Uwielbiam filmowe wpadki… w sieci oczywiście można znaleźć ich mnóstwo. Zazwyczaj są to jakieś drobne niedoróbki montażowe, czy sytuacje wynikające ze specyfiki kręcenia zdjęć, tej samej sceny w kilku ujęciach, w różnych miejscach – a to lusterko będzie nie z tej strony co w poprzednim ujęciu, a to zegarek ktoś zapomni zdjąć czy jakiś „Rzymianin” zapomni zdjąć trampki :-). Wiedźmin też miał sporo wpadek… ale wczoraj trafiłem na piękną wpadkę montażową w drugim odcinku czwartej serii Czasu Honoru… z planu znika cały …
