2

Product placement – jeszcze, jeszcze!

W ramach poświątecznego przeglądu zaległej prasy natknąłem się na dwa interesujące artykuły dotyczące reklamy i product placementu (obydwa z gazeta.pl – autorstwa Vadima Makarenko i Tomasza Grynkiewicza).

Pierwszy tekst (Gdy Foremniak trzyma kawę) potwierdza tezę, że widzowie nie ufają reklamie w blokach reklamowych, ale za to lubią, kiedy serialowi bohaterowie korzystają z prawdziwych produktów, które od razu można kupić. Ostatnio zaostrzone przepisy (ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym), wyrzucenie lekarzy-przebierańców ze spotów spowodują, że stety/niestety (niepotrzebne skreślić) product placement made in poland (vel. sponsoring użyczeniowy) będzie się rozwijał.

Zręcznie realizowany product placement szczególnie mi nie przeszkadza, ale to co czasem wyprawia się w polskich filmach czy serialach… brrr. A będzie jeszcze gorzej, bo teraz nie tylko do bohaterki serialu będzie mogła przyjść pani z Providenta, ale i nasza bohaterka być może dostanie pracę w Providencie i przez pół odcinka będziemy oglądali wspaniałą atmosferę pracy, we wspaniałej firmie, ze wspaniałą załogą i logiem w tle.

W artykule autorzy przytaczają perełki polskiego product placement, o kilku z nich wcześniej pisałem i miałem (nie)szczęście natknąć się właśnie na te odcinki w telewizji. Ponieważ gazeta.pl nie linkuje do filmów z perełkami product placementu, pozwolę je sobie zacytować i uzupełnić filmowo:

1. Livebox i Neostrada Telekomunikacji Polskiej w „Na Wspólnej” (TVN)
Perła gatunku. Już początek czterominutowej sceny jest obiecujący – zaczyna się od klasycznego problemu pisarzy. „Ojciec pisze nową książkę i natychmiast potrzebuje netu” – żali się jedna z bohaterek. Sęk w tym, że pracownicy kablówki jakoś się nie palą do podciągnięcia kabla do mieszkania. – A operatorzy telekomunikacyjni? – dopytuje Maks, serialowy przyjaciel bohaterki. I z kieszeni wyciąga ulotkę, którą szczęśliwym trafem ma przy sobie. – Kumpel ma taką skrzyneczkę – tu jest internet, telewizja i telefon. – Ciekawe za ile – z przekąsem pyta przyjaciółka Maksa. I dowiaduje się, że niedrogo, a do tego instalacja to pestka.

2. ING w „Magdzie M.” (TVN)
Wpłacaj i wypłacaj kiedy chcesz, bez utraty odsetek – tak aktor Marek Kondrat przekonywał w reklamie do konta oszczędnościowego w ING Banku Śląskim. Ale nie tylko on. Jedna z bohaterek „Magdy M.” pracuje w banku. Wraz z koleżanką z pracy zamartwiają się, że spada liczba lokat, bo klienci uciekają z pieniędzmi do konkurencji. Kamera objeżdża aktorki, a widz, zaglądając im przez ramię, ma dobre kilka sekund, by zauważyć, że na komputerze oglądają właśnie stronę internetową ING. Nieprzypadkowo, bo to przecież tam – „klienci mogą wpłacać i wypłacać nie tracąc odsetek” – kiwa głową z wyraźnym żalem jedna z pań.

Niestety nie mogę namierzyć tego fragmentu, ktoś z Was może mi podpowiedzieć w którym odcinku była ta scena, ew. w którym sezonie? Stawiam na czwarty?

Hasło z reklamy pojawia się też w innym odcinku. Jeden z bohaterów podczas rozmowy z ukochaną ni stąd, ni zowąd wypala: „A, założyłem sobie takie oszczędnościowe konto na specjalne wydatki. W każdej chwili mogę wyciągnąć pieniądze bez żadnej straty”

3. Provident w „Pierwszej miłości” (Polsat)
– Miło, że znalazła pani dla mnie czas niemal natychmiast – tak zaczyna się spotkanie bohaterki serialu z przedstawicielką Providenta.
Niezwykle ciepły obrazek, spotkanie przebiega w swojskiej atmosferze. Bohaterka potrzebuje gotówki, bo chce otworzyć kawiarnię w połączeniu z księgarnią. – Ale niestety, żadnego banku nie udało mi się przekonać do swojego pomysłu – żali się.
– Istnieją na szczęście nie tylko banki. Provident ma większe zaufanie do klientów – słyszy. W dodatku przedstawicielka Providenta jest pomysłem kawiarnio-księgarni wręcz zachwycona. – Fascynujące, ja to po prostu widzę.
Czas na podpisanie umowy. – Te tygodniowe raty nie są takie wysokie – dziwi się bohaterka.
– Znamy realia – odpowiada przedstawicielka Providenta i wyciąga z koperty 5 tys. zł. I obie promienieją ze szczęścia.

4. Mocny Full – Świat według Kiepskich (Polsat)
Dowód na to, jaką siłę rażenia ma serial telewizyjny. Pod koniec lat 90. Polsat zaczął pokazywać serial „Świat według Kiepskich”. Na jego potrzeby wymyślono markę piwa Mocny Full. Wkrótce po tym pojawiło się ono w sklepach, w charakterystycznej żółtej puszce. Produkcję Mocnego Fulla rozpoczął na własną rękę browar Kiper z Piotrkowa Trybunalskiego. Początkowo był to strzał w dziesiątkę. – Po kilku miesiącach naprawdę dobrej sprzedaży entuzjazm klientów osłabł i zdecydowaliśmy się wycofać piwo z rynku – mówił nam Paweł Ostrowski, dyrektor handlowy browaru. Ale po roku piwo znikło ze sklepów – domagał się tego producent serialu, a – jak twierdził browar – przestało się też opłacać.

5. Dar Grabiny – TVP
O krok od pojawienia się w sklepach była też fikcyjna woda mineralna Dar Grabiny z serialu „M jak miłość”. W 2003 r. TVP zleciła badania konsumenckie. I nie mogła uwierzyć w ich wyniki: 87 proc. Polaków uważało Dar Grabiny za wodę zdrową, 84 proc. – za źródlaną. A prawie 70. proc., że jest smaczna i niedroga. Mimo że w ogóle nie było jej na rynku! – Powstał projekt oferty handlowej, ale wycofaliśmy się z niego – mówi Zbigniew Badziak, szef biura reklamy TVP.

Bardzo interesujący jest drugi tekst, rozmowa red. Makarenki z Ewą Góralską z domu mediowego PanMedia Western. Coraz częściej przeprowadzane są badania etnograficzne (ankieterzy mieszkają, przebywają razem z badanymi rodzinami). Wnioski? Często zaskakujące, które trudno wyłapać w ankietach czy fokusach – polecam przeczytać cały tekst.

A na koniec, żeby nie było, że tylko krajowym product placementem się zajmuję – ciekawostka. Początek filmu The Brave One (Odważna) z Jode Foster. W pierwszym kadrze pojawia się reklama operatora telekomunikacyjnego Cingular (AT&T). Pojawia się co prawda tylko na moment, ale jest na tyle charakterystyczna, że reklamożercy bez problemu ją wyłapią. Przypadek? W Hollywood? Nie wierzę.

Ale faktycznie reklama wisiała dokładnie w tym miejscu na Times Square w Nowym Yorku. Zdjęcie poniżej przedstawia fragment innej reklamy, która w tym czasie wisiała obok i też się do filmu załapała.


(źródło: YesButNoButYes.com)

Więcej wpisów dotyczących moich product placementowych polowań znajdziecie tutaj.


  • Maciek, od kilku miesięcy przeżywam na tym blogu deja-vu. Notorycznie powtarzane tematy z tymi samymi klipami wideo. Rozumiem, że nowi czytelnicy bla bla bla, ale do jasnej ciasnej, od tego jest archiwum.

    Pisać po to, żeby pisać?

  • obiecuję więcej świeżynek – chociaż te klipy powyżej faktycznie mają długi żywot