Hmm, od dawna czekam na rzeczową konfrontację „polskiej szkoły coachingu” z naukowym środowiskiem psychologów. Wiem, że po kątach, na uczelnianych konferencjach, w zamkniętych gronach mówi się o coachingu bardzo ostro i żałuję że naukowe środowisko nie potrafi zabrać konkretnego, słyszalnego głosu w tej sprawie. Nie chodzi mi o otwartą wojnę, totalną negację czy wdeptania coachów w ziemię – ale o danie, nam, amatorom, rzeczowych argumentów za i przeciw. Na razie jeśli chodzi o coaching, zwykły kowalski – potencjalny klient ma wybór – albo kochać albo nienawidzieć. W żadnej …

