32

O oznaczaniu akcji reklamowych raz jeszcze…

czy vlogerzy oszukują

Trochę argumentów i przemyśleń dotyczących oznaczania przez blogerów/vlogerów youtuberów akcji i kampanii reklamowych. Nie wiem czy Was przekonam – jednak wydaje mi się, że większość argumentów za tym aby może jednak nie oznaczać akcji sponsorowanych w dłuższej perspektywie szkodzi zarówno blogosferze jak i vlogosferze. Wspomniana na początku filmu dyskusja odbywała się na Facebooku – dokładnie tutaj.

Comments 32

  1. Chęć reklamodawcy do ukrycia, że to wpis sponsorowany zawsze zapala mi czerwoną lampkę i rezygnuję wtedy ze współpracy. U siebie nie oznaczam takich wpisów jakimś wielkim oczojebnym wykrzyknikiem, ale w treści zawsze piszę, skąd dany produkt/usługa pochodzi. Tłumaczenie się z tego, że coś polecam też uważam za wieśniackie, sponsorowane czy nie, suma summarum zawsze i tak to jest moje zdanie i tyle. Kto będzie chciał doszukiwać się teorii spiskowej dziejów i tak będzie to robił.

  2. Mam wrażenie że ty chcesz bronić tych biednych frajerów jakimiś regulacjami. Jak ktoś chce sobie te garnki reklamować i udawać, to co komu do tego, jak wyjdzie na to że oszukuje swoich widzów to będzie jego wina. Myślę że w dłuższej perspektywie sytuacja sama się ureguluje bo widzowie będą coraz bardziej świadomi takich zagrywek.

  3. Maciek, świetny materiał! Tak się zastanawiam, pamiętasz panel z Tomkiem? Tomek powiedział, że przyszłość pokaże, iż nie oznaczający filmów youtuberzy mają rację. Sam też się obawiam, że dla wielu firm opcja zrobienia krypto reklamy jest nader kusząca. Nie sądzisz, że naciski ze strony firm będą skuteczniejsze niż ryzyko zwiazane z konsekwencjami prawnymi? Rzecz jasna ja jestem przeciwny nie oznaczaniu.

  4. video z garnkami…jak byk widać że to reklama…kurcze rzeczywiście wolałabym jako widz to usłyszeć 🙂

  5. Łukasz Kielban sam wiesz, że są firmy które mają ogarniętą współpracę z blogerami całkiem nieźle… ale właśnie zdarzają się kwiatki – najczęściej kiedy model współpracy wygląda tak: klient-bloger – kiedy jest klient-agencja-bloger już rzadziej się to zdarza (na #bfgdansk też była dyskusja czy agencje są potrzebne – są bez dwóch zdań, między innymi po to). Sam nie wiem do końca jak edukować rynek w tym temacie.

  6. No i zaczyna się jeczenie blogerow czy zwykła zazdrość bo to oni myśleli ze będą forpoczta public marketingu a tu nagle budżety wywedrowaly na youtube a blogerzy kosza się we własnym sosie na bfgdansk podczas gdy po drugiej stronie quady poznaniu na pga youtuberzy witają się z tysiącami fanów 🙂 ano taka prawda…

  7. Ciekawe jest to, że blogosfera w kwestiach biznesowych jest parę lat do przodu, w porównaniu z youtuberami. Wielu rzeczy możemy się nauczyć bez popełniania własnych błędów, więc za to – chapeau bas. Często ludzie pytali, co myślę na ten temat i mi to osobiście nie przeszkadza, wręcz sprawia, iż człowiek w swojej pracy staje się bardziej wiarygodny, zarówno dla firm jak i odbiorców.

  8. Jak często w polskim internecie niepotrzebne dzielenie włosa na czworo.Prywatne kanały, prywatne blogi więc właściciele mogą robić co chcą jeśli nie łamią regulaminu (YouTube, platformy blogowej) i prawa (alkohol). Chcą to oznaczają, nie chcą to tego nie robią. I nic do tego nawet i ich odbiorcom.Wiarygodność w przypadku blogów to tylko słowo wytrych, które nic nie znaczy.

  9. gdyby faktycznie w waszym lesie rządowe oko saurona zerknęło w stronę youtuberów, wtedy dopiero zaczęły by znikać informacje na temat lokowania produktów. Zwyczajna szara strefa, a ponoć prawie połowa PKB, czyli tego co w polsce wyprodukowano i sprzedano pochodzi właśnie z szarej strefy. Znaczy to tyle, że cała wasza gospodarka jakoś się jeszcze kręci tylko i wyłącznie dlatego, że Polacy omijają złe prawo. Jestem oczywiście za tym, co w filmie próbuje nam przekazać Pan mediafun, twierdzę tylko, że jeśli rząd faktycznie się za to weźmie, cały ten materiał pójdzie wpizdu.

  10. Powiem tak mam kilka serwisów. na jednym z nich trafiła mi się jak ślepej kurze ziarno wips sponsorowany więc nie miałem oporów tak jest fair napisałem że to jest wpis sponsorowany. I korona z głowy mi nie spadła 🙂

  11. Maciek, jestem za stosowaniem takich rozwiązań jakie stosuje się w branży kino/film od dziesięcioleci. Tam product placement i marki to integralna część tych materiałów, działań.

  12. A ja myślę, że agencje panikują, że kasa im ucieka. I bardzo dobrze. Agencyjne marże są chore. Dodatkowo dostajemy 15 ludzi (speców) którzy nie mają pojęcia o temacie, są tylko pracownikami agencji, a nasz blog czy kanał na YT ich nie obchodzi. Byle agencja skasowała swoje i do przodu. Dużo szybsza i efektywniejsza jest współpraca brand manager, czy marketing manager bloger. Dodatkowo oczywiście agencja ma swoich 100 pomysłów jak ulepszyć blog czy kanał, co tam wcisnąć. Także – omijajcie agencje, walcie prosto do marek!

  13. Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy oznaczać, czy nie oznaczać akcji sponsorowanych, to niech zobaczy wściekłe komentarze czytelników pod artykułami motoryzacyjnymi, w których autor niby obiektywnie testuje samochód, a w rzeczywistości reklamuje model konkretnej marki – często się takie pojawiają np. na Interii. Czytelnicy nie są na tyle głupi, żeby się na dłuższą metę nie zorientować, że autor czy bloger robi kryptoreklamę.

  14. Blogerzy zwykle nawiązują współpracę przecież. Cóż w tym złego. Wszystko ma swoje plusy i minusy. A Internet to przecież medium, które także umożliwia i może przecież umożliwiać reklamę… Bardzo fajnie prowadzony blog, zapraszamdo siebie http://www.adamjaroslaw.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *