2

Sponsor, reklamodawca, mecenas czy zbawca?

To chyba dobry zwyczaj, aby bloger dziękował swoim sponsorom i reklamodawcom. Wzorem Grzegorza Marczaka wprowadzam go również u siebie. Często w dyskusjach o zarabianiu na blogach czy sponsorowaniu podkreślałem różnicę między bannerem pojawiającym się na portalu a bannerem pojawiającym się na autorskim blogu. Brak reklam na portalu decyduje o jego być albo nie być, bloger bez problemu obejdzie się bez pieniędzy z reklam (baa, niektórzy się nawet nimi brzydzą). Ale stały przypływ gotówki z tego powodu, że piszę o swojej pasji zdecydowanie poprawia mi humor i pozwala jeszcze intensywniej działać w tak szerokim temacie jakim są media, reklama i marketing.

W praktyce okazało się to niełatwym wyzwaniem, bo branża w której obraca się mój blog uwielbia słowo „barter”, ale staram się, aby na moim blogu pokazywały się reklamy, które mogą stanowić dla czytelników jakąś wartość. Dlatego chętnie reklamuję u siebie wszelkiego rodzaju konferencje, szkolenia, magazyny branżowe czy książki (to też branża, która nie lubi cenników reklam) . Oczywiście inne branże, związane z internetem, społecznościami i technologiami są jak najbardziej mile widziane.

Ponieważ przestrzeń reklamowa na blogu jest dosyć ograniczona, pracuję nad tym, aby sam fakt pojawienia się reklamy na moim blogu był już samą w sobie wartością dla reklamodawcy. Brzmi to może trochę zarozumiale, ale chcę, aby wartością dla reklamodawcy było już samo zdanie „Tak, reklamowaliśmy się u Mediafuna”. To mocno karkołomne wyzwanie, ale mam nadzieję, że w dłuższej perspektywie będzie to procentować. Jestem również użytkownikiem Adblocka, jednak blogi, które czytam regularnie, zawsze mają u mnie zielone światło na Adblocku.

Czy odmówiłem już jakiemuś reklamodawcy? Jeśli chodzi o bannery to oczywiście nie, nie mam jeszcze tysięcy zapytań o reklamę, chociaż najprawdopodobniej wprowadzę ograniczenia jeśli chodzi o te flashowe migotanie… Odmawiałem oczywiście działań, które mogłyby być nieetycznie lub wprowadzać czytelników w błąd, jak nieoznaczona reklama czy nieoznaczony wpis sponsorowany (oznaczone też się u mnie nie pojawiają). Chociaż jakby zerknąć tak na mojego bloga, to praktycznie w każdym wpisie jest reklama :-).

Podsumowując – będę się starał aby co miesiąc pojawiał się wpis dotyczący reklamodawców na moim blogu. Nie oznacza to, że każdy kto wykupi banner ma zagwarantowany wpis – jego treść, opis firmy czy produktu to zawsze moja subiektywna opinia – nie jest ona ujęta w cenniku reklam i reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w jego treść.

Ok, to chyba tyle przydługiego wstępu, czas więc otworzyć pierwsze zestawienie TOP3 (tyle w tym miesiącu):

Pierwszym reklamodawcą jest Freshmail, system mailowy rodem z Opcomu. Emisja bannera na Mediafunie rozkręciła małą aferę z SARE (pisma od prawników, wezwania do zaprzestania emisji). Z tego co widzę firmy się chyba ze sobą dogadały, choć o miłości mowy być nie może (w końcu to konkurencja) – ostatecznie banner został zmieniony na grzeczniejszy.

Marketing&More to miesięcznik, z którym mam dobry kontakt od pierwszego numeru tego magazynu. Zresztą to była pierwsza firma, która zgodziła się wykupić reklamę na blogu. Wakacyjna oferta dla prenumeratorów jeszcze trwa, chociaż nie wiem, czy można jeszcze otrzymać dwuosobowe vouchery na naukę windsurfingu bądź kiteboardingu na Helu (poproszę redakcję o komentarz).

Agito.pl na stałe zagościł w sekcji dla reklamodawców, jest przecież oficjalnym sponsorem mojego bloga (chociaż widzę, że sekcja Sponsoring wymaga uporządkowania). Ponieważ jestem często pytany o kwestie sponsoringu i umowy z Agito, proponuję prześledzić dwa poniższe linki w takiej kolejności:
Mediafun sprzedany
Zasady współpracy blogera ze sponsorem

Dziękuję powyższym markom za wsparcie. Link do cennika (cały czas w wersji beta/roboczej, bo obiecuję sobie cały czas, że się za niego zabiorę) znajduję się tutaj (wystawiam faktury VAT). Oczywiście odpowiedzi na wszelkie pytania związane z reklamą również chętnie udzielę – wszelakie kontakty do mnie w dziale „o mnie”.

  • ;)

    „To chyba dobry zwyczaj”

    nie to nie dobry zwyczaj to raczej utwalenie w czytelnikach ze reklama jest i bedzie bo moj blog jest popularny a ja znany. To taka wstepna nauka zeby sie nikt w przyszlosci nie rzucal ze bloger to homo economicus jak kazy. Dzieki takiej hmm „otwartosci” wyznacza sie nowe trendy w reklamie. Skuteczne nie powiem.

  • widzę, że trolle tu też się zaległy – ehhh