6

Złote Myśli a informacja prasowa

Już chyba kilka razy pisałem o tym, że podobnie jak jestem fanem Telezakupów Mango oraz Klanu, to również jestem „miłośnikiem” mailingów od Złotych Myśli (i wszelkich innych klonów stosujących „100 porad na skuteczny mailing, po którym klienci dostają orgazmu”). Tym razem dostałem, chyba po raz pierwszy w historii wydawnictwa, informacje prasową z prawdziwego zdarzenia!. Dostałem ją w piątek, pomyślałem, że poczekam kilka dni aby ocenić efekty.

Całą informacje wrzuciłem tutaj (to jest moje „składowisko” informacji prasowych, które cytuję na blogu). Jestem ciekaw Waszej opinii, szczególnie tych, którzy przygotowują i wysyłają informacje prasowe. Ja mam na tym polu mniejsze doświadczenia, raczej opisuje z punktu widzenia odbiorcy, który otrzymuje ich sporo, wszystkie czyta, niektóre od razu kasuje, niektóre trzyma aby pokazać wnukom 🙂

Informacja prasowa dotyczy nowej akcji wydawnictwa Złotych Myśli – Poznaj Sekret. Dosyć nietypowe rozwiązanie, klimatyczna grafika, to nowość w akcjach marketingowych Złotych Myśli, jakże różnych od moich ulubionych, personalizowanych, długaśnych mailingów z wyboldowanym co drugim zdaniem i (jak zapewne wykazują amerykańscy guru, podnoszącymi skuteczność o 56%) żółtymi zakreśleniami. Nie chcę tutaj oceniać ani negować skuteczności tego typu rozwiązań, na jednych działa, na innych wręcz przeciwnie (tak jak Telezakupy Mango) – warto, zanim zacznie się stosować „10 cudownych rad na mailing” się nad tym zastanowić, w której grupie są nasi klienci.

Ale wróćmy do informacji prasowej. Poczekałem kilka dni aby ocenić skuteczność (czyli liczbę publikacji) informacji prasowej Złotych Myśli. Zainteresowało mnie to z kilku powodów. Pierwszy wspomniałem – po raz pierwszy poszła informacja prasowa.

Drugi powód – czas wysyłania informacji prasowej. Ja swoją otrzymałem chyba w najgorszą godzinę na takie rzeczy – piątek, ok. godz. 15. Co to oznacza? W przypadku mediów branżowych (a skoro dostałem ja, to sądzę, że dostały takie serwisy jak Mediarun, Brief, Wirtualne media, Media2, Interaktywnie, Marketing przy Kawie) poniedziałkowy newsletter w wielu przypadkach jest już gotowy. A dziennikarze zajmujący się newsletterami, uwierzcie, ale ostatnią rzeczą z jakiej się cieszą, to kolejny materiał do obróbki otrzymany w piątek tuż przed wyjściem z roboty. Więc do piątkowego newslettera nie wejdzie, do poniedziałkowego też nie, pozostaje wtorek… ale co to za news z piątku we wtorkowym newsletterze? Więc najczęściej (jeśli to oczywiście nie jest jakieś „trzęsienie ziemi” taka informacja nie ukazuje się.

Kolejna sprawa, to treść informacji. Już wspominałem o specyficznej poetyce w mailingach Złotych Myśli, czy jednak warto taki marketingowy bullshit (odkrycie, niczym Indiana Jones) wysyłać dziennikarzom?

Fragment informacji:

Na pytanie dlaczego akcja owiana jest taką tajemnicą i kiedy będzie wiadomo coś więcej, odpowiada Mateusz Chłodnicki – Gdy tylko znaleźliśmy się w posiadaniu oryginału treści, którą chcemy udostępnić naszym Czytelnikom, wiedzieliśmy, że jest to coś wyjątkowego. To kolekcja książek niezwykle cenionego autora, na którego powołują się takie znane nazwiska jak Brian Tracy, czy Anthony Robbins. Na dodatek odkryliśmy, że te książki nie zostały do tej pory w całości przetłumaczone i wydane w Polsce. Dlatego też postanowiliśmy podejść do sprawy także w wyjątkowy sposób. Mogę zdradzić tylko tyle, że osobiście jestem przekonany, że ta wiedza wdrożona w życie może w bardzo pozytywny sposób wpłynąć na życie wielu osób.”

Cały klimat akcji oraz informacji jest taki, że wydawnictwo odkryło tajniki sekretnej wiedzy, której ktoś zapomniał przetłumaczyć na język polski… może czytelnicy tak, ale który dziennikarza (nawet z pokolenia „copy&paste”) to kupi? Więc kolejny minus…obniżający szanse pojawienia się publikacji.

Ale nie jest tak tragicznie, jak tutaj narzekam…. sprawdziłem w google – informacja prasowa Złotych Myśli pojawiła się w kilku miejscach (copy&paste), i to na serwisach związanych z książkami, więc nie jest źle (tutaj, tutajtutaj). Portale związane z marketingiem (zakładając, że ją dostały) całkowicie ją pominęły.

Rynek ebooków (oraz powiązani z nimi audiobooki) będzie się rozwijał, oraz profesjonalizował – więc coraz bardziej poważne pozycje będę w ten sposób wydawane. To oznacza więcej różnych akcji marketingowych oraz informacji prasowych w mediach – ale uprasza się, o mniej marketingowego bełkotu, więcej konkretów – wtedy szanse na publikacje rosną…

Czekam na kolejne informacje prasowe…

  • Ja jak otrzymałem tę informację to zaciekawiony wszedłem na stronę. Strona ładna, klimatyczna rzeczywiście bardzo nietypowa jak na Złote Myśli. Zawiodłem się tylko, że na stronie nic więcej ciekawego się nie dowiedziałem.

    Ludzie z pewnością notki po kopiowali na swoje strony z linkami partnerskimi, aby zarobić jak już będzie wiadomo na czym 🙂

  • Do listy mediów, które się złapały, trzeba dopisać blog.mediafun – napisał, trochę nawet skopiował, nazwy nie przekręcił i jeszcze zdjęcie + dwa linki gratis dorzucił. Czego chcieć więcej od notatki prasowej? 🙂

    • @konferencje.pl: spodziewałem się takiego komentarza 🙂 na blogu tym się akurat zajmuje, trudno żebym nie pisał (albo używał zwrotów – „pewne wydawnictwo” o takich sprawach. Podobnie wpisy o kampaniach reklamowych można traktować jako „reklama działa” bo mediafun napisał 🙂 – pozostawiam już interpretacji czytelnikom i działom PR.

  • e-mailingi z ZPP sa jedna z najabrdziej irytujacych wiadomosci w skrzynce..

  • Prosiaczek

    Próbowałem znaleźć informacje na temat informacji prasowych, aby dowiedzieć się kto, kiedy, do kogo może wysłać informację prasową, aby nie popełnić przy tym faux pas, ale tego nie znalazłem.

    Czy może mi ktoś wyjaśnić, jakie zasady obowiązują w tym temacie? Czy nie ma żadnych zasad?

  • Witaj Maćku,

    Fajny wpis o ZM, dzięki.
    Akcja rzeczywiście dość nietypowa, jak na ZM. Nawet na moim forum zawrzało, hehe (http://forum.ebiznesy.pl/marketing-wirusowy-mw/loza-wtajemniczonych-t581.html).
    Ja osobiście – z racji tego czym się pasjonuję – jestem na masie newsletterów (ZM również).
    Po wejściu na ten ich sekret… wyszedłem. Nie podałem maila. ZM zaczyna powoli jechać na opinii. Stąd takie pomysły. Reguła jest taka, że dajesz wyraźny powód do podania maila i zapisu na listę. Postanowili postawić na tajemniczość. Dochodzą do mnie sygnały, że efekty takie sobie, żeby nie powiedzieć liche. Trzeba z oceną jeszcze poczekać.

    Pozdrawiam z uśmiechem,
    Paweł Krzyworączka
    http://Darmowy-Kurs-Pozycjonowania.pl – nie zlecaj pozycjonowania – pozycjonuj samodzielnie!