38

Powstrzymaj pseudokampanie społeczne!

Aj, nie lubię takich reklam. Udają kampanie społeczne, straszą rodziców, a tak naprawdę sprzedają konkretny produkt. Światełko ostrzegawcze włączyło mi się, kiedy w spocie nie zauważyłem logo żadnej organizacji wspierającej kampanię – zazwyczaj jest ich sporo. Tutaj pusto.

Klimat, muzyka, kadry – bardzo charakterystyczne dla reklam społecznych. Misio skojarzył mi się z akcją „zły dotyk” (chociaż trudno tutaj misia w dziecięcych reklamach monopolizować, ale ja takie miałem skojarzenie), potem pajacyk… hmm.

Głos (o ile dobrze poznaję) Magdaleny Różdżki, która jeszcze niedawno brała udział w kampanii społecznej „Kocham. Nie biję” – wszystko to układa się pod atrybuty kampanii społecznej.

Nie mam małego dziecka, więc nie wiem jak potrzebne i niezbędne są szczepienia przeciw rotawirusom, zdaję sobie jednak sprawę, że medycyna osiągnęła już tak wysoki poziom, że żaden człowiek nie jest dzisiaj zdrowy. Wikipedia (nie zauważyłem ruchu i niepokojących zmian w związku z kampanią) i artykuły prasowe wskazują że szczepionka dostępna jest od 2006 roku, dzięki dwóm firmom: Merck i GlaxoSmithKline – ta ostatnia odpowiada właśnie za kampanię PowstrzymajRotawirusy.pl. Faktem jest to, że polecana szczepionka nie jest na liście leków refundowanych i trzeba za nią zapłacić ok. 260-320 zł.

Nie odmawiam oczywiście w żaden sposób firmom farmaceutycznym reklamowania swoich produktów, lecz silenie się na akcję społeczną i straszenie rodziców uważam za niesmaczne.

Całkiem niedawno z powodów „straszenia matek umierającymi dziećmi” została wstrzymana kampania „Stop pneumokokom”. Tam pojawiało się hasło, „nie pozwól aby Twoje szczęście zniknęło”.

Za Money.pl:

Główny inspektor farmaceutyczny Zofia Ulz zdecydowała, że reklama szczepionki przeciwko pneumokokom, przedstawiająca m.in. umierające dziecko, nie może być emitowana w mediach.
Reklama przedstawiała ciężko chore dziecko i rozpaczającą matkę. Kadrom towarzyszyło hasło: „Nie pozwól, aby twoje szczęście zniknęło”.
„Reklama szczepionki została tak skonstruowana, żeby wywołać u odbiorcy strach i wrażenie, że jak nie kupi się produktu, to na pewno będzie nieszczęście. Co więcej nakłaniała do kupna produktu dostępnego tylko na receptę” – wyjaśnił Paweł Trzciński, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. „To niezgodne z prawem” – dodał.
Decyzja w tej sprawie została przekazana Telewizji Polskiej, która emitowała reklamę, a także producentowi szczepionki – firmie Wyeth.

W PowstrzymajRotawirusy.pl co prawda tak drastycznych stwierdzeń nie ma, ale zdania czytane przez Różdżkę trudno nazwać tylko suchymi danymi statystycznymi:

Dni i noce spędzone w szpitalu. Biegunka, wymioty, odwodnienie. Czy wiesz, że 95 % dzieci do piątego roku życia ulega zakażeniom rotawirusem? Możesz temu zapobiec.
Nie czekaj.
Zapytaj pediatrę o doustne szczepienia. Trzeba je zakończyć najpóźniej w 6 miesiącu życia. Powstrzymaj rotawirusy.

Dla mnie jest to zdecydowanie reklama, która wzbudza niepokój i strach o zdrowie mojego dziecka. W takich sytuacjach koszty nie mają wielkiego znaczenia, lepiej być spokojnym. Chętnie poznam Waszą opinię, szczególnie tych którzy mają małe dzieci, czy w Was też ta reklama wzbudziła niepokój. Czy na pierwszy rzut oka wygląda jak akcja społeczna?

Na stronie PowstrzymajRotawirusy.pl można znaleźć taki tekst:

Celem kampanii „Powstrzymaj Rotawirusy” jest dotarcie z informacją o problemie biegunek rotawirusowych do jak najszerszej grupy rodziców, którzy powinni mieć świadomość, że mogą ustrzec swoje maleństwa przed groźnymi wirusami.

Logo firmy nie jest widoczne (chociaż informacja o Copyright wskazuje na GSK Commercial Sp. z o.o.
Nazwisko Magdaleny Różdżki również nie pojawia się w tym spocie.

Co ciekawe, o wiele mniejszy niepokój wzbudza we mnie fakt, kiedy producent jakiegoś masła czy margaryny zaczyna się martwić o moje serce… no ale nie jestem na szczęście jeszcze w targecie.

Dla przypomnienia jedna z wersji kampani „Stop pneumokokom”

  • Ania

    Moim zdaniem, jako przyszłej matki i konsumeta – masakra. Czy to nie podchodzi pod ustawę?

    Art. 4. 1. Praktyka rynkowa stosowana przez przedsiębiorców wobec konsumentów jest nieuczciwa, jeżeli jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy dotyczącej produktu, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu.

    Moim zdaniem zniekształca – wzbudza strach

  • demaskator

    w zasadzie to numer stary jak świat instrumentalizujący zaufanie do organizacji non profit – podobnie działa budowanie „ngo’sów-wydmuszek” w celach nibyekologicznych, i nibypozapolitycznych.
    współczuję rodzicom dzieic chorych któe muszą to oglądać [mówię jako typ którego mamuśka pierwsze 3 lata spędzałą w szpitalach właśnie z powodu zbliżonej choroby]

  • ojciec

    Moja córka miała 9 miesięcy jak trafiła do szpitala z rotawirusem. Cała rodzina dostała biegunki i wymiotów i po czterech dniach (po jednym na każdego członka) wszystko wróciło do normy. Z tego co wiem dotknęło to większości rodzin dzieci na oddziale.
    No cóż, nie było to najprzyjemniejsze doświadczenie (być może przechodzi się tę przypadłość i ciężej), ale akcje tego typu mnie strasznie oburzają. I powodują odruch przeciwny. Jeżeli trzeba kogoś straszyć to znaczy, że zwykła kampania nie odniosłaby skutku.
    Po drugie neonatolodzy również sceptycznie podchodzą do tych drogich szczepionek (w wielu przypadkach idzie na to becikowe), ponieważ żerują na ciężkiej do sprzeciwu tezie.
    No bo jak można oszczędzać na zdrowiu dziecka (i to noworodka).

  • Pingback: wpigulce.net()

  • To bardzo niebezpieczna praktyka. Firma GlaxoSmithKline jest producentem szczepionki, o której mówi spot i strona www. „Cel kampanii „Powstrzymaj Rotawirusy” jest dotarcie z informacją o problemie biegunek rotawirusowych do jak najszerszej grupy rodziców, którzy powinni mieć świadomość, że mogą ustrzec swoje maleństwa przed groźnymi wirusami” – nazywanie tej reklamy „kampanią” jest moim zdaniem celowym wybiegiem, żeby to się nie nazywało „reklamą”, która w takiej formie jest zakazana.

    Przemysł farmaceutyczny jest drugim co do wielkości przemysłem na świecie. Budżet takich firm jest większy niż budżet wielu państw i przeraża mnie tego typu działanie.

    Czy Mediafun zamierza coś zrobić z wytropionym faktem?

  • Aga

    Jestem mamą dwójki dzieci (synek 4 lata,a córeczka 11 tyg.). Zdecydowanie zgadzam się z twierdzeniem, że tego typu „kampanie” powinny być, jeśli nie zakazane, to przynajmniej przed emisją skontrolowane, skorygowane (jak kto woli). To nie jest w porządku wobec rodziców, którzy nie należą do osób majętnych i po prostu nie stać ich na taki wydatek. Przy pierwszym dziecku udało nam się zorganizować 900 zł na szczepienia przeciw pneumokokom. Ale jak się ma dwójkę dzieciaczków i inne również ważne wydatki, no to trochę zaczyna się robić nieciekawie. Przecież każdy z rodziców (pomijam skrajne przypadki pseudorodziców) chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Przede wszystkim marzy o tym, żeby jego dziecko było zdrowe, bo wiadomo, „jak jest zdrowie, to reszta też będzie”(czy jak to leci…). Jest w stanie wielu rzeczy wyrzec się na korzyść dziecka. Oczywiście chciałby zaszczepić dziecko przeciw wszelkim możliwym chorobom. I jakie zaskoczenie go czeka, kiedy pełny nadziei i optymizmu idzie do pediatry, chcąc oszczędzić dziecku przykrości związanych z chorobami, a ten podaje mu „kosztorys”. Oczywiście dowiadywałam się o koszt szczepionek przeciw pneumokokom i rotawirusom dla mojej córeczki i … ręce opadają: pneumokoki- 1 szczepionka 290 zł (wskazane 3 w ciągu 2 lat plus jedna „przypominajaca” miedzy 2 a 5 rokiem życia), rotawirusy – jeśli zdecyduję się na 3 szczepienia, to jedna szczepionka kosztuje 220 zł, jeśli 2 szczepienia-300 zł 1 szczepionka). Poza tym chcąc oszczedzić córeczce nakłuć zdecydowaliśmy się na tzw. szczepienia skojarzone, a za to też płacimy 120 złx4 szczepienia. Za chwilę znów zobaczę cudną „kampanię” przeciwko jakimś wirusom, sugerującą, że jeśli nie zaszczepię swojego dziecka, to jestem ZŁĄ matką, bo zamiast chronić swoje dziecko, to ja głupia wydaję pieniadze na rachunki, jedzenie dla pozostałych członków rodziny itp. Dlatego, jako mama apeluję do tych, którzy wymyślają tego typu akcje: NIE WYWOŁUJCIE W NAS – RODZICACH, POCZUCIA WINY! Nie jesteśmy złymi rodzicami, czasami po prostu nas nie stać na takie wydatki. Jeśli te wirusy tak bardzo zagrażają zdrowiu, a nawet życiu naszych dzieci, czemu nie są darmowe?! Mogłabym jeszcze tak długo, ale nie bedę Was zanudzała.

    • @uratujkobiete.pl, @Aga,
      jutro zadzwonię (nie wiem czy takie dane udostępniają na wczesnym etapie) i zorientuję się, czy wpłynęły jakieś skargi na tę reklamę do Rady Reklamy. Rodzicom małych dzieci, których ta reklama dotyka polecam złożenie skargi do Rady Reklamy, nie trzeba być prawnikiem czy silić się na jakiś prawniczy język – według informacji na stronie:

      Jeśli uznacie Państwo, że jakaś reklama wprowadza w błąd lub w inny sposób narusza zasady Kodeksu Etyki Reklamy, możecie złożyć bezpłatnie skargę. Wystarczy wypełnić prosty formularz dostępny na naszej stronie internetowej. Nie powinno zająć to dłużej niż kilka minut.

  • Mnie również reklama „podana” w taki sposób budzi odruch zniechęcenia, wręcz przygnębienia… zresztą nieważne. Pamiętam, że kiedyś na jakimś forum internetowym czytałem, że któryś z rodziców dostał reklamę „leków” na wszystko dla dziecka.

    Generalnie chodziło o placebo w postaci różnokolorowych tabletek, np. na przysłowiowe stłuczone kolano. W reklamie zachęcano rodziców do podawania dzieciom takich tabletek tym samym robiąc z nich lekomanów, bo dzieci przyzwyczajają się, że są tabletki na wszystkie choroby, dolegliwośći itd.

    Sprytne, podstępne, paskudne, parszywe, obrzydliwe….

  • mn

    Tak mi się przypomina historia sprzed lat, jak producenci sztucznego mleka dla dzieci nie mieli oporów i wmówili rodzicom że ich mleko jest lepsze niż te naturalne matki. A że nie wszystkie matki było stać na to mleko do dodawały więcej wody aby na dłużej starczyło. Wszystko lata 70. W samych stanach przez to z wycieczenia zmarło kilkadziesiąt dzieci.

  • Nie będę dołączał do dyskusji jako kolejny zniesmaczony rodzic (też nie podobają mi się te reklamy). Chciałbym – zmieniając trochę optykę – zapytać, jak w takim mogłaby wyglądać reklama takich specyfików? Na ogół w marketingu podkreślamy wagę problemu proponując od razu jego rozwiązanie. Np. w łazience są miliony bakterii = mamy środek bakteriobójczy. Albo: jest zimno i połowa ludzi przeziębia się = mamy jogurt, który cię uodporni. „Jest źle, ale na szczęście mamy rozwiązanie”. Taki sam mechanizm zastosowany rotawirusów budzi oburzenie (także moje). Ale gdzie leży granica? Czy jeśli w kampanii promującej badania diagnostyczne mówi się o śmiertelności z powodu raka to jest to OK czy nie?

  • Galaktyczny Edek

    Ja powiem więcej: ta sama firma przed kilkoma laty prowadziła podobną akcję „Stop pneumokokom”. Obie akcji wyglądają mi wręcz na klony. Zapytałem się znajomego lekarza ile dzieci traci słuch na skutek pneumokoków, a on odrzekł że w Polsce około 20-30 rocznie, przy czym odradza stosowanie jakichkolwiek szczepionek. Po prostu – podobnie do szczepionek stosowanych parę lat temu w obawie przed zapaleniem opon mózgowych roznoszonych przez kleszcze – ewentualne powikłania są wyjątkowo częste oraz groźne i dlatego z wyjątkiem grup podwyższonego ryzyka takowych nie powinno się w ogóle korzystać. Znajomy nazwał kampanię „Stop pneumokokom” krótko „ordynarnym tłuczeniem kasy” i chyba niewiele się pomylił.

  • SSS

    Reklama nie podobała mi się od początku, również od razu przypomniały mi się wspomniane pneumokoki. Jako rodzic – nie chcę tej formy straszenia, tym bardziej że są bardziej niezbędne szczepionki na które warto wydać pieniądze.

  • mn

    hahahaha, a wiecie że to są szczepionki na receptę? a wiecie, że nie wolno reklamować takich lekarstw? a wiecie, że to byłoby nie zgodne z prawem? a wiecie, że to nie jest reklama tych szczepionek? no bo których niby?

  • Lukasz Kluj

    Dobrze, że o tym napisałeś.

    Jak przedmówcy, uważam, że jest to obrzydliwa i niemoralna działalność. Nie można wpędzać tysięcy ludzi, których nie stać na (prawdopodobnie zupełnie zbędne) szczepionki w paranoję.

    Jest to niskie, cyniczne i maksymalnie obłudne. Powinno wylecieć z anteny.

  • Agnieszka

    Witam Was ja własnie dzisiaj zadzwoniłąm do swojej pielęgniarki i miala sie dowiedzieć czegoś więcej na temat tej szczepionki poniewaz moj synek zaraz skonczy6mies.i bardzo sie przestraszylam tej reklamy tak samo było z pneumokokami zaraz polecialam kupic chociaz pieniedzy niemaialam ale córka obecnie5lat byla wazniejsza lecz dziekuje wam za te informacje musze je naprawde przemyslec bo niestac mnie na kolejna szczepionke a ta reklamam wzbudza we mnie poczucie ze jestem zła matka gdzyz niezaszczepilam swojego dziecka a wiem co znaczy ten wrus bo moja corka przechodzila to majac mniej wiecej1,5roku i bylismy wowczas na feriach u babci moim zdaniem reklama powinna byc wycofana Mama:)

  • Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak:
    do Rady Reklamy wpłynęły skargi, jednak wymagają one uzupełnienia (formalne kwestie) i wiem że Rada zajmie wkrótce stanowisko w tej sprawie.

    W tej sprawie osobne postępowanie prowadzi też Główny Inspektorat Farmaceutyczny (który o wiele szybciej i radykalniej działa, ma też konkretne uprawnienia). Blogerowi jednak nie udzielają szczegółowych informacji 🙂 mogłem przedstawić się jako dziennikarz :-), wiem tylko tyle, że prowadzą postępowanie, swoje decyzje publikują na stronie: http://www.gif.gov.pl/?aid=205

  • nie wzbudziła niepokoju, bo rotawirusa przerabiałam i to ja wielokrotnie więcej razy niż dzieck. a ja tam samo rzygam jak młode. a że ktoś inny się wystraszy, wyda pieniądze – szczerze mówiąc – jego pieniądze, jego sprawa

  • eet

    no tak, wiadomo. Najlatwiej przyjac postawe ‚nie moja sprawa, co mnie to obchodzi ?”. eh. Jestem bloggera;)

  • eet

    „jestem z bloggerem” 😛

  • Tusia

    Mam dwoje dzieci, 5 i 3,5 roku. Doskonale pamiętam jak cała rodzina kilkukrotnie przechodziła rotawirusy. Gdybym dzisiaj mogła uchronić nas wszystkich przed tą chorobą na pewno bym to zrobiła. Rotawirusy są bezlitosne i atakują bez wyjątków – wszystkich. Reklama jest przerażająca, ale jakże prawdziwa !!!

  • kosheen

    A ja się wyłamię z tego kręgu wzburzonych. Dziwią mnie niektóre powyższe wpisy.

    Że reklamują szczepionki, które są drogie i nie każdego na nie stać? Mnie też nie stać na zakup któregokolwiek z reklamowanych nowych samochodów, to frustrujące jak diabli a jakoś nikt nie protestuje przeciw temu.

    Że drogie (po raz drugi)? To chyba ministerstwo zdrowia odpowiada za refundację leków i szczepionek – ich trzeba pytać, czemu taka szczepionka nie jest przez nich refundowana.

    Że wywołuje poczucie winy? U mnie poczucie winy wywołuje reklama zestawu Lego na kanale dziecięcym, bo jak mam powiedzieć dziecku, że nas nie stać na zabawki za parę stów?!
    🙁

    Rozmawialiśmy z lekarzem, czy warto szczepić dziecko na rotawirusy. Powiedział w zasadzie to samo co w reklamie, choć innymi słowami: Nie warto – dziecko co najwyżej wyląduje na kilka dni w szpitalu z odwodnienia.
    Jeżeli dla kogoś to jest „TYLKO TYLE”, to jego decyzja, dla mnie to „AŻ TYLE” i lekarz nie mógł mnie lepiej zachęcić do tego szczepienia.

    A na koniec powtórzę pytanie któregoś z przedmówców: Jak według Was powinna wyglądać w takim razie reklama dla takiej szczepionki? Może z żarcikiem na temat fontanny wymiotów? :/

  • Stef

    Wiadomo, ze to nie jest zadna kampania spoleczna tylko reklama, ale lekow na recepte nie mozna reklamowac, wiec firma produkuje kampanie spoleczna. Na pewno tez wszystkie wymagania formalne dot. kampanii spolecznej zostaly spelnione, wiec nie ma sie czego czepiac. A czy reklama straszy, czy nie straszy. Dyskusyjne, raczej jest lightowa. Moze ktos zaproponuje lepszy pomysl? Slodkie dziecko wymiotujace (i nie tylko) na lance?

  • Pan Komentarz
  • m.

    Nie ma czegoś takiego jak wymagania formalne dotyczące kampanii społecznej. Nigdzie nie rejestruje się chęci zrobienia kampanii społecznej, nie ma żadnych sankcji poza medialną anatemą wobec szafowania określeniem „kampania społeczna”. Zarazem nie ma też na tyle spójnej i jednoznacznej definicji by bez żadnych wątpliwości można było pokazać niektóre przekazy i powiedzieć – to jest kampania społeczna a to nie jest.
    Czy przekaz poniżej jest kampanią społeczną czy nie?
    http://www.kampaniespoleczne.pl/kampanie.php?kampania_id=88

    W przypadku gdy firmy robią „kampanie społeczne” konieczne moim zdaniem jest nawiązanie współpracy z partnerem (instytucja państwowa lub ngos zajmujący się tematem), które z jednej strony będą uwiarygadniać przekaz (że nie chodzi tylko o sprzedaż produktów), ale z drugiej strony będą realnie wpływać na kształt przekazu – ma mówić o problemie a nie o produktach.
    Największą wadą tego przekazu jest to, że nie pojawia się logo lub nazwa firmy Glaxo. Oczywiście, gdyby pojawiło się na końcu nikt nie miałby wątpliwości, że chodzi o reklamę, no powiedzmy CSR. Ale przynajmniej sprawa byłaby jasna. A tak firma pojawia się gdzieś w tle przy pytaniu – „czy to jest kampania społeczna?”

  • Ania

    No porównanie reklamy szczepionki do reklamy samochodu to dla mnie szczyt…
    Mam dwójkę dzieci. Ze starszym razem przechodziłam rotawirusa i przyznam szczerze tydzień wyjęty z życia. Ale nie zdecydowałabym się na szczepionkę. Czy jestem złą mamą tylko dlatego, że mnie na nią nie stać?? Nie!!!!!!
    A ludzie, którzy wymyślają takie kampanie chcą wejść na miłość macierzyńską. Wiedzą, że matka zrobi wszystko aby dziecko było zdrowe.
    Tylko jedno pytanie się nasuwa. czy taka ilość szczepionek nie jest szkodliwa dla dziecka??

  • kosheen

    @Pan Komentarz: Gratuluję odkrycia „układu”. Oczywiście wszyscy Internauci albo są krytyczni wobec tej akcji albo są opłaceni. No comments.

    @Ania: A ja będę bronił swojej prowokacyjnej (przyznaję) analogii. Istotą dobrej reklamy jest wywołanie reakcji odbiorców, nawet reakcja negatywna (irytacja, frustracja, zniesmaczenie) jest lepsza niż brak reakcji, apatia. W obu wypadkach autorzy odnieśli jakiś sukces – sprawili, że zaczęliśmy myśleć o temacie, jaki nam swoją reklamą narzucili. W obu wypadkach zaczęliśmy analizować, czy możemy sobie pozwolić na to, co oferują, czy zrobimy to, do czego nas zachęcają. Z tego punktu widzenie nie tylko samochód, szczepionka, ale nawet udział w akcji charytatywnej są takim samymi produktami.

    Na koniec jeszcze jedna rzecz, która nie daje mi spokoju, choć jak znowu włożę kij w mrowisko, to mnie ktoś pewnie uzna za trolla :/.
    Zastanawiam się, czy jak ktoś mówi, że go nie stać, to czy faktycznie jest w tak trudnej sytuacji czy jest to tylko racjonalizacja jego postawy. Bez urazy, ale zakładam (może błędnie), że jak kogoś stać na dostęp do Internetu, to (finansowo) stać go i na zaszczepienie dziecka.
    Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego ile ubranek, zabawek czy książek kupujemy dla naszych dzieci (znów ta presja konsumpcjonizmu!) i ile na to wydaliśmy. Może więc to bardziej kwestia (nieświadomych?) priorytetów? Ja wolę oszczędzić dziecku „tygodnia wyjętego z życia”, kosztem spełnienia jego lub mojej zachcianki.

  • Pan Komentarz

    @kosheen: Jak latwo w erze kaczystanu zdeprecjonowac zdanie wystajace ponad ogolnie przyjete normy wyswiechtanym „ukladem”. Twoj „no comments” jest tu troche nie na miejscu (stawia sie go zwykle ZAMIAST komentarza).

    Oczywiscie zalozenie z internetem jest bledne jak wrozenie z fusow. Mamy rok 2009 i trudno dzis traktowac internet jako towar luksusowy. To nie „towar kolonialny” jak rzadek czekoladek w BOMI czy innej Almie. Swoja droga, czy te reklamy nie leca glownie w telewizji?

    Z twojej wypowiedzi wynika, ze albo dziecka nie masz, albo po prostu „stac” cie na nie. Przy tak kosztownym „startupie” jakim jest maly brzdac trudno nie liczyc kazdego grosza. Zakladam, ze o dostawaniu ubranek „w spadku” w biedniejszych rodzinach nie slyszales. Tak, tak, w tym kraju jest tez „trzeci swiat”, gdzie rodziny nie tylko nie wchodza w drugi prog podatkowy, ale wrecz trzymaja sie blisko (za blisko) pierwszego.

  • makimaki

    Niestety wycieranie się dziećmi i wjeżdżanie na rodziców w temacie troski jest przegięciem na całej linii. Nie od dziś wiadomo, że branża farmaceutyczna po narkotykach, broni i żywym towarze to najbardziej dochodowa branża, więc najwidoczniej normy etyczne i dobry smak przestały tam istnieć. 1. Co do samych szczepionek to fikcja i wydawanie pieniędzy na dodatkowe szczepienia, to próba wykazania się przed samym sobą, jacy to jesteśmy dobrzy dla dziecka. Natomiast dla dziecka jest to tylko ryzyko powikłań poszczepiennych, o których jakoś nikt nie mówi, wiem, że to kilka %, ale czy dealer zagwarantuje, że to nie będzie twoje dziecko ? Widziałem na własne oczy dzieci, które były zdrowe przez 1,5 roku i rozwijały się super, do momentu podania dodatkowej szczepionki. Teraz zaczynają od ZERA i nigdy nie będą zdrowe. 2. Poczytajcie o kokluszu (krztusiec), który jest szczepiony obowiązkowo. Poczytajcie, że od 20 lat ilość zachorowań wzrasta, więc jeśli wy dorośli lub wasze dzieci mają uporczywy kaszel, z którym lekarz sobie nie poradził, to spróbujcie testów w szpitalu zakaźnym. Jest w tym pozytyw, jak już byliście chorzy to nie zachorujecie znowu. To jedyna skuteczna szczepionka.
    Pozdrawiam z tej równi pochyłej.

  • IMHO o zdrowie dziecka czy swoje trzeba dbać w sposób inny niż stosowanie drogich szczepionek, czy łykanie tabletki dziennie i tym podobne bzdury jak to reklamy pokazują. Dzięki wiruskom i bakteriom układ odpornościowy dziecka poznaje świat. A firmy farmaceutyczne bazują na niewiedzy ludu i zarabiają krocie dzięki graniu na uczuciach. Dlatego zgłaszam zdecydowane NIE 😉 tego typu praktykom.

  • abcde abcde

    Szkoda,że zamiast wzbudzać poczucie winy w rodzicach, kampania nie przekazuje prawdziwej wiedzy na temat tych szczepionek. Szkoda np, że zamiast straszyć, że trzeba zdążyć przed ukończeniem 6 miesiaca życia, producent szczerze nie powie, że sam nie wie na jak długo, jeśli w ogóle, szczepionka daje odporność. Obecnie uważa się, że to maksymalnie 2, 3 lata. Jestem farmaceutą, w ciąży. Swoje dziecko zaszczepię tylko tym co obowiązkowe, jestem też przeciwnikiem szczepionek skojarzonych. Przez kilka lat sprzedawałam szczepionki w aptece obok przychodni. Ja tego biznesu nie zasilę 🙂

  • Tinella

    Nie lubię reklam, które mnie straszą. Dziecko zaszczepiłam, bo na własnej skórze przekonałam się co to rotawirusy. Jestem świadoma, że szczepionka może nie zadziałać na wszystkie rotawirusy, ale jeśli uda się chociaż przed jednym takim zachorowaniem uchronić moje dziecko, to i to jest dla mnie ważne. Problem w tym JAK SKUTECZNIE REKLAMOWAĆ taką szczepionkę? Oczywiście nie wolno reklamować leku na receptę, więc niby ten problem odpada, ale jak zatem mówić o samym zjawisku, gdzie informować? Lekarz nie jest dobrym źródłem informacji, bo lekarzom się nie wierzy („to ci przekupieni przez firmy farmaceutyczne” albo „nie poleca, bo jest przeciwny firmom farmaceutycznym”. Sugerowanie w reklamie, że dziecko umrze jeśli go nie zaszczepimy to chwyt poniżej pasa, z drugiej strony przydałaby się kampania z rzetelną informacją na temat rotawirusów i innych…

  • Pingback: Kominek nie lubi budyniu : Blog.Mediafun.pl()

  • Sherlock

    Ta sama firma? Genialne Watsonie. Tyle, że w momencie gdy tę wiadomość pisałeś ta firma jeszcze nawet takiej szczepionki nie sprzedawała. Przed kilkoma laty miała ją wyłącznie firma Wyeth. Jak czytam zjadliwe wypociny odwołujące się do nieistniejących „faktów”, to ubolewam, że nie ma szczepionki na głupotę. :)))

  • Crystal

    Co prawda dyskusja już trochę przycichła, a sam wpis nie jest już pierwszej świeżości, ale jako ‚zainteresowana tematem’ postanowiłam wyrazić swoje zdanie.

    Po pierwsze. Jestem matką ponad półtorarocznego dziecka i szczepię je tylko według kalendarza szczepień. Kiedy podczas szczepienia mojej córki lekarka zapytała mnie o szczepienia dodatkowe była wyraźnie zniesmaczona moją negatywną odpowiedzią. Było to co prawda przed kampanią, o której traktuje wpis, ale zaniepokoił mnie entuzjazm, z jakim zaczęła wymieniać mi kolejno szczepienia, ich cenę, liczbę powtórzeń… pomyślałam wtedy tylko ‚ciekawe ile jej płacą za taką reklamę’.
    Po ‚wizycie reklamowej’ skontaktowałam się ze znajomą lekarką by uzyskać odpowiedź na pytanie ‚czy te szczepionki są w ogóle skuteczne’. Znajoma lekarka stwierdziła, że wszystko zależy od organizmu danego dziecka. Nie dla każdego taka szczepionka działa, są przypadki zachorowań po szczepieniu i oczywiście istnieje ryzyko powikłań, ale porównywalne z ryzykiem przy szczepieniach kalendarzowych.
    Odradziła mi za to zdecydowanie szczepionki skojarzone jako ‚nabijanie kasy producentom’, uzasadniając swoje stwierdzenie bardzo małą skutecznością tychże szczepień.
    Przemyślałam, poczytałam i postanowiłam, że nie będę szczepić dodatkowo.
    Rotawirusa złapałyśmy(ja i córka) będąc w szpitalu z jej zupełnie inną dolegliwością. Córka powinna wtedy trafić na oddział dermatologii, ale z powodu braku miejsc położono ją na oddziale, na którym przebywały dzieci z rotawirusami. Nie było szans, żeby się nie zarazić. Cała choroba trwała dwie, może trzy doby, a jak wyglądała – wiadomo. Zgodzę się z opinią, że taki wysiłek może być zbyt dużym obciążeniem dla niemowlęcia, jednak zanim dziecko się odwodni mija trochę czasu i spokojnie uda się zauważyć, że zachorowało i dojechać z nim do szpitala.
    Pomimo wszystko dalej jestem na nie dla szczepionek dodatkowych, bo po nich może być dokładnie tak samo, o ile nie gorzej.

    Po drugie. Mam znajomych, którzy w ogóle nie szczepią dzieci i są tego przeciwnikami. Nie pochwalam tego, ani nie neguję, chciałabym tylko podać przykład. Są to ludzie naprawdę obeznani w temacie szczepień, wykształceni, inteligentni i wiem, że na pewno nie chcieliby zrobić krzywdy swoim dzieciom. Według nich ich dzieci, dopóki były szczepione, były mniej odporne na przeziębienia, apatyczne, chorowite i ten stan zmienił się znacząco po całkowitym zrezygnowaniu ze szczepień. W Polsce nieszczepienie dzieci jest niezgodne z prawem, więc nie namawiam, a sama szczepię, choć bez wielkiego zaufania i niejako z przymusu.
    Warto się edukować, bo nie zawsze to, co ogólnie przyjęte jest dobre.

    Co do samej ‚reklamy’ – według mnie koncern chciał zdobyć popularność równą akcji ‚stop pneumokokom’, ale chyba nie wyszło. Nie ukrywajmy – większość matek bardzo boi się o zdrowie swoich dzieci, panuje globalna hipochondria, a to w połączeniu z częstymi brakami wiedzy (bo i skąd ją czerpać?!) prowadzi do kupna szczepionki pod wpływem szantażu emocjonalnego zastosowanego m.in. w reklamie, o której mowa w tym wpisie.

  • Pingback: meduzo.pl - czytaj na zdrowie » Blog Archive » Rozmawiamy o zdrowiu i uczymy się na przykładach. Odcinek 2: Maciek Budzich w roli głównej.()

  • Magia telewizji, masz kasę to sobie możesz ;]

  • Pingback: Wizyty u pediatry, w poradniach, czyli kłopociki z naszymi dzieciaczkami. - Strona 32 - Forum BabyBoom()