5

Pyrkon 2013 – mediafunowym okiem

Wróciłem właśnie z Pyrkonu. Co prawda byłem na tej imprezie od piątku do soboty, dość selektywnie wybierając interesujące mnie punkty programu – ale jakoś nie czuję, żebym mógł powiedzieć: „byłem na Pyrkonie, a oto moja relacja”. Właściwie każda inna relacja, obejrzana czy przeczytana gdziekolwiek w sieci będzie jedynie niewielkim, subiektywnym fragmentem tej wielkiej imprezy. Myślę, że rozmach i tak bogaty program Pyrkonu (samo przewijanie i wstępne przejrzenie zabiera kilka dobrych minut) powoduje, że nikt nie był w stanie ogarnąć tego całego przedsięwzięcia. Najprawdopodobniej spotkacie się z opiniami skrajnie pozytywnymi jak i skrajnie negatywnymi – i każda z nich będzie po części prawdziwa.

Ale zacznijmy od początku, od wielkiego wkurzenia, które właściwie zawsze występuje, kiedy próbuję się dostać na jakąkolwiek imprezę odbywająca się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Tym razem do kłopotów związanych z ogromną kolejką doszedł jeszcze wywalający się system, który blokował całą rejestrację na kilkanaście minut. Mimo, że byłem zaledwie 50 w kolejce, dotarcie do kasy zajęło mi ponad 1,5 godziny. Mamy 2013 rok, smartfony, kody QR, czytniki, internet i inne rozwiązania, a przede wszystkim tabun młodych ludzi, którym nie straszne są zakupy przez sieć i naprawdę nie rozumiem, dlaczego zakup biletu, który okazywał się prostym kodem kreskowym możliwy był tylko przy kasie, osobiście… ehh, to nawet konduktor w PKP zeskanuje mi bilet prosto z ekranu tabletu.

Mimo, że jestem fanem fantastyki (dobra, umiarkowanym) to nigdy nie jeździłem na konwenty i zloty s-f, nie ganiałem z mieczami i nie przebierałem się w stroje ze Star Wars. I tym razem pojawiając się na Pyrkonie skupiłem się na tych punktach programu, które dotyczyły YuoTube – a tych było kilka.

Pierwszego dnia odbył się pierwszy panel dotyczący specyficznej, a jednocześnie najpopularniejszej kategorii filmów na polskim YouTube czyli filmów z gier – Let’s Play – internetowa droga do sławy? W panelu udział wzięli:
– Andrzej – JJayJoker,
– Jacek „Skittles” Kułakowski,
– Jan „Sou Shibo” Adryański,
– Mikołaj LordScaremonger z kanału Freaky Gamerzz,
– Bartłomiej „Tivolt” Ratoń,
– Tomasz „Gimperr” Działowy,
– Kamil „CTSG” Popielski.

Sporo tematów zostało poruszonych. Z jednej strony twórcy, zagrajmerzy to prawdziwe gwiazdy polskiego YT, wystarczy posłuchać reakcji, popatrzeć na tłumy, które chcą autograf czy zbierają się licznie w jakiejkolwiek sali gdzie przebywają te osoby. Doświadczeni YouTuberzy doskonale znają medium w którym się poruszają, potrafią zarządzać społecznościami, potrafią planować i rozwijać swoje umiejętności – są prawdziwymi specjalistami w swojej dziedzinie. Z drugiej strony mam wrażenie, że zupełnie brakuje im świadomości tego jakim mocnym i wpływowym są medium, brak im biznesowego myślenia i myślenia o sobie jako i marce, produkcie. A chcą, czy nie chcą są oni elementem ogromnej biznesowej maszyny, w której pojawia się coraz więcej pieniędzy, coraz więcej poważnych zachowań niż tylko łapkowania filmów i zbierania „subów”. Być może wynika to z młodego wieku, niewielkiego doświadczenia z pracą czy prowadzeniu interesów, twórcy wciąż żyją trochę w utopijnej wizji YouTube jako miejsca do wrzucania fajnych filmów. A przykładów, że sytuacja zmienia się coraz bardziej jest coraz więcej i przychodzą coraz szybciej. W jednym z pytań z sali pojawił się wątek twórcy YT do którego zgłosiła się firma z żądaniem usunięcie nieprzychylnej recenzji pod groźbą konsekwencji prawnych – jak na takie sygnały reagują doświadczeni youtuberzy? Padła odpowiedź, że lepiej usunąć… I teraz pojawia się pytanie, czy yotuberzy mają na tyle jaja, żeby przeciwstawić się takim cenzorskim zakusom. O czym świadczy takie żądanie od producenta gry? Że firmy traktują wciąż gameplaye czy recenzje jako „wrzucanie filmików z pasji”. Raczej szybciej niż później przyjdzie zderzenie z rzeczywistością, zwłaszcza jak młody człowiek zaczyna być samodzielny, wynajmuje mieszkanie i rezygnuje z obiadków u mamusi.

Jeśli czytają ten tekst młodzi twórcy YT, to odpowiedzcie sobie pytanie – czy bardziej sensowne jest połączenie swojej pasji z zarabianiem pieniędzy na YouTube, czy też tworzenie filmów dla idei, nagrywanie i montowanie materiału przez setki godzin („bo robię dla idei i brzydzę się pieniędzmi”) i potem zasuwanie na 10 godzin do „normalnej” pracy. Która z tych dwóch postaw jest bardziej frajerska? Swoją drogą, jak wielu obserwuje vlogerów, którzy na wizji mówią i pasji, naturalności i robienia filmów dla widzów – poza kamerą albo swoimi działaniami w sieci udowadniają, że mają mocno spięte poślady, parcie na szkło o obsesję na punkcie lajków i kolekcjonowania widzów. Mam nadzieję, że wielu z tych, których sam subskrybuje obudzi się z tej ułudy.

Zerknijcie na 1:35 minut tego panelu, pojawia się tam wątek marki i świadomości medium – i całkiem fajne odpowiedzi JJayJokera i CTSG na moje zarzuty, komentarz Krzysztof Woźniak z PC Format oraz Remigiusza „Rocka” Maciaszka.


Wersja mp3.

Z pewnością kwestie marki i biznesowe funkcjonowanie na YouTube będziemy poruszać podczas tegorocznego mediafunLAB – ten odbędzie w drugiej połowie maja – szczegóły już niedługo na blogu 🙂

Kolejny panelem dyskusyjnym, który odwiedziłem (to już w sobotę) była dyskusja o trendach w grach komputerowych. Prowadzącym był Mateusz „Arasz” Araszkiewicz a odpowiadali o pytania:
– Remigiusz „Rock” Maciaszek,
– Patryk „Rojo” Rojewski
– Kamil „Seto” Zawodny
– Tomasz „Quaz” Drabik

Właściwie dyskusja i pytania dość proste, odpowiedzi przewidywalne – od pogawędka o tym co się dzieje w świecie współczesnych gier – myślę, że dla osób zgromadzonych na sali większość tematów była dość oczywista. Było przyjemnie posłuchać doświadczonych graczy, ale nic ponadto… poza tym, że ledwo przeżyłem 🙂


Wersja mp3.

Ale nie z winy dyskusji czy prowadzących panel, ale z racji organizacji. Nie wiem czy nie było większego miejsca, ale kilka godzin, w sali na której zmieści się może 100 osób, w gośćmi, których ogląda kilkaset tysięcy osób w sieci spowodowało, że ścisk na jeden metr kwadratowy sali był większy niż w stolicy Indii, nie mówiąc o braku tlenu i temperaturze.

Jest też pewną nauczką, dla organizatorów imprez, którzy zapraszając popularne postacie z YouTube i chcą prowadzić merytoryczną dyskusję, muszą się liczyć z tym, że salę, owszem da się zapełnić, ale raczej fanami, łowcami autografów i dziećmi chcących zobaczyć swoich idoli. To nie zawsze sprzyja merytorycznej rozmowie i komfortowi dyskusji

Ostatni panel dyskusyjny na którym dałem radę wytrzymać (warunki jeszcze gorsze niż poprzednio 🙂 dotyczył YouTubowego Show. Prowadzącym był Mateusz „Szakal” Skitek a na pytania odpowiadali:
– Marek „AdBuster” Hoffmann,
– Darek „SciFun” Homffan,
– Krzysztof Gonciarz,
– Patryk „Rojo” Rojewski
– Marek Pyrka – powiedzmy, że Pyta.pl

Dyskusji jak zwykle możecie sobie posłuchać poniżej.


Wersja mp3.

Chciałem tylko skomentować małą prowokację Pyta.pl, której przedstawiciele zostali zaproszeni do dyskusji, ale zamiast ekipy znanej z YT, do panelu usiadł pan Marek, którego zadaniem było sabotowanie dyskusji i opowiadanie suchych kawałów.
I właściwie sam pomysł prowokacji był całkiem sensowny, podobało mi się. Pyta.pl, której produkcje w większości polegają na zadawaniu żenujących pytań, prowokacji podczas demonstracji czy różnych konferencji, nagle stają przed publicznością, która lajkuje, subskrybuje ich filmy, ale ta sama publiczność chce ich po chwili tak samo wyrzucić z sali, jest zażenowana ich wystąpieniem jak „ofiary” ich filmów. Szkoda tylko, że do tej prowokacji posłużyli się panem Markiem, który pełnił rolę „żula” – i pewnie to spowodowało mocną konsternacje wśród panelistów i wkurzenie publiczności. Ale Pyta, to Pyta i właśnie takimi działaniami zapracowali sobie na swoją markę.

Niestety, ze względu na tłok i temperaturę nie dałem rady dotrwać do ostatniego panelu, na którym chciałem być – dotyczącego współczesnych mitów zarabiania w internecie. Jeśli gdzieś opisywaliście swoje wrażenie, albo macie nagrania podlinkujcie poniżej.

I ostatnia moja obserwacja dotycząca Pyrkonu, młodych ludzi i nowych mediów. Zerknijcie na frazę lub hashtag #pyrkon na Twitterze… niestety, niewiele. Jak na tak dużą, trzydniową imprezę (kilkanaście tysięcy ludzi), na której większość ludzi to internetowi bywalcy, ze smartfonami w ręku, komunikacja w liczbie kilkudziesięciu twittów to bardzo niewiele. Wbrew różnym opiniom, badaniom o Twitterze jako narzędziu komunikacji w Polsce – wyniki z Pyrkonu powinny dać wielu specjalistom od mediów mocno do myślenia przed rzucaniem kolejnych tez o popularności tego serwisu. Wciąż pozostaje on w branżowych niszach (branża SM, dziennikarze) u trudno mi się przebić do świadomości zwykłego konsumenta.

To tyle z mojego pobytu na Pyrkonie, miło było spotkać sporo znajomych twarzy, przybić sporo „piątek” i spotkać się z widzami lub czytelnikami bloga. Jeśli trafiliście na jakieś relacje i obserwacje z Pyrkonu, które chociaż trochę zahaczają o mediafunową tematykę, podrzućcie je w komentarzach. Za rok chyba jakoś bardziej sensownie zaplanuję swój pobyt na Pyrkonie.

  • freakreklamowy

    Miałam jechać w tym roku ale niestety nie wyszło, a szkoda. BTW-byłam na Targach kiedy był tam Polcon i z tego co pamiętam, nie było miejsca z darmowym wifi – a przydałoby się…

  • "W jednym z pytań z sali pojawił się wątek twórcy YT do którego zgłosiła się firma z żądaniem usunięcie nieprzychylnej recenzji pod groźbą konsekwencji prawnych – jak na takie sygnały reagują doświadczeni youtuberzy? Padła odpowiedź, że lepiej usunąć… I teraz pojawia się pytanie, czy yotuberzy mają na tyle jaja, żeby przeciwstawić się takim cenzorskim zakusom."

    Zgadza się – powiedziałem, że usnąłbym taki film. Przegapiłeś chyba jednak dalszą część mojej wypowiedzi w której mówię, że zastąpiłbym go vlogiem w którym opowiadam o tym jak wydawcy gry nie spodobała się moja "recenzja" i w jaki sposób próbował nakłonić mnie do usunięcia jej z internetu. Oczywiście chodziłoby o skompromitowanie wydawcy i pokazanie go w złym świetle, co moim zdaniem naraziłoby go na jeszcze większe i długotrwałe straty. Swoją drogą sytuacja w której wydawca może mi w ten sposób zagrozić również była pozorowana na potrzeby pytania zadanego przez Krzyśka Woźniaka (jeśli dobrze pamiętam).

    • mediafun

      Wiem, wiem, doskonale pamiętam – nie odbieraj tego proszę jako personalny zarzut, to takie moje ogólne przemyślenia dotyczące vlogosfery. Bardzo podobały mi się zarówno Twoje wypowiedzi jak i JJ. Usuwanie i nagrywanie potem vlogów (czy pisanie postów) też już blogosfera przerabiała, ba, sam usuwałem takie wpisy pod groźbą konsekwencji – dzisiaj już bym tego nie zrobił. Jednak w przypadku zarzutów o zbyt krytyczną recenzję, żądaniami usunięcia od niezadowolonej firmy zupełnie bym się nie przejmował, i walczył o swoje (chyba, że naprawdę w filmie pojawiły się jakieś kłamstwa czy ostre przegięcie). W takim sporze bloger/vloger najczęściej wygrywa. Usunięcie i potem komentarz to krok do tyłu żeby potem zaatakować mocniej – też działa. Pozdrawiam

      • Spokojnie, nie odbieram tego jako personalne zarzuty. Prostuję, bo zabrzmiało troszkę inaczej niż było w rzeczywistości. Pamiętam, że krzyczałeś coś w stylu "nie usuwaj, nie usuwaj!" więc myślałem, że zwyczajnie przegapiłeś resztę wypowiedzi. ;]

        • kmh

          Ale to nie rozumiem, po co w ogóle usuwać tę recenzję.