1

Przepis na zakalec

Właściwie to chciałem podziękować w tym wpisie telewizji publicznej oraz TVN24 za nowe kulinarne pasmo w jesiennej ramówce, czyli transmisję z obrad komisji śledczej. Zaskoczony nie byłem… wiadomo było, że kolejna komisja nie będzie służyła wyjaśnieniu postawionego problemu (w tym wypadku zresztą bardzo ogólnego i szerokiego), ale ma przysłużyć zbliżającej się kampanii, czyli dorzucić trochę drożdży do słupków poparcia.

W poprzednich komisjach był przynajmniej jakiś cel jej działania i główny temat (pamiętna komisja w sprawie afery Rywina), tutaj mam wrażenie, że posłowie zebrali się przy jednym stole, zorientowali się, że jest już transmisja i czas coś ugotować. O dziwo przyszedł świadek, więc go popytać. Popytamy o to i tamto, zobaczymy, może jakiś temat da się pociągnąć. Odniosłem wrażenie, że posłowie w ogóle się nie przygotowali, błądzili, pytali o sprawy, które powinni wiedzieć, albo są dostępne w każdej książce kucharskiej. Zaproszeni na konsumpcje goście, m.in. danie dnia – Ewa Balcerowicz często musieli odpowiadać na te same pytania, bo każdy musiał swoje zadać. Potrawa egzotyczna, przepis niełatwy, a naprędce ciężko coś oryginalnego wymyślić.

To za co dziękuję mediom to pokazanie (bez zaskoczenia z mojej strony) jak wielka jest przepaść między posłami tej kadencji a światem biznesu. I nie tylko chodzi o język jakim posługują się posłowie i świadkowie, ale o klasę w zachowaniu, sposobie myślenia czy formułowaniu myśli. Miałem wrażenia jakby niedzielny spacerowicz przesłuchiwał zawodowego kierowcę w sprawach przeciążeń na wirażach podczas jazdy na nawierzchni szrutowej.

Procenty mylą się komisji ze milionami, dolary ze złotówkami Janine R. Wedel nazywana jest panią Janiną Wedel, (dobrze że nie Panią Wedlową), jest problem z odczytaniem prostych słupkowych wykresów. Poseł samoobrony chce wprowadzić jaką tezę, że nasze krajowe wypieki wypiekali również kucharze sowieccy (mistrz sztuki kucharskiej Ałganow się pojawia, a jakże :-)).

W sumie nic nowego, przepis na zakalca cały czas ten sam: wrzuca się wszystko co jest pod ręką, miesza i wstrząsa, przyprawi niekompetentnymi pytaniami, dodaje szczyptę insynuacji, polewa sosem z odrobiną jadu posła Zawiszy, na pewno coś się wysmaży. W momencie kiedy piszę ten wpis gotowanie jeszcze trwa, ale ja już wiem co z tego wyjdzie. Smacznego.

  • Szkoda tylko, że te pomyje przygotowuje się na koszt podatnika. Osobiście kiedy widzę taką potrawę mam odruchy wymiotne, więc po prostu rzygam tym wszystkim!