19

Pomyślałem, że sobie poMyślę Jak Milioner

Na początku tego wpisu muszę uczciwie przyznać, że poszedłem na konferencję Myśleć Jak Milionerzy z konkretną tezą. Z tezą i przekonaniem, że będzie beznadziejnie, że będzie to stek bzdur i wciskania kitu połączony z kiermaszem książek o pozytywnym myśleniu. Opinie o poprzedniej edycji, jakie do mnie docierały, też były… hmm, ostrożne…

Tak naprawdę od jakiegoś czasu obserwuję to, co robi Kamil Cebulski, obejrzałem chyba wszystkie video (a zapewniam, nie jest to łatwe), które są dostępne w sieci, łącznie z lekcjami alternatywnej przedsiębiorczości dla maturzystów, jakie Kamil udostępnił.

Ponieważ wokół osoby pana Kamila krąży sporo emocji, ma swoje liczne grono zwolenników jak i przeciwników, pomyślałem że inwestycja 47 złotych (koszt uczestnictwa w konferencji), aby przekonać się na własne oczy, czy śnię, nie będzie uciążliwym wydatkiem.

Zauważyłem (być może mylnie), że pozytywne komentarze i „achy” i „ochy” występują przede wszystkim w komentarzach na stronach Kamila oraz na stronach i blogach, które z nim współpracują. Poza tymi stronami, opinie, komentarze są juz o wiele ostrzejsze lub w tonie „przez grzeczność przemilczę”, „odcinam się od tego co robi Pan Cebulski”…

Czym jest więc konferencja Myśleć Jak Milionerzy? Byłem gościem na pierwszej z serii szesnastu konferencji – w Warszawie. Według informacji na stronie:

[cykl konferencji…] podczas, których przedsiębiorczy ludzi mają okazję się spotkać i podczas prezentacji uczyć się od ludzi bogatych w wiedzę, umiejętności, motywację i doświadczenie.
Celem imprezy jest przedstawienie sposobu myślenia bogatych ludzi. […] Podczas konferencji będziesz miał okazję spotkać wielu bogatych ludzi. Opowiedzą oni o swojej drodze do sukcesu. Powiedzą o swoim sposobie myślenia i działania, który to sposób doprowadził ich do miejsca w którym są teraz. […] Konferencja jest skierowana do ludzi, którzy nie chcą prowadzić przeciętnego życia, ale wykrzesać z niego tyle ile się da. Do ludzi niezadowolonych z życia, do ludzi, których nie bawi perspektywa 30 letniej pracy za grosze i jeszcze mniejszej emerytury. […] Największy nacisk podczas konferencji położyliśmy na przedsiębiorczość i prowadzenie swojej firmy, dlatego też konferencja jest skierowana do ludzi, którzy pragną otworzyć swoją firmę, lub już ją mają i pragną poznać doświadczenia innych przedsiębiorców podczas stawiania przez nich pierwszych kroków. […] Konferencja jest dla ludzi, którzy pragną się rozwijać i interesują ich poruszane tematy. A tych będziemy poruszać bardzo wiele – od rozważań teologicznych, religijnych, przez tematy związane z umiejętnościami jak szybkie czytanie, czy czytanie przepisów prawa, aż po konkretne historie z życia ludzi, którzy odnieśli sukces. […]

Uff, sporo tego, więc chyba łatwiej będzie mi napisać czym konferencja nie była, w odniesieniu do tych wydarzeń, szkoleń i konferencji, z których ja czerpię wiedzę i w których miałem do tej pory okazję uczestniczyć.

Na MJM nie nauczysz się konkretów, jak skutecznie prowadzić firmę, jak istotna jest marka i budowanie jej w świadomości swoich potencjalnych odbiorców. Strategia marki, nawet małej, jednoosobowej firmy, to według mnie jeden z najistotniejszych w tej chwili czynników sukcesu firmy – zwłaszcza, jeśli myślimy o swojej firmie długofalowo. Słowo „marka” nie pojawiło się w tym kontekście ani razu (za to wszyscy uczestnicy dostali magazyn „businessman.pl” – duży plus, szkoda tylko, że numer kwietniowy – minus).

Na konferencji nie padło nic, co wiąże się z pojęciami marketing, reklama, a wydaje mi się, że właściciele i startujący ze swoimi „byznesami” mają w tej kwestii najwięcej do nauki i nadrobienia. Zwłaszcza że współczesne media, przede wszystkim internet, daje teraz ogromne możliwości i aby skutecznie się reklamować i budować markę nie jest niezbędna góra pieniędzy wysoka jak Pałac Kultury i Nauki. Mając łeb na karku i znając możliwości, jakie daje dziś internet, można naprawdę wiele zdziałać. Ukierunkowania wiedzy i poszukiwań w tę stronę, najbardziej mi na MJM brakowało.

A co to za działalność gospodarcza, w której nie trzeba myśleć o strategii marki, o marketingu czy sposobach dotarcia do konsumenta? Hmm, są takie branże, w których firma matka rozwiązuje te problemy – to przede wszystkim działalność związana z Multi Level Marketingiem, ale do wątku MLM jeszcze powrócę w tym wpisie…

Z moich obserwacji i kilku rozmów z uczestnikami wynikało, że wiele osób prowadzi niewielkie biznesy, oparte na stronach internetowych (kontakty, sprzedaż produktu, promocja). Tym bardziej brakowało mi tematów związanych bezpośrednio z internetem. Już nie mówię tutaj o rzucaniu hasłami „web-dwa-zero-i-trzy-zero”, ale wykorzystaniu elementów społecznościowych, blogów itp. Odniosłem wrażenie, że wiele osób, opierając swój biznes na „stronie wizytówce” czyli „o nas + oferta + kontakt” wyszło z tej konferencji z przekonaniem, że to dobra droga – szkoda. Była okazja wybić takie myślenie z głowy.

Na konferencji miałem okazję spotkać kilku czytelników mojego bloga (bardzo mi było miło), poznałem również autorów Power Bloga. Oni także opisują swoje wrażenia z MJM. Może miałem mniej szczęścia, ale na moich oczach nie „powstało kilka bardzo fajnych, biznesowych pomysłów.” Za to na pewno zostało wymienionych mnóstwo wizytówek, więc kto wie, może pomysły zostaną zrealizowane. Świetnym zabiegiem organizacyjnym były również częste przerwy (15 minut po każdym 40 minutowym wykładzie) – więc kolejne okazje do wymiany wizytówek i poznawania nowych ludzi (do wątku MLM jeszcze wrócę :-).

Ok, tyle ogólnych obserwacji… a gdzie to mięso? Konkrety… Oprócz jednego wyjątku, nie będę oceniał ani podsumowywał poszczególnych wystąpień – kto był, ten je sam oceni, kto nie był, mój opis na niewiele się przyda.

Mimo zarzutów we wcześniejszych akapitach o brak konkretów z najistotniejszych dla mnie dziedzin, prezentacje były interesujące. Podejrzewam jednak, że ktoś, kto nie raz słyszał:
– historię sukcesu Raya Croca (McDonalds), wałkowaną w prawie każdej książce o pozytywnym myśleniu czy budzeniu w sobie olbrzyma,
– historię Disneya,
– przypowieści o osiołku, którego chłop zakopywał ziemią w dole, a ten ugniatał ziemię i tak wyskoczył z wykopu,
– czy ogólnie o tym, jak przekuć porażkę w sukces i wykorzystać możliwości, którymi dysponujemy do osiągnięcia swoich celów,
pewnie może być znużony i zawiedziony. Są jednak ludzie i zajęcia, którym takie opowieści pomagają, nastrajają optymistycznie i zapalają do działania (do wątku MLM jeszcze wrócę :-). Plusem był na pewno też fakt, że prelegenci nie byli dwudziestoparolatkami, którzy po lekturze kilkunastu dobrych książek serwują słuchaczom swoisty „mix & the best of” różnych cytatów, przypowieści i myśli bogatego ojca (chociaż nie wiem jak będzie w innych miastach). Panów Jana M. Fijora, Edwarda Leya czy Jerzego Kostowskiego (każdy z kilkudziesięcioma wiosnami na karku) wysłuchałem z przyjemnością.

Ostatni wykład prowadził Kami Cebulski. Kamil i tak ma u mnie minusy za niektóre rzeczy, które wygaduje na swoich wykładach: „nie róbcie badań marketingowych…” ale to temat może na inny wpis. Na MJM była właściwie powtórka z rozrywki (kto oglądał nagrania z ALP, ten wie o co chodzi). Ja przyznam szczerze, nie rozumiem celu takiego wykładu.

Przypomina mi to kiepską komedię, gdzie główny wątek jest właściwie nieistotny, natomiast nawtykano do scenariusza mnóstwo luźnych lub w ogóle nie powiązanych ze sobą gagów. Ja za takimi filmami i prezentacjami specjalnie nie przepadam i męczę się na nich.

Było więc o: Dawidzie o Goliacie, znakach drogowych, urzędzie pracy w Łodzi i L4, o przedszkolu jako opiece nad dziećmi, ubezpieczeniach, stażystce w urzędzie skarbowym i nauce czytania „dwa razy szybciej w dwie minuty”, rozwoju zawodowym, kursie małej księgowości i magazynowaniu wdzięczności. O wieczystym użytkowaniu, negocjowaniu cen, o tym że pomysł nie jest ważny, o błękitnym i czerwonym oceanie, o działaniu elektrowni węglowych i darmowych noclegach. W końcu o nowym projekcie Kamila Cebulskiego Milionadzie (o ile dobrze zapamiętałem) – w skrócie, dajemy milion albo dwa (mam nadzieję, że nie w ebookach) najzdolniejszym młodym – po szczegóły odsyłam bezpośrednio do Kamila Cebulskiego.

Po całej konferencji spora część uczestników spotkała się w pobliskiej knajpie (wybór lokalu z karaoke nie był dobry pomysłem, ale podejrzewam, że organizatorzy po prostu tego nie przewidzieli). Karaoke trochę utrudniało dyskusję, za to można było swobodnie wymienić się wizytówkami… do wątku MLM… hmm, w sumie teraz jest dobra okazja, aby poruszyć wątek MLM.

Tak, zdecydowanie uważam, że tego typu konferencja i tematyka jest najbardziej przydatna dla ludzi zajmujących się MLM czy wszelkiego rodzaju sprzedażą bezpośrednią (finanse, ubezpieczenia). Wcześniej podałem powody związane z marketingiem i strategią marki, częsta wymiana wizytówek i po prostu nawiązywanie kontaktów z mnóstwem ludzi powodują, że MLM-owcy (mam nadzieję, że nikt się nie obrazi za ten zwrot) najwięcej z tej konferencji wyniosą (wizytówek również). Z liczby około 15 osób, z którymi przez chwilę rozmawiałem na MJM i z częścią z nich wymieniłem się wizytówkami, cztery osoby reprezentowały biznes typu MLM.

Urażonych moim częstym nawiązywaniem i ocenianiem tej konferencji w kontekście do Multi Level Marketingu, mogę zapewnić, że w swoim życiu bywałem na różnych szkoleniach, również tych związanych z MLM. To jest zupełnie inna wiedza, niż ta przekazywana na szkoleniach związanych z marketingiem, marką czy własną firmą. Dlatego uważam, że MJM bliżej jest do MLM. Na Myśleć Jak Milionerzy nie było oczywiście (i całe szczęście) zachwytów nad cudownymi produktami.

Ale czy tylko dla MLM-owców? Oczywiście nie, ale jeżeli jesteś człowiekiem, który odpowiada za marketing, zajmuje się planowaniem kampanii, szuka sposobów na rozwój swojej marki – pewnie nie będziesz zadowolony z tej konferencji. Jeśli właśnie założyłeś swoją firmę i… właściwie nie wiesz co dalej… albo potrzebujesz kopniaka w tyłek (nawet jak go sobie potrafisz sam dać, to może nie wiesz w którą stronę) to na pewno Myśleć Jak Milionerzy będą dla ciebie interesującym początkiem drogi, trzeba tylko patrzeć szeroko.

Podsumowując i ograniczając ocenę do „hot or not” zdecydowałbym się jednak na „hot”, z plusem za dobrą organizację (problemy z prądem wcale nie przeszkadzały) i ogólnie przyjemną atmosferę. Poza tym koszt konferencji to jedno wyjście do kina, a ostatnio w kinach same kiepskie filmy grają.

  • ;)

    zareklamuje niestety tez http://alexba.eu/
    ten pan robi taka sama robote, gadka szmatka motywacyjna i jazda, a robi na tym majatek a ilu ma wyznawcow …

  • kuba

    @;)

    wszedłem na podany przez ciebie blog, wszedłem też na stronę MJM. Nie widzę zbyt wielu podobieństw. O ile strona MJM ma cel „zapisz się na konferencję”, to na alexba.eu czegoś takiego nie ma.

  • Bartek Popiel

    @;)
    zacznij pisać bloga, zdobądź wyznawców i też zarabiaj majątek 😀 Wbrew pozorom sprawa wygląda nieco inaczej, wystarczy wejść w zakładkę „o mnie” i zapoznać się z listą klientów. Alex długo pracował na swoją pozycję i szczerze mu gratuluję 🙂

  • Marek Nichciał

    Piszesz jednak czego nie było. No i w opisie rzeczywiście nie było nic wspomniane że będzie o strategiach, markach itp wiec trudno sie dziwić, ale napisz może co było, bo z Warszawskich prelegentów tylko Jana Fijora będę miał okazję wysłuchać w Krakowie, chciałbym mu zadać kilka pytań o jego hotele w meksyku. Była możliwość porozmawiania i zadawania pytań?

  • @Marek Nichciał:
    to prawda, nie było o tym wspomniane w opisie, jednak jeśli chodzi o przedsiębiorczość i własną firmę, te tematy uważam za jedne z ważniejszych – dlatego tak mi doskwierał ich brak.
    Jeśli chodzi o kontakt z prelegentami, to nie było problemów, również byli dostępni w przerwach, po każdym wykładzie była możliwość zadawania pytań.

  • ;)

    @Bartek Popiel

    Zobacz na strone possum 😉 tez maja koneksje i kontakty a strony nie umieja zrobic. To ze ktos doczlapal sie duzych klinetow nie znaczy ze jest jakas szczegolnie wybitnie madry, znam ludzi ktorzy robia to samo jedni ze znajomosciami robia to za 20tys dla banku inni ledwo za 2 tys dla mikro firemek. To samo.

  • ;)

    @kuba

    chodzi mi raczej o sposob zarabiania tzn to o czym pisze auor tego bloga „pseudo gazetowa psychologia” na ktorej zbija sie biznes, nie mam nic przeciwko ale to trzeba byc dziwnym zeby tego potrzebowac, tzn az strach bierze ze wysokopostawione osoby w bankach to jednak ludzie ktorymi mozna latwo manipulowac i ktorzy tej manipulacji sami sie domagaja – slowo manipulacja mozna tez zastapic, terapia.

  • Trafiłem tutaj poprzez link z AwStats i sam post uważam za bardzo dobry i dość trafnie oddający kwestię bicia milionerskiej piany na takich imprezach. Niestety wielu młodych ludzi niekoniecznie potrafi odróżnić przysłowiowe ziarna od plew. Tym cenniejsze są takie głosy jak Autora sprowadzające potencjalnych uczestników na ziemię.

    Bardzo zdziwiłem się treścią pierwszego komentarza, a szczególnie fragmentem:
    „a robi na tym majatek a ilu ma wyznawcow ”
    alexba.eu jest blogiem na którym całkowicie za darmo dzielę się moimi doświadczeniami i przemyśleniami. Nie można tam nic kupić, ani za nic zapłacić. Nie ma ani jednej reklamy (mimo bardzo interesującej grupy docelowej). Jeśli czasem organizują spotkania Czytelników to traktują ich jako moich gości i sam płacę za jedzenie i picie 🙂 Tak więc drogi anonimowy Komentatorze wyjaśnij jaki jest mechanizm „robienia przeze mnie majątku na blogu” 🙂
    Pozdrawiam
    Alex

  • Auror

    jedno wyjście co kina chyba dla 3 osób 🙂

  • Witam Forumowiczów,
    pozwolę sobie spojrzeć na konferencję MJM z obu stron, tzn. jako słuchacz i prelegent. OK, dla tych, co nic nie skorzystali na konferencji z mojej wypowiedzi nt. własnych 5 talentów napiszę tak: „prelegent”.

    Po pierwsze, całkowicie solidaryzuję się z wpisem Maćka. Też uważam, że konferencje MJM mają nie tylko same minusy.

    Z mojego punktu widzenia konferencje typu MJM stanowią także dla takich ludzi jak ja olbrzymią szansę powiedzenia publicznie do ludzi paru zdań. Chyba tylko Kamil Cebulski jest dziś takim ryzykantem, że dopuszcza do głosu kogoś, kto wcześniej nie miał szansy zaistnieć.

    Jestem pewien, że ktoś, kto nigdy nie występował przed salą liczącą ponad 200 osób nie zdaje sobie sprawy, jakie temu zdarzeniu towarzyszą emocje i cykl przygotowań.

    Być może są ludzie, którzy potrafią „z głowy” gadać przez godzinę, ale chodzi o to, aby słuchacze usłyszeli coś ciekawego i strawnego, bo inaczej nie ma to sensu, gdyż jest to w najlepszym przypadku zwykła chałtura.

    Swoją drogą jestem zaskoczony liczbą maili, które otrzymałem z prośbą o slajdy z prezentacji wygłoszonych przeze mnie w Warszawie i Łodzi. A więc komuś podane przeze mnie informacje były do czegoś potrzebne.

    Mam nadzieję, że jedna z 16 konferencji w wojewódzkich miastach w Polsce stanie się dla Ciebie inspiracją do myślenia innymi kategoriami o sobie, swoich znajomościach i przede wszystkim szansach, które stwarza współczesna technologia.

    Rzeczywiście, Maciek ma rację, że na konferencjach nie ma podanych gotowych rozwiązań. Ale jeśli z tych konferencji zrodzi się chociaż jeden milioner, warto je nadal organizować.

    I jeszcze jedno. Dzięki konferencji warszawskiej poznałem Maćka i stałem się fanem jego bloga.

    Doprawdy, w takim natłoku informacji jak obecnie, trzeba się przy różnych okazjach spotykać, bo w przeciwnym wypadku znacznie zmniejszamy szanse poznania fajnych ludzi i ich dzieł. Poza tym bez kontaktu osobistego bardzo trudno ocenić, na ile znajomość z Internetu jest cenna.

    Pozdrawiam życząc wszystkim dalszych sukcesów
    Jerzy

  • Pingback: Co mnie drażni w MLM | Blog.Mediafun.pl()

  • Pingback: Konferencja Myśleć jak Milionerzy – drugi raz : Blog.Mediafun.pl()

  • Pingback: Jak ważne,staje się budowanie swojej marki,w portalach społecznościowych?()

  • Nauczyłem się już aby nie jeździć i nie płacić na takie konferencję. Cybulski bardziej się łasi na pieniądze niż pan Piotr M. Jednak pana Kamila da się słuchać i lepiej się to przyswaja.

  • Coś w tym jest – szkolenia MLM bogate są raczej w moduły motywacyjne i wiedzę powierzchowną. A jeśli wyjść z założenia, że MLM to biznes jak każdy inny dojdziemy do wniosku, że aby go z powodzeniem prowadzić potrzebne nam sa te same czynniki: budowanie swojej (nie firmy, z którą współpracujemy !) marki, profesjonalne techniki prezentacji, wykorzystanie do promocji nowoczesnych mediów itd.

    Dlatego uważam, że czas zacząć traktować poważnie edukację w Network Marketingu, zwłaszcza, że tyle się ostatnio mówi o odbudowie wizerunku tego systemu biznesu.

  • Pingback: Myśleć jak milionerzy – relacja na żywo : Blog.Mediafun.pl()

  • Pingback: Kamil Cebulski . Milioner czy oszust? Okazuję się, że w sumie "rozpieprzył" to czego się dotknął. : wentyl.tk()

  • Pingback: Kamil Cebulski . Milioner czy oszust? Okazuję się, że w sumie „rozpieprzył” to czego się dotknął. | mirror wentyl.tk()

  • Pingback: Kamil Cebulski bez maski. Niezależne opinie. | mirror wentyl.tk - zobacz nas()