29

Premier spotka się z blogerami i blipowiczami?

Przepraszam, ale nie mogłem sobie odmówić tego „onetowego” tytułu ze znakiem zapytania na końcu – to ostatnio plaga na głównych portalach informacyjnych i symbol upadku dziennikarstwa. Jednak to co jest przed znakiem zapytania ma całkiem poważną szansę na realizację, w dodatku inicjatywa wyszła od samego ^premiera:

Zapowiada się ostry start Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w media społecznościowe – mam nadzieję, że trwały. Nowa, „nie nadęta”, multimedialna strona internetowa, konta na Facebooku, kanał na YouTube, profile na TweeterzeBlipie. Na tym ostatnim rzeczywiście pojawia się jakiś dialog, a nie tylko wypluwanie komunikatów.

Ciekawostką jest to, że nazwy kont na Blipie i Twitterze to odpowiednio: ^premier i @premierRP, a nie jak można by się spodziewać np. DonaldTusk. Oznacza to chyba, przemyślaną, a raczej długofalową strategię Kancelarii Premiera jeśli chodzi o obecność w internecie. Przecież tytuł Premiera jest przechodni, a przy zmianie na stanowisku premiera uda się zachować spójną i ciągłą komunikację – to dobry wybór i jestem ciekaw czy przy zmianach na tym stanowisku te konta rzeczywiście będą praktycznie wykorzystywane do przekazywania informacji „z pierwszej ręki”. Jest duża szansa i wręcz naturalną koleją rzeczy, że komunikaty publikowane na mikroblogach czy Facebooku znajdą się potem w „dużych mediach” oraz w komentarzach na blogach.

Ok, wróćmy do propozycji debaty – rękawica rzucona, czy damy radę sprostać wyzwaniu i czy taka debata z blogerami jest rzeczywiście potrzebna?

Wiele razy, przy różnych okazjach wspominałem, że nie zawsze podoba mi się wrzucanie blogerów do jednego worka, tylko dlatego że są blogerami. Różnimy się pod wieloma względami, temperamentem, poglądami, poruszaną tematyką – a blog to tylko jedno z narzędzi, które wykorzystujemy w komunikacji ze światem. Czy jest sens robić spotkanie użytkowników telefonów komórkowych tylko dlatego, że akurat z tych telefonów korzystają?

Z drugiej strony, to co się dzieje w blogosferze jest ciekawą alternatywą dla telewizji, tradycyjnego dziennikarstwa czy nudnych i przewidywalnych dziennikarskich celebrytów (niestety). Oczywiście można mieć sporo zarzutów do nas, blogerów, że jesteśmy mało profesjonalni, robimy nudne wywiady 🙂 czy głaszczemy się wzajemnie po głowie.

Ostatni eksperyment (specjalnie unikam słowa badanie) związany z ewentualnym wprowadzeniem opłat za czytanie blogów uświadomił mi jedną rzecz. Gdyby nagle jednego dnia okazało się, że blogi które czytam, od których zaczynam dzień, nagle zniknęły a zostałyby do wyboru tradycyjne serwisy informacyjne z przeklejonymi informacjami prasowymi, zanudziłbym się na śmierć.

Pomysł na spotkanie/debatę jednego z najważniejszych polskich polityków ze środowiskiem blogerów to szansa na leki powiew świeżości zarówno w komunikacji rząd-społeczeństwo, jak i (mam na to nadzieję) małą rewolucję w dziennikarstwie, a raczej z tym w co się dziennikarstwo ostatnio przekształciło – newstertainment.

Jak taka debata miałaby wyglądać?
Na blipie pojawiła się propozycja aby miała po prostu formę czatu z Premierem. Ale wydaję mi się, że to za mało, czaty z gwiazdami zostawiłbym porannym programom śniadaniowym.
Prosta rozmowa poprzez Skype to też trochę za mało. Obydwie formy są za mało medialne i spektakularne aby je sprzedać „dużym mediom”, a jestem pewien, że o to m.in. chodzi stronie Premiera (jak i po cichu nam, blogerom).

Na marginesie, po raz kolejny potwierdza się, że w rozwoju polskiego internetu, biznesu, trendów jesteśmy ok. 2 lata za resztą świata. O ile dobrze pamiętam to w 2007 roku, przed wyborami prezydenckimi we Francji, odbyła się debata „kandydaci kontra blogerzy”. Może francuskojęzyczni czytelnicy tego bloga pomogą znaleźć zapis wideo tego wydarzenia?

Jestem również pewien, że takie spotkanie blogerzy-premier zaowocuje bardzo interesująca kampanią prezydencką, bo jeśli premier miał odwagę stanąć oko w oko w blogerami, to kandydaci w wyborach również spróbują tej formy debat – będzie więc bardzo interesująco.

To też duże wyzwanie, dla nas, blogerów, czy jesteśmy w stanie sensownie taką okazję wykorzystać.

Po głowie chodzą mi trzy formuły takiej debaty

– rozbuchany show jaki robi dla społeczeństwa co jakiś czas Władimir Putin. Właściwie to wielkie, telewizyjne, kilkugodzinne przedstawienie, ze starannie dobranymi gośćmi, mocno lansujące główną postać. Zawsze znajdzie się jakaś staruszka, której można podarować mieszkanie. Ale za to jest interakcja, pytania od ludu przez Skype.

– grzeczna, zaplanowana i znów lansująca jedną stronę debata taka jak w przypadku Premier kontra stoczniowcy. Pamiętacie? Dyndające wahadło, premier kontra dwóch rozmówców (pozostali krzykacze zbojkotowali spotkanie) – dość nudno i sennie, nie wiem czy przyniosło to jakieś konkrety. Dużo obietnic.

– debata w formule jaką przyjął program Młodzież kontra (TVP3). Gość siedzi, młodzież „strzela”. Sporo trudnych pytań, dynamiczna formuła, młodzieżowe bojówki kontra młodzieżowe bojówki.

Wszystkie tego typu spotkania mają jednak wspólną wadę. Prezentowany poziom dyskusji ma poziom raczej roszczeniowy: „kiedy podwyżki!”, „kiedy autostrady!”, „kiedy rozliczenia!”. Jedna strona pyta i się skarży, drugiej nie pozostaje nic innego jak obiecywać kolejne gruszki na wierzbie. Potem wszyscy się rozchodzą i wracamy do codzienności. Hmm, w sumie na tym polega debata, ale chciałoby się czegoś więcej. Myślę, również, że jako świadomi użytkownicy w sieci, generujący własne treści, mający własne, nowoczesne media w zasięgu kliknięcia i mniejszy lub większy wpływ na otoczenie moglibyśmy zaproponować podczas takiego spotkania coś więcej. Ponieważ naprawdę jestem zmęczony formułą jaką serwują mi tradycyjne media (wspomnianym wcześniej „newstertainmentem) to pewnie z własnego, samolubnego powodu zaproponowałbym wypracowanie jakiegoś mechanizmu normalnej, spokojnej, konstruktywnej, a przede wszystkim dwukierunkowej komunikacji między stroną rządową a społeczeństwem (a raczej tą „internetową” częścią społeczeństwa). Jest teraz dobry na to czas, możliwości technologiczne sprzyjają obu stronom. Pewnie można by też wypracować taki mechanizm komunikacji i konsultacji społecznych aby w przyszłości uniknąć dziwnych, alarmujących sytuacji (dodatkowo podkręcanych przez media) jak ostatnio miałby miejsce z szumem wokół rejestracji stron czy anonimowości w sieci. Pewnie do tego typu rozmów nie jest potrzebny sam Premier, ale na początek, jego obecność, jako inicjatora takich spotkań – dałoby kolosalnego kopa i na pewno mierzalny w słupkach poparcia efekt (brzydkie słowo, ulubione przez polityków i dziennikarzy) – pijarowy… dla obu stron zresztą.

Jak takie spotkanie mogłoby wyglądać od strony technicznej? Chyba najbardziej sensowne jest połączenia nowych i starych technologii. Spotkanie na żywo, przy równym partnerskim stole (taka „Kawa na ławę” w większej skali) plus streaming video połączony z czatem i komunikacją (pytaniami) przez Blipa/Twittera (oczywiście do pytań od internautów). Kilka wcześniej przygotowanych/nagranych pytań ze Skypa. Chyba dałoby radę to fajnie ogarnąć i dobrze przeprowadzić. Nie mam pomysłu kto mógłby taką debatę prowadzić, no bo przecież nie Tomasz Lis, chociaż przełknąłbym dziennikarza który stoi obiema nogami w nowych i starych mediach.

Jeśli chodzi o tę drugą kwestię związaną z rozwojem społeczeństwa informatycznego to nie jest tutaj aż tak źle, coś się dzieje, ponieważ istnieje i pracuje Międzyresortowy Zespół ds. Realizacji Programu „Polska Cyfrowa”. O założeniach tego programu mówił na spotkaniu Aula Polska numer 43, Alek Tarkowski – polecam obejrzeć, bardzo krótka i lekkostrawna prezentacja:


Tutaj można obejrzeć nagranie w innych formatach (avi, flv, mp3 lub iPhone) lub pobrać na dysk.

A trochę w nawiązaniu do prezentacji Alka, na Auli 44 pojawił się Piotr „Vagla” Waglowski i rozwinął zagadnienie dotyczące ponownego wykorzystania informacji z sektora publicznego w projektach biznesowych.

Tutaj można obejrzeć nagranie w innych formatach (avi, flv, mp3 lub iPhone) lub pobrać na dysk.

Jestem przekonany, że blogerzy są w stanie dorzucić interesujący głos w dyskusji związanej z dialogiem i komunikacją (mój konik) czy rozwojem społeczeństwa informatycznego. Mam też nadzieję, że uda się tą inicjatywę pożytecznie wykorzystać bez wchodzenia w polityczną jazdę bez trzymanki jaką znamy z ekranów telewizyjnych.

Czy są jeszcze jakieś niepolityczne sprawy (rozliczenia, aferki, komisje zostawmy opozycji i dziennikarzom) które można poruszyć podczas takiego spotkania (spotkań)?

  • Mnie interesuje głównie sprawa okłamywania i braku szacunku dla obywateli.

    • @Paweł Lipiec: no właśnie takiego poziomu debaty chciałbym uniknąć…

  • komentarze odnośnie tej inicjatywy toczą się też na Flakerze
    http://flaker.pl/f/3333311-premier-spotka-sie-z-blogerami-i-blipowiczami-przepraszam-ale-nie

  • Idea słuszna, ale fakt faktem warta dopracowania. Po pierwsze nie mam zastrzeżeń co do innych osób posiadającą rozległą wiedzę z zakresu social media itd. Jednak wiele chybionych wniosków z zakresu styku polityki i sieci powodują, że pasowałoby wyciągnąć z tego wnioski. Ja na przykład nie zapomniałem szumu robionym przez blipowiczów czy blogerów w związku z tym ze np. Janusz Lewandowski czy Bogusław Sonik założył konto na blipie. Klepanie chwalenie, a co z tego może wyjść pisałem podczas jak po wyborach do PE http://interaktywnie.com/biznes/artykuly/marketing-w-nowych-mediach/polityka-online-czyli-pedze-do-ciebie-swiatlowodem-4338. Sytuacja może i wyglądać podobnie teraz. Zachwyt a pytanie podstawowe, gdzie jest INTERAKCJA jak nie widziałem tak nie widzę. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie ważne jest aby kanał rządowy wchodząc w social media korzystał umiejętnie w komunikacji z obywatelem, a nie na zasadzie słupa ogłoszeniowego, co ma miejsce do tej pory. Konto na blipie, czy na facebooku jest w stanie założyć każdy ogarnięty internauta i w jakiś sposób go prowadzić. Od instytucji Państwa biorąc pod uwagę w sumie nieograniczone wsparcie finansowe wymaga się coś więcej. Inną sprawą jest że część blipowiczów czy blogerów którzy posiadają właśnie wiedzę z zakresu social media chociaż podchodzi do poliytki i polityków w sieci jak do zwykłego produktu, a to jest podstawowy błąd. Trochę z tematyki polityka w sieci znajduje się tutaj http://politykawsieci.pl/ (ostatnio rzadziej aktualizowanych ale od nowego roku na pewno się to zmieni 🙂 ) Podsumowując warto zorganizować takie spotkanie tylko na poziomie, również mam uczulenie na poziom mediów w Polsce jak Maciek.

  • Ciekawe na ile to PR, a na ile rzeczywiste otwarcie na sm/blogi etc. Ile razy to już było otwieranie się klasy politycznej na „dialog”… pozostane na razie neutralny w tej sprawie, nieco sceptyczny.

    Ładna strona, dobrze (w miare) na razie prowadzone konta na sm to dopiero poczatek. Wiecej okaze się każdego następnego dnia gdy wirtualny wizerunek będzie musiał zmierzyć się z rzeczywistością. Przydałoby sie też wiecej życia, a nie suchej mowy-trawy-pr, to na codzień mamy już w mediach tradycyjnych.

    Niemniej jednak, życzę powodzenia. Może tym razem będzie inaczej… ?

  • Żadne roszczenia. Gdybym miał okazję wziąć udział w takiej debacie na pewno przygotowałbym kilka ciekawych pytań do premiera. Jednym z nich mogłoby być np. Mamy rok 2011. Co Donald Tusk powie tym, którzy na niego głosowali, w obliczu totalnych klęsk, które odniósł na wszystkich płaszczyznach składając obietnice bez pokrycia?

  • Jeden, jedyny raz (miejmy nadzieję) powiem coś a propos polityki:

    >> Wiele razy, przy różnych okazjach wspominałem, że nie zawsze podoba mi się wrzucanie blogerów do jednego worka, tylko dlatego że są blogerami.

    Ja z kolei nie mam wiele przeciwko wrzucaniu wszystkich premierów do jednego wora tylko dlatego, że są premierami.

    Jedyne co w gruncie rzeczy różni obecnego premiera od poprzedniego to to, że obecny chce gadać z blogerami, poprzedni – z Rodziną Radia Maryja.

    Słowo „chce” jest tu użyte umownie. Bardziej pasowałoby „jest skłonny to robić, ponieważ służy to realizacji jego politycznych celów i pozostaje w zgodzie z dotychczas wypracowanym wizerunkiem”.

    Jako gówniarz byłem rockandrollowcem i nie wierzyłem politykom. O ile młodość generalnie ma to do siebie, że jest naiwna i głupia, to w tym akurat przypadku przekonuję się dzień po dniu, że mądrze jest czasem słuchać gówniarza.

    A debata z premierem… Cóż, chcecie stać się narzędziem w rękach pornograficznych grubasów, jak to ujął któryś z klasyków gatunku? Knock yourself out…

    W ewentualnych dyskusjach na temat wyższości spędzenia dnia nad browarem nad spędzeniem dnia w kolejce do urny wyborczej chętnie wezmę udział – ale nie publicznie, proszę.

    Pozdrowienia

    PS. Jakby ktoś chciał wdać się dyskusję na zadany wyżej temat, z wymianą zdań najwyżej raz na tydzień, to proszę: petrol @ maltreting . pl

    PS 2. A jak ktoś nie lubi piwka i rzeczywiście wolałby pójść na wybory, to niech rozważy następującą alternatywę: dzień nad urną z przyszłym premierem kontra cały dzień spędzony z własnym dzieckiem.

    Ja wiem, że można jedno z drugim połączyć. Ale po co?

  • @Maciek – może zrobić te debatę czy dyskusję po wyborach? Zobaczymy czy wtedy będą takie same chęci i czy nie jest to tylko przedwyborczy PR

    Dla mnie to zagranie pod publiczkę – i wolał bym aby blogerzy tego nie kupili. Lubię Tuska i popieram obecną władzę (w granicach rozsądku).

  • @hazan: no to co, olać temat i nic nie robić? A potem przed wyborami wklejać banerki i wysilać się kampaniami typu „rusz dupę – idź na wybory”.

  • Wydaje mi się, że w takiej debacie są trzy istotne czynniki: forma spotkania, poruszana tematyka oraz poziom zaproszonych gości. Plus mały drobiazg na koniec.

    Forma
    Najlepsze byłoby chyba spotkanie premier + jakaś dwudziestka zaproszonych gości + transmisja na żywo z możliwością zadawania pytań. Czat z pytaniami powinien być moderowany, żeby uniknąć chamskich wypowiedzi i trollowania różnych oszołomów i bojówek partyjnych.
    Oczywiście liczba zaproszonych bloggerów jest do ustalenia, ale IMHO nie ma sensu ani zaproszenie 2-3 osób, ani 50-60. W pierwszym przypadku można dać się zdominować lub popaść w dyskusję na jeden temat. W drugim będzie problem ze sprawnym prowadzeniem rozmowy.

    Tematyka
    Kusząca jest możliwość pytania o wszystko, ale ma to podstawową wadę — premier zawsze może odpowiedzieć „niestety, tego pytania się nie spodziewałem, odpowiemy na nie później”. Co więcej: ciężko będzie mieć o to do niego pretensję.

    Wydaje mi się, że lepsze byłoby określenie tematu debaty wcześniej. Dzięki temu wszyscy się będą mogli przygotować, a i ciężko będzie się wykręcać niespodziewanym pytaniem.

    Gdybym miał coś zaproponować, to aż się prosi o spotkanie na temat cenzury Sieci i jej podobnych pomysłów. To projekt rządowy, całkiem świeży i prowadzony dość sprawnie, więc ciężko żeby premier nie miał zdania na jego temat. Przy okazji można byłoby też pokazać wiedzę ludzi na tematy informatyczne i skonfrontować ją z niewiedzą projektujących takie zapisy.

    Poziom gości
    Niestety, to największy problem i najtrudniejszy do pokonania. Zaproszeni na spotkanie chcąc nie chcąc będą wypowiadać się w imieniu wszystkich blogujących / Internautów. Nawet jeśli będą się zastrzegać, to i tak media będą w ten sposób pisać. Co więcej, będą tak postrzegani przez samego premiera i jego otoczenie. Jeśli zaprezentują poziom intelektualny przeciętnego polskiego polityka, to więcej debat nie będzie.

    Zaproszeni goście muszą mieć pojęcie o funkcjonowaniu państwa, żeby nie zbłaźnić się głupim pytaniem. Nie mogą popisywać się demagogią czy retoryką przeciwników politycznych, która sprowadzi rozmowę do poziomu bruku. Nie powinni wreszcie przyjść z nastawieniem „jest okazja, to trzeba dowalić”.

    Mały drobiazg na koniec
    Ze spotkania wykluczyłbym absolutnie wszystkich blogujących dziennikarzy. Być może również bloggerów piszących wyłącznie o polityce. Przyczyny są trzy: mogą zdominować spotkanie, mogą być faworyzowani przez prowadzących spotkanie ze strony premiera, mogą wreszcie być na tyle znani otoczeniu premiera, że ich pytania nie będą najmniejszym nawet zaskoczeniem.

  • Pomysł fajny, problem byłby w formie. Chętnych byłoby pewnie sporo i nie każdy mógłby przyjść w miejsce X. Internetowe „spotkanie” jest z kolei ciche i właściwie nie ma w nim nic specjalnego. Najlepiej byłoby chyba, gdyby wszystkim chętnym zasponsorowano przyjazd na takie spotkanie 🙂

  • medialny
    Najlepiej byłoby chyba, gdyby wszystkim chętnym zasponsorowano przyjazd na takie spotkanie 🙂

    Sugerujesz coś w stylu najazdu górników na Warszawę? To trzeba ustalić, czym zastąpić śruby i styliska od kilofów 😉

  • Norbert Kilen

    Ja w kwestii detalu dot. podanych przez Ciebie przykładów debat. Na tej że stoczniowcami to Premier zdezerterowal wybierając pseudodyskusje z przedstawicielami niereprezentacyjnego związku, podczas gdy stoczniowcy czekali na niego gdzie indziej:-) „Krzykacze” nie uciekali, tylko czekali:-/

  • Pingback: Premier kontra blogerzy – może być ciekawie | WebPuls.pl()

  • Dla mnie pomysł jest ok. Kontakt z najnowszymi trendami typu Blip czy Facebook to konieczność aby być dobrze odbieranym przez młodszą część społeczeństwa. Do wyborów jeszcze 9 mcy ale start kampanii niebawem.
    Oby tylko działania w Social Media nie były chwilowe a zadomowiły się na dobre w planach premiera.

  • Z mojego doświadczenia blogowego wynika, że takie dyskusje organizowane „na poważnie” to jedynie promocyjna tuba dla drugiej strony (obojętnie jaki to rząd) i absolutnie nie nadają się do sieci, bo sieć w swej masie nie jest miejsce do dyskusji (poważnej).
    Z jednej strony mnie to cieszy (bo nadal żyje świat rzeczywisty i prawdziwi ludzie), ale z drugiej smuci, że w sieci stajemy się jacyś inni.

    Język komunikacji sieciowej nie jest na tyle jeszcze sprzęgnięty z nami, abyśmy potrafili prawidłowo odczytywać nawet najprostsze przekazy pisane.
    Mam to na co dzień. Ludzie przestali rozumieć język pisany i musimy się go nauczyć, a dodatkowo stał się on kompletnie różny od tego znanego nam z pisania ręcznego…

    Skomplikowana sprawa, ale wracając do meritum – jestem przeciwnikiem takich „imprez”, bo przekonany jestem, że zyska wyłącznie rząd „pijarowsko”. Kosztem naszych czytelników.

    pzdr
    Piotr

  • MAćku,
    dla mnie wntym spotkaniu najbardziej interesujace byłoby to, o czym piszesz tu:

    „Pewnie można by też wypracować taki mechanizm komunikacji i konsultacji społecznych aby w przyszłości uniknąć dziwnych, alarmujących sytuacji (dodatkowo podkręcanych przez media) jak ostatnio miałby miejsce z szumem wokół rejestracji stron czy anonimowości w sieci. Pewnie do tego typu rozmów nie jest potrzebny sam Premier, ale na początek, jego obecność, jako inicjatora takich spotkań – dałoby kolosalnego kopa…”

    Ja jestem fanką innowacji w demokracji i demokracji tzw.deliberatywnej i do pasji doprowadza mnie niemoc naszych politków w rozwiazywaniu podstawowych polskich problemów.
    Na takim spotkaniu zaproponowałabym premierowi, zeby wykorzystac istniejace Rządowe Centrum „Dialog” (tam sie odbywaja m.inn. spotkania Komisji Trójstronnej”) do stałych spotkań konsultacyjnych z róznymi grupami społecznymi. Na przykład w kazdy pierwszy pietek miesiaca (no co, ze sie kojarzy…:) )
    Jak zaprosi sie grupe młodych socjologów – chocby z ISNS na UW – to zaproponuja błyskawicznie sposób w jaki wybierane byłyby tematy konsultacji (np. wpływ obywateli na podejmowanie decyzji na róznych poziomach; prawa obywatelskie w biurokracji; zmiana ordynacjo wyborczej – rzucam tylko na rybę. Zaproponowaliby tez pewnie szybko metodę zbierania obywatelskich propozycji i sposób wylaniania reprezentacji obywateli do takich stalych konsultacji.

    Pozdrowienia

  • Jeszcze p.s.
    W moim tekście „Polska jazda bez przepychanki”:
    http://pojedyncze.salon24.pl/131650,polska-jazda-bez-przepychanki

    jest pewien pomysł, który możnaby wykorzystać. Co prawda tam pisałam o politykach z dwóch różnych opcji, ale gdyby zastąpić ich blogerami – też by było znakomicie a moze nawet jeszcze latwiej.

    pozdrowienia

  • Redols

    Wspomniałeś o Młodzież kontra. Tak się składa, że do tego programu Tusk publicznie obiecał, że przyjedzie i obietnicy spełnić nie chciał. Dopiero wiele interwencji i akcji spowodowało, że jednak się pojawił. Kazał na siebie długo czekać. Tu masz całą historię tego zdarzenia. Na bieżąco to obserwowałem, bo było ciekawie.

    http://wiadomosci.onet.pl/1967667,11,item.html
    http://www.krzysztofkosinski.pl/article.php?id=35
    http://www.krzysztofkosinski.pl/article.php?id=37
    http://www.krzysztofkosinski.pl/article.php?id=132
    http://www.krzysztofkosinski.pl/article.php?id=143

  • Gesty władzy w kierunku blogowiczów klasyczna metoda stosowana od wieków. To prymitywna asymilacja polityczna. Nikt rozsądny z poważnych blogowiczów nie powinien na to pójść. Cel jest prosty jak konstrukcja cepa a może nawet prostszy – jak konstrukcja kija – chodzi o zneutralizowanie potencjalnego środowiska, które może stworzyć organizację, która rozliczy i ukarze to środowisko nieudaczników i złodziei. Najpierw niech Donald zacznie odpowiadać na zwykłe pisma obywateli to potem będzie mógł się zająć spotkaniami z blogowiczami.
    Ludzie piszący blogi i twórcy niezależnych serwisów powinni zająć się stworzeniem niezależnego portalu informacyjnego a nie łazić na spotkania z Donaldem.

  • Szkoda trochę, że czuć na kilometr sztucznością i wymuszeniem. Taki kolejny Barrack Obama na Twitterze.

    Czy Polscy politycy są już na tyle dojrzali, żeby reklamować się samodzielnie i poprzez inteligentne kampanie (w przeciwieństwie do wykupywania setek tysięcy billboardów, spotów i spotkań z wyborcami w sierocińcach)? Nie wydaje mi się. Z jednej strony ruchy są podejmowane w dobrą stronę, z drugiej zaś (na tyle na ile kojarzę poczucie „młodzieżowości” wśród Rządzących) niedaleko już nam do tańczenia w idiotycznym teledysku & śpiewania z playbacku o integracji.

  • @obnie.info,
    no ale przecie jak by się to środowisko zaczęło spotykać na jakichś cyklicznych pierwszych piątkach u premiera, to jak nic by się w końcu ciut zintegrowało a moze nawet stowarzyszyło w jakąś organizację. Nie sadzisz?
    Tak jak jest, to w sumie kazdy sobie rzepke skrobie. Co ma swój urok ale ma tez minusy.

    pozdrawiam

  • Pingback: ZapytajPremiera.pl – debata Premiera z internautami jednak się odbędzie! : Blog.Mediafun.pl()

  • Pingback: ZapytajPremiera.pl – debata Premiera z internautami jednak się odbędzie! | Marketing()

  • Pingback: "Zapytaj premiera" - debata premiera z blogerami - Socjomania()

  • Pingback: ZapytajPremiera.pl – debata Premiera z internautami jednak się odbędzie!()

  • Pingback: Kim jestem i dlaczego ja organizuję debatę ZapytajPremiera.pl()

  • Pingback: Premiera problem z Internetem | Molicki.com()