6

Deszcz nagród dla kumpla z przeszłości

Widzę, że kampania na Facebooku – „Kumpel z przeszłości – 1944 LIVE” triumfalnie kroczy po festiwalach i zbiera kolejne nagrody. Akcja historyczno-edukacyjna zdobyła już wyróżnienie na Golden Drum (statuetka w kategorii Public Engagement & Participation), Złotego Spinacza (kategoria Kampania Społeczna), Epica 2009 (jedyna nagrodzona polska kampania) a wczoraj Złote Orły (Grand Prix i chyba coś jeszcze). Cieszy mnie, że kampania zdobywa uznanie również za granicą i jestem pewien, że to nie koniec listy nagród.

Za co te nagrody? Hmm, na pierwszy rzut oka nie jest to nic wielkiego. Na Facebooku zostały utworzone profile dwóch bohaterów Powstania Warszawskiego: SosnyKostka („w związku” jak podaje Facebook). Przez 63 dni Powstania obydwoje relacjonowali przebieg walk i codzienne życie powstańców oczami dwudziestolatków…. i to właściwie tyle. W ten sposób „sprzedawanie” historii okazała się skuteczne i chwyciło. Zerknijcie na te profile i wcześniejsze posty, jakie tam toczą się dyskusje z Kostkiem i Sosną, fikcyjnymi bądź co bądź, profilami.

Akcja nie tylko zawężała się do Facebooka, ale przeszła również do świata rzeczywistego. O jej efektach i przebiegu opowiadali wczoraj w Brief Cafe współtwórcy całego zamieszania, Tomasz Chojnacki (dyrektor kreatywny w San Markos) i Norbert Kilen (OnBoard/Think Kong) – polecam obejrzeć.A tu jeszcze materiał o akcji w Wiadomościach (TVP):

  • Trochę przekornie stwierdzę, że nadal nie wiem, za co zostały przyznane te nagrody. Oczywiście od strony PR samej agencji pewnie można zameldować wykonanie zadania. Lista wyników wyszukiwania jest spora, było kilka relacji papierowych i telewizyjnych. Sukces i zasłużone gratulacje. Ale czy to były wszystkie cele tej akcji?

    Nie wiem, czy w tym przypadku (i jemu podobnych) faktycznie można mówić o popularyzacji wiedzy historycznej. Wiele osób zajmujących się historią zawodowo krytykuje panującą od kilku lat modę na komercjalizację Powstania Warszawskiego. Długofalowym efektem takich działań paradoksalnie nie jest zwiększenie rzeczywistej wiedzy historycznej, ale raczej jej popkulturowej wersji. Być może ładniejszej i łatwiej przyswajalnej, ale de facto fałszującej historię.

    W stosunku do tego projektu mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony muszę uszanować pracę, bo wiem ile wysiłku kosztuje przygotowanie i realizacja takiego przedsięwzięcia.

    We wrześniu i październiku 2008 przygotowywałem z grupą osób projekt "1920" inspirowany doskonałym blogiem WW1: Experiences of an English Soldier.

    Projekt "1920" miał dotyczyć wojny polsko-bolszewickiej, widzianej oczyma realnych postaci według meldunków spływających do Warszawy. Chcieliśmy zachować wierność historyczną, wyrażaną zarówno w przytaczaniu realnych komentarzy postaci historycznych, jak i w stylizacji językowej. Niestety, kryzys sprawił, że zawieszono główny projekt, którego "1920" miał być częścią promocyjną. Ot, życie.

    Jak wyżej wspomniałem, do projektu "1944" mam mieszane uczucia. Do cech negatywnych zaliczam fikcyjność postaci. Tak na pewno łatwiej poprowadzić grę, ale też życie było znacznie bardziej interesujące. Niestety, fikcyjne postaci są zawsze mniej "krwiste" od osób realnych.

    Kolejną wadą jest jego uwspółcześnienie. Postaci mówią współczesnym językiem, choć aż prosi się o wplatanie tam gwary warszawskiej, tak dobrze znanej z Wiecha. OK, to pewnie zbliża (do) Czytelnika, ale oddala od realiów. W ten sposób od promocji historii przechodzimy do filmu, a raczej serialu. Jesteśmy ciekawi ciągu dalszego, trochę nas obchodzą losy bohaterów, ale po wyjściu z seansu czy wyłączeniu telewizora zapominamy o sprawie.

    Moim zdaniem na Facebooku znacznie lepszą promocję historii robi Muzeum Auschwitz. Tyle że nie jest to agencja, więc pewnie nagród żadnych nie dostanie…

  • Witam,
    Odniosę się do wypowiedzi p. Mikołajskiego na temat projektu dot. Powstania. Nie chcę komentować oczywiście do ocen jury konkursów, bo byłoby to chyba nieeleganckie, ale:
    (1) Sam byłem nastawiony sceptycznie do projektu kiedy był jeszcze na etapie pomysłu. Wydawało mi się, że jest coś niewłaściwego w sprowadzaniu Bohaterów do poziomu Facebooka i wpisów o jakichś głupotach. Okazało się jednak, że najważniejsza jest jednak szczerość intencji – projekt był realizowany „z pasji”, a nie z chęci zdobywania nagród, a Bohaterowie Powstania, nawet fikcyjni, wcale nie musieli konkurować z nikim koszarowym dowcipem. Broniła się historia. Każdy dzień pokazywał, że projekt po prostu jest potrzebny.
    (2) Najlepszą miarą jego powodzenia (i – pośrednio – wartości) było zaangażowanie uczestników/fanów i ich komentarze. Dla dwóch osób na codzień zaangażowanych w tworzenie wpisów to reakcje żywych ludzi były pewnie największą motywacją do pracy. Polecam ich lekturę!
    (3) Co do Auschwitz – dyskutowałbym czy można w tym przypadku mówić o jakiejś misji edukacyjnej i innowacyjności. Media obiegła informacja o „Auschwitz” na Facebooku. Nie wiem, jak rozwija się ta inicjatywa, ale początek był moim zdaniem nienajlepszy. Nie ma w nim żadnego pomysłu, niczego ciekawego. To po prostu profil/fanpage. W ten sam sposób promuje się wiele muzeów, a sensacyjność jest związana z dziennikarskimi skrótami i z tym, że chodziło o Obóz Śmierci.
    Oczywiście długo możnaby dyskutować o projekcie. Niezależnie od Pana opinii dziękuję za słowa uznania w imieniu wszystkich osób zaangażowanych w projekt i życzę powodzenia w prowadzeniu projektów historycznych, o których Pan wspomniał:-)

  • ja też przekornie stwierdzę, że:
    1) świetnie, że polska kampania w SM zbiera międzynarodowe laury
    2) patrząc na profile Sosny i Kostka na FB ilość fanów wcale nie rzuca na kolana – poziom 1,5-2,3k
    a odnosząc się do wypowiedzi p.Kiliana nt. Muzeum Auschwitz – profil ma blisko 21,000 fanów i w przeciwieństwie do Państwa lokalnej akcji jest to projekt o zasięgu globalnym
    tylko w Polce tzw. branża podnieca się ‚kreacjami’ i przyznaje sobie za nie nagrody – w krajach anglosaskich dla przykładu ceni się skuteczność kampanii – a takie dane są liczbowo wymierne
    gratuluję ciekawego projektu, mam nadzieję, że nie tylko nasza tragiczna historia doczeka się dobrych kampanii w SM, do tego nagradzanych na całym świecie

  • przepraszam za literówkę w nazwisku p.Kilena – proszę moderatora o edycję mego komentarza
    obecnie leżakuję ze względu na przeziębienie więc trochę trudno jest mi czytać i pisać

  • Norbert Kilen

    Witam, nie mogę sie powstrzymać, żeby nie zwrócić uwagi na jedna rzecz: mylimy kreatywność i pomysłowość z pułapem osiągniętych fanów itp. Nagrody dla „Kumpla” są uznaniem pomysłowości. Są wyrazem uznania dla oryginalności konceptu polegającego na „ozywieniu” dawnych Bohaterow. Założenie fanpage czy profilu zwiazanego z instytucja czy firma nie jest ani odkrywcze ani pomysłowe. W kategoriach „liczby fanów” i tak zawsze wygrają strony np Pizzy Hut itp (powyżej MILIONA fanów):-) pozdrowienia!

  • mw

    1. Jest takie pojęcie „edutainment” i ten projekt chyba do niego pasuje. Od początku obserwowałem rozwój profili Kostka i Sosny na Facebooku i rzeczywiście powstało wokół nich trochę pozytywnego zamieszania. Jaki to ma potencjał edukacyjny trudno powiedzieć – to, że postaci są fikcyjne pozwala z jednej strony uniknąć krytyki za wykorzystywanie prawdziwych biografii warszawskich powstańców, z drugiej – nie niesie ze sobą większych wartości merytorycznych (to trochę jak lektura fikcyjnego opowiadania „w klimacie” 1944 roku niż zgłębianie podręcznika czy monografii). Podzielam zdanie Piotra Mikołajskiego w sprawie komercjalizacji Powstania – trudno dziś o historii mówić nie popkulturowym językiem – to wina m.in. mediów, które goniąc za łatwą oglądalnością eksponują łatwiejszą w absorpcji i nie wymagającą stawiania trudnych pytań komiksową wersję przeszłości.

    2. Profili Auschwitz na Facebooku ma trochę inny charakter, jego autorzy dbają o to, aby nie „spłaszczać” tematu: wszystkie wpisy są merytoryczne (opisują historyczne wydarzenia) lub informacyjne (zaproszenia na konferencje, spotkania organizowane przez Muzeum)

    3. Miarą powodzenia tej inicjatywy nie jest to, ile osób „dodało Kostka” do znajomych, ale czy uczestnictwo w tym projekcie będzie dla nich inspiracją do lepszego poznania historii Powstania. Historia to nie marketing i popularność nie musi oznaczać sukcesu.

    4. Podoba mi się ta inicjatywa – ma bardziej charakter upamiętnienia pewnego etosu niż realnego przekazywania wiedzy i to jest jej główna wartość chyba. To trochę jak seria wirtualnych pocztówek, które przywołują pewne klisze, wspomnienia, obrazy. Może dziś to jest podstawa kontaktu z przeszłością?

    Swoją drogą niespecjalnie ciekawe czasy, kiedy za promocję historii zabierają się agencje interaktywne. Media spłaszczają przekaz o przeszłości, wielowymiarowy konflikt albo skomplikowana sytuacja stają się prostą narracją, przygotowaną w taki sposób, aby przyjąć ją mogło jak najwięcej standardowych odbiorców. A przy okazji można zgarnąć za to (jak najbardziej słusznie) jakąś branżową nagrodę.

    Zob. też: o innym polskim projekcie „historycznym” na Facebooku
    http://www.dw-world.de/dw/article/0,,4908523,00.html?maca=en-rss-en-all-1573-rdf

    Lifestreaming z Powstania Warszawskiego
    http://historiaimedia.org/2009/09/28/lifestreaming-z-powstania-warszawskiego/