4

Dość osobliwa opinia na temat blogosfery

Zawsze (niczym żelazna reguła), kiedy na jakiejkolwiek konferencji, spotkaniu, barcampie zaczyna się dyskusja próbująca zdefiniować blogosferę jedno jest pewne – to niczego sensownego ona nie zaprowadzi, a i tak każdy będzie miał swoje własne zdanie. Okazuje się zawsze jedno: jak zróżnicowana jest blogosfera i jak łatwo wpaść w pułapkę własnej, subiektywnej i ograniczonej własnym doświadczeniem oceny blogosfery.

To wypowiedź (szkoda, że tylko fragment) profesora Marka Adamca z Uniwersytetu Gdańskiego na temat blogosfery (nagranej podczas gdańskiego BiblioCampu). Przyznam, że dość osobliwa:


I opinia autorki nagrania – ibedeker.pl.

Przesłuchałem tę wypowiedź kilka razy, szkoda, że nie miałem okazji usłyszeć dalszej części wypowiedzi jak i późniejszej dyskusji i jak się domyślam, kontry ze strony słuchaczy.

Zupełnie nie rozumiem stwierdzenia profesora, że „media elektroniczne nie mogą obejść się bez publikacji tradycyjnej, książkowej”. Co prawda, wśród blogerów istnieje pewien paradoks (u siebie również to widzę), że my, nowe media! Internet! Technologie! Śmierć prasy! Ale jak gazeta, książka czy telewizja wspomni o naszym blogasku, akcji czy inicjatywie to dopiero jest lans i nabieramy rozpędu (inna sprawa, czy o to chodzi każdemu blogerowi?).

Sytuacja sprzed kilkunastu dni związana z Adisucks – 20 tys. antyfanów marki na Facebooku to niewiele… ale jak Gazeta.pl i TVN (TVN Warszawa) zaczęły podkręcać temat to dopiero w Adidasie zawrzało.

Idąc dalej tropem wypowiedzi profesora Adamca – czy forma książkowa dla blogów ma znaczenie? Moim zdaniem właśnie forma książkowa kompletnie zabija sens bloga, bo blog to autor, treść i komentarze, dyskusja z czytelnikami. Proces przełożenia jeden do jednego blogów na formę drukowaną można tylko w przypadku kilku typów blogów – mam na myśli blogi czysto literackie. Może blogi o gotowaniu też by się tutaj załapały… chociaż wpisy z przepisami też żyją i są wciąż udoskonalane. Blog wydrukowany to niestety blog po poważnej amputacji 🙂

Jak to przenieść na druk? Profesor Marek Adamiec zauważa też, że blogi są pozbawione autentyczności, ponieważ całkowitą kontrolę nad treściami ma autor bloga… to fakt. Ale ile z tej autentyczności pozostaje po przemieleniu takiego bloga przed redakcyjny młyn wydawniczy? Pewnie zyskuje na klarowności języka i jest zgodny ze sztuką… ale czy o to chodzi autorom blogów. Zwłaszcza, że blogu, wpisy na facebooku coraz częściej są tu i teraz… autentycznie, dziejące się w danej chwili – ze wszystkimi tego mankamentami jak powierzchowność i mało istotne informacje.. ale z drugiej strony aktualność, autentyczność.

Wracając do tematu książek i blogów. Mam wręcz wrażenie istnienia zjawiska odwrotnego… to książki idą w formę bliższą blogom, a na pewno w formę elektroniczną – czy to dostosowaną do e-czytników, czy w formę audiobooków. Coraz częstsze są eksperymenty polegające na mieszaniu tych treści – wydrukowana część jest uzupełniana o treści mulimedialne, aktywność autora w sieci, fragmenty książek w sieci itp.

Zgadzam się natomiast z profesorem że mamy teraz fazę autentyczności blogów, chociaż ja bym raczej nazwał to profesjonalizacją. Ciężko mi określić na przestrzeni czasu kiedy to się zaczęło, ale przynajmniej w swoim kręgu zainteresowań, widzę, że nowe blogi powstają z pełnym przekonaniem, z jakimś pomysłem i nastawione na dłuższy okres życia w sieci.

Rok 2006-2007 to był szał na blogi i platformy blogowe („oto mój kolejny blog, jeszcze nie wiem o czym ale będę pisał”). Z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że moja teza przegra ze statystykami – wciąż gro blogów to te nieaktywne, albo takie, które umarły już po pierwszym wpisie.

Ale czy blogi „składają się z linków do innych blogów” i jest to jakiś zamknięty krąg? Hmm, cała atrakcyjna i wartościowa część blogosfery to blogi twórców treści… to że są oparte na linkach to normalna sprawa, ale nie zawężałbym bloga do linków do innych blogów.

Czy blogi znikną i zostaną zastąpione przez fotoblogi? To już dość karkołomna hipoteza. Z pewnością fotoblogi zyskują na popularności (technologia i platformy czy takie pomysły jak Instagram to ułatwiają) – widzę więc doskonałe uzupełnienie a nie zastąpienie jednych drugimi. I nie tylko w sferze fotoblogów nastolatek fotografujących się w łazience.

Szkoda, że profesor nie rozwinął wątku mitu u potędze i jedności blogosfery. Nie wiem skąd taki mit… czuje się wziął się on z dziennikarskich tekstów, bo mam wrażenie, że większość tekstów o blogosferze wychodzi od takiego założenia właśnie – próby odpowiedzi na pytanie czym jest ta blogosfera i czy jest to już piąta władza. Sam jako bloger nie czuje się częścią społeczności blogerów, blog to tylko narzędzie (tak jak nie czuje się częścią społeczności użytkowników telefonów komórkowych, albo zawężając temat: częścią społeczności użytkowników iPhonów). Ewentualne więzy przyjaźni, solidarności i wsparcia które oczywiście występują wynikają zupełnie z innych relacji, wspólnych zainteresowań, cały czas bliższych człowiekowi niż jego avatarovi – elektronicznej osobowości. Blog to jedynie platforma ułatwiająca wymianę myśli.

Zgadzam się, że blogi ważne to blogi odmieńców… a raczej nacechowane silnym pierwiastkiem indywidualnym, osobistym (czy to będzie fun, kontrowersyjność czy wspomniana przez profesora nimfomanka). Odmieńca zamieniłbym na oryginalność i osobisty pierwiastek. Te rzeczywiście cenię najbardziej.

To tylko kilka wątków, które można poruszyć na podstawie wypowiedzi profesora – właściwie każdy na osobną dyskusję. Zastanawiam się, jaka byłaby opinia profesora o blogosferze gdyby rzeczywiście prowadził bloga, a nie tylko teoretyzował. Marek Adamiec zaczął swoją wypowiedź od zastrzeżenia, że od 16-17 lat obserwuje internet, śledzi zachodzące w internecie zmiany, szkoda, że uczelniana strona profesora zatrzymała się w czasie jakieś 12 lat temu.

  • mediafun

    a tutaj jeszcze jedna opinia o tym wystapieniu http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/marek-adamiec-o-b

  • martaeich

    Muszę powiedzieć, że strona pana profesora jest godna polecania jako eksponat muzealny.

    • mw0

      "Marek Adamiec zaczął swoją wypowiedź od zastrzeżenia, że od 16-17 lat obserwuje internet, śledzi zachodzące w internecie zmiany, szkoda, że uczelniana strona profesora zatrzymała się w czasie jakieś 12 lat temu."

      Marek Adamiec w 2002 roku stworzył pierwszą polską bibliotekę cyfrową z klasycznymi tekstami polskiej literatury. http://literat.ug.edu.pl/

  • W kontekście wydawania blogów. Ostatnio zaryzykowałem zebranie wpisów z bloga i wydanie ich jako eBooka.
    Moim zdaniem wpisy blogowe w książkowej formie straciły wiele, przede wszystkim zgubiły swoją chronologiczną naturę i teraz ułożone tematycznie nie są spójne, nie są ciągiem świadomości.

    Książka jako forma jest też dużo bardziej wymagająca niż blog. Literówki i błędy denerwują i łatwo je wytknąć, przez to, że przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że książka ma być bezbłędna. Przyzwyczailiśmy się do tego, że na książce bez problemu można się opierać, a blogowi więcej ujdzie.

    Jak sprzeda się pierwsze 50 egzemplarzy, albo minie pół roku – szybciej liczę na to pierwsze to myślę, że będę mógł powiedzieć więcej.