13

Wawel i robaki, czyli internet pamięta

Ponad miesiąc temu pisałem o wpadce z robakami, jaka zdarzyła się firmie Wawel. Dziennikarze szybko ukuli hasło, które (jak to zwykle bywa) łatwo się przyjęło… a ponieważ ładnie rymuje się z tekstem z reklamy, mamy zamiast „Kasztanki, Tiki Taki i Malaga”, mniej oficjalne „Kasztanki, Tiki Taki i robaki”.

Fraza „kasztanki, tiki taki i malaga” daje z google 1360 wyników, ale „kasztanki, tiki taki i robaki” ostro gonią (818 wyników). Wyszukiwanie przeprowadzałem dzisiaj, czyli 21 listopada.

Sugerowałem w poprzednim wpisie, że dobrym pomysłem w takiej sytuacji jest skorzystanie z usług firm zajmujących się pozycjonowaniem stron. Na stronie Wawel pojawiło się oficjalne oświadczenie (i wisi w dalszym ciągu) plus odpowiednie dokumenty z przeprowadzonej kontroli. O ile sprawa z robakami już ucichła (media już tematem się nie zajmują – widzę to również w statystykach swojego bloga) to internet jest niestety pamiętliwy…a google bezlitosne.

Analizując wyniki wyszukiwań z google mogę wywnioskować, że jest raczej gorzej niż lepiej. Okazuje się również, że niespodziewanie, mój blog w całej sprawie dosyć mocno jest osadzony – nietrudno również zgadnąć, że ten wpis również przyczyni się do umocnienia tej pozycji.

Miesiąc temu analizowałem wyniki wyszukiwania dla najczęstszych haseł związanych z firmą Wawel oraz tych, które linkują do mojego bloga. Ich porównanie zamieszczam poniżej (górna część obrazka to wyniki sprzed miesiąca, dolna – wyniki dzisiejsze):

Trzepak Trzepak Trzepak Trzepak Trzepak

Oczywiście to tylko pięć najczęstszych fraz, różnych kombinacji jest trochę więcej, ale wybrałem te najbardziej popularne.

Tylko w jednym przypadku (hasło: robaki w cukierkach wawel) mój blog zanotował spadek. Ale wcale to nie ratuje sytuacji, ponieważ na początku wyników wyszukiwania znalazły się inne strony, które o tym problemie wspominają. Poza tym mój blog umocnił się, i jest na drugiej pozycji (zaraz po oficjalnej witrynie firmy Wawel) na frazie „kasztanki wawel” – czyli w najgorszej możliwej – internauta nic nie wie o problemie z robakami.

Inną interesującą obserwacją (potwierdzającą siłę blogów) jest fakt, że w dzisiejszych wynikach wyszukiwania, serwisy newsowe (gazeta.pl, tvn24.pl) spadły niżej, a na górę poszły właśnie blogi, fora internetowe – czyli wszelkie formy, gdzie o tym problemie dyskutują konsumenci.

Teraz pytanie trochę retoryczne. Jakby wyglądała sytuacja firmy w wyszukiwarce gdyby Wawel dysponował dobrze funkcjonującym, odpowiednio pozycjonowanym blogiem firmowym?

Oczywiście blog firmowy nie byłby lekarstwem na wszystkie problemy, ale pozwoliłby w znacznym stopniu kontrolować sytuację i bronić pozycji firmy.

Przede wszystkim cały ruch, opinie (również te negatywne, opisujące przypadki znalezienia robaków) wędrowałyby na bloga firmowego. Tam Wawel mógłby odpowiednio reagować na głosy konsumentów, komentować itp. Niewykluczone, że również sami konsumenci (wierni klienci marki Wawel) mieli by możliwość wypowiedzenia się w tej sprawie i mogli bronić swojej ulubionej marki. Myślę, że marka z tradycjami, taka jak Wawel (generalnie chyba lubiana) znalazłaby obrońców jakości swoich produktów, którzy, gdyby tylko mieli miejsce do swobodnej wypowiedzi, bez problemu uaktywniliby się w takiej sytuacji.

Doświadczenia z innych rynków (m.in. mam na myśli książkę „Poczta pantoflowa. Sztuka marketingu szeptanego” Bulter, Butman) pokazują, że „adwokaci marki”, którzy normalnie milczą, są nieaktywni, w takich sytuacjach chętnie stają w obronie swojego ulubionego produktu i nie potrzebują do tego żadnej stymulacji czy zachęt firmy. Potrzebują tylko miejsca, gdzie mogliby dyskutować o problemie. Blog firmowy (ewentualnie forum) – to chyba najlepsze miejsce do tego.

Również przy pierwszym wpisie na tym blogu, dotyczącym sprawy, pojawiło się kilka głosów w obronie Wawela… daleki jestem od snucia teorii spiskowych czy złośliwego przycierania komuś nosa, ale IP dwóch „broniących” komentarzy było identyczne, a podpisywał się ktoś inny :-).


  • Kruger

    Sugerujesz jak widze, ze firmie Wawel brakuje bloga firmowego, ze blog firmowy to rzecz ktora zawsze sie moze przydac, itp.
    Ale moim zdaniem ciezko oczekiwac od kazdej firmy z kazdej branzy (nawet gdyby wziac tylko wieksze przedsiebiorstwa, z tradycjami), zeby prowadzily swoje blogi. No bo niby o czym moze pisac pracownik takiej firmy Wawel z Krakowa na codzien? „Dzisiaj czyscilismy kadzie z pozostalosci czekolady”? 🙂 Branza slodyczy to chyba nie jest zbyt szczesliwy temat do opisywania regularnie na blogu. Mozna opisywac produkcje, opowiadac historie firmy, czy cos – tylko kto to bedzie czytal?

    Mozna oczywiscie pokusic sie o jakas ciekawa koncepcje blogo-serwisu (nie wiem no, np. ciekawostki z branzy slodyczy, albo szybkie i proste przepisy na rozne slodkosci do zrobienia w domu). Tylko pytanie znowu: czy znajda sie na to odbiorcy. I pytanie drugie: na ile takich serwisow, czy tez blogow starczy miejsca w sieci. Bo jak o czyms podobnym pomysli jeszcze Wedel, Mieszko i Jutrzenka, to ciezko liczyc, zeby ktorykolwiek z tych serwisow mial liczniejsze grono odwiedzajacych (chyba tylko maniacy slodyczowi by na to wszystko zagladali).

    Tak wiec brak bloga firmowego w Wawelu wcale nie jest moim zdaniem jakims ich wielkim potknieciem. Chyba zeby stworzyc taki z okazji kryzysu – no ale bloga sie przeciez nie wypromuje w 2 dni.

    Konczac juz: na Twoje pytanie „Jakby wyglądała sytuacja firmy w wyszukiwarce gdyby Wawel dysponował dobrze funkcjonującym, odpowiednio pozycjonowanym blogiem firmowym?” mozna odpowiedziec:
    „A co oznacza dobrze funkcjonujacy blog w przypadku firmy, ktora zajmuje sie tak nudna i malo angazujaca konsumenta branza?”

  • Myślę, że drugi akapit Twojej wypowiedzi jest tutaj kluczowy – właśnie w taki sposób należy prowadzić bloga firmowego – opisując branże i swoją firmę w o wiele szerszym znaczeniu niż tylko „co tam słychać u nas na zakładzie”. Mamy oczywiście Wawel, Jutrzenkę, Mieszko – i właśnie ci którzy zdecydują się na prowadzenie takiego szerokiego bloga (czy serwisu..nie będę się ciągle wieszał tych blogów) znajdą się krok do przodu w stosunku do konkurencji. Pomysł na bloga firmowego obejmującego branżę firmy (i również zjadającego trochę z tortu konkurencji) wynika również z moich (częstych ostatnio) rozmów zarówno z firmami jak i ludźmi doradzających wprowadzanie nowoczesnych form komunikacji w firmach.
    Zerknij na tematy poruszane na blogu platformy „n” http://telewizjanowejgeneracji.pl/

    Informacje na blogu dot. czyszczenia kadzi to faktycznie przegrany pomysł… konsument nie będzie zainteresowany tym co dzieje się w firmie… ale już blog-serwis dotyczący tematu „jak zrobić bliskiej osobie słodki prezent”, „gdzie kryje się smak prawdziwej czekolady” lub coś w tym stylu – sygnowany marką producenta – to gra warta świeczki.

    Uwaga, darmowa porada 🙂 Idealnym pomysłem jest w przypadku tym firm zrobienie bloga/serwisu np o czekoladzie – skupiających właśnie łasuchów, miłośników czekolady. Sekcja o czekoladzie która jest na stronie Wedla to stanowczo za mało… również coś co znalazłem pod http://www.czekolada.com/index.html (serwis jak wynika z treści jest do wzięcia) pozwala mi sądzić o sporym potencjale w tym temacie. Na bloga firmowego Wawela, oprócz tej ostatniej wpadki z robakami pewnie bym nie zaglądał, natomiast „smacznie” prowadzony blog o czekoladzie sygnowany marką… ho, ho, to już fajna rzecz. Zresztą Wedel robi coś takiego pod adresem http://www.wedelpijalnie.pl/

    Również trzeba pamiętać, że w przypadku dużych firm, z punktami dystrybucji rozproszonymi po całym kraju (świecie), przedstawicielami handlowymi – blog może być również do nich skierowany (zależy od polityki firmy – otwarty czy zamknięty) i pełnić rolę biuletynu firmowego… co również w sytuacjach kryzysowych pozwoli firmie szybko reagować.

  • Kruger

    Ok. O ile przekonalem sie, ze branza slodyczy wcale nie jest tutaj na starcie przegrana, to wciaz mialbym watpliwosci co do formy takiego serwisu. Kluczowe musi byc chyba pozyskanie spolecznosci regularnie odwiedzajacej serwis/bloga, a nie stworzenie portalu, na ktory zaglada sie tylko gdy np. potrzebujemy jakiegos przepisu na czekoladke. Bo w tym drugim wypadku, zginie on nam wsrod 20 innych podobnych serwisow na googlu pod haslem „przepis na czekolade” i to, ze ktos wejdzie tam raz, nie znaczy ze bedzie czul potrzebe powrotu.
    Telewizja n to dobry przyklad, ale o nowych technologiach zawsze sie znajda jakies newsy, a i freakow-geekow do dyskusji nie zabraknie.
    Te wedelpijalnie.pl to juz moim zdaniem znacznie slabszy serwis. W sumie pelni role wizytowki produktowej firmy + newsy z branzy (ale pokazcie mi kogos, ktogo to interesuje). Sa tez nowinki kulturalne (te, w ktorych organizacji uczestniczy Wedel jak mniemam), ale od sprawdzania koncertow mam w sieci setke innych serwisow (obszerniejszych na dodatek).
    Jak na moj gust, jest to wiec miejsce gdzie co najwyzej sprawdza sie adres najblizszej pijalni i po 20 sekundach wylacza przegladarke…

    “Jak zrobić bliskiej osobie słodki prezent”, czy “gdzie kryje się smak prawdziwej czekolady” to fajne pomysly, ja mam po prostu watpliwosci, czy na ten temat da sie pisac codziennie cos nowego. I to w taki sposob, by blog nie stal sie tylko zbiorem przepisow (bo wtedy bedziemy tam zagladac tylko gdy zachce nam sie czekolady, czy bedziemy potrzebowali slodki prezent dla kogos:) ).

    Dlatego wlasnie taki pomysl bloga mnie nie przekonuje. Ale juz jakiegos serwisu spolecznosciowego, gdzie mozna sie wymieniac przepisami, gdzie jest sklepik z rzadkimi skladnikami, konkurs na „najlepszy slodki prezent na dzien mamy” – tego juz bym sie uczepil. A i oswiadczenie firmy w razie sytuacji kryzysowej mozna od biedy podpiac na jakims pop-upie.

  • Maciej,
    Jak to jest, ze nie jestes PRowcem a rozpisales tego kejsa dokladnie tak, jak po bozemu powinien zostac rozwiazany (w tej czesci dotyczacej netu oczywisicie) :-)) W kazdym razie jak bys sie znudzil rysowaniem to daj znac… Robota w PRze czeka :-))
    Pozdro!
    S

  • pochwała od „osobowości PR” bezcenna 🙂 dopisuję do CV, dziękuła

  • „Okazuje się również, że niespodziewanie, mój blog w całej sprawie dosyć mocno jest osadzony”

    Niespodzianie? No proszę Cię, to naturalna konsekwencja „wojny”, którą rozpocząłeś 😉

    Nie zgadzam się też z Twoją teorią, jakoby blog firmowy czerpiąc z siły blogów w ogóle, dałby sobie radę z problemem, bo niniejszym do jednego worka wrzucasz blogi konsumenckie i często stojące w opozycji do nich blogi firmowe (jęczące często nowomową marketingową w stylu „jacy jesteśmy zajefajni”) – nie ten kaliber i nawet nie ten poziom – naturalną siłą konsumentów jest możliwość powiedzenia prawdy, a więc… narzekania (ludzie to lubią).
    Jak więc sobie wyobrażasz narzekającego na siebie samego Wawela? 😉 Do takiego zachowania trzeba mieć jaja, pozycję na rynku, dystans do siebie i zarządzanie kryzysowe – sam pisałeś, ze przynajmniej tego ostatniego zabrakło w Wawelu 😉

  • Marek B.

    Zobacz to: http://rotfl.pl/Dr_OETKER__tekst-4956.html
    Wygląda mi na ewidentny womm skierowany przciwko Oetkerowi. Znalazłem to już na kilku forach i wszędzie wywołuje żywą dyskucję a w sumie przesłanie jest proste 🙂

  • Pingback: Pożar kontrolowany : Blog.Mediafun.pl()

  • gość

    no i dobrze, że pamięta, bo w tych czekoladach nadal są robaki!!! ja dzisiaj znów znalazłam dwa robaki w czekoladzie gorzkiej 90% WAWEL!!! to skandal! całą czekoladę za 5 zł musiałam wyrzucić a kupiłam 5 szt. więc resztę chyba też, bo aż mi się nie dobrze robi na myśl o tym, a mój mąż, który uwielbia tą czekoladę, był niedawno u lekarza (wizyta 200 zł) i wykryto u niego pasożyty i kolejne tyle kasy i więcej musiał wydać na leki.

  • aga

    szkoda, że to nie WEDEL a WAWEL

  • qqrq

    Troche minelo od tamtego zajscia – i chyba Wawel o tym wie… dzis po raz pierwszy od dluzszego czasu wcinalem "Malage" ;] i tak z ciekawosci zaczalem szukac o tych robakach. Chcialem zobaczyc jak wygladal ich raport z kontroli, kontrprób itd… ale go nie znalazlem, ani z reszta zadnego wpisu na stronie o tym incydencie.

    Coz… czas.

  • Pingback: Zarządzanie Doświadczeniami Klientów cz.1 | Era Klienta()

  • Pingback: Zarządzanie Doświadczeniami Klientów cz.1/3 | Era Klienta()