11

Piotr Bucki – komunikacja i marketing okiem wojownika prawdy

 

To zdecydowanie najdłuższy wywiad w historii spotkań w mediafunowej pieczarze 🙂 Ale zapewniam, że nie będzie to dla Was zmarnowany czas. Razem z Piotrem Buckim autorem bloga Bucki.pro zapraszamy Was w podróż po fascynującym świecie komunikacji, marketingu i psychologii – wątków, które poruszyliśmy w tej rozmowie było mnóstwo, ale podejrzewam, że żadem z nich nie będzie zbyt odległy dla mediafunowych odbiorców. Usiądźcie wygodnie i poznajcie Piotra Buckiego.

A dla wytrwałych – w rozmowie w którymś momencie ogłaszamy konkurs. Odpowiedzi wrzucajcie w komentarzach pod tym wpisem.

  • BartBaker

    W moim przypadku uleganie zniekształceniu poznawczemu jest w dużej mierze uzależnione od nastroju. Zdarza mi się forować poglądy, które wpisują się w moje stany emocjonalne. Gdy mam chwilę słabości i chcę walczyć z całym złem tego świata częstokroć wrzucam na fejsbukowym wallu memy o tym jak bardzo niszczy NAS „system” i schematyzacja życia (nawet jeśli przy innej okazji byłbym może bardziej powsciągliwy w swoich osądach). Buntownicze nastawienie stawia mnie czasami w dyskusjach po innej stronie barykady. Zmienność nastroju pozwala mi często na spojrzenie na dany problem z innej perspektywy i teraz potrafię to w sobie zaobserwować (kiedyś miałem z tym problem). To też w przypływie frustracji zdarza mi się, że czytam tylko nagłówki artykułów, a potem wychodzę na ignoranta i mam żal do siebie. Zwykle staram się przynajmniej minimalnie zagłębić w temat, na który się wypowiadam.
    Z drugiej strony jestem pewien (a może to kolejne zniekształcenie poznawcze 😉 ), że portale internetowe wszelakiej maści manipulują za pomocą nagłówków, a ludzie (w tym niestety i mi sie zdarza) mają tendencję do wyrabiania sobie poglądu na podstawie nagłówka (ignornacja deluxe). Przyrzekłem sobie mocne postanowienie poprawy!
    Z czasem doszedłem do wniosku (eureka!), że internet żyje własnym życiem, nie można w pełni zweryfikować wszystkich informacji, jakie do nas dopływają za jego pośrednictwem.
    Ja mam szczególnie problem z dwoma tematami, które mnie żywo interesują: wpływ marihuany na zdrowie człowieka oraz skutki rozwoju biotechnologi w kwestii żywności genetycznie modyfikowanej.
    Mam wrażenie, że coraz mniej jest rzetelnych źródeł informacji. Czasami ciężko jest ocenić „fakty” bez wgryzienia się głęboko w temat, a prawda (jak Piotr powiedział) jest pojęciem względnym. Moim skromnym zdaniem w tej nieskończonej lawinie informacji mniej lub bardziej prawdziwych przetrwają Ci wojownicy prawdy, którzy umieją zachować bezpieczny emocjonalny dystans, jednocześnie „uderzając” w daną tematykę z flanki ;). W dzisiejszych czasach sztuką jest nie zostać ignorantem.

    Bez odbioru!

    • BartBaker

      …albo nie…moze nie tyle jest mniej rzetelnych zrodel, a wiecej tych gó*** wartych i trzeba wykonac nie lada robotę, aby się dostać do tych właściwych 😉

      • I wtedy rodzi się pytanie… komu ufać. Trust no bitch? Wiemy już, że nie możemy ufać sobie do końca. Bo nasza ocena świata jest obarczona błędami poznawczymi i pułapkami myślenia. Autorytety to sprawa… wątpliwa. Moim zdaniem jedynym sposobem jest przy sprawach ważniejszych dla nas po prostu stawiać tezę, antytezę i wiedzieć jak i dlaczego to akurat myślimy. W sprawach naprawdę ważnych warto się zastanowić dwa razy, żeby nie wylać dziecka z kąpielą, czy coś. Dzięki wielkie za dobry komentarz. W sprawie penalizacji… masz moje poparcie 🙂

  • – zobacz jaki materiał pojawił się na mediafun, spodoba ci się. – pisze mi moja siostrzenica, załączając link. Obejrzałam.
    – No, naprawdę ciekawy wywiad, dobra robota – odpisuję siostrzenicy.
    – Muszę kupić książkę, którą Panowie mają jako nagrodę w konkursie.
    – Dlaczego nie weźmiesz w nim udziału, może akurat wygrasz?
    – Nieeee, odpada! Wolę kupić.
    – ?
    – Bo pisząc komentarz w sieci na blogu płacę swoim wizerunkiem, ta cena wzrasta, w zależności od poziomu hejterstwa na danym blogu i nigdy nie przewidzisz jej wysokości. Płacąc za produkt pieniędzmi, z góry wiesz jak duży jest to koszt i godzisz się na niego lub nie. Poza tym wartość produktu, na którym aktualnie mi zależy, jest tym wyższa, im mniejszą cenę za niego zapłacę. Pieniądze versus użeranie się z hejterem w obronie własnego zdania zawsze stanowią dla mnie niższy koszt.

    • C.d.(za szybko kliknęłam)
      – Rany – mówię – to musisz mieć spore doświadczenie w walce z hejterstwem w sieci!
      – Nie mam żadnego, nigdy nie napisałam żadnego komentarza, nie tylko w przypadku konkursu, czytam, lajkuję, ale nie komentuję. Bo NA PEWNO będzie tak, jak ci mówię!

      PS. Na pewno dostanę od niej po uszach, że napisałam ten komentarz 😉

      • Mam nadzieję, że nie dostaniesz 🙂 Nasze przekonania zawsze warto testować. Intuicja jako suma doświadczeń jest fajna, ale czasem warto powiedzieć sobie sprawdzam. Dziękuję, że sprawdziłaś 🙂

  • Zbyszek Matuszewski

    Unikanie zniekształceń poznawczych to dosyć trudny temat w obecnych czasach. Różne informacje bombardują cały czas, ludzie w mediach społecznościowych udostępniają ogromne ilości artykułów, postów, memów. Nie sposób wszystkiego wiedzieć i wszystkiego zweryfikować. Jedna osoba bezmyślnie udostępniająca wszystko jak leci kliknie 100 razy w przyciski „like” i „udostępnij” niż krytycznie myślący zdąży zweryfikować jedną informację. Większość informacji które bombardują prezentuje jednostronne lub dychotomiczne wizje. Gdy powiedzieć „sprawdzam” zwykle okazuje się, że jest w nich ziarno prawdy, ale prawda jest bardziej złożona i ciekawa, ale też trudniejsza do przekazania.

    Staram się unikać zniekształceń poznawczych przez szukanie nie tylko rzeczy które potwierdzą moje przedświadczenie, ale też przeciwnych, potwierdzeń dla antytezy. Na pewno trochę pomaga to czym się zajmuję – tworzenie oprogramowania – tam często trzeba znaleźć kilka rozwiązań danego problemu, ewaluować je, poszukać luk, wad i dziur w wymyślonym rozwiązaniu. Do tego dochodzi debugowanie i walka z własnymi błędami – uczy pokory wobec ułomności własnego umysłu. Lubię weryfikować zarówno to co inni piszą jak i własne poglądy. Jednak mimo to jest takie dziwne uczucie jak miało się dany pogląd od lat, a okazuje się, że nie był on prawdziwy i nagle trzeba go zmienić. Taka iskierka sprzeciwu.

    Zniekształcenie poznawcze które na pewno mam i którego ciężko jest się pozbyć jest takie, że mam poczucie, że życie większości ludzi w Polsce wygląda podobnie do mojego. Widzę rozwój, rozkwit, szczęście, ostatnio często pojawiające się memy z hashtagiem #polskawruinie trafiają do mnie. Racjonalnie potrafię sobie powiedzieć, że dużo ludzi nie ma pracy, że sporo żyje w biedzie. Jednak na poziomie emocjonalnym to do mnie nie trafia, raczej widzę Polskę jako kraj rozwoju i szczęśliwości.

    Wielu zniekształceń poznawczych pomógł mi się pozbyć TED talks. Ostatnio Hans Rosling w wystąpieniu na temat statystyki i populacji. To było na temat rozmiaru rodzin na świecie (historia, teraz, przewidiwania) i przewidywanego wzrostu populacji. Miałem typowy pogląd wtłoczony przez narrację w mediach oraz powtarzany przez ludzi w Polsce, że jest ogromny boom jak chodzi o dzieci na świecie, a w szczególności w Chinach, Indiach i Afryce. Taki stereotyp, że ludzie rozmnażają się tam na potęgę i to będzie wkrótce wielki problem. Okazuje się natomiast, że osiągnęliśmy już „peak children” kilka lat temu i średnia na świecie jest już nie dużo ponad 2 dzieci na dwoje rodziców.

    Przy okazji w tym samym TED talk pojawia się temat zahaczający o inne zniekształcenie poznawcze. W Polsce przeciętny obywatel (nie ważne czy patrzyć na średnią czy tym bardziej medianę zarobków) nie czuje się jakoś bardzo bogaty. Może być w pełni zadowolony z zarobków, ale jest dosyć prawdopodobne, że nie do końca. Okazuje się jednak, że obiektywnie patrząc przeciętny Polak mieści się w top 20% najbogatszych ludzi na Ziemii, a zarabiający minimalną krajową są bogatsi od ponad 60% ludzkości. Brak szczęścia wywołana niewystarczającymi zarobkami ma więcej wspólnego z tym z kim się porównujemy (bogaci ludzie pokazywani w mediach, co bogatsi sąsiedzi) i czego przez to pragniemy niż z tym co obiektywnie posiadamy (niemalże magiczne urządzenia, dużo mniej i lżejszej pracy, świetne środki transportu itd.).

    • Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz! Bo nakreśla problem zniekształceń i błędów poznawczych, które dotyczą postrzegania rzeczywistości społecznej. To naprawdę ciekawa sprawa, bo dotyczy większości. I w większości doprowadza do paradoksów, które potem są omawiane w różnych programach publicystycznych. Np. jak to możliwe, że jest „do dupy”, skoro ogólnie jesteśmy zadowoleni 🙂 I deklaratywnie przyznajemy, że poziom satysfakcji wzrasta, ale potem w niektórych obszarach mówimy, że jest źle.

  • Anintu Anitam

    Nienawidzę lokowania produktów. Na co dzień lokowania produktów nie widzę, chociaż natykam się na nie na każdym kroku, ale mój mózg przełącza się na tryb „trudno” i „olewam to”, jednak gdy zdarzy się przypadkiem, że zauważę, że ktoś coś lokuje to nie ma bata żebym dany produkt kupiła, myślę sobie: „mnie będą robić w konia! o nie” – przyprawy Prymat są u mnie na przegranej pozycji, dochodzi do absurdu: nie mam pieprzu, w sklepie jest tylko pieprz X no to nie będę używać pieprzu albo się przespaceruję do kolejnych pięciu sklepów. Jest to idiotyczne i niewygodne. Mija jakiś czas, a ja zapominam już dlaczego czegoś nie kupuję, zostaje mi tylko absolutna pewność, że nie chcę mieć nic wspólnego z danym produktem. Drugi segment reklam „niedopuszczalnych” to reklamy w kinie, jak już przypadkiem na nie zdążę to zachodzi identyczny mechanizm. Zapieram się jak osioł. Cały problem bierze się z jakiegoś emocjonalnego przekonania, że ktoś mnie oszukuje, rozum mówi „to tylko reklama”, a emocje krzyczą „to zamach na mój rozum” – oszaleć można, a przecież chciałam tylko kupić pieprz.

    Pozdrawiam

  • Bardzo lubię takie rozmowy na poziomie meta – mam jednak pewną refleksję meta meta: To, w jaki sposób prowadzimy dzisiaj badania jest skorelowane z pewną metanarracją, którą opisujemy dzisiaj świat na własny użytek. I ta metenarracja w bardzo dużym stopniu wpływa na pytania zadawane w badaniach, interpretację odpowiedzi. Do tego WSZYSCY jesteśmy w nieustannej zmianie – przychodzą nowe teorie, nowi badacze i nowe metanarracje. A na to wszystko nakładają się również nasze osobiste przekonania – bo nikt – również badacze – nie posiada ewakuacyjnego wyjścia z siebie.

  • Michal

    Czytając niekończące się relacje medialne o wyborach w USA wydaje się jasne, że Donald Trump nie jest traktowany poważnie przez nikogo. Najwyraźniej czytam niusy tylko jednej strony.