6

Szymon Majewski jako Miniratka w reklamie PKO BP – w końcu coś śmiesznego

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim spot czy też humor (który w tym przypadku jest bliższy Szymonowi Majewskiemu) może nie wszystkim opowiadać, ale w końcu, po serii raczej słabych spotów tym razem w kolejnej odsłonie reklam banku PKO BP jest względnie śmiesznie. Przynajmniej mi się podoba lekko absurdalny humor i Szymon Majewski bardziej naturalny i bliższy swojemu scenicznemu wizerunkowi niż w poprzednich spotach.
Tutaj wersja 45 sekundowa:

Hasło Miniratka i strój Szymona nie są przypadkowe, nawiązują do spotów PKO BP sprzed kilku miesięcy:

  • D.o

    dla mnie bardzo fajne 🙂

  • sfvvcs

    i jakie szczere

    choc jak pomyslec sekunde to smutne

  • jak dla mnie to ta reklama mogłaby się kończyć wcześniej – bez tego wątku w domu.

  • Widać, że posłuchali głosu Ludu. I dobrze, ale do ideału jeszcze brakuje – ale w końcu mają chyba 2 letni kontrakt?

  • ania

    co to za nuta w tle z majewskim???

  • Radek

    Gratuluje pomyslodawcy tej reklamy 🙂 !!!! U mnie wyleciałby z wielkim hukiem. Reklama jak się domyślam miała zachęcać do korzystania z kredytów w PKOBP, niemniej jednak według mnie ZNIECHĘCA potencjalnych klientów i odstrasza od marki tego banku. W reklamie klient, który dokonuje zakupu, swoją postawą, rozmową z "miniratką" ewidentnie daje według mnie do zrozumienia, że nie jest zadowolony z tejże "miniratki", która wraz z nim udaje się do mieszkania nabywcy. Taka niby "miniratka", jak tłumaczy Majewski: "tylko taki symbol", a praktycznie nie mieści się w łóżku u klienta – dając do zrozumienia, że jest uciążliwym dodatkiem do rzeczy którą nabyliśmy. Natomiast moment gaszenia światła i mina niezadowolona właściciela – że niestety w rzeczywistości takie kredyty w PKOBP nie są niskie i przy zakupie błachych rzeczy spłacanych nawet w "miniratkach" zmuszeni jesteśmy oszczędzać nawet na energii elektrycznej, ażeby związać koniec z końcem i być w stanie w dzisiejszych czasach spłacać dodatkowo jakieś RATY….

    Ps. kiedyś w telewizji była swego czasu reklama chyba z banku millennium, w każdym bądź razie chodziło o kredyt hipoteczny. Był taki motyw w tej reklamie, że młody mężczyzna opowiada jak to pięknie mu się żyje, bo wziął kredyt hipoteczny, kupił sobie mieszkanie, oprowadzając nas po nim z kamerą, po czym otwiera lodówkę, w której dosłownie swieciło tylko światło i mówił "a stołujemy się u mamusi". Ręce opadają, bo co nam bank w tym momencie przekazał ? Otóż taką informację, a zarazem ostrzeżenie, że jeśli zdecydujemy się zaciągnąć w tym banku kredyt hipoteczny, to przez najbliższą połowę naszego życie, a może i więcej, bo tyle trwa spłacanie mieszkania, nie będziemy mieli nawet co do garnka włożyć, gdyż po spłaceniu rat rzeczywiście stołować się będzie trzeba u mamusi. I tak w ten oto sposób znów u mamusi na garnuszku…..

    Taki jest oczywiście mój odbiór i śmiać mi się chcę gdy widzę w jaki sposób treść jest przekazywana. Reklama powinna zachęcać, skoro już się ktoś na nią decyduje, a nie zniechęcać. Uważam że większość tego typu reklam nie jest absolutnie przemyślana… Ale mimo wszystko powodzenia życze, ja natomiast już na pewno z usług tych banków nie skorzystam…