9

Dyktafony – promocja!

Dzisiaj sporo działo się w polityce, były gwoździe do politycznej trumny, oskarżenia, konferencje, dyktafony… no właśnie, dyktafony. Afera Rywina i nagrania Michnika spopularyzowały czarny dyktafon sony – jeszcze stary typ – na mini kasety. Co oczywiście szybko wykorzystał Media Markt, szykując Lwią Promocję na te właśnie modele. Mówiło się nawet „mały Michnik”.

Dzisiaj Minister Ziobro rozpoczął promocję dyktafonów cyfrowych. Nie mam nagranej całej konferencji, ale ileż pozytywnych rzeczy o samym dyktafonie się nasłuchałem. Co prawda minister przyznał się, że jest słaby z obsługi zaawansowanego sprzętu, ale szybka lekcja pozwoliła mu opanować sprzęt. Dyktafon nagrywał głosy, tło, nawet muzykę z radia, która leciała w samochodzie – tyle zalet czułego mikrofonu wymieniał minister, że chyba powinien dostać jakąś gratyfikację od producenta..

Co prawda na zdjęciach gazety.pl nie widać dokładnie marki dyktafonu, ale znalazłem w sieci ten właśnie model. To Sony ICD-MX20, dyktafon z wyższej półki cenowej, bo jak wskazuje Ceneo, ceny wahają się od 933 zł do 1339.

Dla tych, którzy są bardziej oszczędni i którym soniak jest nazbyt drogi – postanowiłem pojawić się na konferencji i zaproponować tańszy model, ale również bardzo dobry.

To Olympus WS-320M, oprócz czułego mikrofonu (i możliwości podłączenia zewnętrznego), 1GB pamięci odtwarza również empetrójki i generalnie jest całkiem ok. Używam go intensywnie w ostatnim czasie i mogę ze spokojnym sumieniem polecić. Może tylko ten USB 2.0 jest tylko jakieś wolne niż powinno być i czasem empetrójki ustawia nie po kolei.

Ceny z Ceneo to 489 zł do 699 zł – więc da radę przełknąć. Gadżety w telefonach komórkowych czy usb to niestety inna klasa dyktafonów.

Zresztą słowo dyktafon, polskie nagrania – odżyło na nowo, co widać nawet w komentarzach w Szkle Kontaktowym.

Co prawda cała sprawa z nagrywaniem, podsłuchami i aferami politycznymi jest mocno nieprzyjemna, ale uważam, że z punktu widzenia marketingu, to idealna okazja na promocję takiego produktu jakim jest dyktafon. Ma być niezawodny w każdej sytuacji, dyskretnie nagrać to co potrzeba, być prosty w obsłudze i skuteczny – cały smród przy tych aferach nie przeszkadza w promocji. Zresztą pewnie dyktafony są używane w o wiele gorszych sytuacjach… ileż to się głupot muszą nasłuchać.

Oczywiście cały pomysł reklamowego wykorzystania sytuacji może wziąć w łeb, jeśli prokuratura wyda komunikat, że jakość nagrań jest tak beznadziejna, że nie może stanowić przekonującego dowodu. Ale to nie ja pracuję w dziale marketingu Sony czy Olympusa – martwić się nie muszę :-).