1

Matt Harding się odnalazł i znowu tańczy z nim cały świat

Chociaż wiem, że jest to niemożliwe, odnoszę jednak wrażenie, że każdemu, kto korzysta z internetu przynajmniej raz kiedyś „przewinął” się przez ekran Matt Harding, czyli facet, który tańczy w internecie. W tym samym roku, w którym serwis YouTube został wyróżniony przez Time tytułem Człowieka Roku (słynna okładka „You” z lusterkiem) pierwszy film Matta już święcił na nim triumfy (kurczę, nawet wtedy pisałem o nim na blogu :-).

Trudno ocenić, ile osób widziało ten film do tej pory – film miał wiele kopii, był emitowany na wielu serwisach video – ponad 17,5 miliona wyświetleń na oficjalnym kanale Matta jest liczbą zdecydowania zaniżoną. W 2006 roku był to też świetny przykład filmu, których rozprzestrzenia się wirusowo, wtedy jeszcze Facebook raczkował, a ciekawe znaleziska wysyłało się mailem do znajomych :-).

Pewnie tak jak wielu ludzi, również mnie ujął ten film swoim pozytywnym przekazem i świetnym pomysłem. Jest coś mega pozytywnego, aby zmontować w jeden krótki klip człowieka wykonującego dziwny taniec w wielu miejscach rozsianych po całym świecie. Tak po prostu.

Dwa lata później pojawia się kolejny klip. Jego realizacja trwała o wiele krócej, niż pierwsze podejście, Matt zdobył też sponsora, producenta gum Stride, który finansował mu podróż. Tym razem Matt nie tańczył sam, w klipie pojawia się mnóstwo ludzi, którzy śledzili jego podróż na blogu – na interaktywnej mapce zaznaczał gdzie jest i dokąd planuje następny wyjazd. W filmie pojawia się również polski akcent (nie mogę przeboleć, że przegapiłem 🙂 no i spróbujcie obejrzeć ten film ze smutną miną 🙂

Do tej pory 43 miliony wyświetleń, ale również jest to zaniżona liczba.

Poza tym świetnie dobrana piosenka w pięknym wykonaniu 17 letniej Palbashy Siddique – po premierze klipu z Mattem jej piosenka znalazła się w TOP10 pobieranych utworów z Amazona.

Nie każdy pewnie wie, bo i trudno znaleźć ten film na YouTube (nie wiem dlaczego) ale ten sam pomysł wykorzystała firma Yahoo zapraszając Matta do swojej siedziby, gdzie powstał bardzo podobny klip – Matt tańczył w biurach i poszczególnych działach i lokacjach Yahoo. Moim zdaniem miał zadatki na virala, bardzo przyjemnie się go ogląda, nie wiem dlaczego jest „schowany” i nie pozwolono mu się rozprzestrzenić. Film jest do obejrzenia na blogu Yahoo.

Niedawno Matt zrealizował jeszcze jeden epizod reklamowo-taneczny, dla serwisu Hotels.com – ale oglądalność nie cieszy się zbyt dużym powodzeniem i sam pomysł jest już trochę wyeksploatowany. Nie ma też nic przyciągającego uwagę w dobranej muzyce. Słabe, chociaż obrazki ładne.

Kiedy kilka dni temu obejrzałem krótką zapowiedź informującą o premierze kolejnego filmu Matta Hardinga, premiera planowana była na 20 czerwca. Zastanawiałem się, czy po raz trzeci, wykorzystując ten sam pomysł uda się powtórzyć sukces poprzednich produkcji. I miałem trochę obaw. Ile przecież lat może bawić internet tańczący facet.

Po pierwszy obejrzeniu, moje obawy się potwierdziły… niby dobre, ale spodziewałem się trochę więcej.

Ale z każdym obejrzeniem tego filmu, odkrywam w nim coś nowego i coraz bardziej mi się podoba. Tak jak w poprzednim filmie również została skomponowana specjalnie do tego projektu, a współautorem słów jest Matt. Główna idea pozostała niezmieniona – znowu są to lokacje z całego świata (niestety zabrakło Polski), ale tym razem uczestnicy wykonują wspólny układ taneczny, zmontowany w ten sposób, że widz ma wrażenie, że to jedna spójna choreografia. Świetne, bo jeszcze bardziej ilustruje ideę filmu – wszyscy jesteśmy tacy sami, tak samo radośni i potrafimy się tak samo cieszyć prostymi rzeczami – chociaż tutaj Matt pozostawia pole do własnej interpretacji, jak sam mówi, on tylko tańczy. Zgrzytem na pozytywnym przekazie filmu są zamazane, ze względów bezpieczeństwa, twarze tancerzy z Syrii.

Ludzie z niektórych miejsc, które Harding odwiedził podczas swojej wyprawy potrzebują pomocy lub finansowego wsparcia – na stronie Matta jest poświęcona temu specjalna sekcja, gdzie można przekazywać wpłaty.

Może mi umknęły, ale nie widziałem na głównych stronach polskich portali wzmianki o tym, że Matt znowu tańczy. Szkoda, przydałoby się trochę pozytywnych informacji w zalewie afer, skandali, agresji i wojen.

Szkoda też, że oprócz jednorazowej, tanecznej wizyty, nie zawitał do Polski na jakąś konferencje czy wykład. Kilka razy podsuwałem ten pomysł różnym organizatorom – podsuwam również teraz w tym wpisie 🙂

Nie wiem czy Matt Harding planuje kolejne wyprawy i czy ma pomysły na urozmaicenie następnych produkcji. Nawet jak mu zabraknie nowych pomysłów, to niech raz na kilka lat wypuszcza taki filmik – zawsze to przyjemnie popatrzeć na roześmianych i tańczących ludzi. A o planach Matta Hardinga możecie dowiedzieć się z jego strony – www.wherethehellismatt.com.

Nie wierzę, że jeszcze nikt do tej pory na to nie wpadł, albo mu nie zaproponował (może Matt odmawia) aby zamiast Yahoo czy Hoteli Matt Harding w swoim tanecznym stylu pokazał jakiś kraj (Polskę?) lub miasto z tymi lokacjami, które są dla danego regionu najpiękniejsze.