7

Zakazane reklamy

Przeglądając, porządkując i mozolnie odbudowując archiwum trafiłem na wiele zapomnianych perełek i reklam, które gdzieś mi się tam zapodziały.

Dzisiaj proponuję kilka z gatunku makabresek.
Pierwsza z wykładziną, ma już swoje lata, o ile dobrze pamiętam była chyba kiedyś prezentowana w programie „Zakazane reklamy” – prowadzonym przez Arkadiusza Jakubika (ostatnio znanego szerzej jako notariusz z Wesela).

Druga z tego samego gatunku, może już mniej społeczna, ale w dalszym ciągu w temacie zdrowia, a konkretnie oczu.

No i cholera mam dylemat, bo czy te reklamy powinny być zakazane? Trochę boję się eksperymentów dzieciaków, jak zobaczą co można zrobić ze świnką morską. Zresztą była niedawno jakaś sprawa filmowca-amatora, który nagrywał uśmiercanie chomików.

Inną sprawą jest oczywiście fakt, że nie wszystkie reklamy są przeznaczone do telewizji, część na festiwale, część tylko do internetu.

Oczywiście wszelkie ciała decyzyjne i obrońcy naszej moralności cały czas czuwają i bronią nas przed zepsuciem. Efekt, hmm… raczej jest odwrotny, co pokazuje inicjatywa „Powiedz nie cenzurze” Artura Kurasińskiego.

Artur uruchomił bloga mającego pokazywać reklamy, których emisja została wstrzymana lub w jakikolwiek sposób ograniczona. Na razie widzę tylko AXE, ale autor obiecuje więcej spotów – zresztą daleko nie trzeba będzie szukać.

Nie wiem, czy akcja przekona urzędników, dla mnie na pewno będzie źródłem do inspiracji i szukania „zabanowanych” reklam – mam nadzieję, że pokaże kilka absurdów polskiego prawa.

A po jaką cholerę Artur się za to zabrał… zapytałem samego zainteresowanego:

– Artur, zawsze znajdą się obrońcy naszej moralności, z nimi nie wygrasz, a na pewno ich nie przekonasz. Czy warto zawracać kijem Wisłę?

Ja nie walczę z przekonaniami czy poglądami – szanuję prawo innych osób do oceny mediów i reklam. Protestuję przeciwko zawłaszczaniu sobie prawa do wypowiadania się w moim imieniu przez organ urzędniczy, którego odpowiedzialność jest żadna. Najwyżej powiedzą, że się pomylili. Inną sprawą jest fakt, że zanim zacząłem „chodzić” po firmach i przekonywać do współpracy i patronowania, myślałem „stary po co to robisz? chcesz walczyć z wiatrakami?”. Po wspaniałym odzewie z GG, portalu o2 i Interii zrozumiałem, że osób myślących jak ja jest naprawdę sporo. Spójrz na licznik poparcie – ponad 5500 osób w ciągu 4 godzin poparło mój protest!

Dlaczego nie można pozostawić oceny reklam i akcji osobom kompetentnym, związanym ze światem mediów? Dlaczego walenie po tyłku ręką od manekina jest niedopuszczalne, a reklama z gościem któremu stercza sutki po użyciu odświeżającej gumy jest okej? Nie rozumiem tego i dlatego protestuję.

Po sukcesie chomiks.com zrozumiałem, że internet jest świetnym narzędziem do prowadzania akcji społecznych – mechanizmy poczty pantoflowej, „word of mouth” – polecania innym dają świetne pole do bardzo szybkiego „infekowania” treściami. Chcę żeby „powiedz nie cenzurze.org” stało się zaczynem dla firm, agencji i branży, aby publikować i komentować na tej stronie przypadki cenzury. Bo zgadzam się całkowicie – jakaś cenzura być musi, tylko na Boga niech ktoś mi pokaże jej jasne definicje!

Case Axe poszedł na pierwszy ogień (z tego co wiem to nie do końca Unilever jest zadowolony z tego, że walę po oczach ich marką) ale zapewniam, że pojawią się również inne „zakazane” reklamy – Heyah z Czerwonym Kapturkiem, Play itd. Zapraszam do współpracy i nadsyłania – artur@revolver.pl

Co do Heyah, to nie mogę nie przypomnieć swojej ulubionej (też zakazanej) reklamy z czerwonym kapturkiem. To jest wersja „bez cenzury” nigdy nie emitowana w tv.

O ile dobrze pamiętam jedną z wypowiedzi pani byłej minister Magdaleny Środy, był to chyba jakiś jednostkowy list (lub dwa) od widza (matki), którą drażnił krzyk kapturka i dziecko podobno się strasznie bało… Nie wiem ile w tym prawdy i czy nie wrzucić tego apelu do tej samej szuflady z protestami przeciwko „pobieraniu krwi na woodstocku w rytm satanistycznej muzyki”. W każdym razie w przypadku Heyah zadziałało – zdjęli z emisji.

  • Hah. Ja nadal jestem mocno nieprzekonany do tej akcji Artura i pojęczałem sobie o tym tutaj: http://www.pstro.com/?p=33

    Zresztą nie spodziewam się dementi w pierwszym dniu jej działania. Szkoda tylko, że platformą stała się idea, na którą ludzi łatwo nabrać w obecnym klimacie.

  • Aha, brawo za to „Unilever do końca nie zadowolony”. Biorąc pod uwagę strategię i wizerunek marki Axe i sposób jej promocji, to na pewno baaaardzo im się to kłóci z założeniami. Odpalenie w tym samym momencie (!) bloga, spotów na youtube, wrzucie i intensywnej kampanii bannerowej, która do tego wszystkiego kieruje musiało ich kosztować masę stresu.

    To takie ‚All I Want For Xmas is a PSP’ w lokalnym wydaniu. Podejrzewam jednak, że skuteczne, bo przecież te wątpliwości nie wyjdą poza nasz blogowy, niewielki grajdołek…

  • Kurasiński obiecał wrzucić coś więcej niż tylko axe 🙂
    zresztą w swoim wpisie zaprezentowałem o wiele szersze spektrum zakazanych reklam 🙂
    ale niech się chłopaki bawią 🙂

  • Przez ten jutrzejszy dzień wolny angażuję się psychicznie w tą sprawę bardziej niż bym chciał. I tak sobie myślę, że Artur jako osoba uwiarygadniająca tą „akcję” to nie najlepszy wybór. Tematyka reklam nie pojawia się na jego blogu wcale, natomiast widać ogromne zainteresowanie webem. Jakoś przyjmuję w założeniach, że jeżeli ktoś koncentruje swoje zainteresowania na tym medium to pewnie telewizja niezbyt go interesuje, a tym bardziej puszczane lub niepuszczane w niej reklamy.

    Z drugiej strony – chomiks i publikacje dotyczące polityki. Gdyby ktoś taki ruszał z akcją przeciwko cenzurze, to przecież nie wziąłby na pierwszy strzał takiego tematu jak częściowy (tylko po 23ej!!!) zakaz emisji kilku kiepskich spotów reklamowych. Dookoła przykładów prawdziwej, szkodliwej i wartej do zwalczania cenzury jest znacznie więcej.

    Jednak ty Maćku byłbyś znacznie lepszy do tej akcji. Blog pulsuje reklamą, wrzucasz spoty, komentujesz i jesteś zaangażowany w tematykę. Gdybyś to ty odpalił ‚powiedznie’ to by mi przez głowę nie przeszło, że „coś tu się nie klei”.

    Jeszcze raz przepraszam za tą wiwisekcję: to chwilowa nuda połączona z nadmierną ciekawością, a nie jakieś zapędy konkurencyjne lub tradycyjne „trollowanie”.

  • Bartek, a wiesz, że swoim przedostatnim akapitem… 🙂 ehhh,
    miałem w planie uruchomienie dokładnie takiej sekcji – co prawda nie w formie protestu jak u Artura, ale właśnie sekcji „zakazane reklamy”,
    już prawie prawie opędziłem się z robotą, zmiany szykują się na blogu jak i w realu – wszystko w mediafunowym klimacie, dam znać już za moment

  • huba

    no wlasnie powiedzmy nie cenzurze

  • Pingback: - Think-a-Head - biuletyn innowacji marketingowych - buzz marketing, reklama, case studies, strategie()