3

Reklama dla mnie

Lubię jak ktoś czasem specjalnie dla mnie przygotuję reklamę… no może bez przesady z tą miłością i że specjalnie dla mnie, ale fakt – reklama przygotowana specjalnie do konkretnego miejsca i integrująca się z otoczeniem jest chyba przyjemniejsza do przełknięcia.

Może nie wszyscy pracujący za tą siatką są zadowoleni, ale okolicznym mieszkańcom miło chyba, że międzynarodowy koncern i producent Snickersów uwzględnił ich w swojej kampanii. Może ten blok na zdjęciu nie jest dokładnie tym, który byłby widoczny bo wybiciu dziury w budynku (to chyba jest ten obok) ale takie „lokalizowane” billboardy i kampanie bardzo mi się podobają. Nie wiem czy słowo „lokalizowane” jest odpowiednim terminem, ale nie znam dokładnego określenia takich indywidualnie projektowanych reklam.

Swoją drogą taka reklama, przygotowana specjalnie do konkretnego miejsca to idealna szansa dla małych, lokalnych firm, aby zaistnieć w swoim mieście i walczyć z dużą konkurencją. Fakt, trzeba pomyśleć i pokombinować z grafikiem, a nie iść na łatwiznę i trzaskać wyklejaną reklamę z literkami i projektem graficznym gratis – no ale taka nasza polska natura chyba – nie zawsze mądrze ale taniej. Szkoda, że małe firmy, które stać jedynie na 2-3 billboardy w swoim mieście rzadko korzystają z takich pomysłów (może marketingowcy tych firm za mało czytają prasy branżowej i zaglądają na blogi? :-))

Przy okazji przypomniała mi się świetna kampania warszawskiego oddziału gazety Echo Miasta. Nie wiem czy było prowadzona w całej Polsce (dajcie znać jeśli widzieliście ją w swoim mieście) w Warszawie prowadzona była chyba we wrześniu 2006 roku. Graficznie nie była może super wypasiona (o wypasionych będzie później), ale liczy się przekaz i lokalizacja.

Np. tuż obok budynku SGGW wisiał taki billboard:

Na billboardzie stojący w rzeczywistości obok budynek, oraz informacja „Tutaj uczy się 24 tysiące studentów. Echo Miasta. Znamy nasze miasto”. Proste i idealnie pasujące do charakteru reklamowanej gazety. Obok Ministerstwa Transportu wisiała tablica „Tutaj pracuje 1100 ludzi…” itd. Przygotowanie kilkudziesięciu takich billboardów to w sumie sporo roboty, nie mówiąc o większej ilości – szkoda więc, że ta kampania trwała tak krótko.

A na koniec z tej samej półki, przykład z zagranicy – tym razem producent farb albo firma od malowania (nie jestem pewien – słaby jestem w języku szwedzkim). Świetny efekt, zgarnęli zresztą za to nagrodę – agencja Spenat ze Szwecji..

  • Szyba

    „Echo” miało akcje w Krakowie, ale nie było „umiejscowione”. OIDP to pewien właściciel bilbordów miał przed laty podobną (podobną…..dobre sobie) akcje, gdzie bilbordy były niby to identyfikowane. Np. za pomocą napisów- „Tu w poniedziałki rano tworzą się korki”. Problem w tym, że było to w miejscach gdzie korki są przez cały tydzień :-), albo wcale. No i ile razy można zobaczyć ten sam bilbord o korkach w ciągu jednego dnia 🙂

  • a wiesz jak trudno było tę dziurę zrobić;)?

  • Pingback: Blog.Mediafun.pl » Blog Archive » Nośnik ma znaczenie()