9

Gwałcą czy nie gwałcą?

Dzisiejsza gazeta.pl podaje informację, że reklama domu mody Dolce Gabbana zostaje jednak wycofana. Zniknie ze wszystkich billboardów i z prasy w całych Włoszech (w Hiszpanii już zniknęła). Według protestujących (m. in. Amnesty International) reklama obraża godność kobiet…

W informacji podawanej przez gazeta.pl brakuje zdjęcia kontrowersyjnej reklamy (a właściwie pojawiło się po godzinie + zmiana tekstu, więc ok, cofam)… szkoda… bo patrząc na nią w zestawieniu z komentarzami, że zarzucono jej apologię przemocy wobec kobiet, wulgarność i brak przyzwoitości mam trochę odmienne wrażenia.

No, ale dobrze, powiedzmy, że wejdę w dyskusje z obrońcami kobiet i zacznę analizować reklamę. Powiem, szczerze, że żadnej przemocy na niej nie widzę, a już na pewno nie kojarzy mi się z gwałtem. Nawet ten niby epatujący seks jest jakiś taki plastikowy i sztuczny. Czy tak wygląda twarz przerażonej i gwałconej kobiety… tak, tak… można zawsze dorobić bajeczkę, że jest odurzona narkotykami. Moją uwagę zwracają również panowie… hmm, nie wyglądają na potencjalnych gwałcicieli, szczerze mówią to sprawiają wrażenie jakby mieli chrapkę na siebie samych. Nawet nie widzę w tej reklamie żadnych skojarzeń czy seksualnych symboli, zbyt dużego biustu czy rozłożonych nóg. To może jakaś agresja? Hmm, panowie jacyś tacy niemrawi, jak manekiny w witrynie sklepowej. Jedyny element nazwijmy to przemocy, to chwyt faceta za nadgarstek kobiety… no, jeżeli to ma się kojarzyć z gwałtem.

A może nie powinienem się wypowiadać na ten temat, bo wiadomo, testosteron i „każdy facet to świnia”, chętnie posłuchałbym opinii kobiet. W krótkiej i błyskawicznej sondzie jaką przeprowadziłem, jeden komentarz mi się bardzo spodobał: „jeżeli tak miałby wyglądać gwałt, to chętnie byłabym codziennie gwałcona”. W innych przypadkach odpowiedzi kobiet były: „jest trochę kontrowersyjna”, „raczej seks zbiorowy”, „kojarzy mi się z przedmiotowym traktowaniem kobiet, więc też z gwałtem”, „jest dwuznaczna”. (próba: kilka dostępnych akurat na gg koleżanek).
Może więc rzeczywiście nie mam racji, albo już nieczuły jestem, opinia kobiet jednak trochę mnie utemperowała.

O opinię poprosiłem więc mężczyzn :-), m.in. Łukasza Mikołajczaka z magazynu Visual Comunication:

Z pewnością odbiór, a w konsekwencji stanowisko wobec tej reklamy jest uzależnione od wielu elementów. Przede wszystkim jest to płeć, dalej wiek, sympatie lub antypatie, poglądy oraz wykształcenie. Reklama z pewnością nie jest obojętna, i to już jest dobrze dla niej samej ponieważ takie jest jej zadanie – zaintrygować. Podejrzewam, że dla znakomitej większości mężczyzn nie będzie ona przedstawiała sceny gwałtu ponieważ więcej przemocy można zobaczyć w niejednym filmie puszczanym w porze popołudniowo-wieczornej, a golizny jest mniej niż na plaży lub na basenie. Za kobiety się nie wypowiadam, bo sam nią nie jestem. Uważam jednak, że kwestia interpretacji lub nadinterpretacji tego co widzimy jest bardzo indywidualna i trudno tutaj generalizować. Być może są to też planowe działania Dolce & Gabbana, mające na celu wywołanie dodatkowego szumu medialnego i darmowego publicity, o czym świadczy fakt, że o tym piszemy i się tym zajmujemy.

Tomasza Kamyka – z Dziennika:

Rynek luksusowych marek ma się coraz lepiej, co nie zmienia faktu, że firmy ciągle muszą myśleć o tym aby nawet z większego tortu odkroić najbardziej okazały kawałek. Czytelników tego bloga nie trzeba chyba przekonywać, że kontrowersyjna reklama jest świetnym narzędziem służącym wyróżnieniu się na tle konkurencji. Zwłaszcza w odniesieniu do wyemancypowanych i niezależnych klientów D&G. Jednak powyższe zdjęcia nie były elementem kampanii w ramach marketingu bezpośredniego.
Oczywiste jest więc, że firmie zależało na wywołaniu szumu medialnego. I udało się. Dlatego dziwią mnie jej wyjaśnienia, że to takie niewinne, że niezrozumiane… Wygląda na to, że tylko środowisko subtelnych pięknisiów z domów mody rozumie „sztukę”. Zgadzam się, że sceny morderstwa, czy gwałtu w tych reklamach są „usubtelnione” i „wyestetyzowane”. I co z tego. Hannibal Lecter swoich okrutnych zbrodni dokonywał także z dużą pedanterią. W jednym z odcinków przed trepanacją czaszki nawet znieczulił swoją ofiarę, więc także nie wyglądała na cierpiącą. Ale D&G odrzuca takie argumenty, twierdząc, że według takiego sposobu myślenia należałoby zamknąć Luwr…. Codziennie jesteśmy świadkami przemocy i zbrodni wynikających z braku jakichkolwiek hamulców. Jeśli więc takie reklamy jeszcze bardziej znieczulają młodych bandytów chodzących po ulicach, to lepiej niech ich nie będzie. Nawet kosztem Luwru.

Mariusza Murawskiego – fotografa:

Jeśli tak ma wyglądać gwałt i poniżenie kobiety w otoczeniu tak ślicznych chłopców to myślę że niejedna kobieta powiedziałaby „tak, zgadzam się”, ale mówiąc poważnie to nie widać tutaj takiej przemocy, która wywołała tak wielkie kontrowersje w niektórych środowiskach. Moim zdaniem o wiele bardziej kontrowersyjne były zdjęcia do kampanii Benettona, może nie było tam przemocy, ale kontrowersje na pewno. W reklamie przecież o to chyba chodzi – im więcej wzbudza kontrowersji tym większe jest zainteresowanie i w tym przypadku D&G tą fotografią zwróciło na siebie uwagę. Okiem fotografa, dla mnie to zdjęcie jest zbyt plastikowe, a rzekomo gwałcona kobieta jest w tle pięknych chłopców.

A jak ta reklama wypada w porównaniu z emanującymi seksem reklamami jeansów, czy chociażby całą serią dezodorantów AXE. Szczerze mówiąc bardziej wkurzam się na głupotę kobiet jak Chajzer wyrywa laski na pieniący się proszek na skarpetach. No ale to już mój, męski punkt widzenia.

Wszystkich zainteresowanych, a przede wszystkim kobiety, zapraszam do komentowania.

  • Cezi

    Coś panie specjalnie się nie spieszą do komentarzy, może jutro… 😉

    Co do samej reklamy, to dla mnie jest taka trochę obleśna. Ci świecący się metroseksualiści (mówiąc oględnie). Nie ma jej co żałować na pewno.
    Że przedstawia scenę gwałtu, to oczywiście przesada, ale niewątpliwie epatuje jakąś taką wulgarnością i seskualnością. Ostatecznie działania na wyobraźnię bywają groźniejsze niż bezpośrednie pokazanie tego czy owego. Chyba nie ma tu nic nadzwyczajnego, ale nie raz już się przekonaliśmy, że wystarczy odpowiednio zmodulowany szum medialny i mamy tłum fanów Blair Witch nim dojdzie do jakiejkolwiek projekcji.

    W sumie D&G swój cel osiągnęli. Może nawet z większym „sukcesem” niż na to zasłużyli. Jedyne czego można żałować, to siebie, że kolejny raz dajemy się podpuścić. Najlepiej byłoby zbyć panów projektantów milczeniem. Może kiedyś się tego nauczymy, się.

  • A mnie wkurzyła wypowiedź Pana fotografa. Muszę też przyznać, że troszkę się sam minąłeś z logiką. Co do Ciebie – czy ktoś może wyglądać na gwałciciela? Tego raczej po twarzy nie widać. Ale to mały pikuś. Pana Murawskiego natomiast dobrowolnie nazwę idiotą. Bo rozumiem, że jak Panowie ładni i otoczenie niebrzydkie, to każda kobieta na taki gwałt powie jupi! No żesz…

  • Acha

    Zacznę od tego, że jestem kobietą. Mnie ten obrazek nie kojarzy się z gwałtem, powiem więcej – uważam, że jest ładny i estetyczny. Wywołuje przyjemne skojarzenia z seksem, a nie skojarzenia z brutalnym gwałtem. I na tym obrazku najbardziej podoba mi się właśnie kobieta (żeby nie było wątpliwości – jestem w 100 proc hetero, kobiety mnie nie pociągają i metroseksualni chłopcy również nie). Ale kobieta wygląda tu pięknie. I co z tego, że facet trzyma ją za nadgarstek. Gdyby ta sama kobieta leżała na łóżku, przykuta różowymi kajdankami z „króliczego” futerka, to też miałaby unieruchomione nadgarstki, co nie znaczy, że byłaby gwałcona i taki widok by mnie oburzył.
    Mnie się obrazek podoba… I byłabym skłonna przytaknąć wypowiedzi pana fotografa… Co absolutnie nie znaczy, że mówię tak dla gwałtu, bo mówię stanowcze nie! Gwałt to gwałt, czy w „wykonaniu” pięknego chłopca, czy śmierdzącego żula spod budki z piwem – zawsze będzie gwałtem. Ale ja na tym zdjęciu gwałtu nie widzę, a emocje jakie ono we mnie wywołuje są hmm… conajmniej pozytywne:-)

  • mag

    Oczywiście reklama gwałtu nie przedstawia, to jasne. Mi jednak (też jestem kobietą) bardzo łatwo przychodzi skojarzenie fotki z gwałtem, bo: kobieta jest sama, w otoczeniu kilku mężczyzn, leży (to pozycja, z której trudno się bronić), na dodatek ma przyciśnięty nadgarstek.
    Reklamę każdy interpretuje po swojemu. Mi nasuwa się myśl, że to sytuacja poniżająca dla kobiety. Moim zdaniem to już wystarczy, by sobie wieszanie takich billboardów darować. Nie lubię żadnych treści, które sugerują męską dominację. A tę reklamę tak właśnie odbieram. I jeszcze do głowy mi przychodzi, że jest to jakaś forma utrwalania stereotypów damsko-męskich… Z kobietammi trzeba delikatnie, bo i tak mają wciąż gorzej i pewnie dlatego są przewrażliwione. Przypuszczam, że podobny plakat ale z odwróconą płcią mężczyznom by nie przeszkadzał. Przeszkadzałby??

  • Cezi

    Trzy kobiety i trzy różne opinie. Wyraźnie bije z nich, że prezentowane zdjęcie jako takie dużo treści ze sobą nie niesie. Cała reszta to (nad?)interpretacja. „Reklamę każdy interpretuje po swojemu. Mi nasuwa się myśl, że to sytuacja poniżająca dla kobiety. […] Nie lubię żadnych treści, które sugerują męską dominację.” Pod pierwszym zdaniem się podpisuję. Drugie przyjmuję, ale to ostatnie zdanie poza wszystkim nieco mnie rozbawiło. Jakoś nie mogę uciec od kontekstu projektantów D&G i tych wymuskanych, wcale nie męskich chłopców na zdjęciu. Nie tak wyobrażali sobie „męską dominację” nasi niedawni przodkowie, do której zdaje się pije koleżanka, a z którymi jej babcia emancypantka walczyła o prawo wyborcze 😉

  • ania

    Być może nei jestem typowym przedstawicielem płci własnej, ale ta reklama ani nie kojarzy mi się z seksem, ani z gwałtem ani z przemoca…w ogóle uważam że jest neiciekawa, nie zauważyłabym jej na ulicy, nie wiem skąd ten cały szum. Podpisuje się pod opinią że wszystko tu jest plastikowe, odrealnione, mało apetyczne. Generalnie – nei jest bardziej seksistowaka niż masa rejklam które pojawiają się na co dzień na billboardach a nikt nie wszczyna awantrury. może jestem przyzwyczajona:-) ale bardziej wkurzają mnie reklamy bonusów, jogobelli i innych gdzie panie z radością składają gacie męza w kosteczkę i cieszą się że mają nowy fantastyczny jogurt dla swojej rodziny…

  • anabioza

    Owszem reklama kojarzy się w dość erotyczny sposób, ale nie z gwałtem. Nie doszukiwałabym się tutaj braku wyczucia autorów. To jest sztuka, a sztuka bywa różna. Mnie osobiście jako kobiecie bardzo się podoba. Moja mama ma obecnie 60 lat i także powiedziała, że zdjęcie jest piękne i nie widzi w tym niczego niesmacznego lub poniżającego kobiety, a to także o czymś świadczy. Oczywiście zawsze ktoś musi się przyczepić do czegoś co wykracza ponad jakieś normy. Podsumowując: gdy patrze na tą reklamę, to nie widzę niczego niesmacznego, tylko piękne, dobrze wykonane zdjęcie…

  • anabioza

    a tak na marginesie, to jeśli autor artykułu ma to zdjęcie w oryginalnym rozmiarze, to prosiłabym na maila 🙂 pozdrawiam

  • Diana

    Przyłączam się do wszystkich osób, które nie widzą tu ani poniżenia, ani gwałtu, ani innych agresywnych treści. Co jak co, ale kobieta tak bioderek nie podnosi, jak się czuje zagrożona. Nikt też na siłę nóg jej nie rozchyla. Zresztą w ogóle wygląda raczej na zadowoloną, chociaż odnoszę wrażenie, że myśli o czymś (kimś) innym, niż o tych lalkach dookoła. Mówię „lalkach”, bo cały ten zestaw skojarzył mi się z Barbie, Kenem i ich znajomymi (ten charakterystyczny odcień plastiku). Całość generalnie mnie nie powala, ale jestem bardziej na tak niż na nie.