Czy Islandia to fake? Taka kampania

Od 2010 roku, kiedy po erupcji wulkanu Eyjafjallajökull, Islandia musiała ratować swoją turystykę świetną kampanią Inspired by Iceland (Emiliana Torrini , Jungle Drum) wypatruję kolejnych odsłon kampanii promujących kraj.

Nowy spot promujący Islandię (a właściwie islandzkie linie lotnicze Icelandair) idealnie wstrzelił się w dyskusję o najnowszym spocie Coca-Coli wygenerowanym przez AI. 

Najpierw obejrzyjcie „Is Iceland AI generated?”

Oraz spot Coca-Coli i jeden z obrazkowych komentarzy.

Na pierwszy rzut oka Islandię łatwo jest promować, jest tam tyle przepięknych krajobrazów, że wystarczy tylko dobre kadrowanie. 

Niektóre islandzkie kadry wyglądają tak nierealnie, że faktycznie pojawiały się głosy i wątpliwości, czy były generowane przez AI. W sieci krąży trochę ujęć, gdzie w jednym kadrze jest wulkan, zorza polarna i ludzie Blue Lagoon 🙂

Badania pokazują też, że mimo, że AI w reklamie to stosunkowo nowa rzecz, to zaufanie do reklam generowanych przez AI spada, niektórych konsumentów wręcz odrzuca już sama świadomość, że oglądają przekaz wygenerowany przez AI.

Przypomniał mi się niedawny komentarz Artura Jabłońskiego, który entuzjastyczną wypowiedź przedstawiciela jednej z agencji reklamowych, że dzięki AI generują teraz trzy razy więcej postów dla klientów, podsumował, że nic z tego nie wynika, bo liczba interakcji jest na tym samym poziomie.

I tutaj, cała na biało wchodzi islandzki narodowy przewoźnik Icelandair ze swoim spotem „Is Iceland AI generated?” (agencja Hvita Husid).

Mamy więc przedstawiciela teorii spiskowych, którzy rzuca tezę, że Islandia to fake.

Zostaje zabrany na Islandię, żeby w rzeczywistości skonfrontować swoje przekonania.

Według niego Islandia to jeden wielki green screen, dlatego nie ma tam drzew, bo te nie rosną na green screenach, wulkany to generatory dymu, zorza polarna to projekcja z satelitów, a maskonury to roboty. Słodkie, ale roboty 🙂

Super pomysł, zamiast iść na łatwiznę, twórcy kampanii postanowili zdystansować się od używania sztucznej inteligencji. Icelandair nie tylko broni swojej pozycji marki – broni także samej idei autentyczności w czasach, gdy sztuczność coraz bardziej zagraża wiarygodności przekazu.

Oczywiście Icelandair stosuje AI w działaniach operacyjnych i codziennej pracy – podejmuje jednak dyskusję, że w przypadku promowania Islandii, nie jest to potrzebne.

Interesującym tematem na inną dyskusję jest zjawisko overtourismu na Islandii i dziwne pomysły, jakimi islandia chce go zwalczać. W skrócie: zróbmy wszystko droższe. Jeszcze kiedyś wrócę do dyskusji na ten temat.

A to moje ulubione kampanie reklamowe promujące Islandię, które wygrzebałem z archiwum i często pokazywałem na prezentacjach o Islandii.

2010: Inspired by Iceland. Emiliana Torrini: Jungle Drum

2015: Ask Gudmundur – pierwsza na świecie „ludzka wyszukiwarka”

2022: OutHorse Your Email to Iceland’s Horses

2024: Mission: Iceland – lubię ją, bo kojarzy mi się z Interstellar, który był kręcony na Islandii.

Najnowsza „Is Iceland AI generated?” zdecydowanie trafia na listę ulubionych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *