8

Jak współpracować z blogerami – test lustra

Przy okazji wszelkiego rodzaju poradników, dyskusji i wskazówek dotyczących współpracy z blogerami pomyślałem, że warto wspomnieć o „teście lustra” – metodzie, którą od dawna proponuję agencjom. Metoda ta w wielu przypadkach uchroni firmę, agencję bądź też konkretną osobę przed fochem blogera, publicznym wyśmianiem oferty i linczem na fejsbuniu. A taki lincz to przecież od razu kryzys w soszial mediach, artykuł w NaTemat, na mediafunie i case study na konferencje branżowe – po co więc się narażać?
Wbrew swojej nazwie Test Lustra nawet lepiej się sprawdza kiedy zamiast lustra wykorzystamy kolegów z korporacji.

Na czym polega Test Lustra?
Bierzesz szanowny akancie mail z ofertą współpracy, którą chcesz wysłać do blogera, siadasz przed lustrem i czytasz ją na głos. Jednocześnie obserwujesz w lustrze swoje reakcje. Jeśli podczas czytania parskniesz śmiechem, zawiesisz na chwilę głos i w głowie pojawi Ci się myśl „ale żenada” lub „o kurwa, ja pierdolę” to masz gotową odpowiedź czy wysyłać ten mail dalej czy nie.

Zamiast lustra można wykorzystać kolegów z pracy z biurka obok – nawet jest to lepsza metoda, ponieważ jako obcy ludzie z korporacji, którzy życzą Tobie źle, w mniejszy sposób kontrolują napady śmiechu, parsknięcia śmiechem czy też żenujące miny. Te wszystkie oznaki radości i żenady trzeba oczywiście umieć odczytywać. Ale to działa.

Można iść jeszcze dalej – poproś, drogi akancie, aby kolega z firmy usiadł naprzeciwko ciebie i przeczytał Ci tego maila lub przedstawił założenia oferty. Jeśli sami nie parskniecie śmiechem – jest to dobry prognostyk, że ofertę można słać do blogera.

Ok, zróbmy więc ćwiczenie z Testem Lustra 🙂

Exercise 1.
Przeczytaj proszę ten autentyczny mail do blogera. Na głos przed lustrem lub przed znajomymi w pracy, ewentualnie nagraj swoje reakcję kamerką z laptopa.

Witam
Moja koleżanka poleciła mi zajrzeć na Twojego bloga…
Choć Twój blog nam się podoba, nie stoi jeszcze wysoko w rankingu, żebym mogła Ci coś zaoferować tak od razu. Jednakże może byłbyś zainteresowany taką ofertą…..

Bylibyśmy zainteresowani umieszczeniem na Twoim blogu direct text links i bannera na stałe na każdej stronie. Przez pierwsze 3 miesiące nie możemy Ci nic zaproponować, ale będziemy za to trzymać kciuki za popularność Twojego bloga. Jeśli utrzymasz się on line i Twoja popularność pomoże nam w korkach google, możemy zaproponować Ci markowe okulary przeciwsłoneczne xxx, na konkurs, czy też dla siebie samego.
Jeśli jesteś zainteresowana wsółpracą proszę daj mi znać.

xxxxx
Content Executive

Jeśli usłyszałeś parsknięcie śmiechem lub dostrzegłeś wśród współpracowników oznakę rozbawienia podobną do reakcji po totalnie suchym dowcipie opowiedzianym przez kierownika zmiany – test zaliczony – nie warto słać takich maili do blogerów.

Prawidłową reakcją, która powinna się pojawić po dobrze przygotowanej ofercie powinny być myśli w Twojej głowie: „wow”, „nieźle to się wszystko spina”, „świetny projekt”, „chyba sam założę bloga”, „kurczę, tak fajna akcja, niech tylko klient ją klepnie”. Od razu zdradzę tajniki blogerskiego życia: tak, takie akcje się zdarzają, ba, nawet sporo pomysłów na nie albo trafiło do mnie albo sam je wymyśliłem 🙂 – większa część z nich zostaje jednak gdzieś ukręcona na górze (z różnych powodów) lub sprowadzona do poziomu wyświetlania bannerów i pytania o słupki (o słupkach też przygotuje osobny wpis).

Oczywiście Test Lustra może być z powodzeniem stosowany przez blogerów przy odpowiadaniu na maile lub w negocjacjach stawek za udział w kampanii, ale ponieważ mamy przerośnięte ego i przeświadczenie o tym, że mamy zawsze rację to ten test będzie u nas bardzo rzadko wykorzystywany.

Z różnych stron i podmiotów okołoblogerskich dochodzą do mnie głosy, że jest potrzeba, że myślimy nad tym, że pracujemy, przygotowujemy się, do opracowania kodeksu, zasad współpracy z blogerami – obiecuję, że w najbliższym czasie wrzucę na blogaska swoje przemyślenia na ten temat.

fot. © RF Pictures/Corbis