Lubelska Blogosfera – spotkanie pierwsze

W Lublinie dowiedziałem się, że jestem grubszy niż na zdjęciach za to sympatyczniejszy niż na YouTube, więc w ostatecznym rozrachunku plusy dodatnie przeważają. Zresztą tych plusów było więcej – świetne świetne spotkanie, fajna atmosfera, zaskakująco dużo gości – na pierwsze spotkanie lubelskiej blogosfery przybyło ponad 60 blogerów. Gdyby ktoś zapytał mnie (ale nie zapytał, więc sam sobie odpowiem) co wyniosłem z tego spotkania to mnóstwo pozytywnych emocji, fajnej energii, przemyśleń i 9 opakowań żelków frugo.


fot. Łukasz Dudkowski

A pojechaliśmy do Lublina mocną ekipą, w obsadzie Ilona Blogostrefa Patro i Bazyl Lia (koneserka sztuki i widoków z okna) – przebywanie w takim składzie grozi niekontrolowanymi wybuchami śmiechu, zakwasami mięśni brzucha i dziwnymi spojrzeniami ludzi obok (szczególnie jakiejś pary, która miała nieszczęście usiąść obok nas w kawiarni z nadzieją na romantyczne popołudnie w zacisznym miejscu) – normalnie banda podśmiechujków i cyrkuśników!

Program Lubelska Blogosfera Meets był prosty – najpierw miałem opowiedzieć kilka swoich słów wstępu, a potem razem z Iloną Patro siadamy do panelu dyskusyjnego i odpowiadamy na pytania. Trochę się stresowałem, nie do końca wiedziałem jak się przygotować i właściwie na początku planowałem pogadać z 20 minut. Ale jak się rozpędziłem to chyba 1,5 godziny minęło, potem dyskusja w panelu i publiczność wydawała się już mocno zmęczona – faktycznie, przydałaby się przerwa między prezentacją a panelem, zwłaszcza, że 10 metrów obok stały stoły z jedzeniem, słodkościami i żelkami Frugo (!).

Dzięki za dobre słowa po prezentacji, pytania, dyskusje, fotki i przybijanie piątki. Dużo się nauczyłem, Lublin zaskoczył nas frekwencją i faktem, że przyszło tak dużo kobiet 🙂 nie zdawałem sobie sprawy, że to prawdziwe zagłębie blogerek modowych i innych blogów prowadzonych przez kobiety. Niech żałują ci, którzy zaraz po oficjalnej części nas opuścili. Często kuluarowe rozmowy są o wiele lepsze niż oficjalny program i pewnie dla wielu osób, które pozostały był to najciekawszy punkt lubelskiego spotkania.

A same pogaduchy i późniejsza wymiana zdań – jak zwykle za krótko, nie ze wszystkimi udało mi się pogadać tak jak bym chciał. To faktycznie dość niekomfortowe warunki kiedy masz szerszy temat, ale obok stoi 5 innych osób w oczekiwaniu na rozmowę 🙂 (trochę tak jak szybkie randki) – mogliśmy zaplanować jakieś wieczorne piwo. Ale sporo w głowie zostało, część tematów czy problemów z pewnością nadaje się na dyskusje podczas Och my blog (chyba warto będzie zrobić kiedyś w Lublinie, co myślicie?) część pewnie poruszymy 24-25 maja podczas mediafunLAB w Warszawie gdzie będą dominowały kwestie związane z blogami, vlogami i biznesem, a z pewnością sporo pomysłów i Waszych uwag wykorzystamy jako Team Kreatywny Galopujący Pancernik.

Dzięki za spotkanie, emocje i dyskusje, do zobaczenia na kolejnych blogerskich imprezach.


fot. Karola Chojnowska