6

Złote Myśli, czyli nie wszystko złoto…

Przyznam szczerze, że nie znoszę mailingów od Złotych Myśli. Nie wiem czy pomagają w rozwoju osobistym, ale podobnie jak mailingi od Majewskiego czy innych guru są dobre na zaparcia (więc je sobie trzymam „w razie czego”). Ale nie rezygnuję z nich….ba nawet czasem klikam, podobnie jak czasem obejrzę sobie Klanik czy Telezakupy Mango. Lubię tę personalizację od robotów i wymierzone linijką mailingi:

Witaj Maciek!
Oczy wyszły mi z orbit, gdy przeczytałem co w Internecie piszą o Tobie! To niewiarygodne i jeszcze jestem w szoku. Musisz zobaczyć, co napisali o Tobie: Kliknij tu.

maciek, co robisz w poniedziałek?

Wiesz jak to jest, maciek…

Nigdy oferta, szczególnie tych polecanych bestsellerów, nie odpowiadała mi merytorycznie. A przejrzałem sporo darmowych próbek… nie wiem czy przeszłyby redakcyjną korektę w poważnym wydawnictwie. Ze zdziwieniem zaobserwowałem że o niebo lepiej wyglądają drukowane książki w Złotych Myślach (lepszy skład, nawet dzielenie wyrazów jest – w pdfach e-bookowych niestety takie coś mnie odrzuca, mam wrażenie że sami autorzy, piszą, składają, ewentualnie wydawnictwo poprawia interpunkcję). Nie chcę się tu rozpisywać w niuansach pracy w wydawnictwach, ale redaktor to nie to samo co korektor, a właśnie redaktorów najbardziej mi w e-bookowych wydawnictwach brakuje (grafików do okładek też by się przydało kilku).

Z drugiej strony nie ma co narzekać na czasy i możliwości jakie dają współczesne technologie, sam z tego korzystam… profesjonalny operator pewnie by się załamał widząc moje kadry w materiałach video, każdy może nagrać podcasta, uruchomić rozgłośnie radiową czy audycje telewizyjną w internecie – można więc i po swojemu wydawać książki.

Rozpisałem się i zacząłem narzekać na Złote Myśli (a raczej wskazuje, że będę się rozwijać i dążyć w stronę doskonałości niż wspierać popelinę i grafomaństwo), więc jestem złotej, tfu, dobrej myśli.

W sieci pojawił się właśnie bardzo fajny film podsumowujący historię tego wydawnictwo (5 lat). Film trwa 3:40 i jest to jedna z niewielu ostatnio wirusowych polskich produkcji którą da się obejrzeć w całości od początku do końca. Współgrają w niej wszystkie elementy (animacja, lektor, humor, tempo) i nie kosztowała majątku (co widać po animacji…ale broni się). Polecam więc jako materiał szkoleniowy dla naszych firm produkujących filmy wirusowe. Nie wiem kto jest autorem tego filmu, może napisali e-booka „jak robić filmy wirusowe”? 🙂 ale filmik daje radę. Brawa też dla zleceniodawcy, że „klepnął” dokument o swojej firmie, gdzie pojawia się wyraz „kupa” i wiercenie łyżką w oku :-), to takie przecież niepoważne…i na pewno będą wieszać psy 🙂

  • Nadal zabezpieczają PDF-y hasłem? Kupiłem tylko jednego e-booka – był to e-book ostatni, właśnie ze względu na to „zabezpieczenie”, które każdy „hakier” zdejmuje w pięc sekund.

    A maile od nich to rzeczywiście mistrzostwo świata niekompetencji – aż musiałem się wypisac, bo ileż można się katowac czym takim?

  • @byto: tak, wciąż zabezpieczają hasłem.

    @Maciek: film fajny, ale byłby fajniejszy, gdyby lektorowi nie brakowało tchu w paru miejscach. 😉

  • Film nie podoba mi się (zwłaszcza „kupa pozytywnej energii”, która zamiast zachęcać raczej odpycha), ale wierzę, że jako „jajcarski wiral” może zadziałać. Jeśli jednak idzie o podejście Złotych Myśli do ich „produkcji”, nie zgadzam się, że „nie ma co narzekać na czasy”. Twoje klipy wideo są dostępne za darmo, a ZM swoje „książki” sprzedaje. Moim zdaniem to ważna różnica. Sam wydawałem książki i wiem, ile pracy trzeba włożyć w ich dobre przygotowanie. Złote Myśli od dawna starają się udowodnić, że to marnowanie czasu. Czy wobec płyt muzycznych czy filmów też jesteśmy tak mało wymagający? Swoją drogą motyw „wieszanych psów” pojawił się w tym klipie pewnie nieprzypadkowo – widać, że nie ja pierwszy mam ochotę powiesić kolejnego:)

  • A mnie się tam podoba. Szczególnie ta kupa – taka sama jak dużo na naszych chodnikach.

  • Dziekuje serdecznie Autorowi tego tekstu za obiektywne i krytyczne podejscie do tematu, oraz jednoczesnie za mile slowa odnosnie naszej wirusowej produkcji, ktora po prostu chcielismy pokazac, ze jestesmy normalnymi ludzmi, ze mamy absurdalne poczucie humoru (ktore oczywiscie nie musi sie wszystkim podobac) i z okazji urodzin ZM chcielismy zrobic cos takiego odjechanego.

    Jesli zas chodzi o krytyczne uwagi, to przyznaje, ze jeszcze wiele pracy przed nami, aby nasze publikacje byly idealne, ale chcialbym zauwazyc, ze od ponad roku jakosc jesli chodzi o formatowanie, sklad i korekte ulegla diametralnej poprawie. Wiem, ze nadal duza czesc starszych publikacji nadal wymaga udoskonalenia i niektore darmowe fragmenty moga czasem odstraszac ‚stylem’, ale najwazniejsze jest to, ze caly czas staramy sie udoskonalac i jestesmy otwarci na krytyke.

    W kwestii maili staramy sie takze wprowadzic pewne ograniczenia, aby jedna osoba nie otrzymywala od nas maila czesciej niz w jakims okreslonym czasie, zdajac sobie sprawe, ze nie kazdy lubi je czytac az tak czesto jak je wysylamy, chcac informowac na biezaco o wszystkich premierach (1-2x w tygodniu wydajemy cos nowego).

    Tak czy inaczej – dziekuje za krytyke i zapewniam, ze bierzemy ja gleboko do serca, bo dla nas najwazniejsza jest MISJA i realne pomaganie ludziom zmieniac cos w swoim zyciu i stale doskonalenie sie.

  • Ja ze swojej strony mogę dodać, że składanie i korekta tego typu książek nie jest sprawą prostą. Widziałem jak to wygląda przed korektą i po – w zasadzie są to dwie różne książki i muszę się zgodzić z Mateuszem, że od dłuższego czasu ewidentnie widać poprawę. Staram się w tej chwili oceniać to jako klient, który publikację czyta, a nie jako ktoś, kto z wydawnictwem współpracuje.

    Warto także zwrócić uwagę, że ebook a tradycyjna książka to dwie zupełnie różne sprawy. W przypadku ebooków chodzi o prosty, mówiony język, niekiedy z celowym błędem. Tradycyjne wydawnictwa nie mogą sobie na coś takiego pozwolić, bo byłoby to dla ogółu wręcz odpychające. Obiektywnie oceniając Złote Myśli dobrze spełniają swoją funkcję.