Sztuka potrzebuje promocji

Co jakiś czas w mediach rozpoczyna się dyskusja o sztuce, o tym jak to jest kiepsko, że ludzi wcale sztuka nie kręci i w ogóle beznadzieja i pieniędzy nie ma. Sam brałem udział w kilku burzliwych rozmowach o sztuce, kilka pamiętam z „Briefu”, szczególnie te, gdzie artyści rozmawiali ze specjalistami od marketingu. Powiem szczerze, że jest różnie… chyba większość z nas zna to na co dzień, chała jest wysławiana pod niebiosa i napędza komercyjną machinę esemesów, a prawdziwa sztuka musi chować się gdzieś pod schodami i zbierać okruchy.

Wniosek nasuwa mi się jeden – sztuka potrzebuje promocji. Zdaję sobie sprawę, że na przedstawienie do teatru trochę trudniej dotrzeć niż do półki z Coca-Colą w hipermarkecie, ale już z teatrem ulicznym jest zdecydowania łatwiej… bo jak mamy szczęście to teatr może przyjść pod nasze okno 🙂

Warunek musi być jeden – dobra informacja i promocja. To tak jak z jakimś pięknym miejscem, gdzieś nad jeziorem czy w górach. Co z tego, że jest piękne jak nikt tego nie może zobaczyć.

Z moich obserwacji wynika, że najlepiej z przyziemnymi sprawami codziennego życia radzą sobie ludzie sztuki którzy mają jakieś pojęcie o marketingu albo ludzie marketingu z zacięciem artystycznym… duety też są niewykluczone, bo wiadomo, co dwie głowy to nie jedna, a i podział obowiązków w czasie też da się zrobić. Znamy z rynku takie agencje reklamowe… 🙂
Do tego wpisu skłonił mnie piątkowy wieczór spędzony na występie węgierskiego duetu Márka Fenyvesa i Istvána Pálosi w ramach rozpoczynających się warsztatów tańca nowoczesnego ”kierunek.Budapeszt_Warszawa.taniec”. Trafiłem tam przypadkiem, bo i przypadkiem się o tym przedstawieniu dowiedziałem. Razem ze mną przedstawienie oglądało 10-12 osób (pewnie osiem to organizatorzy), reszta całkiem sporej sali była pusta, dodam że wstęp był wolny.
Kiepska frekwencja nie zdziwiła mnie, ponieważ:
– jedyne plakaty tej imprezy jakie widziałem to te w budynku Domu Wojska Polskiego… kto tam chodzi???
strona wygląda jak wygląda…
– plakat… no powiedzmy… bo przecież są o wiele gorsze…
– informacji w internecie jak na lekarstwo.
Szkoda, bo w „pasku na loga” jest mecenat miasta Warszawa – szkoda, że tylko na plakacie, no i efekt wiadomy…
Drodzy organizatorzy, trzeba pamiętać o tym, że sztuka MUSI mieć promocję, i do tego wcale nie trzeba zmieniać koloru włosów z czerwonego na zielony.
A, że sztuka i reklama mogą iść razem w parze… proszę, oto dowód – reklama muzeum we Frankfurcie: