16

Z poradnika supereksperta od blogów, czyli jak nie robić

Już kilkakrotnie pisałem i mówiłem o tym podczas spotkań, że łatwo znaleźć w sieci mnóstwo darmowej wiedzy – sam z tego dobrodziejstwa korzystam. Część to oczywiście nic nie warty chłam, sztuką jest umiejętność selekcji o oceny przydatności takiej wiedzy. Zwłaszcza, że w przypadku treści związanych z marketingiem, nowymi technologiami i biznesem – jest tego naprawdę mnóstwo. Ciężko zupełnie początkującemu ocenić prawdziwą wartość takiej wiedzy.

Zauważyłem w ostatnich miesiącach wręcz wysyp różnego rodzaju poradników, kursów i ekspertów od zarabiania, od budowania wizerunku i tym podobnych tworów. Mam wrażenie, że jest to efekt copy+paste innych, wcześniejszych szkoleń, które uczą zarabiania i „ekspertowania” właśnie w ten sposób…. co prowadzi do powstania kolejnego pokolenia „ekspertów” i kolejnej fali wątpliwej jakości kursów, poradników i innego szkoleniowego zapychacza listy e-mailowej. Zanosi się, że w najbliższych miesiącach będzie tego jeszcze więcej, jeszcze gorszej jakości. Technologia i dostępność (oraz niskie ceny lub wręcz darmowy dostęp) narzędzi takich jak platformy do webinarów, autorespondery, serwisy video tylko ten proces ułatwiają i przyspieszają.

Nie jestem oczywiście przeciwnikiem takiego rozwoju sieci… problemem który zauważam, jest fakt, że często amatorzy, czy też początkujący w biznesie czy internetowym kreowaniu swojego wizerunku biorą te poradniki dość dosłownie i bez zastanowienia powielając niektóre schematy… a to już jest słabe, zwłaszcza jak w poradnikach, pseudoporadnikach znajdziemy kompletne bzdury albo takie treści, których efektem jest nic nie warta papka informacyjna.

Przeglądam, słucham czytam i analizuje sobie ostatnio różne szkolenia… chyba zacznę je tutaj recenzować na blogu 🙂 jest tego faktycznie sporo. Rozpiętość cen (od bardzo tanich, po ceny z kosmosu) powoduje, że naprawdę ciężko początkującym ocenić wartość takiej wiedzy i często ulegają oni „perswazyjnym” i „hipnotycznym” mailingom czy marketingowi męczącemu 🙂

A jaką wartość ma wiedza w takich kursach-poradnikach? Oto przykład z mojej skrzynki – jeden z kursów mailowych o tym jak stworzyć zarabiającego bloga, być ekspertem w sieci (tytuł nieistotny). Rozbierzmy jeden z takim maili na czynniki pierwsze.

„Praktyczne porady” do kilkuczęściowy kurs o tym jak prowadzić bloga. Część druga jest zatytułowana „O czym i jak prowadzić bloga?”

Na początek powiem że bardzo ważna jest tutaj
systematyczność, jeżeli twoi czytelnicy nie będą
widzieć co kilka dni/ co tydzień nowych notek
przestana do ciebie wracać! Optymalnie jest pisać
notkę co 4,5 dni maksymalnie co tydzień

Ok, porada dotycząca systematyczności jest istotna, ale według mnie nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Jeśli przyzwyczaisz czytelników do codziennych wpisów to miesięczne milczenie może irytować… ale bez przesady. Nie trzymałbym się też, nie wiadomo skąd wziętych danych, że optymalnie jest pisać notkę co 4-5 dni co tydzień. Masz coś ciekawego do powiedzenie, skomentowania, pisz wtedy kiedy masz na to ochotę… nie masz nic do powiedzenie, nie zmuszaj się, żeby wyrobić cotygodniowy limit – prosta i naturalna zasada, która nie powoduje ściskania pośladków. Czytelnicy cenią naturalność i osobowość autora (lub postaci jaką kreuje na blogu) a nie schematyczny plan wpisów. Irytuje mnie też u początkujących blogerów tak obsesyjne przejmowanie się statystykami, sam z tego wyrosłem, nie ma to znaczenia i tylko kieruje jakość wpisów w stronę nabijania statystyk. To jest słabe. Zwłaszcza jeśli chcesz zbudować silną, stabilną markę swojego nazwiska czy produktu na za pomocą bloga. Tutaj nie będę rozwijał tego tematu, ale przez ostatni rok, szczególnie ten związany z moją chorobą, ilość wpisów na moim blogu zmalała, ilość odwiedzin również, ale przez inne działania sama marka „mediafun” wzrosła kilkukrotnie. Nie mam oczywiście twardych danych dotyczących siły mojej marki, ale jako ten najbardziej zainteresowany mogę o tym Was zapewnić, statystyki nie są najważniejsza. Zwłaszcza teraz, kiedy Facebook autentycznie wysysa aktywność z blogów, for internetowych – po co z tym walczyć? Zdecydowanie lepiej dopasować się do użytkowników – może będzie okazja rozszerzyć ten temat w innym wpisie.

No dobrze ale o czym mam pisać?

Zapisz na kartce rzeczy na których najbardziej się
znasz, które Cię interesują, takie o których
swobodnie możesz rozmawiać i czujesz się w nich
dobra.
Następnie wypisz przy nich tematy o których
mogłabyś pisać, ponieważ według mnie warto przed
założeniem bloga być pewnym że będzie się miało o
czym na nim pisać.

Następnie znajdź program partnerski dopasowany do
tematyki swojego bloga, nie sprzedawaj filmów dvd
na blogu o odżywianiu itp. Najprostszym
rozwiązaniem są tutaj złote myśli=>
ponieważ liczba
publikacji w ofercie jest tak duża, że bez
problemu dopasujesz kilka pozycji do tematyki
bloga.

Od razu najważniejsza uwaga. Jeśli założyłeś bloga i zadajesz sobie pytanie „o czym pisać” to czym prędzej zamknij bloga – szkoda czasu Twojego i twoich czytelników. Często dostaje podobne pytania, od ludzi… „bo o tych blogach się mówi, bo można zarabiać to też bym chciał tylko nie wiem o czym”… ehh. Tutaj droga musi być zupełnie inna. Blog czy jakakolwiek inna forma twórczości w sieci powinna być tylko narzędziem do wyrażenia swojego zdania, publikacji treści. Jeśli nie masz pomysłu, albo ciągle zadajesz sobie pytanie „o czym pisać” oszczędź czas sobie i innym internautom.

Druga część tej cudownej porady jest jednak najlepsza. Tak jest! Jak założysz bloga do od razu zapisuj się na jakiś program partnerski – to najważniejsza cecha każdego bloga… ehh, Początkujący blogerze, musisz pamiętać, że sens zapisywania się do programów partnerskich jest tylko wtedy, kiedy ktoś Twojego bloga odwiedza. Przez pierwsze tygodnie od startu skup się na treści, oszczędź czytelnikom oklejania bloga reklamami, programami partnerskimi czy innymi adsensami. Jest większa szansa, że wrócą na bloga, łatwiej też wtedy zbudować stabilną społeczność czytelników, niż tylko taką, nagonioną przez pozycjonowanie czy inne techniki. Skup się najpierw na treści, zbuduj markę, zasłuż sobie na szacunek czytelników – potem sam zdecydujesz czy męczyć ich (tak, męczyć) reklamami i programami partnerskimi. Zwłaszcza na początku, kiedy zaczynasz blogować widać to szczególnie, kiedy każdy wpis, dąży do tego, aby czytelnik kliknął w link partnerski, kupił lub zapisał się do kolejnego badziewia. To naprawdę widać i jest męczące. Porada do dupy – zalecam od razu zapomnieć i wyrzucić.

I przechodzimy do trzeciej części super poradnika:

Czas zacząć blogować!

1. Napisz kilka wpisów do tematów prędzej
wypisanych przez siebie

ok, super, nie mam zastrzeżeń.

2. Poszukaj tematy związane ze swoim blogiem na
stronie artelisa (artelis.pl) są to
artykuły do przedruku, czyli znajdujesz ciekawy
artykuł pobierasz go i wklejasz na swojego bloga.

Takich rad się wystrzegaj i od razu o nich zapomnij. To typowa porada – „ja ci poradzę jako ekspert, ale tak naprawdę w dupie mam twoje plany, kliknij w mój link partnerski, nabijesz mi jakieś punkty czy grosze”.
Nie znam żadnego blogera, ani żaden z blogerów których czytam i cenię nie korzysta ze stron z artykułami do przedruku – nigdy na blogach w moim prywatnym RSS-ie nie znalazłem przedrukowanego artykułu z podobnych serwisów. Jestem pewien że olbrzymia większość blogerów odradzi Tobie takie metody. Czytelnik wchodzi na Twojego bloga szukając informacji, ciekawy Twojej opinii, szukając rozwiązania problemu – copy paste z jakiejś marnej strony niestety jest jednym ze sposobów na zabicie bloga i osobowości autora. Zdecydowanie nie polecam… chyba że trzepiesz blogi pod pozycjonowanie, stawiasz precle czy w inny sposób zapychasz sieć bezwartościowym śmieciem – wtedy tak, buduj swojego blogaska na zdrowie, nie ci lista mailingowa puchnie.

3. Skorzystaj też z serwisu youtube, jeżeli uda Ci
się znaleźć film tematycznie powiązany z blogiem
umieść go na swoim blogu jako kolejny wpis.

Nie mam zastrzeżeń do tej porady.

Ocenę takich kursów i ich efekt, szczególnie dla początkujących pozostawiam Wam… Przydatne? Wartościowe?

  • Olaboga ależ pierdoły w tym kursie. Mimo, iż niespecjalnie nazywałbym się blogerem mogę ustosunkować się do tych porad jako czytelnik wielu blogów. W życiu nie zabrałbym się za czytanie bloga kogoś, kto sam nie pisze (vide artelis.pl) lub nastawiony jest jedynie na zysk.

    Takie kursy tylko mącą w głowach młodym i początkującym blogerom a później widać wysyp blogów-(za przeproszeniem)-gówien niewnoszących nic. Stokroć bardziej wolę czytać wpisy na blogu odwiedzanym przez 5 osób dziennie, niż gościa nastawionego na PP czy inne pierdoły, mającego dużo wejść i – może i piszącego z sensem – ale robiącego to tylko dla kasy. Dla mnie osoba taka to prawie jak akwizytor.

    Pozdrawiam Maćku,
    Łukasz Matusik

  • martaeich

    Zawsze gdy czytam tego typu ogłoszenia o kursach, to sobie myślę, że nie jestem grupą docelową 🙂 W sumie jestem młodą bloggerką (nie mylić z młodą lekarką 🙂 i gdy sobie przypomnę, jak w czerwcu zeszłego roku zaczynałam pisać blog, to nawet przez myśli mi nie przeszło, aby kopiować czyjeś artykuły. Nie wpadłam też na pomysł zrobienia interesu życia na blogu, choć mój blog jest typu eksperckiego. I myślę, że nie tknęłabym takiego kursu.
    Podsumowując – dla mnie takie kursy to spam szkoleniowy.
    PS. Widać to także po błędach językowych w cytowanych przez Ciebie fragmentach.

  • Uważasz, że blogowania można się nauczyć ? Moim zdaniem nauczyć to można sie obsługi wordpressa ale blogowanie nie. Może pewnych zasad. Przeczytałem z 15 kursów. Jedną wskazówkę traktuje poważnie. Ustal harmonogram. Pisz co dzień, co tydzień, albo co 23 dni . Ale jak tak się z czytelnikami umówiłeś to tego przestrzegaj. Warto tez wyeksponować prenumeratę RSS , niech czytelnik nie szuka. A jak piszesz o szerszym spektrum to zrób sobie grafik wtorek – zdjęcie tygodnia, czwartek – recenzja co druga sobota analiza giełdowa. Przykłady bez sensu ale wiadomo o co chodzi.
    Z drugiej strony po 15 miesiącach nie mogę przeskoczyć 500 unikalnych czytaczy dziennie ( średnio za 3 ostatnie miesiące) więc żaden ze mnie ekspert.
    Ciekawe jaką popularnością cieszą sie blogi trenerów z e wskazanych kursów, przecież blogowanie prócz produkcji treści to jeszcze walka o czytelnika.

    • Ja uważam, że blogowania można się nauczyć, ale na pewno nie z pomocą tego typu osób. Moim zdaniem, jak w wielu dziedzinach życia, albo bierzesz specjalistę (prawdziwego) i słono płacisz, albo robisz sam i uczysz się na własnych błędach. Półgłówków nie ma co słuchać, tym bardziej, że jest to wyjątkowo ambitna grupka wzajemnej adoracji, a wszystko co stworzone przez jednego z nich jest oh i ah dla pozostałych.

      Co do odwiedzin, to z czasem przeskoczysz ten próg. Z tym, że to też nie oznacza żadnego sukcesu. Blog ma mieć przede wszystkim społeczność wokół swojej marki, którą dużo ciężej jest zbudować niż po prostu ilość odwiedzin z takich czy innych źródeł.

  • 😀 Powiem Ci Maćku, że wyciągnąłeś mi ten temat z głowy jak nic! Sam nawet prawie popełniłem wpis o pseudo specjalistach, promujących się zerowej jakości kursami, poradnikami etc. Wpisu nie napisałem, bo prowadzę blogi o innych tematykach, więc tym bardziej cieszy mnie Twój. Jestem jak najbardziej "za", aby częściej obnażać niewiedzę "specjalistów".

    To, co mi również wpadło w oko, to wysyp nie tylko tego typu miernych kursów, ale i stronek (w szczególności blogów) specjalistów od zarabiania, ebiznesów, marketingu i bóg wie czego jeszcze. Najlepsze w nich są zakładki typu "O Przemysławie", w których na każdej stronie specjalisty jak jeden mąż wymienione:
    – Przemysław od wielu lat zajmuje się biznesem,
    – rozkręcił już 100 firm,
    – Przemysław jest autorem tryliona "publikacji" i szkoleń,
    – Przemysław czerpie wiedzę i natchnienie z Kiyosakiego, Tracyego itd.

    Dobrze chociaż, że strony te są na tyle charakterystyczne, że bardzo szybko można zamknąć zakładkę w przeglądarce :-).

  • ja w ogóle nie czytam tego typu poradników, a jeśli z jakiś powodów zapiszę się na tego typu kurs, uciekam jak najszybciej
    blog i artykuły do przedruku…tego jeszcze nie było

  • Trafiam na takie porady i to dosyć często:) Zresztą nie tylko na ekspertów z zakresu blogowania ale też innych dziedzin. Tak jak piszesz Maćku jest ich coraz więcej. Wychodzę jednak z założenia jak to napisał Grzegorz "robisz sam i uczysz się na własnych błędach" 🙂 Jak dla mnie najlepsza forma nauki 🙂

  • Moje kilka porad pisane "na szybko", "na kolanie" itd..

    1. Określ cel i odpowiedz na pytanie… po co chcę to robić.
    2. Jeśli dla popularności/pieniędzy. Określ popyt m.in. przy pomocy Adwords i wybierz optymalnie pomiędzy oglądalnością a ilością konkurencji.
    3. Załóż blog pod własną domeną, na własnym koncie hostingowym.
    4. Wybierz ciekawy szablon (estetyczny) i go spersonalizuj.
    5. Podłącz niezbędne wtyczki. Jeśli nie wiesz, które przeanalizuj TOP3 blogi ze swojej tematyki.
    6. Staraj się pisać minikursy lub miniporadniki rozwiązujące konkretny temat. Polecam również tworzyć "odcinki" czyli generalnie coś co będzie sugerowało sekwencję.
    7. Jeśli zaczynasz – utwórz źródła bazowe swoich wpisów (np. technorati, delicous, wykop itd.) Wybieraj to co jest na topie.
    8. Twórz treść autorską (np. recenzując nowinki techniczne, zdając relacje z targów, konferencji).
    9. Wykorzystuj najpopularniejsze kanały dystrybucji (fb, blip, twitter itd) – posiadaj tym samym konta społecznościowe.
    10. Nie bój się pisać kontrowersyjnie (w tym również negatywnie). (ponoć najpopularniejszy wpis w Polsce to "dr oetker ty h….u" poza tym wystarczy spojrzeć na statystyki faktu lub pudelka aby dowiedzieć się na czym ludzie tracą najwięcej czasu.)
    11. Sprawdzaj np. za pomocą adwords keywords tool czego ludzie szukają w sieci i im to dostarcz. Analizuj fora internetowe, zainteresowanie artykułami na innych blogach w PL jak i na zagranicznych.
    12. Staraj się nie przekraczać dłuższej przerwy niż 3 dni. Analizuj najpoczytniejsze blogi (antyweb publikuje nawet do 8 wpisów na dobę).
    13. Wprowadzaj interakcję czyli zadawaj pytania, prowadź ankiety, ogłaszaj konkursy.
    14. Linkuj do innych (na tym samym i wyższym poziomie oglądalności) (można zweryfikować np. na alexa.com)
    15. Docieraj do top-bloggerów w swojej tematyce, realnie (np. na konferencjach) oraz na wirtualnie (często komentując ich wpisy). Tym samym tworzy się relację, która może zaowocować np. częstszym linkowaniem do ciebie.
    16. Pisz z korzyścią dla odbiorcy. Korzyścią praktyczną (poradnik – rozwiązanie problemu) czy choćby rozrywkową. Internauta, który dostanie od Ciebie to czego szukał – z pewnością wróci to powtórzyć.

    O metodach pozycjonowania, seo, budowaniu wizerunku … pomijam, za dużo by pisać.

    PS:
    Mam nadzieję Maćku, że częstotliwość występowania w Twoich ostatnich wpisach słowa "ekspert" nie jest związana z produktem, który będę wypuszczał na rynek?

    Pozdrawiam,
    Paweł Danielewski.

  • Zawsze jak widzę takie strony z zaproszeniem do mailingu to mi się przypomina "Piotr Majewski :: CzasNaE-Biznes" – zostawiłem sobie nawet jego mailing na pamiątkę na mojej spam-poczcie 🙂

  • Wydaje mi sie, ze zaden kurs nie poda nam zlotego przepisu na odniesienie sukcesu w blogowaniu. Moze ludzie poczatkujacy byliby w stanie cos tam dla siebie znalezdz – przydatne wskazowki na start, ale ostatecznie i tak trzeba sie wszystkiego nauczyc na wlasnej skorze…

  • Pingback: Uważaj na kursy internetowe! - PeWu()

  • Widzę, że nie jestem jedynym, który uważa, że nauka na własnych błędach, jest niezwykle efektywna, ale tylko pod warunkiem, że potrafi się wyciągnąć odpowiednie wnioski.

    Zastanawia mnie jedno. Pomogłem rozkręcić pewnego bloga, którego autor stał się nieco mniej aktywny. Wpisy pojawiają się tam coraz rzadziej, ale jak zerknąłem do statystyk, to unikalnych odwiedzin jest tam coraz więcej… Od czego to zależy?

  • Postawa dla początkującego blogera typu "zastanów się o czym będziesz pisać" skazuje bloga na porażkę, dokładnie tak jak Maciej napisałeś. Myślę, że warto jest odpalać bloga, gdy masz myśli w głowie: "Gosh, mam tyle pomysłów na wpisy, że nie wiem czy życia mi wystarczy żeby to wszystko napisać" – to wróży dobrze 🙂

  • Przyznam, że czasami naprawdę zazdroszczę tym, którzy mają tyle wolnego czasu na blogowanie, że nie wiedzą o czym pisać. Na mnie wciąż czeka wielka lista samych rzeczy, o których chciałbym napisać, na co poza okresami świątecznymi jest chwilka najwyżej raz na dwa, trzy dni. Zaś ponieważ kazdego dnia pozycji na liscie przybywa, priorytetyzowanie zajmuje już prawie tyle czasu, co samo pisanie…;)

  • Ja tam lubię takie kursy, fajna sprawa 🙂 Ale dla ciemnej masy trzeba tworzyć ciemne rzeczy. Jeżeli ktoś mądry i ma głowę na karku to i tak nie będzie miało znaczenia na co wpadnie w sieci bo i tak wyjdzie na człowieka.

  • @Maciej

    Świetny wpis. Kiedy kilka miesięcy temu pisałem na blogu autora tego kursu o tym, że zarabianie na blogach to nieporozumienie zostałem zaatakowany przez wiele osób, że piszę głupoty…

    Kilka dni temu popełniłem też wpis na temat kursów i ekspertów., które powstają jak grzyby po deszczu. Wszystkie tezy pokrywają się z tym co napisałeś i powiedziałeś na konferencji “MODERATOR”.

    Powiem Ci,ulżyło mi, że nie tylko ja widzę pewne problemy i piszę o nich.

    Pozdrawiam serdecznie,