątki rasistowskie czy polski ciemnogród (antychryst reklamuje nasze polskie mleko, sensacją jest nadal czarnoskóry sołtys na polskiej wsi).

A tak właśnie trochę mi w tej reklamie wygląda Max Kolonko – korespondent z odległego kontynentu przekazuje jakąś informacje… ale czy przekonuje mnie ona jako konsumenta? Zupełnie nie. Już wole swojskie, proste i irytujące Link4.

Przy okazji znanych w reklamie, chcę jeszcze wspomnieć o Małyszu… nie o Małyszowej, o Izie Małysz. Reklama z jej udziałem jest jeszcze emitowana w telewizji… ale pewnie zaraz zniknie, bo pani Iza zdecydowała się startować w wyborach (przynajmniej tak podaje Super Exkpress). Ciekawe jak to wygląda finansowo i prawnie jeśli chodzi o udział celebrytów w reklamach. Nikt nie może zabronić komukolwiek startu w wyborach. Z drugiej strony jednoczesna kampania wyborcza i emisja reklamy z udziałem tej samej postaci jest wykluczona i od razu będzie oprotestowana przez konkurentów politycznych. Czy Państwowa Komisja Wyborcza może zakazać wycofanie takiej reklamy czy to raczej nadawcy telewizyjni profilaktycznie wycofują się z emisji? Obojętnie jak jest, po kieszeni dostaje reklamodawca. Zawarcie w kontrakcie zakazu startu w wyborach jest z pewnością niedopuszczalne.

Super Express mnie trochę dzisiaj oszukał. Nie znoszę takich tytułów, onet.pl też często lubi takie dawać aby tylko sensacyjnie wyglądały i zachęcały do kliknięcia. Bo jedynka Super Expressu przecież nie kłamie, sugeruje tylko że chodzi o Adama Małysza (jeszcze fotka obojga Małyszów) – ja przynajmniej ta pomyślałem. Może „Małyszowa posłem platformy” byłoby bardziej poprawnie – ale na pewno mniej sensacyjnie.

  • IMO reklama z Maxem jest lepsza bez wizji. Kiedy słyszałem ją pierwszy raz (leciała w TV, ja w ekran nie patrzyłem), to nawet mnie zainteresowała. Z wizją nie zachęca mnie to już tak bardzo, jak bez niej.

  • Kuba

    A mi sie podoba. Faktycznie oparta na micie „w usa maja wszystko lepsze”, ale to ze mit ten nie dziala na Ciebie – wyksztalciucha wstretnego ze stolicy, nie znaczy ze nie dziala na pana Janka z Zamoscia 🙂 Nie mowie, ze ukletnie on przed tym ubezpieczycielem oddajac czesc jego rzetelnosci i profesjonalizmowi, ale na pewno gdzies tam z tylu czaszki nawiazalo mu sie takie polaczenie pomiedzy slowami „Liberty” i „pozadna firma”.
    Plusik ode mnie za pomysl na wykorzystania Kolonki w ten sposob. Realizacja tez ok, fajna stylizacja na relacje dla Wiadomosci 🙂
    Ja jestem na tak 😉

  • Kruger

    Ups, sorry, polaczenie sie mialo nawiazac z poRZadna firma, a nie jakas tam pozadna 😉

  • alijanka

    W zeszłym tygodniu w Poznaniu, pracując w marketingu bezpośrednim (czyli rozdając ulotki w całkiem sympatycznej czapce kucharskiej) byłam świadkiem ciekawej akcji. Niemal setka dziewczyn w srebrnych strojach Statui Wolności z latarenką w łapce kroczyło równym szeregiem ulicami miasta. Akcji nie towarzyszyło żadne logo, dziewczyny same nie wiedziały o jaką firmę chodzi (a była wśród nich moja znajoma). Jak się okazało później stało za tym rzeczone Liberty. No całkiem ładnie proszę Państwa, całkiem ładnie…

  • @alijanka: masz racje, zapomniałem o tym wspomnieć ale też nie dysponowałem żadnym zdjęciami. Panie statuetki miały zrobił właśnie taki szum przed emisją spotów, pojawiły sie w kilku większych miastach.

  • Kruger

    No wlasnie, tu by sie moglo pojawic pytanie. Czy taki szum mozna uznac za udany, jesli cicho o tym nawet na blogach poswieconych reklamie (nie mowie tylko o mediafunie)?
    Ciekaw jestem, czy organizujac taki event zleceniodawca stawia jakies zalozenia (np. „bedziemy zadowoleni jesli pojawi sie krotka notka w lokalnych portalach internetowych”)?
    Bo kiedy tych akcji na ulicach coraz wiecej, media juz je ignoruja. Skoro tak, to event trafia tylko do ludzi, ktorzy akurat przechadzali sie po danej ulicy w danym czasie… a stosunkowo niewielka to grupa (pewnie niewielu z nich opowiada o tym swoim znajomym, wiec marketing szeptany tutaj tez nie bardzo ma pole do popisu). Pytanie: jak wam sie wydaje, czy jest sens organizowania takich eventow, skoro docieraja one do 0,01% wszystkich potencjalnych klientow, do jakich firma kierowac bedzie oferte?

  • Pablo

    Zwrócę uwagę na dwie rzeczy w reklamówce „Maxa Kolonko”.
    1. Jak dla mnie to skuteczny przykład deprecjacji własnego stażu zawodowego. No bo jednak Max pojawiający się w przyszłości w jakichkolwiek wiadomościach, nie będzie już dla mnie tak przekonywujący -z tyłu głowy będę miał zawsze tej jego „och i achy” nad ubezpieczeniem. Co innego aktor, co innego dziennikarz.
    2. Ja nie wiem, pewnie nie jestem grupą docelową, ale jak można się dać złapać (albo raczej, jak twórcy mogą myśleć, że tak można) na takie sloganiki „najszybszy, najniższa cena”. Co innego kreacja proszku, co innego tego rodzaju „relacja z ameryki”. Szczególnie w przypadku produktu ubezpieczeniowego – nawet w stylu fast-fooda – nie wydaje mi się to trafione.
    Na marginesie: chyba niedawno była podobna reklama, w podobnej stylistyce jakiejś sieci sprzedaży samochodów?

  • QLT82

    A ja z innej beczki. Czy płaci pan haracz na rzecz Stowarzyszeniem Filmowców Polskich lub innego Związku Autorów i Producentów Audiowizualnych? Bo umieszczanie takich filmików chyba zgodne z ustawą o ochronie praw autorskich nie jest? To nie zarzut, raczej ciekaw jestem pana opinii na temat tego typu haraczy.

  • @QLT82: oczywiście że nie płacę – nie dostałem żadnego wezwania do zapłaty, na stronach stowarzyszenia filmowców nie ma żadnego cennika a i same reklamy pewnie mu pod to nie podlegają. Podstawy prawnej do płacenia za umieszczanie reklam na swoim blogu też nie znam. Kolejna sprawa – u mnie na blogu nie ma wstawionych plików wszystkie umieszczone są na youtube lub dailymotion i są do nich linkowane. może jakiś abonament wymyślą… a niech wymyślają 🙂

  • Strona, która linkuje kreskówki (http://kreskowki.fani.pl/) takie wezwanie do zapłaty dostała (500 zł/miesiąc). Zobaczyłem ten niebezpieczny precedens i pomyślałem, że nikt nie może się dziś czuć bezpieczny. Myślę, że przyjdzie taki czas gdy każdy z nas, kto choć jeden filmik w sieci umieści czy zlinkuje będzie musiał płacić taki haracz. Te moje pytanie było tak w ramach… ja wiem… sprowokowania Pana do poruszenia tego tematu, w którymś z blogowych artykułów 🙂 Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za offtopic.

  • Pingback: Toyota w dół | Blog.Mediafun.pl()