1

Orły przylatują na miesiąc

Od kilku ładnych lat obserwuję sobie rynek mediów i reklamy w Polsce. Zawsze podobały mi się festiwale reklamowe. Polska co prawda światową potęgą reklamy nie jest, ale festiwali mamy kilka, i to wcale nie takich najgorszych. Można tam zawsze podejrzeć nie tylko prace tych najlepszych i największych, ale poszukać inspiracji i zobaczyć te kreacje, które nie zawsze trafiają na billboardy czy do telewizji.

Rzeczą, która zawsze mnie irytowała, był fakt, że organizatorzy festiwalu czy konkursu przypominali sobie o nim na miesiąc, dwa przed jego rozstrzygnięciem – a przecież to idealna okazja, aby podpiąć pod markę festiwalu warsztaty, wykłady, pokazy i imprezę rozciągnąć przynajmniej na kilka miesięcy. Zwłaszcza jak się ma już dziesięcioletnią tradycję, jak Złote Orły na przykład. A to właśnie Złote Orły były dla mnie zawsze taką zagadką… pojawiały się i znikały w grudniu. Jednocześnie mając największy potencjał, duże uznanie i wsparcie Muzeum Plakatu w Wilanowie, stawiają sobie za cel znalezienie wspólnego języka między sztuką i reklamą.

A tym roku… coś lipa panie, lipa… Co prawda jakieś ogłoszenia w prasie branżowej mi mignęły… informacje o gali i wręczeniu nagród – już raczej nie. Już tam nie płaczę za tym, że gala mi umknęła, chociaż i tak bym się chętnie wybrał… ale fakt, że gala odbyła się 7 grudnia… a w mediach ani słowa… hmm, brzmi zastanawiająco. Sam przez weekend czekałem, aż pojawią się nagrodzeni na stronie organizatora, chyba dwa dni po gali pojawiła się informacja. Patron branżowy to Brief i Mediarun – również cisza… co to, festiwal-widmo jakieś?

O głównych laureatach nie będę się rozpisywał, zwłaszcza że są znani (PZL zdobył sporo nagród, za Mumio czy za Pana kierowcę i królową śniegu, Brain za Play, w tym za projekt logo). Agencją roku została PZL.

Ale chciałbym zwrócić uwagę na nagrodę, która gdzieś tam może umknąć Wam w długiej liście laureatów (spróbujcie dotrzeć do listy nagrodzonych na stronie festiwalu). To właściwie wyróżnienie w kategorii Reklama Społeczna.

Nagrodzona praca to Wieczór Wszystkich Zjedzonych dla Fundacji Viva! (Scholz&Friends – Piotr Zygmunt, Radek Dudzic – copy, Jane Stoykov – art i dyrektor kreatywny)

Info o akcji:

Wigilia Wszystkich Zjedzonych została zorganizowana dla Fundacji Viva! Akcja dla zwierząt. Tegoroczne obchody odbyły się 30 października na skrzyżowaniu ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej w Warszawie. Na akcję zapraszały specjalnie przygotowane plakaty. Uczestnicy przygotowali różnorodne Veg-O’-Lantern (upamiętniające zwierzęta hodowlane), przynieśli je na miejsce spotkania, zapalili światełka i chwilą ciszy uczcili pamięć wszystkich zjedzonych.

Świnki

Byk

Baran

Dlaczego wspominam o tej nagrodzie? Ponieważ jej współautorem jest Radek Dudzic, jeden z pierwszych uczniów Szkoły Mistrzów Reklamy i pierwszy, który dostał pracę w agencji reklamowej po skończeniu szkoły. I właśnie pod skrzydłami Scholz&Friends zdobył swoją pierwszą nagrodę. Zresztą już wcześniej pojawił się jako twarz w reklamie – to właśnie Radek Dudzic dmuchał Marylin Monroe 🙂 na żywym billboardzie.

Trzepak
Gratulacje – nagród i dmuchania 🙂

  • dmuchanie porywajace. brawo, Radek Dudzic.

    btw, co z mediafun magazyn?