Selfie, sweet focie i samojebki – poradnik modowy z Tadeuszem

W wielu mailach, podczas spotkań i na fejsie prosicie „Maciek, zrób jakiś poradnik samojebek modowych”, „ugotuj coś modnego”. Na gotowanie przyjdzie jeszcze czas, na razie zajmuje się konsumpcją, ale specjalnie przed świętami przygotowałem dla Was poradnik jak robić sweet focie, czyli popularne samojebki.

Sponsorem dzisiejszej sesji jest producent niebieskich jeansów, producent czerwonych trampek i Tadeusz, który ufundował sweter – jedyny taki w mieście. Wystarczy, że najedziecie kursorem na zdjęcie i już wszystko będzie jasne 🙂

 

Ok, lećmy z poradnikiem…

Poziom pierwszy to typowa samojebka z kibla albo z windy (windy zajął już Dawid Woliński), w dodatku spieprzona, bo model nie potrafi wyłączyć lampy błyskowej w telefonie. Nie mam pojęcia czemu jest tyle samojebek z lampą… ale to chyba ten typ fotografów, którzy nawet krajobrazy i wielkie przestrzenie fotografują z lampą błyskową.

 


Wyższy poziom „miszczostwa” można osiągnąć dodając dodatkową flarę w kradzionym photoshopie albo jakieś gwiazdki z Gimpa.

 


Powyższy obrazek to prawie ideał. No może za mało widać, że robiona w toalecie, ale jest lustro, nie ma błysku. Zwróćcie uwagę na kąt, mimo, że wypinam brzuch a białe nie wyszczupla, na samojebce wcale nie widać że jestem grubasem 🙂

 


Tutaj mamy praktycznie ideał fotek z rąsi – jest kibel, jest dziubek, kąt między tułowiem a ręką jest idealny – moja ocena 9/10. Takie róbcie.

 


Powyższa samojebka też jest właściwie prawidłowa, ale.. nudna, zwróćcie uwagę ile traci na atrakcyjności, kiedy nie ma kibla w tle.

 


Od tego zdjęcia wchodzimy na wyższy poziom zaawansowania, nie dla wszystkich. Proponuję najpierw przejść poszczególne etapy forem w windzie, z flashem i w kibelku żeby potem dość do samojebki zaprzeczającej czyli chciałbym ale może jednak nie. To fałszywa skromność blogerów tonących w samouwielbieniu. „Nie, nie, nie róbcie mi kolejnej wspaniałej foty, utonę w lajkach” krzyczy mózg blogera-bohatera-modela.

 


To kolejne wyżyny samojebek. Ten rodzaj wymaga dodatkowego osprzętu w postaci kija – stąd też nazwa „kijojebka”. Trudno ją zrobić w tramwaju, w windzie też nie łatwo, najlepiej robić ją wtedy, kiedy chcemy naprawdę się pochwalić w jakim cudownie modnym miejscu akurat przebywamy i jak nasz outfit prezentuje się na tym tle.

 


I lecimy jeszcze wyżej – kijojebka grupowa z dodatkowym filtrem. Nie jest łatwo zrobić grupową kijojebkę, ale jest na to sposób. Wystarczy włączyć nagrywanie i powiedzieć wszystkim, że robisz zdjęcie – masz wtedy taki wybór kadrów, że na pewno uda się wybrać odpowiednio dopasowane dziubki, a Twój będzie zawsze najlepszy.

 

Mam nadzieję, że ten poradnik Wam się przyda. Nigdy by nie powstał, gdyby nie Wasze prośby i sweter od Tadeusza. Róbcie dobre samojebki, miejcie zawsze Bardzo Dobre Maniery 🙂