9

Cytryna zwyczajna

Za Wikipedią, o cytrynie:

Cytryna zwyczajna (cytryna właściwa, cytryna) Citrus limon (L.) Burm. – gatunek roślin z rodziny rutowatych (Rutaceae Juss.). Pochodzi z południowowschodnich Chin, lecz współcześnie nie występuje tam ani w stanie dzikim, ani nie jest tam hodowana. Prawdopodobnie powstała w wyniku skrzyżowania limy (Citrus aurantifolia syn. C. latifolia) z cytronem (Citrus medica). Choć częsty jest pogląd, że do Europy trafiła w XI wieku dzięki Arabom, pozostałości drzewek cytrynowych odkryto w Pompejach.

Pokrój: Drzewo dorastające zazwyczaj do 5 m, choć niekiedy do 10 m, u większości odmian gałęzie z kolcami.
Liście: Jasnozielone, jajowatolancetowate, lśniące, na brzegach piłkowane, do 15 cm długości. Wyrastają na słabo oskrzydlonych ogonkach.
Kwiaty: O średnicy do 30 mm, wydzielające silną woń, osadzone pojedynczo lub parami w kątach liści, a na końcach gałązek niekiedy zebrane w małe grona. Mają białą, 5-płatkową koronę, z zewnątrz czerwono nabiegłą, 1 słupek i liczne pręciki. Kwitnie prawie nieprzerwanie. Znamię dojrzewa już w pączku, a pylniki dopiero po otworzeniu kwiatu (protogynia).
Owoce: Jadalne, bardzo kwaśne jagody nazywane cytrynami. Są jajowate, o wydłużonych końcówkach. Mają dość grubą, żółtą okrywę i żółtawy, soczysty miąższ.

Całkiem skomplikowana roślina :-), więc co miał copywriter na myśli (oraz klient, akceptując hasło) „Orzeźwienie proste jak cytryna”? 🙂

Comments 9

  1. fakt, dobre; wczoraj probowalem kombinacji cytryna-rabarbar. zdecydowanie lepsza niz cytryna-limonka ;].

  2. Wracając do cytryn: pamięta ktoś jeszcze o nagrodach przyznawanych za najbardziej szalbiercze kampanie reklamowe – za próbę sprzedaży poprzez „zwodnicze, nieuczciwe, nierzetelne i nieodpowiedzialne” kampanie reklamowe? Nazywały się “cytryny Hubbarda” (ale nie tego od scjentologii). Posłużę się cytatem spoza Sieci:

    “[…] Harlan Page Hubbard, o którym tu mowa, był hochsztaplerem. Pod koniec XIX wieku sprzedawał cudowną miksturę roślinną Lidii Pinkham na Dzikim Zachodzie. Mikstura miała pomagać na wszystko, od raka przez ból głowy i bezsenność, po niemoc płciową. Proszę sobie przypomnieć lektury o tamtej epoce na Dzikim Zachodzie: często w książkach tego typu pojawia się podobna postać sprzedająca cudowne środki. Ku jego czci w USA organizacje konsumenckie i zdrowotne przyznawały corocznie (na pewno robiły to do 1997 roku) nagrody za najbardziej szalbiercze kampanie reklamowe, za próbę sprzedaży poprzez „zwodnicze, nieuczciwe, nierzetelne i nieodpowiedzialne” kampanie reklamowe. Do nagrody mogły również pretendować kampanie, nie ujawniające niewygodnych szczegółów albo przedstawiające je w mało czytelnej formie. Przyznawanie nagród było wydarzeniem podobnym do rozdania Oskarów, nagrodą oczywiście również była statuetka, tyle że brązowa i z uniesioną w dłoni cytryną. Wśród zdobywców nagrody znaleźli się między innymi: The American Egg Board, za reklamę przekonującą, że jedzenie jajek prawdopodobnie nie zwiększa poziomu cholesterolu. Sprint, za obietnicę darmowych rozmów w poniedziałkowe noce. Firma zapomniała jednak dodać, że promocja trwać będzie tylko miesiąc dla obecnych klientów i trzy miesiące dla nowych. Nie ujawniła ukrytych resrykcji, a może napisała je malutkim druczkiem gdzieś u spodu oferty? Cadillac Motor Cars, za kampanię, w której właśnie promowany model samochodu przekracza podwójną żółtą linię, aby wyprzedzić inne samochody. Nie spotkało się to ze zrozumieniem organizacji konsumenckich. Lichtwer Pharma, za zwodniczą reklamę przekonującą, że Gingkai, preparat zawierający wyciąg z miłorzębu, może wspomagać pamięć normalnej, zdrowej osoby, podczas gdy jedyne badania, które do wtedy zostały przeprowadzone, testowały działanie tego preparatu tylko na osobach dotkniętych demencją lub chorobą Alzheimera. Niektórzy inni, poprzedni zdobywcy tej nagrody, stawali przed sądem i nierzadko musieli płacić odszkodowania. Federalna Komisja Handlu wraz z 23 stanami wszczęła między innymi postępowanie przeciw Mitsubishi, zwycięzcy z 1995 roku: firma ta wprowadziła w błąd swoją reklamą leasingu, w której płatności miesięczne wypełniały niemalże cały ekran, lecz inne obowiązkowe płatności, pisane oczywiście małą i nieczytelną czcionką, pojawiały się jedynie na kilka sekund u dołu ekranu. […]”

    Powyższe i inne przykłady podane są na stronie Center for Science in the Public Interest http://www.cspinet.org/new/hubb97.htm.

    Może podobna nagroda mogłaby zaistnieć w Polsce? Moglibyśmy rozdawać np. “Znachory” (nawiązując do profesji Hubbarda i najczęstszych zwycięzców) albo po prostu pomidory.

    1. Post
      Author
  3. Pingback: AdTaily, czyli kilka uwag o zarabianiu na blogu : Blog.Mediafun.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *