35

Taki mamy marketing szeptany, że nawet szeptem wstyd o nim mówić

Gazety ostatnio sporo piszą o marketingu szeptanym w kontekście oszukiwania na forach internetowych. Agencje PR i stowarzyszenia wydają oświadczenia, IAB zwołuje specjalne zebranie firm związanych z szeptanką… dzieje się.

Konferencje o marketingu szeptanym zbliżają się dużymi krokami, możecie już bukować daty, Kraków 25 marca, Warszawa – 27 marca (terminy pewne na 90 %, miejsca podam wkrótce). Czekam też na zgłoszenie tych, którzy chcieliby się podzielić swoimi doświadczeniami w sprawach związanych z marketingiem szeptanym. Program jest prawie dopięty, ale jestem otwarty na propozycje (chętnie też poznam punkt widzenia domów mediowych, żaden się do tej pory nie zgłosił – zapraszam).

Mamy w Polsce trochę problem z marketingiem szeptanym. Zresztą kłopoty z samym pojęciem marketingu szeptanego zaczęły się u nas od samego początku, od pierwszych firm zajmujących się tym kanałem komunikacji.

Przede wszystkim nikt do końca nie wiedział co to jest marketing szeptany. Samo pojęcie „marketing szeptany” w polskiej Wikipedii pojawiło się dopiero w drugiej połowie 2008 roku! Nic więc dziwnego, że często pojęcia takie jak buzz marketing, marketing szeptany, poczta pantoflowa, plotka, marketing wirusowy, trendsetting, marketing partyzancki, rekomendacje konsumenckie czy sampling wrzucane są do jednego worka. Pomijam fakt, że brakuje również literatury w tej dziedzinie – kilka tytułów wydanych w Polsce, częściej temat podejmują magazyny branżowe, media mainstreamowe chętniej zajmują się tą ciemniejszą stroną marketingu szeptanego (nazywanego przeze mnie i przez innych blogerów „szemranym”).

Również specyfika mediów, a przede wszystkim wciąż rozwijające się formy reklamy w internecie (społeczności, fora, blogi) powodują, że pierwotne definicje i pojęcia wymagają rozszerzenia czy ponownego zdefiniowania.

Pewnie niewielu ludzi, nawet z branży reklamowej utożsamia marketing szeptany tylko z działaniami w świecie realnym. Firmy które do tej pory zajmowały się działaniami w rzeczywistym świecie, również coraz częściej skłaniają się ku internetowi. Wymagają tego również klienci, którzy oczekują kampanii zintegrowanych i spójnych na wszystkich polach działania. Nie ma już dzisiaj znaczenia, że marketing szeptany dotyczy tylko dobrych produktów i usług, których nie trzeba sztucznie napędzać. Szepcze się dzisiaj o wszystkim – wymagają tego klienci.

Niestety dzisiejszy wizerunek pojęcia „marketing szeptany” kojarzy się bardzo niedobrze. Albo, w łagodnej wersji, z płaceniem ludziom za opowiadanie swoim znajomym o rekomendowanych produktach, albo w najgorszym przypadku, z podszywaniem się pod zwykłych użytkowników, zakładaniem fałszywych kont i wpisywaniem fałszywych opinii. Po prostu, jak to sama branża określa „napierdalaniem na forach” lub obklejaniem wszystkich for.

Niestety, ten wizerunek stworzyła sobie na własne życzenie sama branża reklamowa. Doprowadzając do „idealnej” sytuacji, w której każdej ze stron zależy na ukryciu prawdy – podobnie ma się to w przypadku korupcji:
– klienci nie lubią się chwalić, że korzystają z metod „marketingu szeptanego”, bo trochę wstyd (?);
– agencje przyjmują te zlecenie i albo wykonują je pod własnym szyldem albo wynajmują „firmy krzaki” lub studentów do wpisywania komentarzy. Stawki jakie obowiązują na rynku rozciągają się od 0,10 zł do 1 zł za komentarz (w zależności od jakości, ilości, wieku i potrzeb „szemraczy”).

Proszę zwrócić uwagę, na prezentowane przykłady zrealizowanych kampanii na różnego rodzaju konferencjach branżowych. Żadna, żadna agencja oficjalnie nigdy nie chwaliła się liczbą wpisanych komentarzy na forach, blogach, sposobach na zmianę czy ukrycie IP, swoją własną bazą szeptaczy. W ofertach wysyłanych do klientów jest już inaczej. Żadna firma chwaląca się udaną kampanią w sieci, nie przyznaje się do wyżej opisanych metod i spamowania for internetowych. Ktoś jednak to robi, bo przecież zjawisko narasta.

I wszystko byłoby pięknie i dobrze, każdy by się nawzajem głaskał, gdyby nie pojawił się inny problem. Firmy zaczęły wynajmować agencje nie tylko do pozytywnych komentarzy, ale również do „obsmarowywania” konkurencji. I nagle przestało być tak miło. Chyba jako pierwsi zaczęli podnosić lament operatorzy komórkowi oraz producenci telefonów. W telefonach jest chyba największy bałagan w tej kwestii.

Kto obrywa? Wszyscy po kolei, a najbardziej ciekawie robi się wtedy, kiedy internauci rozszyfrują ściemę. Zaczyna się jazda bez trzymanki, dla firmy, agencji i „przypadkowych przechodniów”

– obrywają „ci durni PR-owcy”. Akurat najmniej winni w całej aferze, ale skoro w sieci jest mnóstwo ogłoszeń „przyjmę do działu ePR” i potem kandydat dostaje listę loginów, haseł i form do „obsadzenia” do z ePR do PR-u tylko jedna literka.

– obrywa oczywiście marka i zleceniodawca, ponieważ wściekli internauci nie zostawiają na marce oszukującej i spamującej fora suchej nitki. Rozpoczyna się swego rodzaju polowanie na najbardziej żenujące komentarze. W wielu przypadkach bardzo łatwo je rozszyfrować, charakterystyczne błędy w pisowni (udające roztrzepanego nastolatka), świeże konta w serwisach, których jedyną aktywnością są pochlebne komentarze itd.

– tracą również serwisy, fora internetowa, i miejsca gdzie liczy się merytoryczna dyskusja. Już dawno przestały być wiarygodne porównywarki cen – kto dziś wierzy w pozytywne opinie o produktach w tych miejscach? Znam też przypadki „dogadywania” się z adminami for internetowych, aby w razie wykrycia szemrania przez internautów, tuszowali sprawę.

– obrywają agencje reklamowe, interaktywne i domy mediowe, jeśli internauci dojdą (a to są sprytne bestie) jaka firma odpowiada za ten szum. Zazwyczaj w tłumaczeniach pojawia się wtedy niedouczony lub nieupilnowany student-stażysta, który na własną rękę podejmował tego typu działania. Internet jest niestety pamiętliwy i doskonale pamięta marki oraz agencje, które przynajmniej raz wpadły. To widać po artykułach prasowych i opracowaniach, gdzie non-stop przewijają się te same firmy i przykłady. A droga to kompromitacji jest bardzo krótka i wcale nie musi być okupiona tysiącami fałszywych komentarzy. Oto przykład:
– na jednym z for internetowych pojawia się pytanie-odpowiedź o inwestycje jednego z developerów;
– administracja blokuje tę „konwersacje” z jednego IP, adres wskazuje na ARBOmedia;
– opisuję ten przypadek na swoim blogu;
– nazwa i przypadek ARBOmedia trafia do comiesięcznej sekcji z wpadkami w jednym z miesięczników branżowych.
– Gazeta Wyborcza opisując przykłady oszukiwania na forach podaje przykład ARBOmedia.
Przypominam – dwa „niewinne” komentarze.

– tracimy my, internauci. Szkoda, że ta sytuacja zmieniła też mój sposób czytania komentarzy i opinii. W dalszym ciągu przed zakupem sprzętu, gadżetu, telefonu przeglądam opinie o na forach, blogach i specjalistycznych serwisach. Jednak w pierwszej kolejności opinie sprawdzam pod kątem – czy ktoś mnie nie oszukuje, czy już pisał to w innych miejsca itp. To niezbyt fajne zajęcie i żałuję że muszę poświęcać na nie swój czas – trochę tak, jakbym zaproszonym gościom sprawdzał kieszenie przed wejściem. Poszkodowani są również ci użytkownicy, którzy chcą zostawić autentyczną opinię – autentyczny pozytywny komentarz grozi natychmiast oskarżeniami o opłaconą opinię. Wynikiem tego jest fakt, że internautom odechciewa się zostawiać jakiekolwiek autentyczne komentarze – szczególnie te pozytywne.

Zastanawiam się ile w polskim internecie istnieje produktów i usług, które nie wzbudzają żadnego, absolutnie żadnego zainteresowania, a cała dyskusja o nich jest sztucznie wygenerowana. Przyjrzałbym się tym niszowym, specjalistyczny produktom, których producenci korzystali z usług naszych agencji.

Kto jest winny całej sytuacji? Absolutnie wszyscy – cała branża reklamowa w Polsce. Za to, że przyjmowała tego typu zlecenia i w taki sposób wyedukowała klientów, że ci wpisują już te działania do briefów i zapytań ofertowych – traktując je jako normalny element kampanii reklamowej.

Uczelnie o profilu marketingowym opuszczają studenci, którzy w ten sposób dorabiali na studiach, mają na tym polu duże doświadczenie i chwalą się tym w CV. Oczywiście wysyłają swoje oferty współpracy do agencji reklamowych, interaktywnych oraz… agencji PR.

Co dzisiaj może zrobić branża? O inicjatywach powstania polskiego kodeksu dobrych praktyk, powoływania się na kodeks WOMMA, deklaracjach „my tego nie robimy i nie polecamy tego naszym klientom” słyszę od dawna. Rzecz to istotna, ale niewiele zmienia. Co prawda wydaję mi się, że zmalała liczba ogłoszeń „zatrudnię do ePR”, ale możliwe, że to kwestia kryzysu. Za to zaczynam znajdować ogłoszenia „zatrudnię do marketingu szeptanego, czyli pisania na forach”. Robią to małe i duże firmy, skalę zjawiska można sprawdzić przeglądając np. serwis www.zlecenia.przez.net.

Być może warto zastanowić się nad zmianą pojęcia i działań które powinny kojarzyć się z określeniem „marketing szeptany”? Poszukać nowej nazwy i od początku promować ją i egzekwować w środowisku reklamowym jej przestrzegania? Takie działania zresztą powoli obserwuję. Agencja Streetcom, która jest kojarzona jako pierwsza w Polsce agencja marketingu szeptanego w swoich materiałach i opisach kampanii zaczęła używać od jakiegoś czasu pojęcia „marketing rekomendacji konsumenckich”.

Nie wiem czy to dobre pojęcie i czy się przyjmie, ale to chyba dobry krok. Mam również nadzieję, ze ostatnie dyskusje w tej sprawie, zapoczątkują jakieś działania prawne, które będą zabezpieczały nas, konsumentów przed tego typu praktykami.

Będę obserwował co się w tej sprawie będzie działo i oczekuję od branży która sama tego kiepskiego piwa nawarzyła, że teraz postawi na stole coś bardziej wykwintnego, czego nie trzeba będzie ze wstydem pić pod stołem.

Właśnie tego typu kwestie będziemy poruszać na najbliższych konferencjach w Krakowie i Warszawie. Szczegóły wkrótce, dopinamy sprawy lokalowe…

  • Rozbawiła mnie Twoja grafika ;]

  • Cos jak przygody Tonego Halika ;)) „Mediafun napier… w marketing szemrany” – tak by to opisali w prasie brukowej.

    I dobrze, bo trzeba zaczac o tym mówić, promowac dobre i etyczne sposoby komunikacji, myśleć o samoograniczeniu i zasadach. A pietnować przypadki „napierdalania na forach”…

    Inaczej cały WOM, blogosfera i fora… za chwile beda tozsame z tym gównem. O czym pisałem na:
    http://interaktywnie.com/blog/354-przeswietlaja-rekomendacje.html

  • Pingback: startupy » Jak znacznie ograniczyć szeptane rekomendacje i recenzje | nowe strony w Internecie()

  • Maciej Łebkowski

    Eee, chciałem sprostować. Nie ARBOmedia, tylko ARBOvisio, a to różnica. ARBOmedia robi fajne kampanie szeptane — na tyle fajne, że jeszcze nikt ich palcami w prasie nie wytykał.

  • Wszystkie rozmowy które prowadziłęm na temat szeptanego marketinu wstrzymałem, czekam na to wydarzenie,mam nadzieję ze sie nie zawiodę. Wiem nieoficjalnie że będzie tam większość agencji buzzowych, oczywiście będą nieoficjalnie…. czyli będą słuchaczami i to mnie martwi. Nie ma strategii współnej…. proszę patrzyć np co robi branża e-mail marketingowa żeby nie mówić o nich spamerzy, bardzo dużo. W buzie natomiast wszyscy działają jak partyzanci tylko że sami bez jakiejś dużej odgórnej strategii. Ostatnio na jednej z konferencji zapytałem sie jednej z firm na czym polega ich buzz: odpowiedz: „mamy bazę piszących na różnych forach, są dobrzy”, no super :D, już z nimi nie gadam, jak tak ma wyglądać strategia, masakra jakaś

  • @ Jacek Gadzinowski

    Jacku, dodaj, że pisałeś w komentarzach pod tekstem, albo daj link do komci bo gotów ktoś pomylić Ciebie ze mną (fakt – fotki dosyć podobne:) albo MRM z Euro RSCG:P

    @ Maciek Budzich

    Ciekawe jest to co piszesz o domach mediowych (żaden się nie zgłosił)…

    A co do kodeksów to ja się obawiam jednego… jak powstanie kodeks dobrych praktyk w materii marketingu szeptanego to niestety może stać się martwym prawem bo prawdopodobnie będzie dosyć zawiły. To jest tak jak z kodeksem dobrych praktyk w public relations. Zapytaj ilu PRowców zna go na pamięć:) A jeśli czegoś nie znasz to siłą rzeczy trudniej się to stosuje. Oczywiście doświadczeni PRowcy od lat działający etycznie po prostu ‚mają kodeks w żyłach’:)

    Dlatego moim zdaniem można zastosować jedno z 2 rozwiązań:
    1. Spolszczyć to co już jest w WOMMA i wrzucić na stronkę robiąc polski oddział tej organizacji.
    2. Spisać dekalog (na zasadzie guidelines) a nie kodeks http://blog.sensors.pl/2009/03/05/dekalog-na-miare-xxi-wieku/ – coś prostego. Może nawet nie składającego się z 10 przykazań, ale z 5.

  • @Maciej
    Oczywiscie, doprecyzowując pisałem w komentarzach. 😉

    Natomiast, Maciej poruszył kilka ważnych i istotnych kwestii apropo uregulowania rynku, oraz problemu z którym trzeba sie jak NAJSZYBCIEJ zmierzyć. Ja jestem za samoograniczeniem, wieksza swiadomoscia i pewnym … restrykcjom?

  • Zgadzam się. Kodeks powinien być przede wszystkim napisany jasno. Nie da się niestety przewidzieć wszystkich „wspaniałych pomysłów” szeptaczy, więc samo określenie niedozwolonych zachowań przez definicje nie wystarczy.

    Szczerze mówiąc zastanawiam się, czy w tej fazie w ogóle możemy liczyć jeszcze na jakąś zmianę… Chyba ciężko będzie zmienić te zachowania i przyzwyczajenia….

  • U nas w kraju, to wszystko tak musi wyglądać! Jeśli już ktoś coś robi, to bez etyki, zastanowienia się i pomysłu.

    Pracując do tej pory w branży IT (przez duże IT) obserwuję codziennie rynek i nie wiem czy płakać czy śmiać się. Ludzie na zabój korzystają z ceneo i innych temu podobnych wyszukiwarek, a sprzedający wariują z minimalnymi marżami, żeby sprzedać.
    W finale ZNAK, SIRIUS i kilkanaście innych firm już ma postawione nagrobki – wynik głupiej wojny o klienta.

    To samo zaczyna się dziać w marketingu – ludzie z tragicznym skutkiem robią wszystko, żeby sprzedać. Brak zasad, a może moralnego kręgosłupa?

  • @ Przemysław Żyła

    Przemku, to nie jest tylko nasz problem. Na cywilizowanym zachodzie też dają ciała. To nie jest tak, że tylko Polacy dostrzegli tę pokusę.

  • @Jarek W.

    "…na czym polega ich buzz: odpowiedz: “mamy bazę piszących na różnych forach, są dobrzy”"

    Może trafniej byłoby w takim razie zacząć nazywać takie działanai nie "buzz", ale "baz" marketingiem?;)

  • Ajnsztajn

    czesc i czolem
    cala burza zaczela sie gdy na swiatlo dzienne wyszly badania mowiace, ze na decyzje konsumenckie ogromny wplyw maja opinie na forach, sondy, wypowiedzi innych (mysle ze zaczelos sie to okolo 2 lat temu)
    bylo wszzystko ok kiedy robilo to prare firm w Polsce, dom mediowy nad wsyzskim panowal (np robil pokaz samochodow ktore dana firma ma opisywac dla osob ktore potem beda przekazywale ta wiedze), ale potem zaczela sie wolana amerykanka
    grunt to uzywac tylko faktow, mowic prade o produkcie, nie naginac rzeczywistosci i byc w porzadku wobec uzytkownika
    ja jestem za szemranka tylko w dzentelmenskim wydaniu

  • „Szeptanie” na forach to tylko jeden z problemów polskich serwisów internetowych, w których toczy się dyskusja (na dowolne tematy). Ruch, który potrafią wygenerować z siebie „nieświadomi”, lub „przekraczający polecenia” „stażyści” ktoś musi potem kasować. A w tym czasie przecież można zrobić coś konstruktywnego. Dlatego myślę, że jedną z kolejnych edycji Mediafun Tropi mogłaby być przez Maćka poświęcona na tzw. SEO (tak, tak, to w „czarnym kapeluszu”, nie to w „białym”, to w „białym” bardzo fajne i bardzo etyczne, zupełnie nie wprowadzające w błąd, zupełnie nie wykorzystujące innych serwisów, zaplecza, klonów, treści generowanych, wymiany linków, precli… co ja gadam?), które na forach internetowych konkuruje z „szeptankami”, a właściwie, to jedno z drugim się przenika i ciężko czasem znaleźć różnicę 🙂

  • Pingback: Śmierć forumowych napierdalaczy * | Jacek Gadzinowski()

  • I proszę, mamy pierwsze poważne ruchy w tym temacie.
    http://www.marketing-news.pl/message.php?art=20817

  • Pingback: Blog przy Kawie » Blog Archive » Marketing relacji (szemranych czy nie?)()

  • Eh… kodeksy, regulaminy, uchwały, regulacje… A kogo to oprócz autorów zwykle interesuje ? Są to dokumenty zawsze bez żadnej mocy prawnej. Nic nie zmienią, jak ludzi nie zmienimy.

    Kierunkiem w jakim moim zdaniem powinniśmy się skierować, jest raczej właśnie piętnowanie i wyśmiewanie (to zawsze działa), takich żenujących wpadek jak bgż. A dwa edukowanie ludzi by byli wyczuleni na takich tricki – jedno forum i 100% pozytywnych komentarzy. To podejrzane.

  • Marcin Grochowina

    Straszna cisza w sieci na temat wspomnianej konferencji..
    Będzie jakaś rejestracja? Opłaty?

    • @Marcin Grochowina: cisza, hmm, powiem że jako organizator już odczuwam skutki tej zawieruchy. Podobnie jak przy TUBACH będzie rejestracja, wstęp będzie bezpłatny, konkretne szczegóły pojawią się pewnie we wtorek, 17 marca. Cały czas nie mam dopiętych spraw związanych salą. Szczegóły oczywiście będą tutaj, na blogu – polecam śledzić najnowsze wpisy.

  • Marcin Grochowina

    Dzięki serdeczne za odpowiedź.
    W sprawie sali posyłam zapytanie na maila 🙂
    Pozdrawiam

  • A może po prostu znaleźć sposób na pozbycie się tej paskudnej anonimowości w Internecie. Marketing szeptany byłby wówczas prowadzony oficjalnie. Poza tym nie było by problemów z pedofilami i oszustami wykorzystującymi anonimowość.

  • Myślę że droga do przekonania ludzi (zleceniodawców), by nie stosować szemranego marketingu, prowadzi przez rozmowę o efektach i ryzyku, a nie o kłamstwie i etyce. Sam od jakiegoś czasu zajmuję się WoMM i patrząc na doświadczenia swoje, mogę powiedzieć że rozmowy z klientami, którzy chcą kantować na forach mogą przebiegać w 3 wariantach:
    a) możesz ich przekonywać, że to nieetyczne – nie uda się
    b) możesz powiedzieć papa, a oni i tak znajdą sobie kogoś kto dla nich będzie szemrał
    c) możesz mocno uświadomić im jakie ryzyko niesie takie działanie i opisać kilka przypadków w których firmy podejmowały się szemrania – jest szansa że ich przekonasz

    Wydaje mi się , że tak to wygląda.

  • Aleksander Ślązak

    Jeśli będzie kodaks to będzie podstawa to napiętnowania i „wyśmiewania się” ze złoczyńców;) W tej chwili nie ma podstaw do tego, bo każdy opiera się na własnym odczuciu.

    Osobiście miałem takie oferty, przyznam się – raz skorzystałem. Po przejrzeniu przesłanego miesięcznego raportu zrezygnowałem.

    Porównanie problemów tu poruszanych z black SEO wydaje się trafne. Tylko czy wniosek jest taki smutny, że podobnie jak z black SEO jak nie będziemy tego robić to nas po prostu nie będzie?!

    Konferencja może być ciekawa… ale nie powinno zabraknąć osób, które się tym zajmują, albo z takich usług korzystają – tylko kto się przyzna?:)

  • Pingback: Ludzie kodeksy piszą… czyli zanim coś pomyślisz, pomyśl odwrotnie | BlogERS - blog agencji PR Euro RSCG Sensors()

  • buraque

    Ale, ale – szanowni Państwo zapominają, że dopóki to jest opłacalne, nikogo na dłuższą metę nie będzie obchodziło, co mówi jakiśtam kodeks. Wiedza o IP? Dajcie chwilę czasu na ogarnięcie się firmom marketingowym, a znajdą mądrzejszych ludzi i lepsze sposoby. Co za problem zatrudnić 3 osoby z różnych miast z doświadczeniem informatycznym i umiejętnością pisania? Nie znajdą się tacy „nieokrzesani studenci”? I już w ogóle nie będziemy w stanie stwierdzić kto jest OK, a kto nie. Równie dobrze można zapłacić za tworzenie profili ludzi, którzy długo i „dobrze” będą pisać na jakimś forum, a potem np. raz a konkretnie zapromują markę i znów chwila ciszy… Zanim się pokapujemy, zmieni się strategia i znów będziemy krok do tyłu. Zapominacie, że to to samo co walka z np. trolami, którzy po prostu z czasem stają się nieco mądrzejsi i mniej widoczni na tle innych userów…

  • Maćku, wiadomo coś może o szemranej konferencji? Jeśli jest ona już reklamowana, ale tylko marketingiem szeptanym, to podpowiedz jakie fora są spamowane, do mnie nic nie dotarło 😉

  • Ajnsztajn

    artykul o dietach, a tam taki komentarz:
    Drogie Panie i Panowie spróbujcie super przekąski wildwestjerky.Już niewielka ilość tej niskokalorycznej ,bogatej w białko suszonej wołowinki skutecznie zabija głód. wildwestjerky.plANUJ rozsądnie swoje odżywianie.To naprawdę działa

  • Pingback: taka konferencja RZE MUWIE WOMM :) « Avocado Advertising()

  • Maćku, a Camel Trophy wie, że używasz ich znaku w swojej przeróbce i to do celów komercyjnych (bo prowadzisz komercyjnego bloga, prawda?) vide ten poster http://static.goldenline.pl/event_logo/012/event_16012_9be6dc_huge.jpg ??
    Kurczę, nie chciałbym, żeby taki „drobiazg” miał zaważyć na w sumie ważnej sprawie…

    • @mareksy: nie martw się o Camela (pewnie nie wie, ale możesz im dać znać), jest jeszcze Robert de Niro, a różowy jest od T-mobile, o materiałach TVN nie wspomnę…

  • Ja się nie martwię, to nie ja się podkładam ;)… co innego kolor, co innego cytowanie treści i kształtu cudzego znaku obecnego na rynku lokalnym w swoim komercyjnym przedsięwzięciu bez zgody właściciela… dopóki robisz sobie hocki-klocki na blogu, czy artystyczne zabawy, raczej nikt Ci krzywdy nie zrobi, ale Ty wyprodukowałeś kampanię ogólnopolską z posterami… to taki ciekawy przyczynek mimowolnie się zrobił do tej mody-manii prześladowczej z pisaniem kodeksów dla branży (jakby nie było Kodeksu Cywilnego ;D)… śmieje się jak zwykle ostatni, prawda?

  • Pingback: Taka konferencja rze muwie WOMM | BrakMiSłów.pl()

  • Kapitan Hak

    Hmmm, nawet i ciekawa ta dyskusja, ale nie za bardzo 😉 tzn. w marketingu szeptanym nie ma znaczenia czy się coś robi transparentne czy nie, tylko czy się coś robi dobrze czy nie dobrze (z klasą, czy bez klasy; z jajem, czy bez; przekonująco, czy nie etc. etc.). Jeżeli „ludzie z branży” zalewają tysiącami kiepskich postów fora, to nie robią marketingu, tylko pokazują że opinia o ludziach z reklamy jako o kołkach i jełopach, ma sporo wspólnego z rzeczywistością 🙂 W Marketingu szeptanym chodzi o to żeby, nie oszukując, pokazać dobre strony produktu w dobry (fajny, zabawny, wesoły, intrygujący…) sposób. Kwestia czy robi się to w imieniu firmy, czy nie, liczy się jedynie dla moderatorów forów internetowych – jeśli szepczesz z klasą, ale w odkryciu, to Cię wywalą i każą płacić, jeśli szepczesz z ukrycia, jest ok, jak długo robisz to dobrze, tzn. nie wkurzasz użytkowników;. Bądźmy szczerzy, w szepcie chodzi też o to żeby nie płacić grubej kasy za bannery i reklamę, a trafiać do klientów 🙂

  • arturo

    hmmm
    Ciekawy artykuł. Przez przypadek spotkałem się z tym zagadnieniem, kiedy to konkurencja zaczęła mi psuć opinię a adresy IP były np, z Chicago, Bostonu itd…. (a sprawa dotyczyła Polskiej firmy!!!!) :-))).
    Jeśli jest cokolwiek produkt "X."
    Prędzej czy później znajdzie się jakiś Polak który to negatywnie skomentuje.
    Nie ma pojęcia Co to jest!
    nie ma pojęcia co i jak!
    Skomentuje dla samego skomentowania.
    opluje, obrazi zwyzywa… ot Polacy 🙂
    Czy zatem marketing szeptany ma w Polsce sens???