10

Strony internetowe magazynów o marketingu

Pisząc niedawno o premierze nowego magazynu Marketing & More wspominałem o kiepskim stanie witryn internetowych papierowych magazynów branżowych. Rzeczywiście jest kiepsko, zazwyczaj wydawcy traktują internet jako miejsce umieszczenia wizytówki swojego pisma, ew. informacji o nowym numerze. Strony nie nadążają za współczesnymi wymaganiami internetu, czytelnicy magazynów branżowych zazwyczaj mają wyższe wymagania dot. internetowej wersji niż czytelnicy np. „Faktu”.

club

Robiąc zrzuty ekranowe do tego tekstu wszedłem na stronę Media & Marketing – i zobaczyłem nowy wygląd… z przyzwyczajenia tam nie zaglądałem, bo zazwyczaj tam nic nie było – więc zmiana wyglądu tym bardziej mi umknęła.

Niewykorzystywanie potencjału internetu to na pewno duży błąd, zwłaszcza że 10 tys. sprzedaży egzemplarzowej to cały czas marzenie wydawców. Pisząc o branży, reklamie, kampaniach, aż szkoda że tak rzadko korzysta się z internetu do uzupełniania artykułów o materiały graficzne i filmowe.
Niedawno Brief zrobił krok ku lepszemu, poprawił szatę graficzną swojego serwisu; od ponad roku Briefa wspiera również blog (www.blog.brief.pl) – więc skupię się na Briefie.

O opinie dot. nowej strony Briefu poprosiłem kilka osób z branży, nieprzypadkowych, bo wszyscy są czytelnikami (prenumeratorami) papierowego wydania magazynu, a internet to ich narzędzie pracy. Dodam tylko od siebie obserwacje dot. bloga briefu, chociaż mam nadzieję, że jako kolega i bloger z branży Konrad (Brief) nie odbierze tego jako krytykanctwo, ale jak pomocne wskazówki.

Uważam, że blog briefu to mocno niewykorzystywane narzędzie do budowania więzi miedzy czytelnikami a tytułem. Jest właściwie jednym z kilku blogów o marketingu w polskiej blogosferze, nie wykorzystuje możliwości jakie daje makra Brief. Dziennikarze nie komentują swoich artykułów, brakuje zdjęć z imprez, konferencji, wydarzeń (fotki, prezentacje) do których Brief jako pismo branżowe (mi jest trudniej) ma łatwy dostęp. Jako czytelnik chętnie poznałbym kuchnię powstawania tekstów, ich dalszego ciągu itp. Reakcje na artykuły, felietony autorów, promocja nazwisk dziennikarzy magazynu (nawet autor bloga jest tylko „Konradem”), sekcja „o blogu” od początku jest pusta. Pewną wskazówką może być świetny ruch TVN24, np. dziennikarz Maciej Mazur niektóre swoje reportaże w faktach uzupełnia zakulisowymi obserwacjami na blogu – świetna i bardzo interesująca rzecz.

Redaktor naczelny magazynu, Grzegorz Kiszluk, czy zbrojne ramię merytoryczne Briefu – zastępcy naczelnego, fachowcy w branży – również ich na blogu nie widać – szkoda, bo przecież to ludzie, którzy pojęcie o branży mają wyższe niż przeciętne. A czytelnicy czekają na takie ruchy i sami chętnie zaangażują się w spontaniczne akcje – zerknijcie na akcję na blogu prawie sprzed roku – jak szybko powstał artykuł w duchu web2.0 o web2.0 właśnie: http://www.blog.brief.pl/?p=164

To tyle ode mnie jeśli chodzi o bloga któremu przydałby się tuning, o nowej stronie Briefu wypowiadają się moi goście.

Jacek Opaluch – Dyrektor Kreatywny K2:

Nowy Brief.pl stanowi doskonały przykład tego, jak zbudować serwis anonimowy, czytelny i ukrywający szatę graficzną na drugim planie. Całość oparta o niewielką ilość elementów graficznych, operująca praktycznie monochromatyczną paletą kolorów sprawia niestety skromne wrażenie. I tak naprawdę ta oszczędność formy to jedyny pomysł, który wyróżnia ten portal od innych o tej tematyce.

Według mnie trudno wypowiadać się stanowczo na temat tego serwisu. Z jednej strony jasne jest, że pod tym adresem ukrywa się przede wszystkim treść… chciałoby się jednak, aby ta treść była prezentowana w formie, która nie tylko ułatwi nawigowanie i odbiór, ale także będzie zapamiętywana pod względem jakości kreacji. Nowy Brief.pl nie daje tego odczucia. Jest prosty, jest czytelny, próbuje operować minimalnymi estetycznymi środkami graficznymi… ale wrażenie niedosytu pozostaje.

Z drugiej strony, ciężko jest krytykować tą kreację. Z pewnością spełnia swoją funkcję i tak naprawdę potencjalny użytkownik z łatwością odnajdzie się w strukturze i treści. Pytanie, czy serwis pisma, które chce być opiniotwórcze powinien dawać tylko minimalną dawkę wrażeń. Czy przypadkiem nie powinno być tutaj czegoś, co nie tylko powiela rozwiązania i jest zwyczajnie bezpieczne, ale także buduje świadomość, kształtuje gust… nazywając to górnolotnie.

Podsumowując: mamy do czynienia z bezpieczną kreacją, która jakościowo nie próbuje być niczym więcej niż jest, czyli on-linową, rozbudowaną reklamą pisma, z pewnością spełniającą swoją funkcję. To, że chciałoby się zobaczyć produkcję na dużo większym poziomie, wnoszącą coś nowego – to zupełnie inna historia.

Michał Wolniak – Heureka:

Po stronie Briefu wyraźnie widać, że jest zrobiona przez medium drukowane. Lekka, kolory rozbielone i stonowane – moje wrażenie jest niemal takie, jakbym trzymał przed sobą rozłożoną gazetę. Podoba mi się zdecydowanie widoczny porządek, ale z treściami juz gorzej.

Zawartość serwisu jest uboga. Głównie są to informacje bieżące z rynku, na pozostałe treści właściwie nie ma pomysłu.
A i jak ilość i tematy newsów porównamy z Mediarunem albo Wirtualnymi Mediami, to Brief wypada tu blado. Ciekawy dział „Kampanie”, inne wortale tego nie mają (jeszcze) i tu Brief wygrywa formą prezentacji. A poza tym plaża: Blog.brief.pl czasem ma ciekawe wpisy, ale generalnie nie ma wielkiej siły, nie widać w nim oryginalnego pomysłu. „Brief tam był” z kilkoma niewyraźnymi fotkami i bez słowa relacji ani materiałów, prezentacji, to nieporozumienie. Podobnie szumnie nazwana „Baza wiedzy”; pokazywanie słownika, który zawiera 7 – słownie SIEDEM pozycji to kpina, w dodatku nie wiedzieć czemu link do słownika jest wyróżniony. Ciekawa nowość wśród wortali marketingowych to dział „Co gdzie kiedy?” – bardzo dobry pomysł, ale nie pociągnięty. Informacje baaardzo ubogie, czytelnika, który chce się zorientować w danym wydarzeniu zmuszają do własnego researchu. Nie tego się oczekuje po branżowym medium. Śmieszy mnie tez link „reklamowdawcy” umieszczony na siłę na poczesnym miejscu w nagłówku serwisu.

Mocną strona mogą być wywiady – Brief ma łatwy dostęp do największych nazwisk na rynku. Na razie są raptem 4, nawet ciekawe, ale nie pogłębione i nie polinkowane. Np. w ciekawych wypowiedziach Dominika Kaznowskiego z Agory pojawiła się teza, że budowanie długotrwałej wartości w określonych klasach treści jest ważniejsze niż najwyższa pozycja w Megapanelu. Az się prosi tu o artykuł analityczny na ten temat! Oczywiście zlinkowany z wywiadem. Poza tym mowa jest o nowych serwisach Agory i o wynikach kampanii Od Nowa – czemu nie ma tam linków?
PRZECIEZ TO JEST INTERNET!!! Czytelnik chce mieć możliwość obejrzenia o czym się mówi, po to wymyślono hipertekst.

Bardzo razi tez rozziew wizerunkowy – to akurat nie tyle problem serwisu, ale całościowego wizerunku magazynu – claim marki brzmi „Marketing i sprzedaż”, a główne newsy pokazywane w serwisie dotyczą dwóch kategorii: marketingu i mediów.

Widać tez trochę niedociągnięć technicznych: nieporządek w linkach w inicjatywach Briefu: czasem po kliknięciu otwiera się strona w nowym oknie, czasem nowa zastępuje stronę Briefu, a zdjęcia bohaterów wywiadów poddawane są dzikiemu przeskalowaniu: Dominik Kaznowski został dwukrotnie pogrubiony, a wyszczuplono twarz Adriana Botana.

Drażni mnie tez to, że mimo, ze jestem prenumeratorem wersji papierowej, nie mogę dostać się do strefy zamkniętej, a system nie podpowiada jak to zrobić, gdzie zdobyć hasło.

Do miana wortalu marketingowego serwisowi Brief.pl jeszcze bardzo daleko. Rozumiem, ze na swoim kontencie Brief zarabia w formie drukowanej i pewnie nieprędko to się zmieni, ale w takim razie właściciele muszą zastanowić się, co zaoferować internautom, jaką wartością mogą wygrywać z innymi wortalami. Na razie mocno odstają od standardów np. Mediarun. Widzę dwa wyjścia – albo fuzja z istniejącym wortalem (w końcu uzupełniają się idealnie) albo pomysł, jak udostępniać treści redakcyjne w sieci w sposób bardziej przyjazny dla czytelników i silniej linkować je z aktualnościami, co jest domeną internetu.

Dawid Szczepaniak – Opcom:

Design serwisu – bardzo na plus – jasny, przejrzysty, bez natłoku informacji, choć także bez pazura, bez tego czegoś, co sprawia, że chce się patrzeć na daną stronę.

Rozplanowanie elementów serwisu także wydaje się bardzo mądrze przemyślane. Bardzo mocno wyeksponowany RSS – to chyba znak czasów. Newsy są tam, gdzie powinny być – czyli w kluczowym miejscu. Podział newsów na marketing i media dodatkowo ułatwia ich wyszukiwanie. Z punktu widzenia użytkownika trochę irytuje ogromna przestrzeń na samej górze poświęcona na reklamę – to jednak jest zrozumiałe.

Podoba mi się umieszczenie już na stronie głównej linków do wybranych kampanii reklamowych – w tym jedna prezentowana jest w formie video. Osobiście postawiłbym także na silniejsze wyeksponowanie bloga Briefu.

Ciekawym rozwiązaniem jest baza wiedzy eksponowana na stronie głównej. Szkoda, że dotychczas zawiera jedynie zbiór linków do polskich agencji sieciowych oraz organizacji branżowych i urzędów państwowych. Uboga jest też jeszcze zawartość słownika. Niemniej, dobrze, że ktoś zdecydował się wreszcie na zebranie tych informacji w jednym miejscu i miejmy nadzieję, że obydwie funkcjonalności będą się sukcesywnie rozrastać.

Reasumując – projekt jest całkiem zgrabnym połączeniem strony magazynu Brief oraz serwisu informacyjnego – acz brakuje mu w moim odczuciu wspomnianego już wcześniej pazura.

Magdalena Górak – PR Manager Artegence:

Trudno jest mi porównywać stary Brief do nowego, ponieważ starego po prostu nie pamiętam i myślę, że to nienajlepiej o poprzednim świadczy. Przypuszczam, że nie prezentował się ani szczególnie okazale, ale co gorsza nie dostarczał też treści, po które warto byłoby właśnie ten serwis odwiedzać.

Nowy Brief.pl prezentuje nową jakość (i pomijam tu estetykę): uporządkowane według zagadnień marketingowych i medialnych kanały informacji umieszczanych online niezależnie od zawartości miesięcznika. Widać w serwisie codzienne aktualizacje.

Intuicja podpowiada mi, że taki ruch nastąpił za późno – teren został już nieźle zagospodarowany przez serwisy branżowe, które na wykorzystanie Internetu zdecydowały się znacznie wcześniej i Brief.pl musiałby po prostu zamieszczać treści unikalne, aby zdobyć zainteresowanie internautów. Jak na razie takich treści jest mało i bardziej przypominają skróty z komunikatów prasowych niż newsy samodzielnie pozyskane i opracowane. Brief wciąż ma szansę zaistnieć w Internecie na większą skalę, ale przypuszczam, że łatwo nie będzie, a przy tym wydawca będzie musiał sporo zainteresować w redakcję wyspecjalizowaną w przygotowywaniu newsów w trybie on-line i dla on-line.

  • Marcin Bobiński – Brief.pl

    Wielkie dzięki, Maćku, za zainteresowanie nowym serwisem Brief.pl. Trochę ciężko się łyka gorzkie słowa od fachowców z branży (tu szczególne ukłony dla Heureki 😀 ), ale nic tak nie mobilizuje jak zdrowa krytyka. Z paru rzeczy jednak spróbuję się wytłumaczyć.
    Jeśli chodzi o layout, to naszym celem był właśnie nieco ascetyczny wygląd. Naszym zdaniem, nic tak nie przeszkadza w odbiorze serwisu w znacznej mierze opierającego się na newsach jak graficzne fajerwerki, tła w kolorze bordo itp. Osobiście wolę słowa krytyki, że coś jest zbyt mało rozbuchane graficznie niż że jest zbyt pstrokate.
    Wpadki techniczne jak np. pogrubianie Dominika Kaznowskiego staramy się poprawiać na bieżąco, gdy tylko zauważymy ich pojawianie się.
    Co do słownika i jego skromnej zawartości przyczyna jest innej natury. Od początku zakładaliśmy, że to nie my z pozycji siły będziemy definiować, co jest czym w marketingu, ale wciąż liczymy na żywe dyskusje internautów. Ostatnio mieliśmy spory odzew, gdy poruszyliśmy kwestię, co to właściwie jest ATL i BTL i mamy nadzieję, że będzie się to przekładać na serwis.
    Porównywać się nam z Mediarunem trochę trudno, bo ciekawi jesteśmy, jak wyglądałaby ich strona, gdyby chłopaki wzięli się jednocześnie za pisanie raportów po kilkanaście tysięcy znaków:-) My wciąż jesteśmy redakcją miesięcznika i dopiero zaczynamy uczyć się pracy na dwóch frontach naraz. Podjęliśmy jednak decyzję, że nie można już czekać i dopieszczać serwis w zaciszu serwera. Uznaliśmy, że pora wystartować i lepiej poprawiać rzeczy na bieżąco, operując na żywym organizmie i reagując na opinie internautów niż cyzelować coś, co mogłoby podobać się tylko nam.
    Nie zdradzę też chyba wielkiej tajemnicy, że podobnie jak we wszystkich redakcjach papier ma priorytet i strasznie trudno wyszarpać mi dziennikarzy wyłącznie na cele wortalu:-)
    Co do sekcji „Co, gdzie, kiedy”, to staramy się nie przekroczyć cienkiej linii między informowaniem o imprezie a jej promowaniem. Nie przepisujemy informacji prasowych, nie jesteśmy PR-ową tubą i jeśli posunęliśmy się zbyt daleko w tej ostrożności, to tylko z troski o wiarygodność.
    Wprawne oko zauważy, że strona zbudowana jest tak, by w kilku miejscach mogły pojawić się jeszcze nowe sekcje, o których myślimy. Póki co zanotowałem sobie wszystkie uwagi i radzę nas sprawdzać na bieżąco – zmiany powinny dać się zauważyć z dnia na dzień. Mam nadzieję, że za miesiąc-dwa Mediafun znów zerknie na Brief.pl i opinie będą entuzjastyczne;-)

  • Bardzo celna uwaga Michała Wolniaka dotycząca hipertekstu! Ten problem nie dotyczy tylko Briefu – w wielu polskich publikacjach branżowych panuje polityka „nie linkowania na zewnątrz”: publikacje o nowych serwisach www bez linków, cenzurowanie linków w artykułach z zewnętrznych źródeł, itp.

    Linkować to nas, ale nie my…

  • Rzeczywiście jeśli chodzi o witryny poczytnych pism z branży, jest jeszcze sporo do nadrobienia. Narzędzia, które daje Inrnet są nieocenione, jak chociażby videocasty, czy filmiki z video.google lub YouTube. Czytając wydanie nieekologiczne chciało by się móc zajrzeć na stronę wydawcy, podyskutować na temat artykułu. Często jest to jednak niemożliwe lub utrudnione.

  • Odniosę się przede wszystkim do uwag dotyczących bloga, bo za niego odpowiadam. Z częścią uwag na pewno się zgadzam… i są one wciąż na liście „to do”. Jednak co do innych mam komentarz. Nie chcemy na blogu publikować tych samych materiałów, treści co w wersji drukowanej i na stronie, dlatego tym samym format jest zupełnie inny niż na przykład blog Maćka. Publikowanie zdjęć z imprez i konferencji jest ciekawe, ale przede wszystkim dla ludzi, którzy tam byli i taka zakładka jest na stronie brief.pl. Dla nas wymiernym efektem są statystyki i wizyty na stronie i na blogu. A one rosną. Osobiście uważam, że oprócz newsów z branży, zdjęć z konferencji ludzie szukają też czegoś swobodniejszego, bardziej oderwanego od ram road show marketing.

  • Pozwole sobie krotko, bo juz o tym bylo u mnie, czyli o „niewykorzystwaniu potencjalu”:
    http://www.creamteam.imfrom.eu/blog/index.php/2007/04/18/dm-gol-do-wlasnej-bramki/

  • powtorze sie, ale coz, naszlo mnie jeszcze przemyslenie po wczorajszym tego watku odkryciu:

    Az mnie zmrozily te tytuly i nazwy agenszji ;), to daje chyba autorytetu wypowiedziom – na pewno przemysle, czy nie zaczac sie tytulowac swoim pelnym stanowiskiem i wszystkimi osiagnieciami – moze moj glos zacznie sie liczyc 😉

    Zaloze sie o garsc orzeszkow, ze generalnie nikt tego nie uzywa i nikt nie czyta, jesli nie musi, a w dobie internetu 2.0 nic sie nie musi, bo wszystko jest w necie. Blog spoiled me ma wiecej tresci i rekalmowego miecha niz te tzw. branzowe serwisy o mediach.
    Szkoda bic piane na ich temat, nie sa niczym wiecej niz dawnymi gazetkami branzowymi z powielacza dla hydraulikow w POMie (pamietacie, co to bylo) Zadziwia mnie powaga wypowiedzi wobec takiej branzowej papki, gdy Ci sami ludzie naigrywaja sie z tworzonych przez siebie ogonow w ich wielkich agencjach, wszyscy je znamy, ogony utrzymuja plynnosc finansowa, ale nikt ich nie szanuje – gazetka branzowa dla kominiarzy, dla specjalistow obrobki skrawaniem itd. To wysmiewana tworczosc, ale swojegograjdolka to nie ruszamy…

    …Jest co atakowac – bezplciowosc i wydmuszka medialnego belkotu wokol to niby kolejnej odkrywczej kampanii, kto z kim sypia (czytaj kto gdzie zmienil prace), pseudonaukowe bzdury i nepotyzm (ten urywek o logowaniu do nas ale nie od nas, to wystarczajacy przyklad od Heureki i chwala im za to, nazwijmy rzecz po imieniu – to dziennikarska nieuczciwosc) itd., wszyscy to znamy ale nikt nie powie glosno – to przezytek w dobie web 2.0 lud wzial sprawy w swoje rece, na swoich blogach zaden nie zaprzeczy, ale tu wsparcie pelna geba dla kolegow z branzy sie znalazlo – az zaczynam sie cieszyc, ze nie mam takiego przymusu, jakim podzielil sie ze mna nasz wspolny znajomy, wlasciciel agencji PR – “ja daje te newsy, bo nie moge sobie pozwolic przestac istniec” O slabosci serwisow i gazetek branzowych juz tu bylo – przemilczmy wiec ich poziom i cala reszte z nimi zwiazana 🙂

  • w podobnym tonie wypowiedzial sie o spoiled me ostatnio ToBe

  • Pingback: by the way – 2007: subiektywne podsumowanie()

  • Nader fajowy post, ciekawe teksty zalecam wszystkim lekturę

  • Excellent way of describing, and nice article to obtain data
    on the topic of my presentation topic, which i am going to present in school.