8

Dystrybutor filmowy czy stacja telewizyjna? Kto komu płaci?

Zawsze zastanawiałem się nad połączeniami i komunikacją między stacjami telewizyjnymi a dystrybutorami filmowymi, w czasie kiedy na ekrany kin wchodzą kolejne części filmowych hitów. Do dzisiaj nie wiem jak to działa i kto pierwszy zaczyna.

Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale zawsze kiedy wchodzi na ekrany kolejny Batman, Rambo czy inny „kinowy hit serialowy” wtedy jedna ze stacji telewizyjnych zawsze przypomina poprzednie części. Niedawno mogliśmy obejrzeć w telewizji wcześniejszą część Piratów z Karaibów w czasie gdy w kinie leci czwarta część: Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach. Na polskie ekrany weszła właśnie kolejna (k.. ile można) odsłona X-Men: First Class, a już Polsat będzie emitował poprzednią część.

Zastanawiałem się nad tym, która strona prowokuje taką sytuację, dystrybutor czy stacja telewizyjna? W jednym i drugim przypadku obie strony robią dobry interes. Stacja telewizyjna emituje hit, którego kolejną część (główny tytuł) reklamuje w innych mediach sam dystrybutor – więc warto. Z drugiej strony emitując poprzednią część filmowego hitu, stacja telewizyjna podbija zainteresowanie najnowszą wersją kinową – korzysta dystrybutor.

Jakoś nie wierzę tutaj w równy układ 50 na 50, ktoś musi bardziej a ktoś mniej skorzystać. Stawiałbym na to, że stacja wyciąga rękę po kasę dystrybutora, z drugiej strony, dystrybutorzy filmowi szastać pieniędzmi niespecjalnie lubią i za bardzo nie mają czym. Wiec co pozostaje? Czysty barter? Jak myślicie?

  • Karty (a właściwie – filmy) w ręku trzyma dystrybutor. To od niego telewizja kupuje licencje. Umowa zazwyczaj określa czas i liczbę emisji filmu. Duże telewizje kupują nie pojedyncze filmy, ale całe biblioteki produkcji (np. Polsat kilka lat temu kupił bibliotekę Foxa, kiedy Murdoch wszedł do Polski via TV Puls, nie mógł emitować swoich filmów, bo prawa do nich miała konkurencja). Fakt, że w okresie trwania licencji filmu wchodzi do kin jego kontynuacja jest kartą przetargową w ręku dystrybutora.

  • Mati

    bolekczyta ma rację 🙂
    najgrosze jest dla telewizji to, że dystrybutorzy wraz z hitami sprzedają w pakiecie słabe filmy i programy – którymi telewizje muszą upychać w swoją ramówkę. No ale.. coś, za coś.

    • mediafun

      czyli wyobrażam sobie sytuację: poproszę dostawczaka wyładowanego programami rozrywkowymi 🙂

      • quaten

        A tam przyjeżdża ciężarówka wypełniona po brzegi Dodą …. kierowca wysiada i mówi: "Panie, tylko to mieli" 🙂

  • Podczas pracy z marką Harry'ego Pottera w Polsce spotkałem się z takimi firmami:
    WB Dystrybucja Kinowa zajmuje się wchodzeniem filmów (nowości) do kin.
    Galapagos zajmuje się dystrybucją DVD i Blu-Ray filmów od WB.
    European Licensing Company sprzedaje prawa do wykorzystania marek WB w gadżetach/reklamach, etc.
    WB Interactive Entertainment (oddział odpowiedzialny za rynek gier video) nie ma polskiego przedstawicielstwa. Ich gry dystrybuuje Galapagos.
    Żadna z tych firm jednak nie wygląda na odpowiedzialną za pojawianie się filmów w telewizji…
    Ktoś wie coś więcej?

  • Niestety, nie potrafię odpowiedzieć na zadane pytanie, ale odniosę się do fragmentu wpisu a propos nowych "X-Menów":

    "Na polskie ekrany weszła właśnie kolejna (k.. ile można) odsłona X-Men: First Class"

    Maćku, a widziałeś ten film? :] Pytam, ponieważ to jak dotąd jedna z najlepszych adaptacji komiksów w ogóle, i chyba najlepsza adaptacja komiksu Marvela (choć dla mnie ex aequo z pierwszym Iron Manem). Odpowiadając więc na to pytanie – ile można? Mam nadzieję, że jeszcze dużo. Marvel (no dobra – Disney) pokazuje ostatnio raz po raz, że można kręcić świetne filmy rozrywkowe na podstawie komiksów, które mają na karku nawet po 50 czy 60 lat (casus Thora czy Iron Mana). Żeby nie być gołosłownym, pozwolę sobie podać linka do mojej videorecenzji na YT – http://www.youtube.com/watch?v=Nre4Y4qrIA8

    Odnosząc się jeszcze na chwilę do głównego tematu bloga – mam świadomość, że do wielu rzeczy podchodzę nadal jako naiwny użytkownik, nie doszukujący się np. firm pociągających za sznurki (choć, jako że coraz więcej czytam na te tematy, między innymi na Twoim blogu, zaczynam zauważać pewne mechanizmy na co dzień). Dlatego też zawsze miałem wrażenie, że jest to po prostu naturalna sytuacja. Skoro wchodzą do kin nowi Piraci, to stacja telewizyjna chce zarobić na hype'ie wywołanym przez premierę i puszcza filmy, do których ma licencję.

    • mediafun

      Dzięki KoZa za komentarz i za bardzo fajną recenzję X-menów, zachęciłeś mnie, a w tym przypadku akurat się ci nieszczęśni X-meni nawinęli, bo akurat premiera i to kolejny film z cyklu "kolejna część". Dobrze, że przynajmniej udana – sprawdzę w kinie.

      • Mam nadzieję, że Ci się spodoba – zawsze się lekko powstrzymuję przed polecaniem filmów, jeśli nie znam czyjegoś gustu filmowego (a siłą rzeczy Twojego nie miałem okazji poznać). Mimo wszystko, jest to dosyć specyficzny film, jak na adaptację komiksów Marvela, właśnie przez to, że liczba dialogów zrównuje niemalże z ilością akcji, postacie są dobrze wykreowane i zagrane. Jasne, są słabsze momenty niestety, ale ogólne pozytywne wrażenie je zaciera.

        Jeśli przejdziesz się do kina, daj proszę znać, czy się spodobało – jestem ciekaw. :] Na razie wraca do mnie pozytywny feedback na temat seansu z tym repertuarem, więc mam nadzieję, że i Ty nie poczujesz, że zmarnowałeś kasę.

        EDIT: tak swoją drogą, jeśli szukasz ogólnie jakiś wskazówek, na co iść do kina, to na moim kanale i blogu staram się recenzować przynajmniej jedną premierę tygodniowo (mam strasznego fioła na punkcie srebrnego ekranu), więc może Ci to jakoś pomoże. :]