5

Śliwński kontra Majewski, czyli Nozbe metodami CNEB

Na Auli numer 23 Michał „Nozbe” Śliwiński odpowiadał o efektywnej sprzedaży aplikacji internetowych za pomocą metod Piotra Majewskiego… taaak 🙂 było trochę ostatnio o panu Majewskim głośno w sieci, Michał postanowił przedstawić swój sprawdzony punkt widzenia na tego typu działania. Tej prezentacji miałem okazję wysłuchać dwa razy, bo oprócz Auli, Michał przedstawiał ją również na Democampie w Szczyrku. Ale na Auli było weselej, co słychać, więc zapraszam na nagranie aulowe (18 minut):

A oprócz prezentacji na Aulach, Michał ruszył również z „one man show”, czyli 2 minutowymi kursami produktywności na YouTube, oto pierwszy z nich:

  • kuba

    taka tylko mała uwaga: na stronie Nozbe.com na drugim screenie jest „Nozbe – bugs (3)” 🙂
    Niby niewiele ale jednak odstrasza 😉

  • cyan

    Nozbe przedstawił całkiem cenny set porad, szczególnie, że uwiarygodniony sukcesem nozbe.com.

    Ale jako recenzja Majewskiego, jest ten „wykład” nietrafiony.

    Styl Majewskiego to przede wszystkim bullshiciarska copywriterka „za chwilę wyjawię Ci sekret znany nielicznym”, obiecywanie rzeczy nierealnych „będziesz obrzydliwie bogaty dzięki lenistwu”, udawanie kogoś, kim się nie jest, nadużywanie ofert ograniczonych czasowo itd.

    Tymczasem nozbe przypisuje Majewskiemu pomysły, które ten – jeśli w ogóle stosuje – to w jakiejś karykaturalnej formie.

    To świetnie kochać swoją aplikację. Ale nieświetnie owijać gówno w złoty papierek.

    To świetnie przedstawiać korzyści zamiast funkcji. Ale nieświetnie obiecywać „będziesz bogaty nic nie robiąc”.

    To świetnie utrzymywać stały emailowy kontakt z klientem. Ale nieświetnie zasypywać go ofertami zredagowanymi jak w Mango i wykazującymi podobny stosunek cena/jakość.

  • @cyan: w pełni zgadzam się z Twoim komentarzem, zresztą w podobnym tonie rozmawiałem z Michałem po tym wystąpieniu.

  • Zupełnie nie rozumiem wyśmiewania się z P. Majewskiego oraz porównywania własnych metod marketingowych stosowanych przez Nozbe do Apple. Swoim wykładem kolega udawadnia, że stosuje dokładnie „techniki” promowane przez Majewskiego, tylko w znacznie bardziej doraźny i niesystematyczny sposób, czego dowodem może być np. brak wiedzy na temat efektywności własnej „kampanii” e-mailingowej. Wiedzieć, czy na drugiego maila zareagowali ci sami co na pierwszego to, według mnie, podstawa.
    Majewski z pewnością tak samo kocha swój produkt jak Śliwiński. Jedyna różnica jest taka, że produktem, który sprzedaje ten pierwszy są… techniki sprzedaży, a nie aplikacja webowa.

    Biznes można robić na wiele sposobów – wciskać za ciężkie pieniądze „najcieńszego laptopa”, który służy głównie do pokazania się w towarzystwie i poprawy własnego wizerunku, albo przekonywać, że jedynym sposobem na pozbycie się niechcianych fałd tłuszczu jest wibrujący pas. Różnica jest tylko w umysłach konsumentów, a obie rzeczy są tak samo „potrzebne”. Podobnie, jak aplikacja p. Śliwińskiego, którą można spokojnie zastąpić kartką papieru albo własną głową.

  • Pingback: Facebook Open Graph, "lubię to" - kto zyska, kto straci? • Artykuły • SprawnyMarketing.pl()