Zniszcz konwencję — czyli wirusy pozytywnie

W ramach promocji wiedzy i darmowych pdf-ów, dzisiaj gościnnie, tekst Mariusza Ludwińskiego:

Ostatni szał wirusów, z Genesis Gallardo i BPH na czele, przyciągnęły uwagę mediów na jeden z najbardziej kontrowersyjnych aspektów marketingu czyli marketing wirusowy. A ściślej biorąc, jego ubogiego krewnego czyli promocję wirusową.

Różnica między marketingiem wirusowym a promocją wirusową nie wynika z zamiany wyrazów. To zamiana głęboka, słowo „fundamentalna” pasuje nawet bardziej.

Promocja wirusowa polega na stworzeniu narzędzia promocyjnego, najczęściej filmu, anegdoty firmowej lub dowcipu graficznego, który ochoczo rozprzestrzenia się w sieci przy pomocy równie rozochoconych internautów. W filmie, anegdocie lub dowcipie pojawia się marka firmy. Pojawia się i tyle, nie wywołuje zainteresowania ani chęci do zakupu marki przez większość ludzi, przez których komputery się przewinie.

Natomiast marketing wirusowy to coś z zupełnie innej beczki. To produkt spod znaku Fioletowej Krowy Setha Godina. To produkt, który jest niecodzienny. Który sam z siebie przyciąga uwagę i wywołuje dyskusje. To produkt, który zmienia przyzwyczajenia klientów, który rzuca wyzwania stereotypom, który niszczy konwencje.

Od 2000 roku z internetu można całkiem legalnie ściągnąć i rozpowszechniać niekomercyjnie książkę na temat marketingu wirusowego, która sama jest prawdziwym wirusem — „Unleashing the Ideavirus” Setha Godina. Książka wciąż jest dostępna pod oryginalnym adresem: http://www.sethgodin.com/ideavirus/01-getit.html

A żeby nie było, że Polacy nie umieją wirusowo pisać, honoru biało-czerwonych barw broni Grzegorz Kosson ze swoją książką „Zniszcz konwencję czyli jak zmienić świat na lepsze przy pomocy marki”, www.zniszczkonwencje.pl

Cała książka w postaci darmowego pdfa (bez żadnych rejestracji) znajduje się pod tym linkiem.