Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy sięgnąłem po książkę Remigiusza Mroza, ale stało się wtedy coś co jednocześnie kocham i nienawidzę. Skończyłem czytać pierwszą książkę, tego samego dnia (kocham natychmiastową dostawę ebooków) zacząłem czytać kolejne tomy cyklu o komisarzu Froście czy perypetiach Chyłki i Zordona. Nawet chwilowa odskocznia, podobno niżej oceniana „W cieniu prawa” wciągnęła mnie bez reszty. Po prostu lubię taką przyjemną, rozrywkową literaturę – na zmianę czytam w towarzystwie muzyki (moja …

