17

Wybory – jest śmiesznie, czyli lokalni politycy w internetach (Marta Ratuszyńska)

Wiedziałem, że będzie zabawnie. Co prawda jeszcze nie ma drugiego Kononowicza na horyzoncie, ale kilku kandydatów ostro się szykuje. Profil i działalnośc sieci kandydatki do Sejmiku Województwa Mazowieckiego – Marty Ratuszyńskiej obserwuję od niedzielnego poranka, kiedy jeszcze film obejrzało „zaledwie” 4 tysiące internautów. Po materiale w niedzielnych Faktach TVN (oraz linkach na Faebooku) w tej chwili film zbliża się do liczby 20 tysięcy wyświetleń. Całkiem niezły wynik… oczywiście film rozchodzi się w kategoriach wirusowych z tagiem #OMG lub #trzymamkredens – czyli dla mniej wtajemniczonych – „zobacz jaka żenada”.

Jest w tym szaleństwie jednak jakaś metoda i wcale się nie zdziwię jak Pani Marta do tego Sejmiku przejdzie… bo przecież nikt poważnie o programie nie myśli i właśnie głupim teledyskiem karierę zrobiła. Pozostała aktywność sieciowa kandydatki nie wygląda tak najgorzej (umówmy się, że mówimy o standardach i postrzeganiu sieci przez lokalnych polityków):
– jest konto na Blipie, jest na Facebooku, jest blog (nawet z RSS i przyciskami „blipnij”), kanał na YouTube, jest strona kandydatki oraz zdjęcie-plakat wyborczy uruchamiający wyobraźnię tego co poza kadrem się dzieje.

Do bloga w zasadzie nie można się przyczepić, nawet sensownie wygląda (chociaż tę kulę z tagami i lokalizacjami gośćmi bym wywalił). Gorzej jest w pozostałych serwisach. Blip został potraktowany typowo po macoszemu – oprócz pierwszego komunikatu „Jestem na Blipie” nie znajdziemy już żadnego „blipnięcia” sugerującego, że pisze to człowiek, suche, oficjalne komunikaty i „przeklejki” tytułów z bloga. Sukcesu na Blipie, a przede wszystkim sensownej komunikacji tam niestety nie będzie. Moja rada: jeśli jest mało czasu na komunikację z wyborcami, w ogóle odpuścić Blipa i skoncentrować się na blogu i Facebooku. Z drugiej strony, dobra, ludzka i obustronna komunikacja na Blipie, sensowne wykorzystywanie tagów (aż się prosi #warszawa) może zaowocować dobrym feedbackiem, komentarzami blipowiczów, czasem konstruktywną krytyką – bo na pochwały nie ma co liczyć.

Kolejnym problemem jest Facebook – niestety to częsty błąd – profil osobisty zamiast fan page. Czym to grozi? Przede wszystkim trudniejszą komunikacją, bo co innego dodać panią Martę do swoich znajomych i dać jest dostęp do naszych prywatnych danych a co innego „zalajkować” czyli kliknąć „Lubię to” na fan page kandydatki. Popularność jaką zyskuje klip na YouTube i jeszcze jeden przedwyborczy materiał w telewizji (TVN, TVP1, TVP2 już było) może również skutkować szybkim osiągnięciem facebookowego limitu dla profili osobistych – czyli 5 tysięcy znajomych. Moja rada – szybko zakładać fan page.

Jeśli przyjąć za „wzorzec metra” kandydaturę Kononowicza jako 100%, do kandydatka Marta Ratuszyńska osiągnęła (głównie teledyskiem i plakatem) zaledwie 25% poziomu mistrza.

  • Justyna

    Mi bardziej przypomina to układy choreograficzne Arki Noego niż Kononowicza:)

  • Zwątpiłem. Przepraszam, ale to już jest lekka przesada. Czy ja dobrze rozumiem, że ona chce wygrać wybory swoją urodą i wyuzdanym plakatem i ulotką ? Przegięcie …..

  • ewa

    Więcej informacji z kampanii samorządowej proszę.

  • Łukasz

    Autor tekstu piosenki to mistrz świata, od rana wstydzę się i nucę na przemian!

  • Ciekawe czy po wyborach, osoby które przed działają "intensywnie" odłożą sprawę na półkę po.

  • skupienski

    Witam,
    widzę, że mamy podobne spojrzenie na kampanię Marty Ratuszyńskiej. Pisałem o tym u siebie na blogu tydzień temu. Warto zauważyć, że kampania oparta o żenującą piosenkę i rozbierane zdjęcie, może oprócz doraźnego sukcesu wyborczego przynieść kandydatce duże szkody wizerunkowe. Trudno oczekiwać od innych polityków, z którymi będzie współpracowała, że szybko zapomną zdjęcie bez spódnicy z plakatu, które powagi Marcie Ratuszyńskiej raczej nie dodaje. Równie ciężko będzie zmienić postrzeganie kandydatki w mediach – Marta Ratuszyńska prawdopodobnie długo będzie kojarzona z głupią piosenką.
    Kampania Marty Ratuszyńskiej jest przykładem braku przemyślenia własnej strategii wizerunkowej. A są przecież osoby, które robią niestandardową kampanię w sposób nie szkodzący wizerunkowi. Polecam obejrzeć dwa spoty Piotra Bobera:
    [youtube SXh7qr5Tesw http://www.youtube.com/watch?v=SXh7qr5Tesw youtube]
    [youtube X-30uOQpsdk http://www.youtube.com/watch?v=X-30uOQpsdk youtube]

  • lukasz

    Chciałem napisać, że niedługo wprost z reality show ludzie będą przenosić się do sejmu ale z przerażeniem przypomniałem sobie, że taka sytuacja już miała miejsce…

  • A czy oświeci mnie ktoś dlaczego p. Marta złożyła do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie popełnianym za pośrednictwem internetu w stosunku do jej osoby? O jakie przestępstwo chodzi? Bo w tym momencie przypomina to wizerunkowy strzał w kolano… 😉
    http://blog.ratuszynska.pl/2010/11/informacja/

  • Wojtek

    Pani Marta strzela sobie w kolano nie raz – ostatni przykład to zablokowanie (a raczej zatrzymywanie w kolejce do moderacji) komentarzy na YT. Kilka zostało (czyżby obsługa interfejsu użytkownika YT pokonała kandydatkę?), są nawet średnio przychylne, ale taka utrata interaktywności i kontaktu z potencjalnymi wyborcami to wylanie dziecka z kąpielą. Tym bardziej, że kandydatka wraz ze swoją infantylną kampanią albo postawi na interakcję i wytłumaczy wyborcom o co chodzi, albo polegnie z kretesem.

  • Wstrzymałem się narazie z publikacją o Pani Marcie dając jej szansę. Ale problem polega na tym że mam w swoim dorobku fotograficzny zdjęcia z Pania Martą i część jest opublikowana za jej zgodą.

  • skupienski

    Dasz linka?

  • emil

    I would hatef*ck her

  • Pingback: W buciorach w gości – o automatyzacji w SM : Jak Stworzyć Stronę()

  • Discopolo żyje i króluje na wieki

  • Jak tylko ochłonęłam po przyjęciu dawki marketingu pani Marty, musiałam już zmierzyć się z kolejną – Sara May poszła jeszcze dalej robiąc ze swojego plakatu wyborczego piękną reklamę stroju kąpielowego. Może jakaś firma bieliźniarska byłaby zadowolona posiadając taką modelkę, ale ja tej pani jako wyborca nie kupuję. Obu pań właściwie.
    Do postaci Kononowicza bym owych pań nie porównywała, bo wydaje mi się, że swój wizerunek zaprezentowały z większą świadomością niż on. I własnie to wyrachowanie w szermowaniu seksualnością jako kartą przetargową najbardziej mnie boli.
    Ciekawe jak szybko Playboy zgłosi się do tych "polityczek", jeśli (Panie Boże, nie daj) odniosą wyborczy sukces. Wtedy to już tylko facepalm mi pozostanie ;/

  • Sebek

    hmmm, nie rozumiem tutaj Waszych komentarzy, widocznie może nie do końca przemyśleliście swoje wygłaszane opinie. Jak dla mnie pajaców w polityce jest ogrom i to takich z pierwszych stron gazet. Mi wydaje się że dziewczyna jest inteligentna, chce dostać się do polityki ale bez dania dupy po stokroć jakimś baronom SLD'owskim bądź innym. Kasę na bannery jej szkoda, lub jej po prostu nie ma, więc znowu ratuje się przed niechcianym seksem z musu :).

    W związku z tym tanim kosztem chce narobić wokół siebie szumu, dać się poznać, i akurat w polityce nie ważne jest jak o Tobie mówią, ważne że mówią, więc myślę że ma dużą szansę osiągnąć swój cel.

    Fakt, dziewczyna ryzykuje i dlatego jest odważna. Jeżeli polegnie będzie miała przesrane, jeżeli wygra będzie miała świetny start do poważnej polityki. Dwa scenariusze zależne od jednej rzeczy – SUKCESU jej strategii czyt. SKUTECZNOŚCI.