2

Dziesięć!

10 lat, jasna cholera – cała dekada!

Tyle rzeczy się wydarzyło, a z przeszczepioną nerką nic 🙂

Tak sobie pomyślałem, że w 10 rocznicę przeszczepu wrzucę coś o nerce… ale to jest właśnie najpiękniejsze – sorry nera, tak ma być – nie mam o czym pisać 🙂

I dociera do mnie fakt, że powrót do życia po udanym przeszczepie właśnie na tym polega – możesz o nim nie myśleć.

Mogę skupić się na tym, na czym każdy, zdrowy człowiek – na dobrych i złych wydarzeniach. Codzienność, normalność. 

Dobra, są badania, kontrole, leki – takie drobnostki, które nie mają praktycznie wpływu na normalne funkcjonowanie.

Zabawne, że już dawno przestawiła mi się mentalnie w głowie data moich urodzin. O ile te urodziny z dowodu jakoś tak zawsze omijałem łukiem, to „urodziny nerki” siedzą mi mocniej w głowie.

Właśnie tego dnia wróciłem do normalnego życia, tak prawie filmowo.

Postrzeganie tego czasu nie zmieniło się przez te 10 lat.

Budząc się po przeszczepie i z godziny na godzinę czując się coraz lepiej, miałem wrażenie, że jestem bohaterem jakiegoś filmu, który po ostatniej konfrontacji z wrogiem, wynurza się z głębin oceanu, płynie ku powierzchni wody, przez którą przebijają się promienie słońca.Taka banalna filmowa scena, w której wynurzasz się i w zwolnionym tempie łapiesz pierwszy, wywalczony i upragniony haust świeżego powietrza.

Fajny obrazek, który mam cały czas w głowie.

Ale to tylko scena, bo ciągle uważam, że bardziej to przetrwałem niż wywalczyłem. Zaufałem lekarzom, procedurom, a reszta stała się sama, ja tylko nie przeszkadzałem 🙂

A mogłem przespać, serio.

Telefon z informacją „jest dla pana nerka, proszę natychmiast przyjeżdżać” przespałem 🙂 Dobrze, że lekarze nie odpuścili. Potem badania kontrolne, oczekiwanie na wyniki i zgodę na przeszczep i nocna podróż karetką do Poznania.

Nie była to szaleńcza podróż, bo to była jakaś stara fura – zwykła karetka transportowa.

Padał śnieg, a my pędziliśmy na sygnale środkiem drogi,. Płatki śniegu padające na szybę i oświetlane światłami samochodu przypominały mi scenę wschodzenia w nadprzestrzeń w „Star Wars” 🙂 A to wszystko przy jasnym umyśle, bo znieczulenie dostałem dopiero parę godzi później.

Ha, zabawne, relacjonowałem to wszystko na Blipie 🙂

A teraz został tylko delikatny stres, kiedy co jakiś czas odbieram wyniki badań. 

Podczas ostatnich badań kontrolnych miałem luz i wewnętrzny spokój, że wszystko będzie dobrze. I oczywiście było, nawet moja pani doktor była zaskoczona, że nie ma się do czego przyczepić 🙂 Teleporada, więc nie było jak zbić piątki.

Zamiast martwić się i analizować wyniki badań mogłem skupić się na normalnym funkcjonowaniu. Wychodzona na trekkingach czy rowerowych trasach kondycja – poprawiła się i jeszcze bonusowo, parę miesięcy temu wlazłem na Mont Blanc (bez dodatkowego tlenu) 🙂

Kusi mnie cholernie, żeby wrócić na szlaki.

Może jeszcze w lutym uda się upolować islandzką zorzę, albo zrobić zimowy trekking z namiotami i plecakami po północnej Szwecji – takie plany! Za chwilę 29 Finał WOŚP, w tle crowdfundigowe konsultacje, on-linowe szkolenia i prezentacje. Do przodu.

Przy pierwszej rocznicy przeszczepu wpadłem niezapowiedziany do szpitala przybić piątki i podziękować lekarzom i personelowi. Teraz też miałem teraz taki plan, no ale wiadomo, korona, nie wpuszczą mnie.

Dziękuję więc tutaj, teraz, bo wiem, że czasem zerkają – dziękuję!

A wszystkim tym, którzy czekają na wyzdrowienie, lepsze wyniki, normalne czasy czy też czekają na przeszczep (jutro jest Ogólnopolski Dzień Transplantacji i rocznica pierwszego Polsce udanego przeszczepu nery) – życzę wytrwałości i tego, żeby jak najszybciej mogli pisać o normalności bez obawy i myślenia o swoim stanie zdrowia.

Piona!

Comments 2

  1. Mój kolega miał przeszczep serca, jakaś wada którą można było zaleczyć farmakologicznie rok wcześniej ale się nie badał (w sumie mało osób w wieku 20 paru lat się bada jak są zdrowi – tudzież nie mają objawów). Z dnia na dzień nagle zaczął tracić siły. Przewieźli go na akademię medyczną i podłączyli do sztucznego serca na 3 miesiące. Po tym czasie znalazł się dawca. Po operacji miał jeszcze parę problemów (najbardziej zdziwiło mnie to że nie mógł praktycznie zasnąć przez 8 dni po przeszczepie, nie wiem czemu). Potem miał trochę komplikacji ze względu na to 3 miesięczne leżenie i osłabienie organizmu. Dzisiaj śmiga na spacery, pracuje, jeździ za granicę. Ogólnie Twój wpis jest bardzo motywujący do życia i działania. Pozdrawiam i życzę zdrowia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *