3

SMR – kolejny skrót dla branży

Obiecałem niedawno napisać trochę o Szkole Mistrzów Reklamy. A mam dzisiaj więcej informacji niż prasowe doniesienia, ponieważ na początku kwietnia miałem okazję uczestniczyć w kilku zajęciach w tej szkole.

Zaczęło się jak zwykle… od wtopy z mojej strony. Ponieważ pierwsze zajęcia, na których niestety nie mogłem być, były chyba najważniejsze tego dnia. Gościem był Philippe Boutie, juror tegorocznej Kreatury. Właściciel francuskiej agencji Lamtar Planning & Communications, który jeździ z wykładami po całym świecie, zaproponował najzdolniejszemu studentowi SMR staż w swojej firmie. Oto krótki wywiad Philippa udzielony podczas konkursu Kreatura.

Podobną ofertę stażu w agencji złożył studentom Jean-Remy von Matt z Jung von Matt.

Tematem kolejnych zajęć były sprawy związane z dźwiękiem w reklamie i wszystkie sprawy luźno związane z produkcją i procesem udźwiękawiania reklam. Zajęcia prowadził Michał Nowosielski – dyrektor kreatywny z Ogilvy. Zresztą co jakiś czas słychać go w reklamie radiowej, a ostatnio wystąpił w spocie Cyfry plus.

Zajęcia odbywały się w studiu dźwiękowym Efektura, więc na własne oczy i uszy mogliśmy przyjrzeć się procesowi udźwiękawiania reklam. Jedna z nich jest właśnie emitowana w telewizji. Poznaliśmy też kilka tajemnic – np. jak się robi Marcina Kydryńskiego (wystarczy zatkać jedną dziurkę w nosie), cennika za muzykę Smolika w reklamie niestety nie udało mi się poznać. W ramach zajęć Michał pokazał w przyśpieszonym trybie proces miksowania, łączenia i końcowej produkcji spotu radiowego.

Trzecim wydarzeniem tego dnia były zajęcia z Maciejem Krzywickim – dyrektorem kreatywnym Scholz-and-Friends. To było kolejne spotkanie ze studentami, na którym omawiane były postępy prac nad kreacjami na różne nietypowe i niepopularne tematy, np. legalizacja domów publicznych. Większość prac była jeszcze daleko w polu, więc nie będę ich tutaj prezentował.

Ponieważ jest okazja, to odniosę się do krytycznego komentarza labraya, dotyczącego wpisu o kreacjach na temat wpisu „zareklamuj spowiedź wielkanocną” – jest pod tym linkiem. Uważam, że nie należy wszystkich prac „wypływających” z tej szkoły uważać za skończone, czy trafione kreacje reklamowe, nie taki jest ich cel. Tematem ćwiczeń z kreacji jest zrobienie takiej reklamy, która złamie stereotypy, zaszokuje lub spełni jakieś inne postawione na początku założenie – to czy ma być rzeczywiście później użyta w realnej sytuacji nie jest ważne na ćwiczeniach. Zresztą tematy, które podejmowaliśmy podczas dyskusji i „burzy mózgów” omawiając poszczególne pomysły były często bardzo błyskotliwe, ale nie nadają się do cytowania na blogu :-).

Inną sprawą jest fakt, że studenci SMR dostają od czasu do czasu tematy od prawdziwych klientów i pracują na prawdziwych briefach. Nie wiem czy jest jeszcze aktualna ta informacja (czas przecież płynie), pisałem o tym na początku tego roku – uczestnicy zajęć z poprzedniego semestru znaleźli pracę w agencjach reklamowych. Zresztą działa tu bardzo prosty mechanizm – wykładowcami są kreatywni i właściciele agencji reklamowych – podczas zajęć od razu są w stanie ocenić kto nadaje się do pracy w ich firmie. Zresztą kilka osób znanych w branży, które miałem przyjemność poznać dzięki prowadzeniu tego bloga, również prowadziło lub prowadzi zajęcia w SMR.

Mam nadzieję, że wkrótce zamiast pisać o tym, że studenci SMR dostają robotę w najlepszych agencjach będę mógł pisać, że zdobywają nagrody w konkursach reklamy.

Wracając jeszcze do „prac domowych” w Szkole Mistrzów Reklamy – akurat na czasie, bo będzie o transplantacjach. Ostatnio minister Religa zwracał się do mediów o pomoc…
16 kwietnia o godz. 12 w szkole im. L. Koźmińskiego odbędzie się wystawa prac projektów kampanii społecznej dla Polskiej Unii Medycyny Transplantacyjnej. Zadanie było realizowane wspólnie ze studentami The Minneapolis College of Art and Design.

Oto kilka przykładowych prac:
Org Org Org Org Org Org Org Org Org Org Org Org Org

Mam nadzieję, że takich okazji na oglądanie prac będzie więcej, a współpraca mediafuna z SMR zaowocuje stałą wymianą informacji.

  • labray

    Wracając, do nieszczęsnej reklamy spowiedzi – myślę, że co do poziomu prac studentów zgadzamy się – są po to, żeby uczyś się szukać. Miałem wrażenie, że dość wyraźnie skierowałem moje zastrzeżenia nie pod adresem autorów prac, tylko osoby, która prowadziła te zajęcia. Chodzi mi o powierzchowne potraktowanie tematu bez zagłębienia się w niego, mówiąc nieładnie: bez zrozumienia, jakie value stoi za sprzedawanym towarem czy usługą. W końcu nie mówimy o „akademii sztukniętych”, tylko o szkole reklamy, więc robi się z tego większy feler.

    Może jestem przewrażliwiony, ale z każdym rokiem uczelnie wypluwają projektantów nieprzystosowanych do życia na prawdziwym rynku. Może warto zwracać większą uwagę na to już na studiach, niż potem dwa lata stażować szparując choinki i uczyć się wszystkiego jeszcze raz?

  • Auror

    przykładowe prace na dole artykułu są REWELACYJNE O_o’
    osoba: … organ: … ; nekrologi; wreszcie dżdżownica.

    szacunek